Kochane moje.
Zastanawiam się, jaki jest cel ciągłych rozstań i powrotów? Wyobraźmy sobie parę, która w pewnym sensie nie potrafi się dogadać w codziennych sprawach. Pod wpływem emocji dochodzi do rozstania, jednak po niedługim czasie dochodzi do kolejnego. Jak w takim przypadku dbać o związek? I czy jest sens wracania do siebie? Gdzie leży granica? Kiedy trzeba powiedzieć sobie "dość"? W chwili pierwszego rozstania, gdyż chcemy zachować konsekwencję, czy może należy dać jeszcze jedną szansę? No właśnie, jedną czy więcej?
Odchodzimy i wracamy... po co?
Re: Odchodzimy i wracamy... po co?
Wraca sie zawsze dlatego że się kocha i to chyba najważniejszy powód.Miłość zaślepia nawet wtedy kiedy już dawno powinno się powiedzieć dość.Ale myślę że to wszystko to kwestia charakterów,temperamentów i docierania się.Ja z moim chłopakiem na początku rozstawaliśmy się kilka razy bo nie potrafiliśmy się porozumieć ale zawsze raz dwa do siebie wracaliśmy.Aż w końcu osiągnęliśmy taki poziom że zaczęliśmy się rozumieć,nauczyliśmy się sztuki kompromisów a po dłuższym czasie mój facet niejako pozwolił mi rządzić w naszym związku choć od czasu do czasu się jeszcze zbuntuje
.Są różni ludzie i różne powody takich rozstań i powrotów,i albo dwoje ludzi w końcu dojdzie do porozumienia i skończą się takie głupie zerwania albo będą drzeć koty tak długo aż wreszcie zrozumieją że to nie ma sensu i rozstaną się na dobre
http://karmimypsiaki.pl/pomagaj-codziennie/klik. Wystarczy codziennie kliknąć by nakarmić psiaka.
-
No Spinster
Re: Odchodzimy i wracamy... po co?
Znam parę, która się pobierała i rozwodziła UWAGA! 4 razy!!!! Tak już mają, że są niecierpliwi i nietoleracyjni, ale nie mogą bez siebie. Nikt im siebie nawzajem nie zastąpi. Ostatni raz sie pobrali jak Ona miała 52 lata, a On 58... Życie.....
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość