Miłość czy przyzwyczajenie?
Miłość czy przyzwyczajenie?
Witajcie. Zalogowałam się na forum ponieważ nikt z moich bliskich bądź znajomych nie jest w stanie wytłumaczyć mi( być może przetłumaczyć) jak mam postąpić. Po krótce opiszę.
Obecnie mam 22 lata. Z pierwszym chłopakiem byłam od 14 roku życia do świąt wielkanocnych 2012 roku. Obecnie od kilku miesięcy mam kogoś nowego. Poza tym z pierwszym partnerem mam córeczkę 3 letnią. Problem polega na tym, że nie weim czy odpowiednio postępuję. Z pierwszym chłopakiem nie było kolorowo. Bardzo duzo przez niego płakałam, cierpiałam. Zdarzały się takie awantury, że musiałam wzywać policję. Oczywiście winowającą tych ekscesów była alkohol i inne używki. Jak nie było kolegów i używek było wspaniale. Kochał nas, mogliśmy porozmawiać o wszystkim W kwietniu ubiegłego roku wsiadł do auta pod wpływem alkoholu i mało nie zabił siebie i mojej młodszej siostry. Po tamtym incydencie stwierdziłam, że nie ma sensu być z człowiekiem z przedłużającym się moratorium psychspołecznym, który gdzieś tam się zatrzymał pewnie na etapie 17-latka ( nie obrażając osób w tym wieku). Od kilku miesięcy mam Michała, który zaakceptował mnie z dzieckiem. Jest super, ale czuje, że kocham tatusia mojego maleństwa. Nie wiem co zrobić. Moja malutka córeczka zapewne przeżywa rozłąkę z tatą, którego bardzo kocha, ale uważam, że racjonalniej jest zachować obecną sytuację. Tata małej nie może poradzić sobie z zaistniałą sytacją i smutki zatapia w litrach alkoholu. Proszę niech ktoś mi poradzi. Czy ja w ogóle kiedyś zapomne o nim i pokocham tak na 100 % Michała? Czy to jest w ogóle miłość czy może ciężko jest się mi odzwyczaić? Może ktoś pochwali sie podobnym przypadkiem. Pozdrawiam. Domi
Obecnie mam 22 lata. Z pierwszym chłopakiem byłam od 14 roku życia do świąt wielkanocnych 2012 roku. Obecnie od kilku miesięcy mam kogoś nowego. Poza tym z pierwszym partnerem mam córeczkę 3 letnią. Problem polega na tym, że nie weim czy odpowiednio postępuję. Z pierwszym chłopakiem nie było kolorowo. Bardzo duzo przez niego płakałam, cierpiałam. Zdarzały się takie awantury, że musiałam wzywać policję. Oczywiście winowającą tych ekscesów była alkohol i inne używki. Jak nie było kolegów i używek było wspaniale. Kochał nas, mogliśmy porozmawiać o wszystkim W kwietniu ubiegłego roku wsiadł do auta pod wpływem alkoholu i mało nie zabił siebie i mojej młodszej siostry. Po tamtym incydencie stwierdziłam, że nie ma sensu być z człowiekiem z przedłużającym się moratorium psychspołecznym, który gdzieś tam się zatrzymał pewnie na etapie 17-latka ( nie obrażając osób w tym wieku). Od kilku miesięcy mam Michała, który zaakceptował mnie z dzieckiem. Jest super, ale czuje, że kocham tatusia mojego maleństwa. Nie wiem co zrobić. Moja malutka córeczka zapewne przeżywa rozłąkę z tatą, którego bardzo kocha, ale uważam, że racjonalniej jest zachować obecną sytuację. Tata małej nie może poradzić sobie z zaistniałą sytacją i smutki zatapia w litrach alkoholu. Proszę niech ktoś mi poradzi. Czy ja w ogóle kiedyś zapomne o nim i pokocham tak na 100 % Michała? Czy to jest w ogóle miłość czy może ciężko jest się mi odzwyczaić? Może ktoś pochwali sie podobnym przypadkiem. Pozdrawiam. Domi
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: Miłość czy przyzwyczajenie?
dziewczyno , masz dziecko i mysl o tym aby zapewnic dziecku przyszlosc a nie patrzenie na tatusia alkoholika i furiata . Miłosc i uczucia ci i dziecku nie dadza szczescia . A tkwic w chorym zwiazku tez niewarto . Bedac z nim mimo ze nie pijesz stalas sie tea w jakims stopniu uzalezniona . Ale zrobilas pierwszy krok aby ten chory zwiazek przerwac , Bo naprawde alkohol niszczy zycie nietylko alkoholika ale tez rodziny . Jest to facet nieodpowiedzialny za rodzine za zycie najblizszych jak siada pod wpływem alkoholu w auto mozecie wszyscy stracic zycie . A mozesz tego uniknac własnie odchodzac i ulozyc sobie zycie na nowo
Re: Miłość czy przyzwyczajenie?
Zgadzam się z Elą. Powinnaś pomyśleć o dziecku i o sobie. Jeśli chłopak nie chce się zmienić to się nie zmieni. Wiem, że alkoholizm jest czymś z czego trudno jest wyjść. Wierz mi, wiem. Ale wiem też, że jeśli się chce to się potrafi.
Uważam, że to nie jest miłość z Twojej strony tylko już przyzwyczajenie. Szmat czasu byłaś z tamtym chłopakiem i wiele zniosłaś w tamtym związku. Ile mogłabyś się jeszcze męczyć z mężczyzną, który non stop pije i robi awantury? A co jeśli wyjdzie z waszym dzieckiem na spacer i nie upilnuje, bo nie będzie w stanie? Albo wsiądzie z nim za kierownicę tak jak z Twoją siostrą? Tobie i dziecku należy się spokojne życie.
Uważam, że to nie jest miłość z Twojej strony tylko już przyzwyczajenie. Szmat czasu byłaś z tamtym chłopakiem i wiele zniosłaś w tamtym związku. Ile mogłabyś się jeszcze męczyć z mężczyzną, który non stop pije i robi awantury? A co jeśli wyjdzie z waszym dzieckiem na spacer i nie upilnuje, bo nie będzie w stanie? Albo wsiądzie z nim za kierownicę tak jak z Twoją siostrą? Tobie i dziecku należy się spokojne życie.
"Czerwienią róż i w zapachu lilii kołysani - żeglujemy przed siebie. Niby niewidzialni, niby zakochani..."
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: Miłość czy przyzwyczajenie?
Tak z alkoholizmu idzie wyjsc ale alkoholik musi tego chciec .
a to juz jest inna bajka , bo zaden alkoholik nigdy nie przyznal sie do swego uzaleznienia . A wiedz wiem to zwłasnego doswiadczenia ze dla alkoholika nie ma nic wazniejszego nad alkohol . Zona dziecko sa na koncu tego łancucha . Wiec pomysl o sobie i o coreczce bo to WAM nalezy sie szczesliwe i spokojne zycie
a to juz jest inna bajka , bo zaden alkoholik nigdy nie przyznal sie do swego uzaleznienia . A wiedz wiem to zwłasnego doswiadczenia ze dla alkoholika nie ma nic wazniejszego nad alkohol . Zona dziecko sa na koncu tego łancucha . Wiec pomysl o sobie i o coreczce bo to WAM nalezy sie szczesliwe i spokojne zycie
Re: Miłość czy przyzwyczajenie?
Uważam podobnie jak poprzedniczki. Jesteś młoda i masz szansę ułożyć sobie normalne, spokojne życie. Dziecku potrzeba stabilności, bezpieczeństwa i odpowiedzialnych rodziców.
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: Miłość czy przyzwyczajenie?
tak , bo kazdy potrzebuje szczescia i milosci
Re: Miłość czy przyzwyczajenie?
Witam cię.
Moje koleżanki no nie mogły lepiej ci tego wyjaśnić. Alkohol w domu jest coś złego dla ciebie i przedewszystkim dla twojego dziecka. Nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawe ale dziecko szczególnie takie małe ma bardzo chłonny umysł, który bardzo szybko się uczy podswiadomie nawyków przekazywanych przez otoczenie i swoich autorytetów jakimi są rodzice. Jeśli dziecko wychowuje się przy alkoholu to jest podwyższone ryzyko że też sięgnie w przyszłości po alkohol, a tego raczej byś nie chciała. Więc moim dobrze zrobiłaś odchodząć od swojego pijącego partnera. A jeżeli obecny partner pokochał ciebie i zaakceptował twoje dziecko to myśle że powinnaś starać się zapomnieć co było, a skupić się na tym co jest teraz.
Pozdrawiam cię ciepło
Moje koleżanki no nie mogły lepiej ci tego wyjaśnić. Alkohol w domu jest coś złego dla ciebie i przedewszystkim dla twojego dziecka. Nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawe ale dziecko szczególnie takie małe ma bardzo chłonny umysł, który bardzo szybko się uczy podswiadomie nawyków przekazywanych przez otoczenie i swoich autorytetów jakimi są rodzice. Jeśli dziecko wychowuje się przy alkoholu to jest podwyższone ryzyko że też sięgnie w przyszłości po alkohol, a tego raczej byś nie chciała. Więc moim dobrze zrobiłaś odchodząć od swojego pijącego partnera. A jeżeli obecny partner pokochał ciebie i zaakceptował twoje dziecko to myśle że powinnaś starać się zapomnieć co było, a skupić się na tym co jest teraz.
Pozdrawiam cię ciepło
Adrian

-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: Miłość czy przyzwyczajenie?
Tak Adrian ma racje skup sie na waszej przyszłosci a nie miłosci do partnera ktory nie jest niczego wart
Re: Miłość czy przyzwyczajenie?
dziękuję Wam bardzo, z całego serca
myślałam dokładnie tak samo jak wy, ale chciałam usłyszeć opinię osób, które mnie nie znają i nie znają mojego byłego partnera
dodam tylko, że moi rodzice również nadużywali alkoholu i teraz są poniżej zera, matka wpadła w wielką depresję i porzuciła moje rodzeństwo, a ojciec już dawno odszedł w swoją stronę. Także oprócz byłego faceta furiata i alkoholika mam jeszcze gromadkę rodzeństwa na głowie. Dziękuję jeszcze raz.
Pozdrawiam
Pozdrawiam
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: Miłość czy przyzwyczajenie?
dlatego tymbardziej powinnas pomyslec o sobie i dziecku , aby nie wpasc w te same sidla . Bo kazdy zasługuje na szczescie
Re: Miłość czy przyzwyczajenie?
wiem o tym. czasami mam za dobre serce, ale uznałam, że nadszedł krez cierpieniu i awanturom. trzeba zamknąć to błędne koło. 
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: Miłość czy przyzwyczajenie?
Tak i byc dobrze nastawionym do życia cieszyc sie nim . Wiesz ja tez miałam ojca alkoholika i wiem co to znaczy . Moj byly partner tez jest alkoholikiem i odeszlam zewzgledu na dzieci aby nie musialy patrzec i przezywac tego co ja przezywalam w dziecinstwie
Re: Miłość czy przyzwyczajenie?
Powodzenia. 
"Czerwienią róż i w zapachu lilii kołysani - żeglujemy przed siebie. Niby niewidzialni, niby zakochani..."
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: Miłość czy przyzwyczajenie?
Zycze Ci wszystkiego dobrego . Powodzenia
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość