Potrzebuję rady
Potrzebuję rady
Witam Was. Mam pewien problem i już sama nie wiem co zrobić,dlatego szukam tu dobrej rady
mam 20 lat i liczę,że Wy jako starsze koleżanki doradzicie mi
A więc do rzeczy,mam chłopaka,którego bardzo kocham,ale od pewnego czasu coś się psuje. Wieczne awantury,nie potrafimy się dogadać. Co najgorsze czuję,że oddalamy się od siebie. Rozmawiałam z nim na ten temat,ale zapewnia że wszystko jest dobrze. Nie często mówi mi,że mnie kocha nie często zwraca się do mnie np. Kochanie. Na początku związku tak było myślałam,że zawsze tak będzie ;/ jesteśmy ze sobą dwa lata i dobrze było aż do teraz. Ja nawet nie czuję,że mam w nim jakieś oparcie. Czuję się dla niego obojętna
jestem załamana,pomóżcie.
Re: Potrzebuję rady
W partnerstwie często pojawia się rutyna.
Ciężko jest stwierdzić dlaczego nie dogadujecie się. Może nakłada się na to stres w pracy, zmęczenie? Wtedy odechciewa się zwracania uwagi na drobnostki, mówienie ''kocham Cię'' wydaje się być na odczepnego, ale w rzeczywistości wcale takie ''odczepne'' nie jest. Po prostu nie ma się siły na dawanie z siebie wszystkiego. Okazywanie uczuć spycha się na drugi plan i przestaje być jak na początku.
W zasadzie to przeważnie związki ulegają zmianie. Rzadko widzi się pary czy małżeństwa, które są wobec siebie takie jak na początku.
Niestety mężczyźni szybko zapominają o tym co sprawiało zawsze radość kobiecie. Zapominają o drobnostkach, szczegółach, nie przynoszą śniadania do łóżka, przestają zaskakiwać, przestają komplementować, gdyż czują się zbyt pewnie w związku. Jakby nagle nie trzeba było się starać, bo kogoś ''zdobyło się'' i jest ta osoba ''zaklepana'' a tak nie jest. W każdym razie nie powinno być.
To dotyczy również nas kobiet. Zapominamy o pewnych drobnostkach, które robiło się na początku i które sprawiały drugiej osobie radość, bo przechodzimy do porządku dziennego -zazwyczaj.
Może właśnie i u was taka rutyna nastała? Może warto spróbować odświeżyć te uczucia, zachowania i drobnostki?
I zobaczyć co na to partner.
Czy zmobilizuje się do tego samego czy nie zrobi nic.
Ciężko jest stwierdzić dlaczego nie dogadujecie się. Może nakłada się na to stres w pracy, zmęczenie? Wtedy odechciewa się zwracania uwagi na drobnostki, mówienie ''kocham Cię'' wydaje się być na odczepnego, ale w rzeczywistości wcale takie ''odczepne'' nie jest. Po prostu nie ma się siły na dawanie z siebie wszystkiego. Okazywanie uczuć spycha się na drugi plan i przestaje być jak na początku.
W zasadzie to przeważnie związki ulegają zmianie. Rzadko widzi się pary czy małżeństwa, które są wobec siebie takie jak na początku.
Niestety mężczyźni szybko zapominają o tym co sprawiało zawsze radość kobiecie. Zapominają o drobnostkach, szczegółach, nie przynoszą śniadania do łóżka, przestają zaskakiwać, przestają komplementować, gdyż czują się zbyt pewnie w związku. Jakby nagle nie trzeba było się starać, bo kogoś ''zdobyło się'' i jest ta osoba ''zaklepana'' a tak nie jest. W każdym razie nie powinno być.
To dotyczy również nas kobiet. Zapominamy o pewnych drobnostkach, które robiło się na początku i które sprawiały drugiej osobie radość, bo przechodzimy do porządku dziennego -zazwyczaj.
Może właśnie i u was taka rutyna nastała? Może warto spróbować odświeżyć te uczucia, zachowania i drobnostki?
I zobaczyć co na to partner.
Czy zmobilizuje się do tego samego czy nie zrobi nic.
Nie szukam bajek w życiu moim.
Bajki są okrutne...

Bajki są okrutne...
Re: Potrzebuję rady
Próbowałam odświeżyć. Mówiłam codziennie,że kocham,jak bardzo jest ważny,ale trochę mnie to nawet wkurza,że robię wszystko żeby było dobrze,wkładam w ten związek tyle serca,naprawdę... niestety on się nie angażuje tak jak bym chciała. I ma Pani rację,że on się już czuje pewny,że mnie zdobył i już się nie stara,a ja? Ja bym tak potrzebowała czuć się ważna dla niego.
Re: Potrzebuję rady
Tylko nie ''Pani'', bo czuję się jak babcia...
Czasami jest tak, że coś w drugiej osobie wygasa. Niestety może to brutalne, ale walczymy o czyjąś uwagę bez celu i nie dociera do nas fakt, że ta osoba nie czuje już tego samego. Wszystko wtedy robimy na siłę a do tanga trzeba dwojga.
Rozmowy nie skutkują, czyny i starania również, więc może czas zastanowić się nie jak walczyć o uczucia, ale czy warto o nie walczyć?
Prawda jest taka, że gdy druga osoba nie chce nic z tym robić, to nie zrobi nic. Więc jak ma naprawić się coś czego ta osoba nie chce naprawiać?
Mówiłaś mu jak się czujesz? Żeby postawił się na Twoim miejscu? Dajesz z siebie wszystko, starasz się a on nic?
Nie sztuką jest mówienie, że się kogoś kocha. Trzeba to także okazywać.
Słowa to tylko słowa.
Czasami jest tak, że coś w drugiej osobie wygasa. Niestety może to brutalne, ale walczymy o czyjąś uwagę bez celu i nie dociera do nas fakt, że ta osoba nie czuje już tego samego. Wszystko wtedy robimy na siłę a do tanga trzeba dwojga.
Rozmowy nie skutkują, czyny i starania również, więc może czas zastanowić się nie jak walczyć o uczucia, ale czy warto o nie walczyć?
Prawda jest taka, że gdy druga osoba nie chce nic z tym robić, to nie zrobi nic. Więc jak ma naprawić się coś czego ta osoba nie chce naprawiać?
Mówiłaś mu jak się czujesz? Żeby postawił się na Twoim miejscu? Dajesz z siebie wszystko, starasz się a on nic?
Nie sztuką jest mówienie, że się kogoś kocha. Trzeba to także okazywać.
Słowa to tylko słowa.
Nie szukam bajek w życiu moim.
Bajki są okrutne...

Bajki są okrutne...
Re: Potrzebuję rady
Noo mówiłam jak się czuję,ale widzę,że chyba to na nim szczególnego wrażenia nie robi. W takim razie co powinnam zrobić? Skończyć to? Nie poradzę sobię
taak bardzo go kocham,tyle planów na przyszłość. Dzisiaj miałam mały konflikt z rodzicami,ubrałam się i poszłam na spacer,płakałam. Liczyłam na to,że przyjedzie,pocieszy,przytuli niestety nic z tego. Usłyszałam tylko "masz 20 lat a obrażasz się za bardzo"
Re: Potrzebuję rady
Niekoniecznie zakończyć, ale dać mu do zrozumienia, że masz dość starania się za dwie osoby. Może dajcie sobie czas bez siebie, zobaczysz czy on ocknie się i zatęskni i będzie chciał Cię odzyskać, czy też będzie mu wszystko jedno i nie kiwnie palcem. Niekiedy taki kubeł zimnej wody pomaga... Czasami nie.
Ale wtedy ma się czarno na białym -kocha to coś zrobił, nie zrobił -nie zależy mu już.
Może akurat potrzebujecie takiej chwili bez siebie, czasu bez siebie. Wiem, że to może być dla Ciebie trudne, ale jak chcesz się przekonać czy jemu nadal zależy skoro nic go nie rusza na chwilę obecną?
Dajesz z siebie wszystko, on od siebie nic, więc to nie problem w Tobie lecz w nim.
Jeszcze jedna kwestia -to się tylko tak wydaje, że sobie człowiek nie poradzi...
Ale wtedy ma się czarno na białym -kocha to coś zrobił, nie zrobił -nie zależy mu już.
Może akurat potrzebujecie takiej chwili bez siebie, czasu bez siebie. Wiem, że to może być dla Ciebie trudne, ale jak chcesz się przekonać czy jemu nadal zależy skoro nic go nie rusza na chwilę obecną?
Dajesz z siebie wszystko, on od siebie nic, więc to nie problem w Tobie lecz w nim.
Jeszcze jedna kwestia -to się tylko tak wydaje, że sobie człowiek nie poradzi...
Nie szukam bajek w życiu moim.
Bajki są okrutne...

Bajki są okrutne...
Re: Potrzebuję rady
Czyli mam się nie spotykać z nim przez jakiś czas? Czy na czym to ma polegać? Zadaje tyle pytań,bo to mój pierwszy taki poważny związek 
Re: Potrzebuję rady
Moim zdaniem tak byłoby najprościej przekonać się czy mu zależy czy faktycznie przestało. Oczywiście plus jeszcze raz rozmowa. Nie na zasadzie ''nie chcę z tobą być'' czy użalanie się, bo do mężczyzn nie zawsze dociera sterta argumentów i żali. Tylko jakoś mu konkretnie i stanowczo wytłumaczyć, że w tym związku tylko Ty starasz się i, że czujesz się przez to tak a nie inaczej. Dać mu do zrozumienia, że wiesz czego chcesz, ale wiecznie za dwoje starać się nie będziesz. Poza tym na pewno nie jeden chciałby być z Tobą, nie musisz tego zaznaczać, ale niech i to dotrze do niego -a powinno, gdy zajmiesz się przez ten czas sobą. Dasz mu czas na zastanowienie się co dalej z wami, na przemyślenie czego tak naprawdę od życia chce, czy Ciebie czy też bycie samemu, czy cokolwiek innego.
Tylko coś takiego to wóz albo przewóz... Więc powinnaś brać pod uwagę te dwie opcje.
Tylko coś takiego to wóz albo przewóz... Więc powinnaś brać pod uwagę te dwie opcje.
Nie szukam bajek w życiu moim.
Bajki są okrutne...

Bajki są okrutne...
Re: Potrzebuję rady
W takim razie czeka mnie wieczorem poważna rozmowa. Nawet boję się reakcji ;/ no,ale trudno coś trzeba z tym zrobić,bo ja mam dość takiego życia. Dzięki za rady!
tego potrzebowałam a nie miałam się do kogo zwrócić.
Re: Potrzebuję rady
Nie ma sprawy... 
Na pewno wypowiedzą się jeszcze dziewczyny, które wrócą z weekendu i te, które jeszcze nie przeczytały tematu.
Na pewno wypowiedzą się jeszcze dziewczyny, które wrócą z weekendu i te, które jeszcze nie przeczytały tematu.
Nie szukam bajek w życiu moim.
Bajki są okrutne...

Bajki są okrutne...
Re: Potrzebuję rady
Moim zdaniem szczerza, naprawdę szczera rozmowa potrafi oczyścić atmosferę. Warto porozmawiać i poszukać źródła problemu.
Re: Potrzebuję rady
Wg mnie dać sobie chwilę czasu. Ograniczyć spotkania kontakt.
Wtedy własnie będziesz widzieć, czy mu zależy czy nie.
Może jak trochę za Tobą zatęskni, to może wtedy znów będzie mu zależeć..
Ale jak będzie mu to na rękę to będziesz wiedzieć, że nie ma związek przyszłości...
Co do tego czy sobie bez niego poradzisz... oczywiście że sobie poradzisz
wbrew wszystkiemu, my kobietki jesteśmy całkiem silne <przytul>
Wtedy własnie będziesz widzieć, czy mu zależy czy nie.
Może jak trochę za Tobą zatęskni, to może wtedy znów będzie mu zależeć..
Ale jak będzie mu to na rękę to będziesz wiedzieć, że nie ma związek przyszłości...
Co do tego czy sobie bez niego poradzisz... oczywiście że sobie poradzisz
wbrew wszystkiemu, my kobietki jesteśmy całkiem silne <przytul>
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
Re: Potrzebuję rady
Hej dziewczyny
mam małe pytanie. Czy to normalne,że facet wymaga ode mnie,abym zmieniła coś w swoim wyglądzie? Chce żebym się mocniej malować zaczęła haha ja już sama nie wiem co myśleć o tym
Re: Potrzebuję rady
Niech najpierw zacznie zmiany od siebie...
Maluj się mocniej, nie maluj się, ubieraj się tak a nie inaczej itd. itp. To tak jakby komuś coś się nagle nie podobało i chciałoby się zmieniać drugą osobę na siłę. Dla drugiej osoby może to być przykre.
Rozumiem jeśli ktoś zacząłby chodzić jak fleja i przestałby dbać o siebie...
Chyba, że po prostu było to stwierdzenie, że w mocniejszym makijażu jest Tobie ładniej.
Maluj się mocniej, nie maluj się, ubieraj się tak a nie inaczej itd. itp. To tak jakby komuś coś się nagle nie podobało i chciałoby się zmieniać drugą osobę na siłę. Dla drugiej osoby może to być przykre.
Rozumiem jeśli ktoś zacząłby chodzić jak fleja i przestałby dbać o siebie...
Chyba, że po prostu było to stwierdzenie, że w mocniejszym makijażu jest Tobie ładniej.
Nie szukam bajek w życiu moim.
Bajki są okrutne...

Bajki są okrutne...
Re: Potrzebuję rady
Wczoraj nawet skrytykował moich rodziców i było to hmm nawet dosyć nieprzyjemne. Ja po prostu zaczynam wątpić w to,że on mnie kocha. Albo mam jakieś paranoje. Pewnie i tak połowa z Was uzna mnie za jakoś nienormalną. Mimo,że zapewnia mnie jak mnie kocha i tak jakoś zaczynam w to wątpić. Z jednej strony skończyłabym to żeby już tak nie cierpieć,ale z drugiej boję się,że to będzie największy błąd w moim życiu i stracę tą "jedyną" miłość. Jestem załamana,nie wiem co mam ze sobą robić...błagam doradźcie mi coś.
Podobam mu się taka jaka jestem,ale w mocniejszym makijażu podobałabym się mu jeszcze bardziej.
Podobam mu się taka jaka jestem,ale w mocniejszym makijażu podobałabym się mu jeszcze bardziej.
Ostatnio zmieniony wt cze 30, 2015 12:05 am przez BlackWolf, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: Proszę używać edycji postów zamiast pisać post pod postem.
Powód: Proszę używać edycji postów zamiast pisać post pod postem.
Re: Potrzebuję rady
Nic dziwnego, że tak myślisz, ponieważ on sam od siebie nic nie robi. Nie stara się.
Wiesz... Nawet jeśli by wam nie wyszło, jeśli faktycznie przestało mu zależeć (choć mam nadzieję, że w reszcie uda wam się naprawić związek), to na jednym człowieku świat się nie kończy... Teraz jesteś innego zdania, rozumiem, ponieważ to normalne, w końcu kochasz go, ale gdybyś się z nim rozstała, to z biegiem czasu sama byś była podobnego zdania.
Ludzie nie raz rozstają się po latach nawet po 20 latach czy więcej i z upływem czasu układają sobie życie na nowo, z kimś innym i znów są szczęśliwi.
Po prostu czasem coś się kończy, aby coś innego mogło zacząć.
Wiesz... Nawet jeśli by wam nie wyszło, jeśli faktycznie przestało mu zależeć (choć mam nadzieję, że w reszcie uda wam się naprawić związek), to na jednym człowieku świat się nie kończy... Teraz jesteś innego zdania, rozumiem, ponieważ to normalne, w końcu kochasz go, ale gdybyś się z nim rozstała, to z biegiem czasu sama byś była podobnego zdania.
Ludzie nie raz rozstają się po latach nawet po 20 latach czy więcej i z upływem czasu układają sobie życie na nowo, z kimś innym i znów są szczęśliwi.
Po prostu czasem coś się kończy, aby coś innego mogło zacząć.
Nie szukam bajek w życiu moim.
Bajki są okrutne...

Bajki są okrutne...
Re: Potrzebuję rady
Tylko to takie trudne jest. Wczoraj stwierdziłam,że muszę sobie przemyśleć i nie pisałam z nim aż do dziś do 20. To był jeden dzień a ja mogłam zwariować..co by było gdybym naprawde to zakończyła? Ja dziś się czułam fatalnie,jak idiotka siedziałam w miejscu gdzie się spotkaliśmy po raz 1. Najbardziej boję się kiedy dowiem się,że jest gdzieś na imprezie,przecież ja będę cały wieczór ryczeć..ja naprawdę nie wiem już co robić. Ale nie mam siły się już starać i chyba nawet być już z nim
Re: Potrzebuję rady
Moim zdaniem nie miłość utrudnia rozstania tylko przyzwyczajenie i obrany cel.
Bo w końcu mamy plany względem kogoś -miała być wspólna przyszłość, miało być wszystko a nagle okazuje się, że ten cel, te wszystkie założenia, plany, marzenia uciekają przed nami.
Przyzwyczailiśmy się już do kogoś, do jego obecności, uśmiechu, dotyku itd. i nagle mamy się odzwyczaić. Być sami, bez tej osoby, która wydaje się być całym światem.
Wiec ciężko jest pogodzić się wtedy z faktem, że czeka nas rozstanie, bo coś się nie układa i nic nie wskazuje, aby się ułożyło. Albo ciężko jest przyjąć do wiadomości, że tej drugiej osobie przestało zależeć.
Zawsze cierpi się tak samo, gdyż rozstania nie należą do łatwych. Oczywiście mam na myśli sytuacje, w których my się staramy i robimy wszystko, żeby ten związek uratować a ta druga osoba nie robi ku temu nic.
Ale z czasem wszystko w człowieku przygasa. Żal, smutek, rozczarowanie i tęsknota w reszcie zanikają. Godzimy się ze świadomością, że pora stanąć na nogi, zacząć żyć na nowo. A z kolejnym biegiem czasu poznajemy kogoś innego i wracają pozytywne uczucia. Nowe.
Gdzieś kiedyś wyczytałam pewne zdanie, że ''lepiej jest być samotnym niż czuć się samotnym w związku''. Coś w tym stylu.
I jest w tym nawet trochę racji, bo związek to związek dwóch osób -dwie osoby starają się a nie ciągle jedna. Dwie osoby dbają o siebie nawzajem.
Dałaś wam czas, więc jeszcze nie wszystko stracone. Poczekaj, zobaczysz jak to dalej się między wami potoczy. Może w końcu chłopak obudzi się, ocknie i zatęskni, zacznie się starać.
Jeżeli nie, to przynajmniej będziesz miała pewność, że przestało mu zależeć i wtedy powinnaś zacząć myśleć o sobie, jak to wszystko poukładać.
Bo być z kimś na siłę nie ma sensu. Naprawiać coś na siłę i później znów się męczyć, bo nie widać rezultatów poprawy -nie jest dobre...
No i przede wszystkim być z kimś tylko po to, aby nikt inny z nim nie był -na zasadzie ''jest mi z kimś źle, ale pocierpię przynajmniej nie będzie z inną'', to również bezsensu. Nawet nie gwarantuje niczego.
Bo w końcu mamy plany względem kogoś -miała być wspólna przyszłość, miało być wszystko a nagle okazuje się, że ten cel, te wszystkie założenia, plany, marzenia uciekają przed nami.
Przyzwyczailiśmy się już do kogoś, do jego obecności, uśmiechu, dotyku itd. i nagle mamy się odzwyczaić. Być sami, bez tej osoby, która wydaje się być całym światem.
Wiec ciężko jest pogodzić się wtedy z faktem, że czeka nas rozstanie, bo coś się nie układa i nic nie wskazuje, aby się ułożyło. Albo ciężko jest przyjąć do wiadomości, że tej drugiej osobie przestało zależeć.
Zawsze cierpi się tak samo, gdyż rozstania nie należą do łatwych. Oczywiście mam na myśli sytuacje, w których my się staramy i robimy wszystko, żeby ten związek uratować a ta druga osoba nie robi ku temu nic.
Ale z czasem wszystko w człowieku przygasa. Żal, smutek, rozczarowanie i tęsknota w reszcie zanikają. Godzimy się ze świadomością, że pora stanąć na nogi, zacząć żyć na nowo. A z kolejnym biegiem czasu poznajemy kogoś innego i wracają pozytywne uczucia. Nowe.
Gdzieś kiedyś wyczytałam pewne zdanie, że ''lepiej jest być samotnym niż czuć się samotnym w związku''. Coś w tym stylu.
I jest w tym nawet trochę racji, bo związek to związek dwóch osób -dwie osoby starają się a nie ciągle jedna. Dwie osoby dbają o siebie nawzajem.
Dałaś wam czas, więc jeszcze nie wszystko stracone. Poczekaj, zobaczysz jak to dalej się między wami potoczy. Może w końcu chłopak obudzi się, ocknie i zatęskni, zacznie się starać.
Jeżeli nie, to przynajmniej będziesz miała pewność, że przestało mu zależeć i wtedy powinnaś zacząć myśleć o sobie, jak to wszystko poukładać.
Bo być z kimś na siłę nie ma sensu. Naprawiać coś na siłę i później znów się męczyć, bo nie widać rezultatów poprawy -nie jest dobre...
No i przede wszystkim być z kimś tylko po to, aby nikt inny z nim nie był -na zasadzie ''jest mi z kimś źle, ale pocierpię przynajmniej nie będzie z inną'', to również bezsensu. Nawet nie gwarantuje niczego.
Nie szukam bajek w życiu moim.
Bajki są okrutne...

Bajki są okrutne...
Re: Potrzebuję rady
Nie mam siły już. Nie wiem nawet co napisać...
Re: Potrzebuję rady
Poczekaj, zobaczysz jak to się wszystko potoczy.
Jak sama napisałaś to dopiero jeden dzień, więc jeszcze nie wszystko stracone.
Mam nadzieję, że wam się jednak ułoży.
Jak sama napisałaś to dopiero jeden dzień, więc jeszcze nie wszystko stracone.
Mam nadzieję, że wam się jednak ułoży.
Nie szukam bajek w życiu moim.
Bajki są okrutne...

Bajki są okrutne...
Re: Potrzebuję rady
Ja myślę,że jednak stracone..i jutro a właściwie dziś w dzień naszej rocznicy,zakończę to. Naprawdę uwierzcie,że nie mam siły już na to wszystko. Przykre...ale jednak już chyba zdecydowałam
Re: Potrzebuję rady
oj trudne są takie rozmowy .. przerabiałam to kilka razy ...ale zawsze gdy właśnie ja chciałam zerwać , on dostawał olśnienia....
co do Was to myślę że wyjdziecie z tego obronną ręką
jeśli chcesz skończyć związek postaraj się być tego pewna aby potem właśnie nie płakać że żałujesz
a moze w Wasza rocznicę on Cię zaskoczy i sytuacja sie zmieni ... kto wie ?
ja trzymam kciuki
co do Was to myślę że wyjdziecie z tego obronną ręką
jeśli chcesz skończyć związek postaraj się być tego pewna aby potem właśnie nie płakać że żałujesz
a moze w Wasza rocznicę on Cię zaskoczy i sytuacja sie zmieni ... kto wie ?
ja trzymam kciuki
Re: Potrzebuję rady
Dziś porozmawialiśmy szczerze,zapewniał,że się zmieni,ale ja powiedziałam,że nie ma mi mydlić oczu. Powiedział,że mam sobie to przemyśleć i za tydzień się spotkamy i powiem mu jaką decyzję podjęłam. Nie pisze już do mnie cały dzień a ja tylko zerkam na telefon
nie wiem co ze sobą zrobić,czym się zając.
Re: Potrzebuję rady
Współczuje. Akurat masz tydzien choc nie wiem czy to i tak nie bedzie za malo.
Owszem chlopak ma prawo powiedziec ze fajnie by bylo jak bys cos zaczela robic. Ale nie moze tego wymagac. Ty musisz tego sama chciec.
Natomiast co masz z soba zrobic. Odswiez jakies znajomosci. Pospotykaj sie ze znajomymi
Owszem chlopak ma prawo powiedziec ze fajnie by bylo jak bys cos zaczela robic. Ale nie moze tego wymagac. Ty musisz tego sama chciec.
Natomiast co masz z soba zrobic. Odswiez jakies znajomosci. Pospotykaj sie ze znajomymi
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
Re: Potrzebuję rady
Hej dziewczyny! Dawno mnie tu nie było. Ogólnie to chciałam się tu teraz zwierzyć. Otóż mój związek skończył się 2 tygodnie temu. Spotkałam się z nim, aby to zakończyć, przyjechał do mnie, rozmawialiśmy. On obiecywał, że będzie lepiej, że się zmieni i inne cuda. Chciałam w to wierzyć
ja byłam stanowcza co do mojej decyzji, bo po prostu męczyłam się w tym związku, lecz on powiedział,że spotkamy się za tydzień i powiem mu jaką decyzję podjęłam. No niestety 3 dni później kiedy weszłam sobie na fb, nasze zdjęcia pousuwał i swój status też zmienił o niczym wcześniejniej mnie nie informując, tak wiem śmieszne też mnie to bawi
jak można tak.po prostu zerwać przez fejsa. Dziś widzę, że jemu już tak naprawdę na mnie nie zależało, tylko dlaczego ze mną był???
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość