internetowe znajomosci
-
ultraviolet
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 7
- Rejestracja: ndz paź 05, 2014 1:16 pm
internetowe znajomosci
Kilka miesiecy temu, wraz z bliska przyjaciolka, poznalysmy dwoch facetow na jednym z forow tematycznych o grach. Oni rowniez przyjaznia sie w realu, wiec razem tworzymy fajna paczke. Wymienilismy sie zdjeciami, mailami, numerami telefonow. Wiem, ze to smieszne, bo jeszcze nie poznalismy sie na zywo, ale traktujemy sie jak przyjaciele: dzwonimy, smsujemy, wymieniamy sie pogladami, opowiadamy o swoich zainteresowaniach, sukcesach, zwierzamy sie z problemow. Niedawno jeden z nich zaproponowal spotkanie. Oboje mieszkaja na drugim koncu Polski, ale posiadam samochod, wiec nie mialybysmy problemow z dojazdem. Mimo czystych intencji, mam pewne obawy, gdyz byloby to moje pierwsze spotkanie z kims poznanym przez internet (przyjaciolki zreszta tez). Najlepiej przedstawie charakterystyke tych gosci, moze ktoras z was, bardziej doswiadczona, doradzi czy w takiej sytuacji spotkanie z nimi jest madrym posunieciem.
K. - jego poznalysmy jako pierwszego, ma 27 lat i nieslubne dziecko ze swoja poprzednia partnerka. Sprawia wrazenie niesmialego, nieco zagubionego w kontaktach z kobietami. Po wymianie zdjec, zaczal do mnie startowac, mowil, ze bardzo mu sie podobam, ze sie zakochuje, itp., itd. (co uwazam za niepowazne). Dalam mu kosza (z oczywistych wzgledow), proponujac mu kolezenstwo, przyjazn. Niedawno oznajmil mi, ze znalazl sobie inna i da mi spokoj, co traktuje jako swego rodzaju ulge.
M. - przyjaciel K., ma 30 lat, zone, dwojke dzieci. Przeciwienstwo K. - otwarty, rozmowny, dowcipny. To wlasnie on wyszedl z inicjatywa spotkania. Mowil, ze byl kiedys z zona w separacji i w tamtym czasie poznal kobiete (rowniez z internetu), zakochali sie na zaboj (twierdzil, ze to byla prawdziwa milosc), ale przemyslal wszystko i wrocil do malzonki ze wzgledu na dzieci, bo bardzo je kocha. Teraz probuje odbudowac jakos te relacje i dobrze im sie uklada, co jest dla nas jednoznacznym sygnalem, ze nie szuka przygody.
Moje pytanie jest nastepujace: czy warto spotkac sie z tymi mezczyznami? Nie traci to czyms podejrzanym? Pytam, bo panowie sa zajeci, a zadna z nas nie chcialaby wchodzic z buciorami w cudze zycie (dodam, ze kilka razy mialysmy okazje porozmawiac z jego zona, bo ona rowniez posiada konto na tym forum). Wracajac do spotkania, z gory ustalilismy, ze nie jest to zadna podwojna randka ani nic z tych rzeczy, tylko po prostu niezobowiazujacy, przyjacielski spend we czworke. Co o tym sadzicie? Warto przeniesc taka znajomosc z wirtuala do swiata realnego?
K. - jego poznalysmy jako pierwszego, ma 27 lat i nieslubne dziecko ze swoja poprzednia partnerka. Sprawia wrazenie niesmialego, nieco zagubionego w kontaktach z kobietami. Po wymianie zdjec, zaczal do mnie startowac, mowil, ze bardzo mu sie podobam, ze sie zakochuje, itp., itd. (co uwazam za niepowazne). Dalam mu kosza (z oczywistych wzgledow), proponujac mu kolezenstwo, przyjazn. Niedawno oznajmil mi, ze znalazl sobie inna i da mi spokoj, co traktuje jako swego rodzaju ulge.
M. - przyjaciel K., ma 30 lat, zone, dwojke dzieci. Przeciwienstwo K. - otwarty, rozmowny, dowcipny. To wlasnie on wyszedl z inicjatywa spotkania. Mowil, ze byl kiedys z zona w separacji i w tamtym czasie poznal kobiete (rowniez z internetu), zakochali sie na zaboj (twierdzil, ze to byla prawdziwa milosc), ale przemyslal wszystko i wrocil do malzonki ze wzgledu na dzieci, bo bardzo je kocha. Teraz probuje odbudowac jakos te relacje i dobrze im sie uklada, co jest dla nas jednoznacznym sygnalem, ze nie szuka przygody.
Moje pytanie jest nastepujace: czy warto spotkac sie z tymi mezczyznami? Nie traci to czyms podejrzanym? Pytam, bo panowie sa zajeci, a zadna z nas nie chcialaby wchodzic z buciorami w cudze zycie (dodam, ze kilka razy mialysmy okazje porozmawiac z jego zona, bo ona rowniez posiada konto na tym forum). Wracajac do spotkania, z gory ustalilismy, ze nie jest to zadna podwojna randka ani nic z tych rzeczy, tylko po prostu niezobowiazujacy, przyjacielski spend we czworke. Co o tym sadzicie? Warto przeniesc taka znajomosc z wirtuala do swiata realnego?
-
Pletwa Reborn
Re: internetowe znajomosci
foursome się szykuje
Tak na serio to ile się znacie i jak dobrze? Raczej sama musisz ocenić na ile można takim ludziom zaufać. Może zróbcie spotkanie, ale do jakiegoś miejsca gdzie jest sporo osób. Jakiegoś zlotu, koncertu czy coś. Low Tide
- Fas_Olka24
- Fajna Kobietka
- Posty: 234
- Rejestracja: ndz sie 10, 2014 4:07 pm
Re: internetowe znajomosci
Internetowe znajomości są dosyć kontrowersyjnym tematem dlatego, że nigdy tak naprawdę nie wiesz kim jest osoba po drugiej stronie .
Albo trafisz na uczciwego człowieka, który po prostu szuka znajomości albo możesz trafić na psychola, któremu siedzi w głowie Bóg wie co. Piszesz, że faceci mają żony i dzieci. Dla mnie to już wielki znak ostrzegawczy. Nie twierdzę, że ludzie z zobowiązaniami nie mają prawa mieć znajomych. Wręcz przeciwnie. Ale ja bym nie pojechała a już tym bardziej, że mieszkają na drugim końcu Polski. Nie wiesz, gdzie jedziesz, nie wiesz jacy oni są naprawdę. A jeśli karmili Was opowiadaniami, które nawet w małej części nie są zgodne z prawdą?
Bardzo często jest tak, że korespondujesz z kimś dłuuugi czas. Stajecie się sobie w pewnym sensie bliscy, bo piszecie sobie o wszystkim, poznajecie się. Wszystko jest piękne i wspaniałe do momentu kiedy jedna ze stron zaczyna proponować spotkanie. Potem jak się okazuje zaczyna się wymyślanie różnych wymówek i robienie wszystkiego, żeby jednak do spotkania nie doszło. Każdy jest odważny w internecie.
I teraz wyobraź sobie sytuację, w której faktycznie spotykasz się z nim. Może się okazać, że faktycznie pasujecie do siebie i spotkanie wychodzi Wam na dobre i albo kręcicie dalej albo zostajecie dobrymi przyjaciółmi. Ale może też okazać się, że jesteś nim totalnie rozczarowana ( albo on Tobą... to działa w dwie strony) i co wtedy ?
Często przy takich znajomościach tworzymy sobie pewnego rodzaju obraz tego drugiego człowieka. I czasem nie warto go psuć i zostawić to na etapie internetowej znajomości.
Inną sprawą jest jeszcze to, że faceci są w związkach. W życiu bym się nie zgodziła aby mój facet pojechał z kolegą i dwoma koleżankami na weekend. I Tu wcale nie chodzi o jakąkolwiek zazdrość.
Pisząc z nim szukasz czegoś, czego nie ma w dotychczas w Twoim życiu. A on z kolei szuka czegoś czego nie daje mu żona... Czasami chodzi o zwykłą rozmowę i zrozumienie a czasami i nawet bardzo często o seks. Nie mów, że nie fantazjowaliście na ten temat
I nie wierzę, że takie spotkanie skończyłoby się na zwykłych koleżeńskich pogaduchach i butelce wina.
Albo trafisz na uczciwego człowieka, który po prostu szuka znajomości albo możesz trafić na psychola, któremu siedzi w głowie Bóg wie co. Piszesz, że faceci mają żony i dzieci. Dla mnie to już wielki znak ostrzegawczy. Nie twierdzę, że ludzie z zobowiązaniami nie mają prawa mieć znajomych. Wręcz przeciwnie. Ale ja bym nie pojechała a już tym bardziej, że mieszkają na drugim końcu Polski. Nie wiesz, gdzie jedziesz, nie wiesz jacy oni są naprawdę. A jeśli karmili Was opowiadaniami, które nawet w małej części nie są zgodne z prawdą?
Bardzo często jest tak, że korespondujesz z kimś dłuuugi czas. Stajecie się sobie w pewnym sensie bliscy, bo piszecie sobie o wszystkim, poznajecie się. Wszystko jest piękne i wspaniałe do momentu kiedy jedna ze stron zaczyna proponować spotkanie. Potem jak się okazuje zaczyna się wymyślanie różnych wymówek i robienie wszystkiego, żeby jednak do spotkania nie doszło. Każdy jest odważny w internecie.
I teraz wyobraź sobie sytuację, w której faktycznie spotykasz się z nim. Może się okazać, że faktycznie pasujecie do siebie i spotkanie wychodzi Wam na dobre i albo kręcicie dalej albo zostajecie dobrymi przyjaciółmi. Ale może też okazać się, że jesteś nim totalnie rozczarowana ( albo on Tobą... to działa w dwie strony) i co wtedy ?
Często przy takich znajomościach tworzymy sobie pewnego rodzaju obraz tego drugiego człowieka. I czasem nie warto go psuć i zostawić to na etapie internetowej znajomości.
Inną sprawą jest jeszcze to, że faceci są w związkach. W życiu bym się nie zgodziła aby mój facet pojechał z kolegą i dwoma koleżankami na weekend. I Tu wcale nie chodzi o jakąkolwiek zazdrość.
Pisząc z nim szukasz czegoś, czego nie ma w dotychczas w Twoim życiu. A on z kolei szuka czegoś czego nie daje mu żona... Czasami chodzi o zwykłą rozmowę i zrozumienie a czasami i nawet bardzo często o seks. Nie mów, że nie fantazjowaliście na ten temat
-
ultraviolet
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 7
- Rejestracja: ndz paź 05, 2014 1:16 pm
Re: internetowe znajomosci
Robilismy juz sobie z tego jaja, ale to bylo wlasnie w formie zartowPletwa Reborn pisze:foursome się szykujeTak na serio to ile się znacie i jak dobrze? Raczej sama musisz ocenić na ile można takim ludziom zaufać. Może zróbcie spotkanie, ale do jakiegoś miejsca gdzie jest sporo osób. Jakiegoś zlotu, koncertu czy coś.
K. nie ma jeszcze zony, spotyka sie z tamta dziewczyna od 2-3 tygodni, co jednak nie zmienia faktu, ze obaj sa zajeci.Fas_Olka24 pisze:Piszesz, że faceci mają żony i dzieci.
Zadna z nas nie oczekuje od nich niczego wiecej, bo mamy swoje zasady (jak pisalam wczesniej, K. juz dawno do mnie startowal i gdybym chciala, to rozwinelabym te znajomosc inaczej, ale odrzucila mnie jego desperacja i ogolnie nieco dziecinny poglad na sprawe). Chcemy po prostu milo spedzic dzien i poznac facetow, z ktorymi tak fajnie i milo nam sie gada, traktujemy ich jak dobrych kumpli, przyjaciol. Co do wymowek... Mielismy spotkac sie juz wczesniej, ale nie wyszlo, bo praca. Listopad/grudzien to ostateczny termin, bo obaj wzieli juz wolne na ten dzien, wiec przynajmniej ta kwestia jest rozwiazana. Fantazjowanie o seksie? Jak mowilam, K. probowal mnie wielokrotnie podchodzic. Na poczatku staralam sie odpowiadac neutralnie, ale po kilku takich tekstach, dalam mu wyraznie do zrozumienia, zeby za wiele sobie nie obiecywal, bo nic z tego nie wyjdzie (w chwili obecnej nie jestem zainteresowana wchodzeniem w glebsza relacje z mezczyzna). Potem meczyl mnie jeszcze kilka tygodni, M. probowal nas swatac, ale zamiast tego dwa razy sie poklocili, bo K. zrobil mu scene zazdrosci z mojego powodu (to wydalo mi sie smieszne). W kazdym razie juz jest ok - K. ma nowy obiekt westchnien. Jesli zas chodzi o M. nie bylo zadnych aluzji ani rozmow o seksie, bo na to nawet bym sobie nie pozwolilaFas_Olka24 pisze:Bardzo często jest tak, że korespondujesz z kimś dłuuugi czas. Stajecie się sobie w pewnym sensie bliscy, bo piszecie sobie o wszystkim, poznajecie się. Wszystko jest piękne i wspaniałe do momentu kiedy jedna ze stron zaczyna proponować spotkanie. Potem jak się okazuje zaczyna się wymyślanie różnych wymówek i robienie wszystkiego, żeby jednak do spotkania nie doszło. Każdy jest odważny w internecie.
I teraz wyobraź sobie sytuację, w której faktycznie spotykasz się z nim. Może się okazać, że faktycznie pasujecie do siebie i spotkanie wychodzi Wam na dobre i albo kręcicie dalej albo zostajecie dobrymi przyjaciółmi. Ale może też okazać się, że jesteś nim totalnie rozczarowana ( albo on Tobą... to działa w dwie strony) i co wtedy ?
Często przy takich znajomościach tworzymy sobie pewnego rodzaju obraz tego drugiego człowieka. I czasem nie warto go psuć i zostawić to na etapie internetowej znajomości.
Inną sprawą jest jeszcze to, że faceci są w związkach. W życiu bym się nie zgodziła aby mój facet pojechał z kolegą i dwoma koleżankami na weekend. I Tu wcale nie chodzi o jakąkolwiek zazdrość.
Pisząc z nim szukasz czegoś, czego nie ma w dotychczas w Twoim życiu. A on z kolei szuka czegoś czego nie daje mu żona... Czasami chodzi o zwykłą rozmowę i zrozumienie a czasami i nawet bardzo często o seks. Nie mów, że nie fantazjowaliście na ten tematI nie wierzę, że takie spotkanie skończyłoby się na zwykłych koleżeńskich pogaduchach i butelce wina.
Re: internetowe znajomosci
Podpinam sie po wyczerpujaca w tej kwestii wypowiedz Olci i dodam tylko,
ze z tego spotkania moga wyjsc niekoniecznie mile odczucia i wrazenia.
A ostroznosc to naprawde podstawa ,wszelkich netowych znajomosci.
Mysle, ze czasami chodzenie na tzw zywiol nawet w necie moze wyrzadzic rozne przykrosci.
Choc niekoniecznie musi to akuratnie sie zdarzyc Wam. .
Akuratnie w tym przypadku warto posluchac swojego glosu rozsadku.
Osobiscie przez net poznalam naprawde wyjatkowych ludzi , ktorzy w realu sa moimi przyjaciolmi.
Ale nie zawsze ma sie tyle szczescia .
ze z tego spotkania moga wyjsc niekoniecznie mile odczucia i wrazenia.
A ostroznosc to naprawde podstawa ,wszelkich netowych znajomosci.
Mysle, ze czasami chodzenie na tzw zywiol nawet w necie moze wyrzadzic rozne przykrosci.
Choc niekoniecznie musi to akuratnie sie zdarzyc Wam. .
Akuratnie w tym przypadku warto posluchac swojego glosu rozsadku.
Osobiscie przez net poznalam naprawde wyjatkowych ludzi , ktorzy w realu sa moimi przyjaciolmi.
Ale nie zawsze ma sie tyle szczescia .
-
natalkaDawidka
- Miła Kobietka
- Posty: 53
- Rejestracja: ndz mar 30, 2014 8:41 pm
Re: internetowe znajomosci
Na pewno nie pojechałabym do nich. Niech faceci się wysilają i przyjadą do Waszego miasta, a nie Wy się będziecie telepać przez całą Polskę, wy wątłe kobietki.
Ewentualnie spotkajcie się w pół drogi.
-
daria.gorkowska
Re: internetowe znajomosci
Ja bym chyba odpuściła... Faceci w związkach szukający wrażeń? To nie może skończyć się dobrze...
Naprawdę nie wystarczy wam platoniczna przyjaźń?
SPAM
Naprawdę nie wystarczy wam platoniczna przyjaźń?
SPAM
Ostatnio zmieniony pn paź 06, 2014 1:11 pm przez Hadassa, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: SPAM
Powód: SPAM
-
oOosylwiaoOo
Re: internetowe znajomosci
Ja na Twoim miejscu nie spotkałabym się z taką osobą 
Re: internetowe znajomosci
Ja poznałam wiele osób przez neta. Jednych poznałam, innych nie. Jestem też w związku, który zaczął się dzięki Internetowi.
Dla mnie zawsze warto poznawać innych ludzi. Ale lepiej nie być nigdy samemu i lepiej spotykać się na pierwszy raz w publicznych miejscach.
Dla mnie zawsze warto poznawać innych ludzi. Ale lepiej nie być nigdy samemu i lepiej spotykać się na pierwszy raz w publicznych miejscach.
Niech pozytywna energia Cię nie opuszcza.
Re: internetowe znajomosci
Ostatnio moja koleżanka brała ślub ze znajomym poznanym w necie. Ale w tym przypadku... Hm, nie zanosi się na nic dobrego. Zastanów się czego chcesz od tej znajomości. I zastanów się czego oni chcą, bo mi wydaje się dziwne, że dorośli faceci z rodzinami szukają koleżanek w necie. No i co na to ich żony.
Terapia pedagogiczna, czyli jak uczyć dziecko czytać.
-
ultraviolet
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 7
- Rejestracja: ndz paź 05, 2014 1:16 pm
Re: internetowe znajomosci
Wysluchalam rady jednej z forumowiczek i wczoraj ustalilismy, ze spotkamy sie w calkiem innym miescie, wlasnie w pol drogi, ale....
Sluchajcie, sytuacja coraz bardziej sie komplikuje. Dzisiaj mialam okazje znow porozmawiac z zona M. Prowadzilysmy luzna konwersacje, ale w pewnym momencie temat zszedl na relacje damsko-meskie. Nie wiadomo kiedy, rzucila aluzje, w ktorej dala jasno do zrozumienia, ze miala kiedys powazne problemy w malzenstwie (tzn. dla mnie to bylo jasne, bo ona nie wiedziala o tym, ze ja wiem... zreszta ja tez nie wiedzialam, ze ona nie wie [maslo maslane, ale mam nadzieje, ze ktos zrozumie]). Nieswiadoma, chcialam wiec pocieszyc ja dobrym slowem, ze nie ma co rozpamietywac i takie tam, ale wyszlo na tym, ze to nie byl dobry pomysl. Kobieta najzwyczajniej w swiecie nie wiedziala, ze jej maz podzielil sie tym z internetowa przyjaciolka!!! Bylo mi tak glupio, ze chcialam sie zapasc pod ziemie... i od tego momentu zaczynam miec coraz powazniejsze obawy przed naszym spotkaniem. Skoro jego malzonka byla zaskoczona faktem, ze jej slubny zwierza sie, jakby nie bylo, obcej babie, to jestem niemalze w stu procentach przekonana, ze o spotkaniu rowniez nie ma zielonego pojecia
Moja przyjaciolka uwaza, ze to nic takiego i wyolbrzymiam sprawe, bo "w koncu spotykamy sie tam w czworke, to przeciez nie zadna randka, czym sie przejmujesz" i takie tam. Wiem, doskonale o tym wiem, ale cholera!!! Wg mnie to nie fair. Naprawde zaczynam sie czuc z tym wszystkim niekomfortowo. Nie chce wtryniac sie w cudze zycie, tym bardziej, ze M. (i jego zona rowniez) zapewniali, ze miedzy nimi juz jest w porzadku. Mysle o tym, aby zapytac go wprost czy powiedzial o zjezdzie swojej zonie, ale z drugiej strony obawiam sie jego reakcji (np. ze pomysli sobie, ze na niego lece i przez takie pytania sprawdzam grunt
). Doradzcie mi, prosze, co mam robic, bo zaczynam czuc sie jak mala, zagubiona dziewczynka. A przyjaciolka mi wcale tego nie ulatwia 
Sluchajcie, sytuacja coraz bardziej sie komplikuje. Dzisiaj mialam okazje znow porozmawiac z zona M. Prowadzilysmy luzna konwersacje, ale w pewnym momencie temat zszedl na relacje damsko-meskie. Nie wiadomo kiedy, rzucila aluzje, w ktorej dala jasno do zrozumienia, ze miala kiedys powazne problemy w malzenstwie (tzn. dla mnie to bylo jasne, bo ona nie wiedziala o tym, ze ja wiem... zreszta ja tez nie wiedzialam, ze ona nie wie [maslo maslane, ale mam nadzieje, ze ktos zrozumie]). Nieswiadoma, chcialam wiec pocieszyc ja dobrym slowem, ze nie ma co rozpamietywac i takie tam, ale wyszlo na tym, ze to nie byl dobry pomysl. Kobieta najzwyczajniej w swiecie nie wiedziala, ze jej maz podzielil sie tym z internetowa przyjaciolka!!! Bylo mi tak glupio, ze chcialam sie zapasc pod ziemie... i od tego momentu zaczynam miec coraz powazniejsze obawy przed naszym spotkaniem. Skoro jego malzonka byla zaskoczona faktem, ze jej slubny zwierza sie, jakby nie bylo, obcej babie, to jestem niemalze w stu procentach przekonana, ze o spotkaniu rowniez nie ma zielonego pojecia
- Melania Si
- Miła Kobietka
- Posty: 95
- Rejestracja: wt wrz 16, 2014 12:21 pm
Re: internetowe znajomosci
Bardziej chorej sytuacji nie widziałam. Po cholerę się z nim spotykasz? Dla zacieśnienia przyjaźni? Hahaha, dobre. Facet ma żonę, a ty sobie z nim spotkania urządzasz. Co z tego, że w czwórkę. Myślałam, że dorośli ludzie mają więcej rozumu i są bardziej przewidywalni. Traktujecie to jako zabawę/przygodę/"przyjacielski" zlot, a swoją bezmyślnością możecie doprowadzić do rozpadu czyjegoś małżeństwa. Facet najwyraźniej szuka przygód, urozmaicenia w małżeństwie, trafił na dwie fajne laski, z którymi całkiem dobrze się dogaduje i próbuje to wykorzystać. Tego jeszcze nie słyszałam, żeby małżeństwo było zafascynowane przyjaźnią z dwiema przypadkowo poznanymi w necie dziewczynami. Do czego to prowadzi?
Dum spiro, spero...
-
ultraviolet
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 7
- Rejestracja: ndz paź 05, 2014 1:16 pm
Re: internetowe znajomosci
Nie chodzi o zadne "zaciesnianie przyjazni", chcemy po prostu poznac w rzeczywistosci ludzi, z ktorymi mamy tyle wspolnych tematow. Czy to takie dziwne? Normalnie pewnie nie pomyslalybysmy o tym wczesniej, ale skoro taka propozycja padla, to czemu nie? W mysl tego powyzej, sadze, ze jedno spotkanie na zywo wystarczy i dalszy kontakt bedziemy utrzymywac wylacznie telefonicznie, emailowo. Nie wyobrazam sobie, ze mialybysmy regularnie spotykac sie z facetem*, ktory jest zajety, nawet jesli beda to stosunki czysto kolezenskie. To po prostu nie wypada... No i niestety martwi mnie to, ze jeden z nich nie jest zupelnie szczery w stosunku do swojej malzonki. Moze by tak zaproponowac, zeby zabral ja ze soba (kilka osob podalo takie rozwiazanie na innym forum)? Co Wy na to?Melania Si pisze:Bardziej chorej sytuacji nie widziałam. Po cholerę się z nim spotykasz? Dla zacieśnienia przyjaźni? Hahaha, dobre. Facet ma żonę, a ty sobie z nim spotkania urządzasz. Co z tego, że w czwórkę. Myślałam, że dorośli ludzie mają więcej rozumu i są bardziej przewidywalni. Traktujecie to jako zabawę/przygodę/"przyjacielski" zlot, a swoją bezmyślnością możecie doprowadzić do rozpadu czyjegoś małżeństwa. Facet najwyraźniej szuka przygód, urozmaicenia w małżeństwie, trafił na dwie fajne laski, z którymi całkiem dobrze się dogaduje i próbuje to wykorzystać. Tego jeszcze nie słyszałam, żeby małżeństwo było zafascynowane przyjaźnią z dwiema przypadkowo poznanymi w necie dziewczynami. Do czego to prowadzi?
*K. ponoc jest juz sam, ale ile w tym prawdy, to nie wiem... Wydaje mi sie to jakies dziwne
Re: internetowe znajomosci
Po co kombinować? Napisz wprost, że nie chcesz sytuacji, w której potem jego żona oskarży Cię o jakieś plany rozwalenia ich małżeństwa.
Masz prawo spotykać się z kim chcesz, nawet zamężnym facetem. Nawet masz prawo rozbić ich związek (bo nie ja jestem od zakazywania Ci tego). Oczywiście nie namawiam też do tego, a nawet bym odradzała. Ale to Twoje życie i powinnaś robić to, co chcesz robić.
Masz prawo spotykać się z kim chcesz, nawet zamężnym facetem. Nawet masz prawo rozbić ich związek (bo nie ja jestem od zakazywania Ci tego). Oczywiście nie namawiam też do tego, a nawet bym odradzała. Ale to Twoje życie i powinnaś robić to, co chcesz robić.
Niech pozytywna energia Cię nie opuszcza.
-
ultraviolet
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 7
- Rejestracja: ndz paź 05, 2014 1:16 pm
Re: internetowe znajomosci
Dwa dni temu zdecydowalam, ze odwolam to spotkanie... Stwierdzilam, ze to zbyt duze ryzyko i ogolnie sprawa wyglada podejrzanie. Jakis czas temu zadzwonilam do M., zeby dokladnie wypytac czy jego zona rzeczywiscie wie, ze razem z przyjacielem zamierzaja spotkac sie z dwiema dziewczynami poznanymi w sieci. Bez wahania odpowiedzial, ze tak (ba, ze nawet nie ma nic przeciwko temu). Kiedy jednak poprosilam, zeby dal mi do niej nr telefonu (w koncu z nia tez mam dobre relacje), stwierdzil, ze nie potrzeba, bo "przeciez mam kontakt z nim". Dlugo nad tym myslalam i doszlam do wniosku, ze on gra w jakies gierki, ktore nie do konca mi odpowiadaja. Jak pisalam, w srode definitywnie odwolalam spotkanie. Od tego czasu M. i K. na przemian nekaja mnie telefonami (z wieksza przewaga tego pierwszego). Moja przyjaciolka natomiast ma na mnie wielkiego focha, ze psuje jej plany... Odparlam, ze przeciez moze jechac sama, skoro tak bardzo tego chce, prawda? Niestety, jak sie okazalo, ci faceci chca TYLKO spotkania w pelnym skladzie. Prosze, powiedzcie mi, jak mam jej wytlumaczyc, ze cos tu nie gra? Nie chce stracic przyjaciolki przez taka glupote, a widze, ze ona sie strasznie napalila na to spotkanie.Sol pisze:Po co kombinować? Napisz wprost, że nie chcesz sytuacji, w której potem jego żona oskarży Cię o jakieś plany rozwalenia ich małżeństwa.
Masz prawo spotykać się z kim chcesz, nawet zamężnym facetem. Nawet masz prawo rozbić ich związek (bo nie ja jestem od zakazywania Ci tego). Oczywiście nie namawiam też do tego, a nawet bym odradzała. Ale to Twoje życie i powinnaś robić to, co chcesz robić.
Re: internetowe znajomosci
Kobietko po pierwsze to jest jakis chory układ do ktorego wogole nie powinnas dopscic...po co Ci takie internetowe znajomosci ??? Przeciez z tego moze wyjsc cos nieprzewidywalnie niebezpiecznego.
POKONAM TRUDY, MOZOŁY CZY BĘDZIE GORZEJ CZY LEPIEJ
UŚWIĘCĘ SŁOWEM ANIOŁY, ONE POMOGĄ MI WZLECIEĆ...
UŚWIĘCĘ SŁOWEM ANIOŁY, ONE POMOGĄ MI WZLECIEĆ...
Re: internetowe znajomosci
Skoro facet miał problemy z żoną, to może dlatego, że jest psem na baby, a żona to wyczuwa i jest zazdrosna. Dzieci dziećmi, wiadomo, że są najważniejsze, a nigdy nie wiadomo, co się stanie po tym spotkaniu. Może coś zaiskrzy i co wtedy? Rozwalisz rodzinę? Jak dla mnie to bez sensu
polecam kurs przedłużania rzęs
Re: internetowe znajomosci
Jeśli oni rezygnują ze spotkania z Twoją przyjaciółką, bo będzie tylko ona.. to już samo to powinno dać jej do myślenia.
Niech pozytywna energia Cię nie opuszcza.
-
ultraviolet
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 7
- Rejestracja: ndz paź 05, 2014 1:16 pm
Re: internetowe znajomosci
Serdecznie dziekuje za odpowiedzi kobietkom o nickach Serduszko86 i Czeslawa1, ale sprawa nabrala tempa. Spotkania nie bedzie, wiec Wasze posty sa juz nieco nieaktualne. Niemniej dziekuje za zainteresowanie tematem.
Wiem, ze nie powinnam tak pisac, ale mojej przyjaciolce calkiem odwalilo. Zachowuje sie, jakby odlaczyli jej mozg! Jest mi strasznie przykro, a jednoczesnie czuje sie bezradna, bo w ogole nie chce mnie sluchac. Obwinia mnie o wszystko, zaczyna traktowac jak najwiekszego wroga... Z tak blahego powodu? Nie poznaje jej
Poradzcie mi prosze, jak mam z nia rozmawiac... Jakich argumentow uzyc, zeby wreszcie dotarlo do niej, ze powinna odpuscic i zapomniec o pomysle przeniesienia naszych kontaktow do swiata rzeczywistego? Wiem, ze strasznie zalezy jej na tym spotkaniu, ale zrezygnowalam z niego dla naszego bezpieczenstwa - ona tego nie rozumie. Twierdzi, ze jestem samolubna i podjelam te decyzje za nas obie, bez uzgodnienia z nia, w konsekwencji czego faceci pisza, ze beze mnie spotkanie sie nie odbedzie. Ona ma o to do mnie wielkie pretensje, zupelnie jakby to byla moja wina... Ja po prostu nie chce pakowac sie w jakies gowno (i jej przy okazji). Skoro do tej pory wystarczyla nam wymiana fotek, telefony, smsy i emaile, to mysle, ze warto zatrzymac sie na tym etapie i utrzymywac te znajomosc wlasnie na takim poziomie (o ile tylko wciaz nie beda na mnie naciskac, gdyz to robi sie naprawde meczace). Matko boska czestochowska, pomozcie mi po raz kolejny, prosze, bo zaczyna mi juz brakowac sil na to wszystko...
Wiem, ze nie powinnam tak pisac, ale mojej przyjaciolce calkiem odwalilo. Zachowuje sie, jakby odlaczyli jej mozg! Jest mi strasznie przykro, a jednoczesnie czuje sie bezradna, bo w ogole nie chce mnie sluchac. Obwinia mnie o wszystko, zaczyna traktowac jak najwiekszego wroga... Z tak blahego powodu? Nie poznaje jej
Re: internetowe znajomosci
Najlepiej jej napisz jeszcze raz co sądzisz o tej sprawie, ale bez oceniania jej. I odpuść. Jeszcze wróci po rozum do głowy. 
Niech pozytywna energia Cię nie opuszcza.
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość