Mieszkanie z teściami pod jednym dachem...
-
sun979
Mieszkanie z teściami pod jednym dachem...
Od zawsze jest opinia na temat mieszkania z teściami, że to jest najgorsza katastrofa i że po prostu jest to niemożliwe, gdyż zawsze będą się wtrącać...
Czy również tak uważacie? Mieszkacie może z teściową?
Ja w przyszłym roku wychodzę za mąż. Już od roku remontujemy piętro u mojego faceta, na którym będzie nasze mieszkanie. Zdecydowaliśmy tak, ponieważ jesteśmy młodzi. Nie chcemy brać kredytu w tak niepewnych czasach. Stwierdziliśmy, że może na 100% nie będziemy odcięci od rodziców, ale przynajmniej stać nas będzie na coroczne wakacje. Mamy już sypialnię, 1 pokój dzienny, będziemy mieć własną kuchnię i łazienkę. Jest jeszcze 1 pokój, który obecnie zajmuje jeszcze jego brat. W przyszłości ten brat będzie na dole, gdzie na razie jest babcia mojego faceta. Myślicie, że będę mieć przez to bardzo skomplikowane życie? Partner zapewnia, że jego brat tylko początkowo będzie obok nas, że potem będziemy mieć normalnie zamkniętą górę. Boję się, że każdy mi będzie po mieszkaniu chodzić... Co o tym myślicie?
Czy również tak uważacie? Mieszkacie może z teściową?
Ja w przyszłym roku wychodzę za mąż. Już od roku remontujemy piętro u mojego faceta, na którym będzie nasze mieszkanie. Zdecydowaliśmy tak, ponieważ jesteśmy młodzi. Nie chcemy brać kredytu w tak niepewnych czasach. Stwierdziliśmy, że może na 100% nie będziemy odcięci od rodziców, ale przynajmniej stać nas będzie na coroczne wakacje. Mamy już sypialnię, 1 pokój dzienny, będziemy mieć własną kuchnię i łazienkę. Jest jeszcze 1 pokój, który obecnie zajmuje jeszcze jego brat. W przyszłości ten brat będzie na dole, gdzie na razie jest babcia mojego faceta. Myślicie, że będę mieć przez to bardzo skomplikowane życie? Partner zapewnia, że jego brat tylko początkowo będzie obok nas, że potem będziemy mieć normalnie zamkniętą górę. Boję się, że każdy mi będzie po mieszkaniu chodzić... Co o tym myślicie?
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: Mieszkanie z teściami pod jednym dachem...
Ja nie uwazam tesciow za wrogów jesli traktuja Cie jak córke i nie wtracaja sie . Mi osobiscie podoba sie wielopokoleniowe mieszkanie . to ciepło rodzinne
Re: Mieszkanie z teściami pod jednym dachem...
Ogólnie mieszkanie z kimś przez dłuższy czas zawsze prowadzi do jakiś napięć. Nie muszą to być rodzice, nawet dobry kumpel może doprowadzić do szału. Kto mieszkał na stancji/akademiku ma mniej więcej obraz jak to czasami bywa. Z teściami/rodzicami jest czasami tak że lubią doradzać. Za to nie każdy lubi jak się mu radzi bez pytania. Więc wszystko zależy od tego jakie są dane osoby. Jednym się układa jednak większość nie toleruje takiego stanu rzeczy.
http://www.pan-wampir.pl - wysysa wszelakie sekrety bez krwi ofiary:)
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: Mieszkanie z teściami pod jednym dachem...
nawet z mezem masz inne zdanie i tez rodzi sie konflikt ale dogadywanie sie i umiejetnosci zycia w zgodzie
- stokrotka1011
- Miła Kobietka
- Posty: 59
- Rejestracja: pt sie 03, 2012 12:35 pm
Re: Mieszkanie z teściami pod jednym dachem...
Zależy od codzienności.
Np: ja mam teściową do rany przyłóż ale nie wyobrażam sobie żebyśmy razem pod jednym dachem mieszkały, ona jest starsza i jak wiadomo więcej przeżyła i ładnie ujmując będzie mnie pouczac, że lepiej będzie jak zrobisz tak czy inaczej, więc wolę osobno i nie niszczyc tych dobrych relacji.
Np: ja mam teściową do rany przyłóż ale nie wyobrażam sobie żebyśmy razem pod jednym dachem mieszkały, ona jest starsza i jak wiadomo więcej przeżyła i ładnie ujmując będzie mnie pouczac, że lepiej będzie jak zrobisz tak czy inaczej, więc wolę osobno i nie niszczyc tych dobrych relacji.
-
sun979
Re: Mieszkanie z teściami pod jednym dachem...
W głębi serca oczywiście wolałabym być na swoim, ale tłumaczę sobie też to w ten sposób, że będą plusy. Planuje iść na studia, nie rezygnować z rozwijania się zawodowo itd, wiem, że wtedy rodzina narzeczonego z chęcią by pomogła gdyby w przyszłości było dziecko. Ci ludzie są na prawdę pomocni. Nie widzę w tej rodzinie żadnej wrogości i zazdrości. Znam ich kilka lat. Remontujemy to mieszkanie od roku i miałam okazję zauważyć jak jest z tym wtrącaniem. Szczerze " teściowa " zawsze przyszła, zobaczyła co mamy nowego, ale zawsze chwaliła i nie krytykowała. Denerwuję mnie to doradzanie, bo to owszem jest, ale nie ma naciskania. Mówi mi no to można tak itd. Ja mimo wszystko mówię jak ja wolę, po czym ona przyznaję, że mam rację. Najbardziej mnie denerwuję tylko, gdy przyjeżdżamy z zakupów, szybko chce z tym na górę iść to ona zawsze wyjdzie, a co to macie, a za ile itd. Jest wkurzające to, że każdy na bieżąco musi wiedzieć co nowego mamy, są bardzo ciekawi jak urządzamy to mieszkanie. Jak sobie z tym poradzić? Nie chcę ją urazić jeszcze, gdy nie jestem nawet żoną syna. Czy w przyszłości mówić jej prosto z mostu, że denerwuję mnie to? A może tak jest, bo nie jestem tam na co dzień. Raz na kiedy mnie widzą i potem przychodzą patrzeć co robimy na górze. Jak raz byłam przez dłuższy czas to taki spokój, że aż dziwnie mi było... bo albo ktoś w pracy itd.
Re: Mieszkanie z teściami pod jednym dachem...
hej
ja 2 miesiące temu wyszłam zamaż. również nie chcieliśmy brać kredytu wiec postanowiliśmy że wyremontujemy sobie polowe domu. zaczęliśmy mieszkać z moja teściowa jakieś 2 miesiące przed ślubem, wcześniej wynajmowaliśmy mieszkanie, ale kasa była potrzebna na remont i na wesele wiec stwierdziliśmy ze zaoszczędzimy trochę grosza wyprowadzając sie z wynajętego mieszkania.
moja teściowa ma ciężki charakter, wiec wiedziałam ze łatwo nie będzie.
ale jest jeszcze gorzej. wpieprza się we wszystko.ostatnio mówiła mi jak mam u nas w sypialni zasłonki założyć. od jakiegoś czasu nie podobało sie jej jak jedna ściana jest pomalowana, my pojechaliśmy do moich rodziców na weekend a ona przemalowała nam ścianę.
ma trochę swoich pieniędzy i myśleliśmy ze będzie sie dokładać do rachunków nie wymagamy żeby płaciła całości czy tez połowy ale jakoś symbolicznie, ale nie.nawet krus jej musimy opłacać bo sama nie opłaca, a z tego co wiem to mało kasy nie ma.
ja 2 miesiące temu wyszłam zamaż. również nie chcieliśmy brać kredytu wiec postanowiliśmy że wyremontujemy sobie polowe domu. zaczęliśmy mieszkać z moja teściowa jakieś 2 miesiące przed ślubem, wcześniej wynajmowaliśmy mieszkanie, ale kasa była potrzebna na remont i na wesele wiec stwierdziliśmy ze zaoszczędzimy trochę grosza wyprowadzając sie z wynajętego mieszkania.
moja teściowa ma ciężki charakter, wiec wiedziałam ze łatwo nie będzie.
ale jest jeszcze gorzej. wpieprza się we wszystko.ostatnio mówiła mi jak mam u nas w sypialni zasłonki założyć. od jakiegoś czasu nie podobało sie jej jak jedna ściana jest pomalowana, my pojechaliśmy do moich rodziców na weekend a ona przemalowała nam ścianę.
ma trochę swoich pieniędzy i myśleliśmy ze będzie sie dokładać do rachunków nie wymagamy żeby płaciła całości czy tez połowy ale jakoś symbolicznie, ale nie.nawet krus jej musimy opłacać bo sama nie opłaca, a z tego co wiem to mało kasy nie ma.
-
sun979
Re: Mieszkanie z teściami pod jednym dachem...
Oj to współczuję Ci. Masakra jakaś, żeby teściowa malowała w Twoim mieszkaniu. Ja bym powiedziała prosto z mostu co o tym myślę. U nas nie ma takiej opcji. Mam tyle lepiej, że będziemy mieć piętro i zawsze mogę go zamknąć w przyszłości, gdyby moja teściowa mi ingerowała w ten sposób jak coś. Będziemy mieć osobne liczniki, więc rachunki teściów mnie nie będą interesować.kisiaa pisze:hej
ja 2 miesiące temu wyszłam zamaż. również nie chcieliśmy brać kredytu wiec postanowiliśmy że wyremontujemy sobie polowe domu. zaczęliśmy mieszkać z moja teściowa jakieś 2 miesiące przed ślubem, wcześniej wynajmowaliśmy mieszkanie, ale kasa była potrzebna na remont i na wesele wiec stwierdziliśmy ze zaoszczędzimy trochę grosza wyprowadzając sie z wynajętego mieszkania.
moja teściowa ma ciężki charakter, wiec wiedziałam ze łatwo nie będzie.
ale jest jeszcze gorzej. wpieprza się we wszystko.ostatnio mówiła mi jak mam u nas w sypialni zasłonki założyć. od jakiegoś czasu nie podobało sie jej jak jedna ściana jest pomalowana, my pojechaliśmy do moich rodziców na weekend a ona przemalowała nam ścianę.
ma trochę swoich pieniędzy i myśleliśmy ze będzie sie dokładać do rachunków nie wymagamy żeby płaciła całości czy tez połowy ale jakoś symbolicznie, ale nie.nawet krus jej musimy opłacać bo sama nie opłaca, a z tego co wiem to mało kasy nie ma.
Boję się tylko, że zrobimy tą górę, a potem się okażę, że nie umiem żyć z teściami pod jednym dachem. Na szczęście pieniądze włożone w ten dom są pieniędzmi, które dostaliśmy.
Powiem Wam, że bardzo się kłócimy z narzeczonym przez tą kwestie.
Proszę poradźcie mi jak zmienić nastawienie.
To negatywne nastawienie do mieszkania z teściami wynika z tego jak słyszę ile z tym jest problemów tu na forum i w ogóle kiedyś mieszkałam z dziatkami. Widziałam jakie były relacje mojej mamy z teściową. Fakt, że moja mama jest strasznie nerwowa i babcia przechodziła jej przez mieszkanie. Ja będę mieć tylko niby wspólne wejście, ale i tak się boję. Sorry, bo strasznie marudzę tu, ale nie mam się komu wyżalić...
-
dobroslawa
Re: Mieszkanie z teściami pod jednym dachem...
Mieszkanie z rodzicami czy teściami ma też swoje plusy. Zawsze można się dogadać. Na włąsnym przykładzie przekonałam się, że wystarczy z góry ustalić pewne granice, których nie może przekroczyć żadna ze stron i dzięki temu spięcia zdarzają się sporadycznie, bo tak naprawdę nie da się ich zupełnie wykluczyć. Poza tym dziadlkowie to świetna i nieoceniona pomoc w opiece nad dziećmi, zwłaszcza małymi,a tak nienawidzone porady teściowej w sprawie karmienia czy pomocy dziecku podczas kolki bywają zbawcze.
-
sun979
Re: Mieszkanie z teściami pod jednym dachem...
dobroslawa pisze:Mieszkanie z rodzicami czy teściami ma też swoje plusy. Zawsze można się dogadać. Na włąsnym przykładzie przekonałam się, że wystarczy z góry ustalić pewne granice, których nie może przekroczyć żadna ze stron i dzięki temu spięcia zdarzają się sporadycznie, bo tak naprawdę nie da się ich zupełnie wykluczyć. Poza tym dziadlkowie to świetna i nieoceniona pomoc w opiece nad dziećmi, zwłaszcza małymi,a tak nienawidzone porady teściowej w sprawie karmienia czy pomocy dziecku podczas kolki bywają zbawcze.
A Ty jakie granice ustalałaś z teściami? Czy wynikało to w trakcie mieszkania, czy od razu po ślubie usiedliście i ustaliliście pewne granice? Właśnie wiem o tym, że będę mieć od nich dużo pomocy w opiece nad dzieckiem, gdy się pojawi. Np. choćby jak będę studiować. Tak planuję w przyszłości, dziecka na razie nie mam... Tak sobie tylko planuję.
Jak dobrze, że chociaż jedna osoba ma takie myślenie!
Czy ma ktoś jeszcze jakieś doświadczenia z mieszkania z teściami?
Re: Mieszkanie z teściami pod jednym dachem...
Nie polecam! Weźcie nawet kredyt, ale idźcie na swoje mieszkanie... Mowię Wam to coś okropnego...
Ekskluzywny portal z randkami dla dorosłych: http://www.igraszka.pl - Zapraszam!
Re: Mieszkanie z teściami pod jednym dachem...
Nie ważne, czy teściowie są ok, czy nie. Mieszkanie u kogoś zawsze stawia nas w gorszej sytuacji. Zawsze jak coś nam nie pasuje, a nawet nie nam, to i tak my musimy się spakować i wynieść.
Profesjonalne doradztwo Chiny, albo firmy szkoleniowe. Kliknij w to czego poszukujesz.
-
sun979
Re: Mieszkanie z teściami pod jednym dachem...
Dla mnie może to nie jest radość wielka z tego powodu, ale okropność? Bez przesady. Dużo osób właśnie tak myśli, bierze kredyt, a potem nie ma za co żyć. Niestety w tych czasach trzeba myśleć nie tylko o wygodzie...palilej pisze:Nie polecam! Weźcie nawet kredyt, ale idźcie na swoje mieszkanie... Mowię Wam to coś okropnego...
-
sun979
Re: Mieszkanie z teściami pod jednym dachem...
No mi się wydaję, że ważne czy są ok. A czemu w gorszej? Jeśli teściowie pomogą w opiece nad dzieckiem? To nie jest np. jakiś plus? Dlaczego mam się wynosić jeśli część domu będzie przepisana na nas?Cynamon pisze:Nie ważne, czy teściowie są ok, czy nie. Mieszkanie u kogoś zawsze stawia nas w gorszej sytuacji. Zawsze jak coś nam nie pasuje, a nawet nie nam, to i tak my musimy się spakować i wynieść.
-
dobroslawa
Re: Mieszkanie z teściami pod jednym dachem...
Ustalanie granic było właściwie bezbolesne dla obu stron. Jeszcze przed ślubem rozmawialiśmy sobie podczas wspólnych spotkań, jak chcemy ze sobą żyć. Pojawiały się różne tematy. Np. powiedziałam,że nie będę się wtrącać w organizację imeinin czy urodzin, najwyżej pomogę w przygotowaniach, żadnych rozmów na tematy dotyczące wyłącznie osobistych spraw między mną a mężem, nie interesuję się finansami teściów i oni naszymi i wiele innych drobiazgowych spraw, na których wymienianie nie ma tu miejsca, bo nikomu nie chciałoby się tego czytać:D
Wspólne sprawy to np. kwestia planowania wyjazdu na większe zakupy, przygotowanie posiłków, zazwyczaj ja gotuję, kiedy teściowa źle się czuje lub jedzie do córki pomóc przy wnuku. Często trzeba ustalać termin wyjścia z domu tydzień wcześniej, bo jak większość ludzi, teściowie też mają swoje sprawy i potrzeby.
Dziadkowie chętnie zostają z wnuczką lub zabierają ją ze sobą, kiedy ja muszę wyjść z domu. Jestem na etapie poszukiwania pracy, więc średnio raz w tygodniu teściowie zostają z małą na kilka godzin.
Taki układ jest zdrowy i jak dotąd sprawdza się od prawie trzech lat. Oczywiście z czasem będą wprowadzane zmiany w zależności od potrzeb obu stron.
Wspólne sprawy to np. kwestia planowania wyjazdu na większe zakupy, przygotowanie posiłków, zazwyczaj ja gotuję, kiedy teściowa źle się czuje lub jedzie do córki pomóc przy wnuku. Często trzeba ustalać termin wyjścia z domu tydzień wcześniej, bo jak większość ludzi, teściowie też mają swoje sprawy i potrzeby.
Dziadkowie chętnie zostają z wnuczką lub zabierają ją ze sobą, kiedy ja muszę wyjść z domu. Jestem na etapie poszukiwania pracy, więc średnio raz w tygodniu teściowie zostają z małą na kilka godzin.
Taki układ jest zdrowy i jak dotąd sprawdza się od prawie trzech lat. Oczywiście z czasem będą wprowadzane zmiany w zależności od potrzeb obu stron.
Re: Mieszkanie z teściami pod jednym dachem...
Ważne czy są ok jest wtedy jak już mieszkasz razem. W gorszej, bo to Ty mieszkasz u kogoś, a nie ktoś u Ciebie. Plusy oczywiście, że są takiego mieszkania. Nie wiem tylko czy są aż tak duże aby miały spowodować podjęcie decyzji o zamieszkaniu u kogoś.sun979 pisze:No mi się wydaję, że ważne czy są ok. A czemu w gorszej? Jeśli teściowie pomogą w opiece nad dzieckiem? To nie jest np. jakiś plus? Dlaczego mam się wynosić jeśli część domu będzie przepisana na nas?
Profesjonalne doradztwo Chiny, albo firmy szkoleniowe. Kliknij w to czego poszukujesz.
Re: Mieszkanie z teściami pod jednym dachem...
ja mam nadzieje że nie będę musiała mieszkać z moją przyszłą teściową bo jest typem kobiety rodem z filmów: kochany syneczek i zła synowa. już teraz daje poznać po sobie że przeszkadza jej to że jej syn kogoś ma. Patrząc na taką opcję z drugiej strony, mojemu ukochanemu nie przeszkadza to, żebyśmy zamieszkali z moimi rodzicami, świetnie się dogadują. Mieszkam w wielopokoleniowej rodzinie z rodzicami taty, więc moja mam jest w tej sytuacji że mieszka z teściami i też jest OK. Jednak jeśli by doszło do tego że będziemy mieszkać razem rodzice chcieli by "podzielić" dom, jest na tyle duży że spokojnie każdy może zająć swoje piętro 
"Jedyny sposób, by odkryć granice możliwości, to przekroczyć je i sięgnąć po niemożliwe"
Re: Mieszkanie z teściami pod jednym dachem...
Tak, mieszkanie z teściami ma swoje plusy i minusy, z tym, że wszystko zależy od relacji jakie są pomiędzy Wami. Ja z teściową mieszkam od pół roku. Gdy byłam na studiach moi rodzice kupili mi niewielkie mieszkanie, ale mój narzeczony nie wyobrażał sobie życia w mieście, a tym bardzie w bloku. Oboje wychowaliśmy się na wsi na własnym podwórku. Jeszcze zanim zaczęliśmy planować ślub, wiele razy rozmawialiśmy o tym gdzie będziemy mieszkać. On przedstawiał mi całe listy powodów dla których jego zdaniem powinniśmy mieszkać w jego rodzinnym domu. Ja zwyczajnie bałam się, bo mieszkając sama przyzwyczaiłam się do tej wygody i nie wiedziałam jak miałabym się przestawić na mieszkanie z nimi. Z drugiej strony wiedziałam jakim wyrzeczeniem będzie dla niego życie w bloku w którym ja sama nieraz się dusiłam. Decyzja musiała jednak zapaść. Kierując się jego dobrem zgodziłam się na powrót w rodzinne strony.
Postanowiliśmy, że spróbujemy mieszkać z jego rodzicami, chociaż zwyczajnie baliśmy się, że wpakuje kasę w remont, a potem dojdziemy do wniosku, że to nie wypali i będziemy musieli się spakować i z niczym wrócić do mojego mieszkanka. Dom jest duży, piętrowy. My mieszkamy na górze. Mamy tu dwa pokoje. Jeden z nich, mój mąż, odremontował jeszcze przed ślubem, a po ślubie w drugim zrobił man piękną sypialnie. mamy tu jeszcze spory strych, więc wiosną mamy zamiar zrobić jeszcze łazienkę i garderobę. Na kuchnie niestety zabraknie już miejsca, wiec dzielę ją z teściową. Przed ślubem ubolewała nad tym, że nie mamy możliwości zrobić sobie oddzielnego wejścia, bo schody wychodzą w salonie, ale już się przyzwyczaiłam.
Moja teściowa nie wtrąca się praktycznie do niczego. Ale to dlatego, że mój mąż tak ją "wychował". Od zawsze nie pozwalał jej wtrącać się w jego sprawy i tak już zostało. Czasem widzę, że ciekawi ją co kopiliśmy, albo dokąd wychodzimy, ale nie pyta, za to ja, jak mam dobry humor, sama jej powiem. Jest ok, może dlatego, że sama mieszkała kiedyś z teściową która zatruwała jej życie. Oczywiście czasem nie denerwuje, jak i zapewne ja ją, bo przecież mamy inne przyzwyczajenia, gusta itd, ale od tego się nie umiera
Nie wchodzimy sobie w drogę i już. Gdy mam dobry humor- zrobię nam kawę, gdy zły- wypiję ją w samotności.
Mam koleżankę która me despotyczną teściową i zastanawiała się swojego czasu czy da radę z nią mieszkać...ale z taka to i ja bym nie wytrzymała. Moja nie skąpi, nie zrzędzie, nie ma nic przeciwko temu, że często wychodzimy i przyjmujemy znajomych, bo sama lubi zwołać koleżaneczki na ploteczki i nalewkę.
...a ja, ja spędziłam lato opalając się w ogrodzie, pieląc kwiatki w ogródku, obkaszając drzewka zasadzone przez mojego mężusia, czytając książkę w altance i bawiąc się ze sprezentowanym przez męża szczeniaczkiem. Z dala od miejskiego zgiełku, tłoku, spalin.
Postanowiliśmy, że spróbujemy mieszkać z jego rodzicami, chociaż zwyczajnie baliśmy się, że wpakuje kasę w remont, a potem dojdziemy do wniosku, że to nie wypali i będziemy musieli się spakować i z niczym wrócić do mojego mieszkanka. Dom jest duży, piętrowy. My mieszkamy na górze. Mamy tu dwa pokoje. Jeden z nich, mój mąż, odremontował jeszcze przed ślubem, a po ślubie w drugim zrobił man piękną sypialnie. mamy tu jeszcze spory strych, więc wiosną mamy zamiar zrobić jeszcze łazienkę i garderobę. Na kuchnie niestety zabraknie już miejsca, wiec dzielę ją z teściową. Przed ślubem ubolewała nad tym, że nie mamy możliwości zrobić sobie oddzielnego wejścia, bo schody wychodzą w salonie, ale już się przyzwyczaiłam.
Moja teściowa nie wtrąca się praktycznie do niczego. Ale to dlatego, że mój mąż tak ją "wychował". Od zawsze nie pozwalał jej wtrącać się w jego sprawy i tak już zostało. Czasem widzę, że ciekawi ją co kopiliśmy, albo dokąd wychodzimy, ale nie pyta, za to ja, jak mam dobry humor, sama jej powiem. Jest ok, może dlatego, że sama mieszkała kiedyś z teściową która zatruwała jej życie. Oczywiście czasem nie denerwuje, jak i zapewne ja ją, bo przecież mamy inne przyzwyczajenia, gusta itd, ale od tego się nie umiera
Mam koleżankę która me despotyczną teściową i zastanawiała się swojego czasu czy da radę z nią mieszkać...ale z taka to i ja bym nie wytrzymała. Moja nie skąpi, nie zrzędzie, nie ma nic przeciwko temu, że często wychodzimy i przyjmujemy znajomych, bo sama lubi zwołać koleżaneczki na ploteczki i nalewkę.
...a ja, ja spędziłam lato opalając się w ogrodzie, pieląc kwiatki w ogródku, obkaszając drzewka zasadzone przez mojego mężusia, czytając książkę w altance i bawiąc się ze sprezentowanym przez męża szczeniaczkiem. Z dala od miejskiego zgiełku, tłoku, spalin.
Nie można mieć wszystkiego. Każdy wybór jest kompromisem. Na tym polega trudność życia.
Re: Mieszkanie z teściami pod jednym dachem...
wszystko tylko zdala od tesciów
:)
Lajkujcie mój profil
Re: Mieszkanie z teściami pod jednym dachem...
w życiu bym czegoś takiego nie chciała ! przepraszam, ale nie. Zawsze będzie Ci ktoś chodził po mieszkaniu, zawsze będzie jakiś problem, bo coś na podwórku źle zrobisz, cokolwiek ... Ja bym wolała wynająć i być na swoim !
-
sun979
Re: Mieszkanie z teściami pod jednym dachem...
Re: Mieszkanie z teściami pod jednym dachem...
i tam masz super, że macie osobne piętro dla was, cieszcie się sobą i nie przejmujcie teściami !!!
sprawdź
-
mysienka81
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 3
- Rejestracja: śr lis 28, 2012 10:58 am
Re: Mieszkanie z teściami pod jednym dachem...
Witaj ja mieszkam z tesciami prawie 8 lat moge ci powiedziec ze nie byla to do konca dobra decyzja ciagle zgrzyty wtracanie sie do wszytkiego glownie tesciowej ale juz budujemy wlasny dom wiec zyje tym ze kiedys przeprowadze sie na swoje i nie bede musiala znosic u wag i rad innych
Re: Mieszkanie z teściami pod jednym dachem...
ja mieszkałam z teściową tylko pół roku,dłużej nie wytrzymałam i wróciłam do swojego rodzinnego miasta,to tylko przyspieszyło naszą decyzję o wzięciu kredytu na mieszkanie,nie żałujemy tej decyzji.
Re: Mieszkanie z teściami pod jednym dachem...
Moja Kobieta ma Wielkie Szczęście
Jak się poznaliśmy to ja już miałem własne mieszkanie
Spłacam Kredyt Mieszkaniowy
Nie czekałem aż mnie rodzice wyrzucą z mieszkania 
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

