Między młotem a kowadłem...
Między młotem a kowadłem...
Hej, mam straszny problem z mężem, nie ma z kim pogadać, kogo się poradzić, może wy mi pomożecie?! W skrócie, jestem mężatką od 10 lat, mieszkamy z moimi rodzicami, zmusiła nas do tego sytuacja życiowa moich rodziców i nie domowienie zaraz po ślubie, czy chcemy z nimi mieszkać, nikt nie pytał a ja nie powiedziałam czego chce, uznali że tak bo jestem zaradna, pomocna i wogole dla każdego na zawołanie... Czasem nie wychodzę na ty dobrze, no ale taka jestem. Mąż zawsze chciał mieszkać sam, jakoś go przekonałam żeby mieszkać z rodzicami, ale znów wraca nie chęć mieszkania razem z moimi rodzicami,rozumiem go ale nie mogę zostawić rodziców, nie po tylu latach.Dodam że mąż jest cichy, ale tylko do innych, jeśli coś mu się nie podoba, wkurza go mieszkanie razem, zachowanie mojego taty zwłaszcza, to wylewa to na mnie... A ja już nie daje rady tego znieść i pogodzić.Jak to rozwiązać, ale uprzedzam że nie mogę się wyprowadzić, jak przekonać chłopa, ale nie narzucić mu czegoś?! Pomóżcie????!!!
Re: Między młotem a kowadłem...
Nie rozumiem za bardzo jaka sytuacja życiowa Twoich rodziców zmusza Cię do mieszkania z nimi? Są chorzy? Niedołężni? Potrzebują stałej opieki? Nie stać ich na swoje utrzymanie?
Nie szukam bajek w życiu moim.
Bajki są okrutne...

Bajki są okrutne...
Re: Między młotem a kowadłem...
Po tylu latach? Ale latach czego?
Re: Między młotem a kowadłem...
Myślę, ze jest ot niedomówienie, ale raczej z braku laku nie mieszkali z rodzicami. Pewnie po prostu rodzice potrzebują pomocy..
Jeśli chcesz wyróżnić się z tłumu, upewnij się, że zostaniesz zapamiętany z właściwych powodów.
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość