nie wytrzymam jeszcze trochę a spuszczę ją ze schodów!

Co zrobić w trudnych chwilach? Jak stworzyć udany związek? Co denerwuje nas w mężczyznach? Czy kobiety są z Wenus a faceci z Marsa? Na te i inne pytania możemy porozmawiać właśnie w tym dziale.
ODPOWIEDZ
Lena64
Jestem tu nowa :)
Posty: 10
Rejestracja: czw gru 13, 2012 1:34 pm

nie wytrzymam jeszcze trochę a spuszczę ją ze schodów!

Post autor: Lena64 »

Mój syn ma 25 lat i zakochał sie w młodszej od siebie o 5 lat dziewczynie. Mieszkamy w małym miasteczku wszyscy się znamy, wiec jak tylko zaczeli się spotykać doszły mnie słuchy, że z niej nie zła ,,imprezowiczka". Pierwsze moje wrażenie nie było złe, ale dziś mam ochotę złapac ją za włosy i wyrzucić z domu. Nie będę się rozpisywać, ale kilka przykładów podam. Otóż od kiedy pojawiła się w naszym domu barek ciągle jest opróżniany. Wcześniej nigdy sie to nie zdarzało by syn wyciagał alkohol ani z barku ani z lodówki. Przed obroną pracy mgr syn chciał przysiąść do nauki... Ona chciała iść na imprezę, kiedy jej odmówił, nazwała go dupkiem, wieśniakiem itd itp (słyszałam to bo byłam w drugim pokoju). Kolejny przykład, święta wielkanocne - śmingus dyngus - zgodnie z tradycją jakies małe ilości wody lądują na domownikach wszyscy sie przy tym dobrze bawią. Oczywiście bez przesady. Ona zrobiła karczemną awanturę, że ja obudził (godz 9.00) i śmiał ją oblać wodą. Używała przy tym takich wulgaryzmów, że nawet tu nie przytoczę. W końcu zebrała swoje rzeczy i pojechała do domu. Zepsuła wszystkim święta, na domiar tego miałam w domu gości. Porozmawiałam z synem już kilkakrotnie, starałam się wytłumaczyć, że tak nie zachowuje się ktoś kto kocha... Jeszcze jedno mimo wykształcenia ciężko jest z pracą. Syn trochę pracuje w Niemczech, ale nie jest to ciągłe i w momencie kiedy jest w domu ona strasznie mu ubliża, nie wspiera, nie motywuje... Ciągle słychać od niej przekleństwa. Syn zmienił się, stał się nerwowy, agresywny, i też zaczął byc wulgarny.
Przeraża mnie ten zwiazek. Z moich tłumaczeń nic nie wynika. Syn twierdzi, że ją kocha, ona też mówi, ze go kocha.
Jak mam na niego wpłynąć? Jak dotrzeć by dostrzegł, że to chora miłość.
Jeszcze jedno, Ona stwierdziła, że nienawidzi dzieci!!!
Co robić???
elzbieta45
Kobietka Expert
Posty: 6529
Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am

Re: nie wytrzymam jeszcze trochę a spuszczę ją ze schodów!

Post autor: elzbieta45 »

Nie podoba mi sie ta dziewczyna . Sama bym niebyła zadowolona z takiego zwiazku . staralabym mu przedstawic ze to nie jest dobra kandydatka na zone i matke
456
Kobietka Expert
Posty: 3949
Rejestracja: wt sty 08, 2013 11:05 am

Re: nie wytrzymam jeszcze trochę a spuszczę ją ze schodów!

Post autor: 456 »

Nic z tym nie zrobisz. Pozostaje Ci rozmawiać, spokojnie tłumaczyć i jeszcze raz rozmawiać aż do skutku. Jeśli nie będzie chciał od niej odejść to nie odejdzie. Staraj się mu otworzyć oczy, bo to okropna dziewczyna.

"Czerwienią róż i w zapachu lilii kołysani - żeglujemy przed siebie. Niby niewidzialni, niby zakochani..."
elzbieta45
Kobietka Expert
Posty: 6529
Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am

Re: nie wytrzymam jeszcze trochę a spuszczę ją ze schodów!

Post autor: elzbieta45 »

tak jak mowi Blachfox rozmawiac , rozmawiac . Bo milsc jest slepa i niewidzi tego zakochany człowiek .
chuosta

Re: nie wytrzymam jeszcze trochę a spuszczę ją ze schodów!

Post autor: chuosta »

Najlepiej, żeby było aby porozmawiały z nim jego przyjaciele, którzy mogą dobrze na niego wpłynąć.
Awatar użytkownika
UtoleK
Miła Kobietka
Posty: 42
Rejestracja: wt sty 22, 2013 2:38 pm

Re: nie wytrzymam jeszcze trochę a spuszczę ją ze schodów!

Post autor: UtoleK »

A dlaczego wspólnie mieszkacie ? Moim zdaniem mieszkanie z rodzicami jednej ze stron nigdy nie przynosi nic dobrego. Co więcej, moim zdaniem spokojne rozmowy nic nie dają, zdecydowanie lepiej przeczekać, skoro masz takie przeczucia odnośnie tej dziewczyny, to powiedz co myślisz ale raz i nie mów nic więcej. Mam starszą siostrę, która swego czasu 8 lat spędziła z totalnym burakiem, właśnie dlatego, że rodzice z nią walczyli. W momencie, kiedy odpuścili sama stwierdziła, że to idiota i zostawiła go. Użerać się nigdy nie warto.
Awatar użytkownika
slodziusiaSdz
Extra Kobietka
Posty: 384
Rejestracja: sob kwie 07, 2012 9:37 am

Re: nie wytrzymam jeszcze trochę a spuszczę ją ze schodów!

Post autor: slodziusiaSdz »

Rozmowom tylko mozesz cokolwiek zdzialac,on jest slepo zakochany i nie widzi jak to na niego zle wplywa i niestety ale ty tu nic nie poradzisz.Do poki on sie nie przekona na wlasnej skorze jaka ona jest naprawde to nic z tym nie zrobi.A moze znasz osobe jakiego jego przyjaciela albo kogo kolwiek kto ma dobry wplyw na niego.Niech z nim pogada.Kochana cierpliwosci i rozmawiaj z nim duzo i tlumacz.Moze za ktoryms razem w koncu poslucha,ale pewnosci nie ma.Jeszcze raz cierpliwosci i nie zrob zadnego glupstwa.
Bez wzgledu na to ile razy sie zalamie i upadne zawsze jest jakas czastka mnie,ktora mowi mi,ze to nie koniec,ze trzeba wstac i poprostu pojsc dalej.
Armigor
Gadatliwa Kobietka
Posty: 834
Rejestracja: ndz wrz 23, 2012 9:51 pm

Re: nie wytrzymam jeszcze trochę a spuszczę ją ze schodów!

Post autor: Armigor »

Rozumiem że jako matka chcesz jak najlepiej dla syna jednak nagabując go możesz odnieść odwrotny skutek "serce ma swoje racje których,rozum nie zna" dopóki sam się nie sparzy to się nie przekona.
Lena64
Jestem tu nowa :)
Posty: 10
Rejestracja: czw gru 13, 2012 1:34 pm

Re: nie wytrzymam jeszcze trochę a spuszczę ją ze schodów!

Post autor: Lena64 »

Kochani :kiss2
Bardzo wszystkim dziękuję za odpowiedzi i podpowiedzi co mam robić. Jak widać większość z Was opowiada sie za rozmową z synem. Tak też zrobiłam... przyznam się, że wielokrotnie starałam się otworzyc mu oczy. Może odpuszczę na jakiś czas, może w końcu sam sie przekona.... oby tylko w porę. Pozdrawiam serdecznie wszystkich i raz jeszcze dziekuję :kiss2
456
Kobietka Expert
Posty: 3949
Rejestracja: wt sty 08, 2013 11:05 am

Re: nie wytrzymam jeszcze trochę a spuszczę ją ze schodów!

Post autor: 456 »

Mamy nadzieję, że Twój syn przejrzy w reszcie na oczy. Trzymaj się Lena64 i powodzenia. :)

"Czerwienią róż i w zapachu lilii kołysani - żeglujemy przed siebie. Niby niewidzialni, niby zakochani..."
ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Snappy [Bot] i 1 gość