Moje skomplikowane zycie...
-
monia149090
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 8
- Rejestracja: pn lip 23, 2012 2:56 pm
Moje skomplikowane zycie...
Na poczatku chcialabym sie przywitac gdyz jestem tu nowa i to moj pierwszy post.Mam nadzieje ze sprobuje mnie zrozumiec i mi doradzic,gdyz potrzebuje porad osob bezstronnych.
Otoz jestesmy malzestwem podn 2lata i od tego czasu ciagle jest zle.Ciagle klotnie,ciche dni.
ale zacznijmy od poczatku: wpadka,ciaza z zaskoczenia.Szybki slub,przeprowadzka do naszego nowego wspolnego mieszkania.Ja w czasie ciazy siedzialam w domu,pracowal tylko maz,ale starczalo nam na wszystko.
Gdy mala sie urodzila siedzialam z nia rok w domu,ale potem musialam wyjsc do ludz,zaczac byc niezalezna choc troche od swojego meza! Pracuje juz rok,jest mi w pracy dobrze.Chodz na czas wyjscia z pracy maz zajmuje sie coreczka.W innym przypadku opieka caly czas przylegala mi. Wiele razy sie klocilismy,dwa razy spakowal swoje rzeczy i wyprowadzil sie do rodzicow na kilka dni.Ale zawsze wracal.Doszlo miedzy nami do 3incydentow kiedy to moj maz mnie uderzyl w twarz i mnie szarpnal.
Kiedys jeszcze kiedy nie bylismy malzenstwem czulam iz maz ma do mnie szacunek,stara sie by bylo dobrze,ale od pewnego czasu wrecz jakby szukal pretekstu do klotni. On nie mowi mi o wiekszych wydatkach a do mnie ma pretesje ze mu o wszystkim nie mowie...
Zalezy mi na naszym malzenstwie,ale moze to juz nie ma dalszego sensu...??!!
Otoz jestesmy malzestwem podn 2lata i od tego czasu ciagle jest zle.Ciagle klotnie,ciche dni.
ale zacznijmy od poczatku: wpadka,ciaza z zaskoczenia.Szybki slub,przeprowadzka do naszego nowego wspolnego mieszkania.Ja w czasie ciazy siedzialam w domu,pracowal tylko maz,ale starczalo nam na wszystko.
Gdy mala sie urodzila siedzialam z nia rok w domu,ale potem musialam wyjsc do ludz,zaczac byc niezalezna choc troche od swojego meza! Pracuje juz rok,jest mi w pracy dobrze.Chodz na czas wyjscia z pracy maz zajmuje sie coreczka.W innym przypadku opieka caly czas przylegala mi. Wiele razy sie klocilismy,dwa razy spakowal swoje rzeczy i wyprowadzil sie do rodzicow na kilka dni.Ale zawsze wracal.Doszlo miedzy nami do 3incydentow kiedy to moj maz mnie uderzyl w twarz i mnie szarpnal.
Kiedys jeszcze kiedy nie bylismy malzenstwem czulam iz maz ma do mnie szacunek,stara sie by bylo dobrze,ale od pewnego czasu wrecz jakby szukal pretekstu do klotni. On nie mowi mi o wiekszych wydatkach a do mnie ma pretesje ze mu o wszystkim nie mowie...
Zalezy mi na naszym malzenstwie,ale moze to juz nie ma dalszego sensu...??!!
Re: Moje skomplikowane zycie...
Witaj,monia149090 pisze:Na poczatku chcialabym sie przywitac gdyz jestem tu nowa i to moj pierwszy post.Mam nadzieje ze sprobuje mnie zrozumiec i mi doradzic,gdyz potrzebuje porad osob bezstronnych.
Otoz jestesmy malzestwem podn 2lata i od tego czasu ciagle jest zle.Ciagle klotnie,ciche dni.
ale zacznijmy od poczatku: wpadka,ciaza z zaskoczenia.Szybki slub,przeprowadzka do naszego nowego wspolnego mieszkania.Ja w czasie ciazy siedzialam w domu,pracowal tylko maz,ale starczalo nam na wszystko.
Gdy mala sie urodzila siedzialam z nia rok w domu,ale potem musialam wyjsc do ludz,zaczac byc niezalezna choc troche od swojego meza! Pracuje juz rok,jest mi w pracy dobrze.Chodz na czas wyjscia z pracy maz zajmuje sie coreczka.W innym przypadku opieka caly czas przylegala mi. Wiele razy sie klocilismy,dwa razy spakowal swoje rzeczy i wyprowadzil sie do rodzicow na kilka dni.Ale zawsze wracal.Doszlo miedzy nami do 3incydentow kiedy to moj maz mnie uderzyl w twarz i mnie szarpnal.
Kiedys jeszcze kiedy nie bylismy malzenstwem czulam iz maz ma do mnie szacunek,stara sie by bylo dobrze,ale od pewnego czasu wrecz jakby szukal pretekstu do klotni. On nie mowi mi o wiekszych wydatkach a do mnie ma pretesje ze mu o wszystkim nie mowie...
Zalezy mi na naszym malzenstwie,ale moze to juz nie ma dalszego sensu...??!!
Nie napisalas o co sie klociliscie, z jakich przyczyn sie spakowal, z jakich powodow Cie uderzyl(nie, nie, zaden powod go nie usprawiedliwia aby bic, jednak moze duzo wyjasnic)...
Ogolnie opisalas to wszystko w roli ofiary, a jak wiesz zwykle, choc NIE ZAWSZE wina lezy po obydwu stronach, wiec dobrze jakbys na powyzsze pyt. udzielila odpowiedzi:)
To dobrze, ze Ci zalezy na Waszym malzenstwie. Wyprowadzka Twojego meza tez jest pewna informacja dla Ciebie, zebys COS sobie przemyslala..., zwlaszcza ze wrocil. Napisalas: "Ale zawsze wracal"... Nie chce Cie bron Boze atakowac, ale uwazam, ze tu nie ma wylacznie jego winy.
Szuka pretekstu do klotni. No i znowu nie napisalas dlaczego?
Moze na poczatku zwiazku robilas pyszne obiady dwudaniowe, a teraz jednodaniowe? Ci sie wydaje, ze on marudzi i szuka pretekstu do klotni, a on zauwaza ze przestaje byc dla Ciebie kims waznym....
Wbrew pozorom , my, faceci zwracamy na rzeczy, ktore z Waszej strony moga byc uwazane za "glupotki"
-
monia149090
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 8
- Rejestracja: pn lip 23, 2012 2:56 pm
Re: Moje skomplikowane zycie...
Tak wiec odpowiadam na zadane pytania:otoz klocilismy sie najczesciej o pieniadze ze on ma za malo ja za duzo albo na odwrot,czesto tez mamy odmienne zdania na temat wychowania coreczki.Uderzyl mnie jak byl pod wplywem alkoholu a chodzilo przewaznie o jego ilosc i brak umiaru w piciu.Juz taka jestem ze mowie to co mysle i potem sa tego konsekwencje.Nieee w domu zawsze staram sie by bylo tak jak na samym poczatku,oczywiscie zdarza sie dzien kiedy nie mam ochoty na cokolwiek,ale rzadko tak jest.
Re: Moje skomplikowane zycie...
To że nie masz czasem ochoty na gotowanie obiadu czy cokolwiek to nie jest powód do kłótni.W końcu też pracujesz i wychowujesz dziecko.On równie dobrze też mógłby się zająć obowiązkami domowymi.Jasne,że do kłótni trzeba dwojga ale bicie?To już jest niewybaczalne zwłaszcza że zdarzyło się 3 razy!!!Co to ma być że facet kilka razy wyprowadza się z domu?Nie potrafi rozwiązywać problemów?Tak samo jak do kłótni tak i do poprawiania stosunków trzeba dwojga a szanowny ON89 chyba tego nie zauważa skoro nawiązuje tylko do Ciebie.
Kochana nie pozwalaj na takie traktowanie ze strony męża.To że mu coś nie odpowiada to nie znaczy że może Cię bić i poniżać.Na Twoim miejscu poważnie bym się zastanowiła nad przyszłością tego związku i nad tym czy naprawdę chcesz swoje dziecko wychowywać w takiej atmosferze.
Kochana nie pozwalaj na takie traktowanie ze strony męża.To że mu coś nie odpowiada to nie znaczy że może Cię bić i poniżać.Na Twoim miejscu poważnie bym się zastanowiła nad przyszłością tego związku i nad tym czy naprawdę chcesz swoje dziecko wychowywać w takiej atmosferze.
http://karmimypsiaki.pl/pomagaj-codziennie/klik. Wystarczy codziennie kliknąć by nakarmić psiaka.
Re: Moje skomplikowane zycie...
Szanowna mycho25:
Obecnie odnosze taki sam stosunek jak TY, a to, ze odnioslem swoj pierwszy post wylacznie do uzytkowniczki, to sam w tym poscie zaznaczylem nawet i by nie brala tego do siebie, gdyz dosc ogolnikowo napisala o sprawach, ktore byly wazne do napisania, np. to ze bil Cie po alkoholu...
Reasumujac: podzielam zdanie mychy....
Musisz sie zastanowic czy chcesz do konca zycia z takim czlowiekiem dzielic swoje zycie i Waszego dziecka...
Obecnie odnosze taki sam stosunek jak TY, a to, ze odnioslem swoj pierwszy post wylacznie do uzytkowniczki, to sam w tym poscie zaznaczylem nawet i by nie brala tego do siebie, gdyz dosc ogolnikowo napisala o sprawach, ktore byly wazne do napisania, np. to ze bil Cie po alkoholu...
Reasumujac: podzielam zdanie mychy....
Musisz sie zastanowic czy chcesz do konca zycia z takim czlowiekiem dzielic swoje zycie i Waszego dziecka...
Re: Moje skomplikowane zycie...
Teraz to się rozumiemy i zwracam honoron89 pisze:Szanowna mycho25:
Obecnie odnosze taki sam stosunek jak TY, a to, ze odnioslem swoj pierwszy post wylacznie do uzytkowniczki, to sam w tym poscie zaznaczylem nawet i by nie brala tego do siebie, gdyz dosc ogolnikowo napisala o sprawach, ktore byly wazne do napisania, np. to ze bil Cie po alkoholu...
Reasumujac: podzielam zdanie mychy....
Musisz sie zastanowic czy chcesz do konca zycia z takim czlowiekiem dzielic swoje zycie i Waszego dziecka...
http://karmimypsiaki.pl/pomagaj-codziennie/klik. Wystarczy codziennie kliknąć by nakarmić psiaka.
-
dzo
Re: Moje skomplikowane zycie...
cóż za poważny ton wypowiedzion89 pisze:Szanowna mycho25:
Re: Moje skomplikowane zycie...
dzo:dzo pisze:cóż za poważny ton wypowiedzion89 pisze:Szanowna mycho25:![]()
jakbys czytala uwaznie, to wyszlo to od mychi
" szanowny ON89"
-
sun979
Re: Moje skomplikowane zycie...
Jest problem i facet biegnie do swojej mamusi. Co to za facet? Tak nie rozwiązuje się problemów. Porozmawiaj z nim szczerze. Wylejcie wszystkie żale itd. Powiedz mu o tym, że nie ma prawa Cię bić nawet jak jest bardzo zły. Inaczej rozwiązuje się takie sprawy. Zwróć mu uwagę jaki to ma wpływ na dzieci. Nie jedno małżeństwo ma ogromne problemy, ale trzeba się starać z nich wychodzić. Czasem trzeba dużo czasu. Takie jest to nasze, często ciężkie życie. Przyrzekaliście sobie miłość na dobre i na złe. Poprzez bicie zrobił coś niewybaczalnego, ale zostawić męża to nie wyjście. Macie dzieci, a to też istotna sprawa. Wychowywanie się bez ojca jest dość trudne. Przemyśl to wszystko. Rozmowa i jeszcze raz rozmowa! Jeśli zdarzy mu się znowu Cię uderzyć. Broń Boże! Ale jeśli, to Ty się wyprowadź do mamy. Niech zostanie na jakiś czas sam i może to przemyśli...
-
dzo
Re: Moje skomplikowane zycie...
oj tam oj tamon89 pisze:dzo:dzo pisze:cóż za poważny ton wypowiedzion89 pisze:Szanowna mycho25:![]()
jakbys czytala uwaznie, to wyszlo to od mychi
" szanowny ON89"
Re: Moje skomplikowane zycie...
Tak, znamy takich co biegają do mamusi. Znamy też takich co chcą bić (Gdy kobieta jest silna to w skrajnym przypadku mamy równouprawnienie)
Nie jestem feministką, raczej realistką.
Jestem teraz ze wspaniałym facetem, ale wcześniej bywało różnie. Grunt to wzajemny szacunek i zrozumienie, kobiety to rozumieją ale trudno o faceta , który wyznaje podobne zasady.
Nie jestem feministką, raczej realistką.
Jestem teraz ze wspaniałym facetem, ale wcześniej bywało różnie. Grunt to wzajemny szacunek i zrozumienie, kobiety to rozumieją ale trudno o faceta , który wyznaje podobne zasady.
Czas tracony z rozkoszą nie jest czasem zmarnowanym.


Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość