Moja sytuacja jest nietypowa... Wiele z was pewnie będzie uważać mnie za idiotkę ... ale już sama nie wiem co ja mam robić;/
Hmmm więc zacznę od początku. Poznałam mojego chłopaka 2 lata temu, zaczęliśmy być parą. Po jakiś 6 miesiacach bycia razem zaczeło się psuć.. No nie układało nam się tak jak powinno. Wtedy pierwszy raz mnie uderzył nie tak, że padłam, po prostu spoliczkował mnie. Nie chodzi akurat o to że mnie bolało tylko o sam fakt jak mogł się tak zachować wobec mnie... Pierwsze co to popłynęły mi łzy, on sie na mnie rzucił i zaczął mnie przytulać, przepraszać, płakać prosić o wybaczenie. W sumie oboje byliśmy w szoku, bo to taka pierwsza sytuacja a ja NIGDY nie spodziewałabym sie takiego czegoś po nim (jego reakcja wskazywała na to, ze on raczej tez nie dowierzał, że to jednak się stało ), jednak jego PRZEPRASZAM miałam głęboko w tyłku, wywaliłam go z domu, wyłączyłam telefon i miałam gdzieś... On wysyłał mi kwiaty, przyjeżdżał pod moj dom i przepraszał, biegał wręcz za mną. Przyznał się sam nawet moim przyjaciółką, że mnie uderzył i że nie chce mu wybaczyć i co on ma teraz zrobic i jak mnie odzyskac... Biegał chyba za mna ponad miesiąc aż w końcu pękłam i dałam mu kolejną szansę(oczywiście z góry było ustalone, że taka syutuacja sie już nigdy nie powtórzy)... Wszystko było ok ale do czasu. PO jakiś 3 miesiącach zaczęła się tworzyc nowa historia tym razem nie uderzył mnie ale zaczął szarpać ... raz, drugi, trzeci, do tego doszły wyzwiska, niesłuszne oskarżenia i wtedy stwierdziłam, że coś z nim nie ok... Jednak uczucie było silniejsze i powiem w prost do dzisiaj żałuję,że mu wybaczyłam za pierwszym razem bo związek, który trwa pol roku a rok sie różni i trudniej jest odejść... Wracając do sprawy postanowiłam go zostawić i korzystać z życia w końcu mam dopiero 20 lat. Oczywiście po raz kolejny poległam bo zaczęliśmy do siebie wracać i sie rozstawać ... Największa głupota jaka może być.... W końcu ostatecznie go rzuciłam po 20 miesiacach związku w końcu czułam się wolna i spokojna, z nikim się nie kłóciłam i nie musiałam się tłumaczyć z chorych wymysłów .... Wszystko było cudownie do chwili, kiedy wylądowaliśmy w łóżku, obydwoje byliśmy napici i jakoś tak wyszło, wtedy tego nie załowałam bo z góry mu powiedziałąm, że poniosło nas i to nie ma żadnego znaczenia i o niczym nie świadczy. Wszystko było ok ja nadal byłam wolna aż do czasu kiedy mój okres zginął ... Tak zaszłam w ciąże w chłopakiem od którego się uwolniłam i to na własne życzenie!!!! Powiem tak od kiedy z nim byłam te prawie 2 lata nie zabezpieczalismy sie nigdy, wiec w sumie uznalismy, ze albo cos z nim nie tak albo ze mną.. Totalna głupota... Wiec jedna noc kompletnie zmieniła moje życie .. Zastanawiam się tylko dlaczego akutar teraz kiedy nie jestesmy razem ??? Przeciez mogłam zajść w ciąże rok temu gdy bylismy szczęśliwi...
koniec, końców powiedziałam mu o tym i zaznaczyłam ze nie chce z nim być i że ta ciąza między nami nic nie zmienia, że ja te dziecko wychowam sama. Jednak on powiedział, że nie ma takiej opcji, że to tez jego dzieecko i że on chce być ojcem i chce być przy dziecku.... Traktował mnie jak księżniczkę, chwalił się wszystkim, nosił mnie dosłownie na rękach, zmienił się wydoroślał ... Spełniał wszystkie moje zachcianki, znosił wszystkie moje humory, cały czas był przy mnie, chodził ze mną po lekarzach woził mnie wszędzie. Tak było do 4 miesiąca ciązy kiedy to znowu on wracał powoli do swojego starego zachowania ... Zaczęły się wyzwiska. Powiem tak rodzice z gory powiedzieli mi ze nie mam co na nich liczyc i ze lepiej bedzie jak sie wyprowadze i założe własną rodzinę wtedy juz wiedziałam, że od najbliższych nie ma co liczyć na wsparcie, dodam że w tym roku skonczyłam szkole i nit nie chce przyjac ciezarnej do pracy .... Także pozostałam na lodzie bez kasy i mieszkania... Jestem totalnie uzależniona od ojca dziecka i nie wiem w sumie co mam zrobić. Gdzie tutaj szukać pomocy. Myślałam żeby wyprowadzić się z miom niby partnerem ale skąd moge miec pewność, że nim nie będzie coraz gorzej;/ Nie chce ,zeby moje dziecko przez niego uczyło się nie szanowania własnej matki... Jestem totalna idiotka bo sama tego inaczej nie nazwę... wszystko sobie sama tak załatwiłam, tylko zawsze liczyłam na moją rodzinę bo gdy dowiedzieli się o ciąży to zarzekali się ze pomoga, żebym sie nie martwiła ze nie jestem sama .. jasne... własnie pokazali jacy sa... gdyby moj partner tez byl inny bo treaz mam wsparcie tylko i wylacznie w nnim ale nie wiem kiedy on znowu wybuchnie i jego ,, wielka przemiana" odejdzie w dal...
Co robic...;/
Niedojrzały ...
-
Czarnulaaa115
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 1
- Rejestracja: pn maja 06, 2013 1:22 pm
Re: Niedojrzały ...
z tego co wiem, sa speclajne ośrodki dla samotnych matek, zawsze można spróbować poszukać u nich pomocy...
A z nim wcale być nie musisz... Ale podać o alimenty zawsze możesz...
A z nim wcale być nie musisz... Ale podać o alimenty zawsze możesz...
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
Re: Niedojrzały ...
Powiem Ci szczerze, że ciężka sytuacja... Może powinnaś się zgłosić do pomocy społecznej? Przecież są jakieś zapomogi dla samotnych matek. I tak już zostało napisane są domy dla samotnych matek i możesz się postarać o alimenty. Nie wiem co jeszcze można Ci doradzić...
`Co w niej jest, co w niej jest czego nie mam ja?
Blask i mrok - pogubiona w snach,
Blask i mrok - co więcej miałam dać?
Blask i mrok - pogubiona w snach,
Blask i mrok - co więcej miałam dać?
-
gabriela494
- Miła Kobietka
- Posty: 38
- Rejestracja: sob kwie 20, 2013 10:39 pm
Re: Niedojrzały ...
Uciekaj jak najdalej! Żaden mężczyzna nie ma prawa poniżyć kobiety bo to kobieta go urodziła. Są ośrodki które ci pomogą, siostry zakonne. On będzie miał kontakt z dzieckiem i jednocześnie nie będzie Cie dreczył.
Tylko mnie nazywa kochaniem ,to mój teren pod jego ubraniem.
-
Finess_com_pl
- Miła Kobietka
- Posty: 28
- Rejestracja: pn kwie 08, 2013 11:34 am
Re: Niedojrzały ...
Najlepiej byłoby, gdybyś skorzystała z domu dla samotnej matki. Wiem, że łatwo się pisze, ale... nie będziesz miała spokojnego życia u boku ojca dziecka.
Zachowanie rodziny jest żenujące. Powinni Ci pomóc, wspierać. Nie masz żadnego oparcia nawet u dziadków?
Zachowanie rodziny jest żenujące. Powinni Ci pomóc, wspierać. Nie masz żadnego oparcia nawet u dziadków?
http://www.finess.com.pl/ - wyjątkowe kosmetyki
Re: Niedojrzały ...
Tutaj nie ma co radzić,tylko brać nogi za pas i zwiewać od niego jak najdalej,sama z dzieckiem poradzisz sobie,a przynajmniej oszczędzisz dziecku pózniejszych rozczarowań.
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Snappy [Bot] i 1 gość