Dziwna relacja.

Co zrobić w trudnych chwilach? Jak stworzyć udany związek? Co denerwuje nas w mężczyznach? Czy kobiety są z Wenus a faceci z Marsa? Na te i inne pytania możemy porozmawiać właśnie w tym dziale.
ODPOWIEDZ
jessie00
Jestem tu nowa :)
Posty: 13
Rejestracja: pn gru 22, 2014 10:25 pm

Dziwna relacja.

Post autor: jessie00 »

Cześć wszystkim :) Zwracam się do was kochani, ponieważ mam mętlik w głowie i nawet najlepsza przyjaciółka, czy mama, które zawsze służyły mi pomocą nie widzą co doradzić. Zacznę więc od początku. 1,5 roku temu poznałam pewnego chłopaka, kumpla mojego ówczesnego chłopaka (z którym niedługo później się rozstałam), jak i kumpla chłopaka mojej najlepszej przyjaciółki. Od początku bardzo się polubiliśmy, niczym bratni dusze, rozgadywaliśmy się na różne tematy, nie mogliśmy się pożegnać itd., ale mimo tego nie traktowałam go jako kandydata na chłopaka, tyko raczej na przyjaciela, takiego od serducha. (Wierzę w przyjaźń damsko-męską, od paru ładnych lat przyjaźnię się z pewnym chłopakiem). Później zaczęłam dostrzegać, nie tylko ja, ale i moja inna przyjaciółka, gdy go poznała na imprezie u mnie (na której był zaproszony), że straszny z niego kobieciarz, lubi być w centrum uwagi, zwłaszcza kobiet. Trochę mnie to zraziło do niego, bo nie cierpię wręcz takiego typu faceta, który myśli, że "może mieć każdą". Od tego czasu notorycznie wręcz "podcinałam mu skrzydła", dogryzałam, niby na żarty, ale... Jednak zanim do tego doszło zaprosiłam go jako osobę towarzyszącą na pewną uroczystość. Świetnie się nam razem tańczyło + dobrze się dogadywaliśmy, więc uznałam, że nie będę się z nim nudzić. Wtedy zaczął być jeszcze bardziej "miły", niż na początku. Ale się nie dawałam, mówiłam sobie, że taki facet nie jest dla mnie (jestem straszną zazdrośnicą), ale po pewnym czasie pękłam, coś poczułam. Spędziliśmy razem magicznego sylwestra, na którym pokazał mi się z innej strony, ani razu nie obejrzał się za inną, skoncentrował się tylko na mnie i cudownie się razem bawiliśmy, zachowywaliśmy jak para, patrzył na mnie takim maślanym wzorkiem, jak nikt przed nim i nikt po nim, już nie patrzył (zdarzyło się to już wcześniej, ale nie aż tak). Na koniec mnie pocałował. Ale później stopniowo po tym wieczorze zaczął się ode mnie oddalać, czułam to ewidentnie. 2 tygodnie później miałam studniówkę, na której mi towarzyszył. Po tym wieczorze urwał kontakt. Byłam i wściekła i smutna, bo zaczęło mi na nim zależeć. Później dowiedziałam się o tym od przyjaciółki, że ponoć założył się z jednym ze swoich kolegów, który z nich w ciągu paru lat "zaliczy" więcej studniówek. Poczułam się wykorzystana i znienawidziałam go na dobre. Ale 2 dni później po tej informacji poznałam pewnego chłopaka, który, że tak powiem "zajął mi czas", spodobałam mu się, po jakimś czasie mi on też, ale po jakimś czasie okazało się, że tylko się mną bawił i to chwilę. W między czasie parę razy spotkałam jego, wcześniej opisywanego chłopaka, mijaliśmy się z zawistnym spojrzeniem, nic więcej. Kiedyś na pewnej imprezie widział mnie, jak szłam z jakimś chłopakiem za rękę i później jak się z nim minęłam miał taki wzrok, jakby zaraz miał się rozpłakać. Później nie widzieliśmy się przez dłuższy czas. Zaczęliśmy studiować na jednej uczelni i gdy kiedyś na siebie wpadliśmy w drzwiach, przywitał się, nieco speszony, zanim powiedział "cześć" patrzył się na mnie przerażony przez minutę, ale w końcu się odważył. Niedługo później była impreza, na której już przywitał mnie z uśmiechem i przyglądał się ze swoim kolegą, jak tańczymy z przyjaciółką. Po imprezie na parkingu czekałam z jego kolegami (których bardzo dobrze znam) i z przyjaciółkami. On po nich przyjechał i witał się z wszystkimi, podszedł do mnie i znów powiedział Cześć (i moje imię), uścisnął moją dłoń. Nie wiem czemu, ale strasznie się wkurzyłam i z kpiącym uśmieszkiem odpowiedziałam mu "Pa" wraz z imieniem. Zmieszał się, potem po pogawędce z resztą wszyscy rozeszli się w swoje strony. Myślałam, że będzie zły i chciałam z nim pogadać, bo jakoś tak głupio mi było. Gdy za parę dni znów na siebie wpadliśmy powitał mnie z uśmiechem, czyli zły nie był, ale i tak go na chwilkę zatrzymałam (minuta do zajęć) i powiedziałam, że pasuje, żebyśmy pogadali. Ale jakoś tak potem żadnego odwetu z jego strony nie było, zignorował widocznie to. Wtedy zaczęłam się zastanawiać, czy wie, że dowiedziałam się o zakładzie i o tym, że jego kumpel cały czas obrabia mu tyłek (był mojej przyjaciółki, wciąż mówił, jaki to on nie jest okropny) i pewnego dnia napisałam mu sms'a, czy możemy się spotkać, jak będzie miał czas, bo chcę coś wyjaśnić. Nawet nie odpisał. Więc napisałam do tego kolegi, który o wszystkim mnie informował itd., żeby on mi wyjaśnił sprawę, spotkaliśmy się i wyłożył mi kawę na ławę, że on po prostu taki jest, nie obchodzą go inni ludzie, ich uczucia, chce tylko szaleć, zmieniać panienki, nic więcej. Załamałam się wtedy, bo potwierdził wszystko to co już wiedziałam, ale nie chciałam do siebie dopuścić. Mimo tego, jakoś... wierzę w niego, że wcale nie jest taki zły, tylko po prostu się boi, że koledzy go wyśmieją, jeśli by okazał uczucia, po swoim dotychczasowym stylu życia. Wiem, że to naiwne, ale przeczucie jeszcze nigdy mnie nie zawiodło, a jeszcze w nikogo, ani w nic innego tak mocno nie wierzyłam. Później zaczęłam go ignorować, nawet nie dlatego, że chciałam, po prostu nawet nie mogłam na niego spojrzeć, bo to bolało. Ale on też mnie ignorował i tu nie wiem dlaczego... Jego kolega mu powiedział o naszej rozmowie i o tym, że przez niego cierpię (wielki błąd, nie chciałam, żeby wiedział) i może dlatego. Ale parę dni temu znów się do mnie odezwał, parę razy mówił mi cześć, zawołał mnie po imieniu (siedziałam ze znajomymi i grałam w grę na laptopie) i wręcz z łaską mu odpowiedziałam, bo dalej jestem zła. Jestem zła, ba! wściekła... jak go widzę, ale gdy go nie ma, umieram z tęsknoty. Mimo wszystkich jego wad, które już znam, nie zrażają mnie jakoś one do niego. Zakochałam się w nim, nie od razu, tylko stopniowo. Nie mogę zrozumieć jego zachowania, zastanawia mnie to, czy może się zmienić, czy choć przez chwilę coś do mnie czuł. Co będzie?! To najbardziej mnie nurtuje. Jak widać unika poważnej rozmowy. Nie wiem co robić, pomóżcie... Wiem, że STRASZNIE się rozpisałam. Jeśli komuś będzie chciało się to przeczytać to proszę o rady, dziękuję :)
Awatar użytkownika
Jamelia
Moderatorka
Posty: 3270
Rejestracja: ndz sty 06, 2013 2:47 pm

Re: Dziwna relacja.

Post autor: Jamelia »

Czyli prowadzicie gierki między sobą...
Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie...
jessie00
Jestem tu nowa :)
Posty: 13
Rejestracja: pn gru 22, 2014 10:25 pm

Re: Dziwna relacja.

Post autor: jessie00 »

Z mojej strony to wygląda tak, że chcę z nim zgody, ale gdy się pojawia na nowo zaczynam go nienawidzić. Nie mogę nad tym zapanować... Nie wiem jak jest z nim, bo nie chce ze mną porozmawiać... :< A to by wiele wyjaśniło
Awatar użytkownika
Jamelia
Moderatorka
Posty: 3270
Rejestracja: ndz sty 06, 2013 2:47 pm

Re: Dziwna relacja.

Post autor: Jamelia »

Skoro nie rozmawia to sam nie wie o co mu chodzi..
wiem że to ciężkie ale lepoiej daj sobie spokój, kobieciarz plus fochmen to nie zbyt dobre połączenie...
Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie...
jessie00
Jestem tu nowa :)
Posty: 13
Rejestracja: pn gru 22, 2014 10:25 pm

Re: Dziwna relacja.

Post autor: jessie00 »

Czyli jest spisany na straty? Wiem, że powinnam dać sobie z nim spokój, tylko co byś poradziła? Odciąć się od niego całkowicie, ignorować, nie odzywać, gdy go widzę? (Czasami wpadamy na siebie parę razy w tygodniu, a tak ciężko jest zapomnieć, gdy wiem, że będę go widywać) czy może lepiej postarać się po prostu żyć w zgodzie i zmienić myślenie, traktować go jak kumpla? (nie wiem, czy to by się udało)
Awatar użytkownika
Czarna
Gadatliwa Kobietka
Posty: 518
Rejestracja: śr lis 12, 2014 12:17 am

Re: Dziwna relacja.

Post autor: Czarna »

Uważam, że powinnaś spróbować z nim co nieco wyjasnić. Dlaczego raz się zachowuje normalnie, a innym razem ewidentnie o coś mu chodzi. Z tego, co przeczytałam wysnułam wniosek, że ty także nie jesteś bez winy jeśli chodzi o niedopowiedzenie w Waszych relacjach. Spójrz też pod takim kątem: może ktoś trzeci mąci całą sytuację? Byc może zachowanie chłopaka bierze się stąd, że słyszy od kogoś jakieś dziwne rzeczy na Twój temat? To się zdarza. Skoro więc wpadacie na siebie, zaproponuj, że chcesz z nim pogadać. Umówcie się konkretnie. Bez pośredników, sms-ów, fejsów i innych pierdół.
Pytasz czy on się może zmienić? Może. Jeśli zakocha sie po uszy, to się zmieni. Na pewno nie będzie tak, że nie spojrzy na żadną inną, może nawet z niektórymi będzie niewinnie flirtować, ale zakochany po uszy facet jest wierny. Ja bym go na straty nie spisywała.
I see a red door and I want it painted black
No colours anymore, I want them to turn black
jessie00
Jestem tu nowa :)
Posty: 13
Rejestracja: pn gru 22, 2014 10:25 pm

Re: Dziwna relacja.

Post autor: jessie00 »

Chciałam z nim porozmawiać, ale akurat wtedy gdy zaproponowałam to na żywo nie było czasu, bo oboje zaczynaliśmy zaraz lekcje. A potem jak napisałam to w sms-ie, to to zbył, jak już wcześniej pisałam. Owszem korci mnie to, żeby się dowiedzieć, o co mu chodzi, ale ja już nic nie będę proponować, nie będę się ośmieszać, że ja za nim latam, a on z satysfakcją będzie mnie zbywał, jak zobaczy, że się staram. Myślę, że tak by to wyglądało... A co do osoby trzeciej, też mi przeszło to przez myśl i dlatego właśnie najbardziej chciałam z nim pogadać. Jego kolega, a za razem były chłopak mojej przyjaciółki strasznie nagabuje na jego temat, mimo tego, że się kumplują nie słyszałam z jego ust miłego słowa na jego temat. Ponad to ten były mojej przyjaciółki obwiniał mnie kiedyś za to, że ona z nim zerwała (że niby ja ją zmieniłam) on nie wie, że ja o tym wiem i co jakiś czas do mnie po koleżeńsku wypisuje... Nie raz podejrzewałam, że może też o mnie opowiadać niestworzone rzeczy do tego chłopaka i stąd to jego dziwne zachowanie... Sama nie wiem. Może i faktycznie kiedyś się otrząśnie, zmieni, ale już nie dla mnie... Jaką moją winę wysnułaś?
Awatar użytkownika
Czarna
Gadatliwa Kobietka
Posty: 518
Rejestracja: śr lis 12, 2014 12:17 am

Re: Dziwna relacja.

Post autor: Czarna »

jessie00 pisze:Owszem korci mnie to, żeby się dowiedzieć, o co mu chodzi, ale ja już nic nie będę proponować, nie będę się ośmieszać, że ja za nim latam, a on z satysfakcją będzie mnie zbywał, jak zobaczy, że się staram.

Widocznie źle zinterpretowałam Twoje dotychczasowe wypowiedzi, bo pomyślałam, że szukasz porady, co dalej robić, a z powyższego wynika, że po prostu chciałaś się wyżalić, bo nie zamierzasz czynić żadnego kroku w celu wyjaśnienia Waszej sytuacji...
jessie00 pisze: Jaką moją winę wysnułaś?
Tak jak napisała Jamelia - oboje ze sobą pogrywaliście. Chłopak "przyjacielsko" się z Tobą przywitał na parkingu, to go zbyłaś mówiąc "pa chłopak". Potem też go ignorowałaś, bo to było silniejsze od Ciebie, jak sama stwierdziłaś. Czyli również nie jesteś bez winy w tej całej sytuacji.
I see a red door and I want it painted black
No colours anymore, I want them to turn black
jessie00
Jestem tu nowa :)
Posty: 13
Rejestracja: pn gru 22, 2014 10:25 pm

Re: Dziwna relacja.

Post autor: jessie00 »

Zrozum, 2 razy mnie zbył, bojąc się, czy też pewnie wgl nie chcąc tej rozmowy... Nie chcę wyjść na desperatkę, ale chciała bym się dowiedzieć, próbowałam czegoś od jego kolegi, ale on tylko mi mówi, że on jest zły, nikim i niczym się nie przejmuje, chce się bawić i jeśli kiedykolwiek będzie znów próbował się do mnie zbliżyć, to żeby go od razu zbyć. Po tej akcji na parkingu mi gratulował, że go spławiłam. Nie wiem co sobie myślałam... że uda znaleźć się jakieś inne rozwiązanie. Tak nie jestem bez winy, bo tak reaguję... tylko pomyśl, że może mnie zranił... i może po prostu miałam wtedy żal. Całą tą sytuację odebrałam "jak gdyby nigdy nic", dlatego, że dziwną rzeczą dla mnie jest taka nagła odnowa kontaktu, bez właśnie rozmowy, w której można by sobie wszystko wyjaśnić. Mam nadzieję, że rozumiesz, o co mi chodzi.
Awatar użytkownika
Czarna
Gadatliwa Kobietka
Posty: 518
Rejestracja: śr lis 12, 2014 12:17 am

Re: Dziwna relacja.

Post autor: Czarna »

jessie00 pisze:Nie chcę wyjść na desperatkę, ale chciała bym się dowiedzieć
Ale jedno nie ma z drugim nic wspólnego. Zawiązaliście jakąś relację, która - wydawało się - fajni się rozwinie. Jednak później bardzo się skopsała i tak naprawdę nie wiadomo, dlaczego. Więc ja tu nie widzę oznak desperacji, tylko chęć wyjaśnienia sprawy, która Cię dotyczy. Oczywiście, gdybyś to miała gdzieś, to bym Ci napisała, żebyś sobie darowała (ale to by nie miało miejsca, bo wówczas, tj. mając gdzieś, nie pisałabyś swojej historii na forum ;)). Ale sama przecież przyznajesz, że Cię korci. Więc schowaj swoją dumę i uprzedzenie do kieszeni i po prostu zagadaj z chłopakiem, że chciałabyś się spotkać i pewne rzeczy wyklarować. Jeśli Cię wtedy oleje, to definitywnie należny dać sobie spokój, ale równie dobrze może dojść do ciekawej rozmowy, w wyniku której Wasze obecne relacje mogą stać się bardzo fajne.
I see a red door and I want it painted black
No colours anymore, I want them to turn black
jessie00
Jestem tu nowa :)
Posty: 13
Rejestracja: pn gru 22, 2014 10:25 pm

Re: Dziwna relacja.

Post autor: jessie00 »

No właśnie nie wiem, czemu mam takie głupie uprzedzenia, nie chce zbytnio pokazać, że mi zależy, skoro on prawie na 100 procent ma mnie gdzieś... Może masz rację i warto podjąć jeszcze jedną próbę, tylko niestety muszę poczekać. Teraz prawie miesiąc wolnego i raczej nie będziemy się widzieć, muszę sobie wszystko przemyśleć, bo nawet... nie wiem co bym mu powiedziała, gdyby faktycznie doszło coś do skutku. Chciała bym mieć z nim normalny kontakt, bo pusto jest bez niego, w głębi duszy mam nadzieję, że on też chociaż troszkę tęskni za znajomością ze mną.
Awatar użytkownika
Czarna
Gadatliwa Kobietka
Posty: 518
Rejestracja: śr lis 12, 2014 12:17 am

Re: Dziwna relacja.

Post autor: Czarna »

Takie uprzedzenia to po prostu cecha Twojego charakteru. Mam koleżankę z identycznym podejściem - ona po prostu tak ma i nie umie inaczej. Zdaje sobie z tego sprawę i czasem, gdy jej szczerze bardzo zależy, to udaje jej się ugiąć. Więc skoro Ty masz teraz dużo czasu do przemyśleń, to zastanów się czy Tobie też faktycznie zależy, by robić z tym cokolwiek.
A co byś mu powiedziała? Dokładnie to, co nam na forum. Wszystko po kolei: co, skąd i dlaczego się wzięło, jak Ty to widziałaś. A następnie wysłuchałabyś jego wersji.
I see a red door and I want it painted black
No colours anymore, I want them to turn black
jessie00
Jestem tu nowa :)
Posty: 13
Rejestracja: pn gru 22, 2014 10:25 pm

Re: Dziwna relacja.

Post autor: jessie00 »

Strasznie bym chciała, żeby to albo zakończyć definitywnie, albo żeby ruszyło dalej, nie cierpię takiego stania w miejscu. Może dlatego z jednej strony nie chcę już więcej robić, bo najlepszym scenariuszem była by taka sytuacja, że to on by teraz wyszedł z inicjatywą i chciał sobie wszystko wyjaśnić. Zbyt wielka ze mnie romantyczka, muszę przestać bujać w obłokach. Dzięki wielkie za wszystko :) Postaram się zrobić coś w tym kierunku, kiedy będzie mi to dane, trafi się jakaś dłuższa okazja. :)
Awatar użytkownika
Czarna
Gadatliwa Kobietka
Posty: 518
Rejestracja: śr lis 12, 2014 12:17 am

Re: Dziwna relacja.

Post autor: Czarna »

jessie00 pisze:Może dlatego z jednej strony nie chcę już więcej robić, bo najlepszym scenariuszem była by taka sytuacja, że to on by teraz wyszedł z inicjatywą i chciał sobie wszystko wyjaśnić.
Wiedziałam :) No cóż, to takie kobiece, żeby to facet za nami latał i zawsze robił pierwszy krok. W Waszej sytuacji podejrzewam dwie opcje: albo facet ma porządnie nachrzanione pod kopuła i dlatego tak się zachowuje albo ktoś mu coś nagadał (o czym już pisałyśmy) i stąd jego postępowanie oraz brak wyjścia z inicjatywą. Chyba szkoda, że czeka Was ta przerwa, bo z doświadczenia wiem, że w takich przypadkach czas nie działa na korzyść - po prostu za tydzień, dwa, trzy emocje opadną i może nie chcieć Ci się nic z tym robić. No chyba że naprawdę w głębi Ci zależy :) W każdym razie napisz za jakiś czas co się wydarzyło.
I see a red door and I want it painted black
No colours anymore, I want them to turn black
jessie00
Jestem tu nowa :)
Posty: 13
Rejestracja: pn gru 22, 2014 10:25 pm

Re: Dziwna relacja.

Post autor: jessie00 »

Tak wiem, mam trochę konserwatywne podejście :p Co nie znaczy, że nie raz też w różnych sytuacjach inicjatywa leżała po mojej stronie, ale WOLĘ gdy to facet się stara, wtedy mam pewność, że coś jest na rzeczy :) Gdybym umiała czytać w myślach, było by po problemie :D Kiedyś opowiadałam tą sprawę swojemu przyjacielowi (żeby poznać męski punkt widzenia) i stwierdził, po paru opowiedzianych mu przykładach, że mu zależy, tylko to ukrywa. W sumie bym się nie zdziwiła, wśród kolegów uchodzi za mistrza podrywu, "lovelasa" i gdyby nagle wypalił, że się zakochał, to pewnie by go wyśmiali. Poza tym, cały czas czuję, że coś nas łączy, w sensie coś z charakteru, tylko nie wiem co to jest. Sama mam tak, że gdy jakaś sytuacja zaczyna się za bardzo rozwijać, to po prostu uciekam, urywam kontakt, bo boję się, że "to nie jest ten". Tylko w sumie od niego nie "uciekłam". Może ma tak samo... Ale to zbyt optymistyczna wersja :/ A może po prostu ma mnie gdzieś i jest dupkiem. Pewnie kiedyś się to okaże. Co do emocji, to trzymają mnie od października, kiedy to wznowiliśmy kontakt, może po 3 tygodniach nie opadną :) Jeszcze raz dziękuję :) Jak coś się wydarzy wrócę do wątku :)
Awatar użytkownika
Czarna
Gadatliwa Kobietka
Posty: 518
Rejestracja: śr lis 12, 2014 12:17 am

Re: Dziwna relacja.

Post autor: Czarna »

A wiesz co? Kiedyś kiedyś w relacjach z facetami zdarzało mi się bać różnych decyzji, do przesady rozkładać je na czynniki pierwsze, zastanawiać, co będzie, gdy się zdecyduję albo nie zdecyduję i takie tam. Potem usłyszałam to świetne powiedzenie, że lepiej żałować tego, co się zrobiło niż tego, czego się nie zrobiło. I z czasem zmieniłam swoje podejście. Bo czym tak naprawdę ryzykowałam? Niczym, poza swoją własną wygodą i spokojnymi myślami. W efekcie nawiązałam kilka znajomości, których dawna ja by się bała. Może nie przetrwały one próby czasu, ale za to dostarczyły mi trochę fajnych wspomnień (paru mniej fajnych rzecz jasna też), ale przede wszystkim zyskałam dzięki nim bezcenne doświadczenie.
Życzę Ci szczęścia, a przy okazji Wesołych Świąt :)
I see a red door and I want it painted black
No colours anymore, I want them to turn black
jessie00
Jestem tu nowa :)
Posty: 13
Rejestracja: pn gru 22, 2014 10:25 pm

Re: Dziwna relacja.

Post autor: jessie00 »

"Kto nie ryzykuje, ten nie żyje" faktycznie coś w tym jest. Muszę Ci przyznać rację :) Zmiana podejścia na pewno chwilę czasu zajmie, ale spróbuję, skoro Tobie się udało, może mi też. Dziękuję, za życzenia i budującą rozmowę, Tobie również życzę Wesołych Świąt i genialnego sylwestra ;)
Awatar użytkownika
Astra
Super Gaduła
Posty: 1827
Rejestracja: sob mar 22, 2014 1:28 am

Re: Dziwna relacja.

Post autor: Astra »

Pytasz co bedzie?
Beda po prostu konsekwencje takich zakochiwan jak Twoje, niekoniecznie przyjemne.
Uwazam, ze w Tobie skumulowaly sie ,,rozne,, uczucia i odczucia z ktorymi nie bardzo wiesz jak sobie
poradzic , bo wlasciwie w takim ,,balaganie ,, trudno jest oddzielic iluzje , czy zauroczenie od rzczywistej
i prawdziwej ,,twarzy,, kogokolwiek.
Jedyne czego potrzebujesz, to wywnetrznienie swoich skotlowanych mysli i wyobrazen i to juz zrobilas
piszac na forum.
Rzeczywiscie relacje miedzy Wami pachna chaosem i metlikiem.
Moze to i gra ktora ktorej jestescie mimo woli uwiklani jako glowni bohaterowie, a moze to rodzace sie w
tzw ,,bolesciach,, uczucie?
Moze.
Naszla mnie tez taka malutka refleksja , ze chlopak moze nalezy do gatunku tych facetow ktorzy uwielbiaja byc obiektem westchnien i adorowan kobiecych serc,poniewaz jego ,,dziwne,, skadinad zachowania pozwalaja sadziec , ze tak wlasnie jest.
Sadze, ze tylko Ty sama najdoskonalej ,,czujesz,, tego uczuciowego bluesa i wobec tego poradzisz sobie .
Tego akuratnie jestem pewna. :pisze:
jessie00
Jestem tu nowa :)
Posty: 13
Rejestracja: pn gru 22, 2014 10:25 pm

Re: Dziwna relacja.

Post autor: jessie00 »

Poradzę sobie? Pewnie i tak, już staram się to zrobić. Podjęłam decyzję, że koniec z nim i z uczuciami do niego, przestałam się łudzić. Już nawet nie chce nic z nim wyjaśniać... będę żyła swoim życiem, szukając tego, który będzie wart uczuć, a on swoim, wyrywając kolejne naiwne jak ja dziewczyny... Tak się to skończy :)
Awatar użytkownika
Czarna
Gadatliwa Kobietka
Posty: 518
Rejestracja: śr lis 12, 2014 12:17 am

Re: Dziwna relacja.

Post autor: Czarna »

Czy coś się stało, że jednak postanowiłaś nie ruszać tematu, czy po prostu sobie wszystko jeszcze raz przemyślałaś i tak Ci wyszło?
I see a red door and I want it painted black
No colours anymore, I want them to turn black
jessie00
Jestem tu nowa :)
Posty: 13
Rejestracja: pn gru 22, 2014 10:25 pm

Re: Dziwna relacja.

Post autor: jessie00 »

Nic się nie stało, po prostu doszło do mnie, że to nie ma sensu...
eDom
Miła Kobietka
Posty: 92
Rejestracja: śr gru 03, 2014 11:14 am

Re: Dziwna relacja.

Post autor: eDom »

Takie zagmatwane relacje rzadko wróżą coś dobrego. Zazwyczaj to po prostu emocjonalna przepychanka. Odpowiedz sobie szczerze na pytanie: jak widzisz wasz związek na rok ;)
jessie00
Jestem tu nowa :)
Posty: 13
Rejestracja: pn gru 22, 2014 10:25 pm

Re: Dziwna relacja.

Post autor: jessie00 »

Właśnie nie widzę, dlatego odpuściłam.
Awatar użytkownika
Luna
Gadatliwa Kobietka
Posty: 642
Rejestracja: wt wrz 09, 2014 7:40 am

Re: Dziwna relacja.

Post autor: Luna »

Oj kochana chcialabym miec takie problemy jak ty...takie banalne i beztroskie.

Daj sobie spokoj z tym Panem nie jest Ciebie wart.
POKONAM TRUDY, MOZOŁY CZY BĘDZIE GORZEJ CZY LEPIEJ
UŚWIĘCĘ SŁOWEM ANIOŁY, ONE POMOGĄ MI WZLECIEĆ...
jessie00
Jestem tu nowa :)
Posty: 13
Rejestracja: pn gru 22, 2014 10:25 pm

Re: Dziwna relacja.

Post autor: jessie00 »

Dla mnie to nie jest banalne i beztroskie, gdyby takie było, to bym tu nie pisała w tej sprawie. Pewnie i masz rację, że nie jest wart tego wszystkiego, dlatego postanowiłam posłuchać rozumu i zapomnieć o uczuciu do niego. Znów zaczęliśmy się do siebie odzywać, ostatnio minęliśmy się parę razy, za każdym witał mnie z szerokim uśmiechem. Jednak to nic nie zmieni, postanowiłam, że bez jakiegokolwiek większego gestu z jego strony niż "cześć" nie będę sama już o cokolwiek zabiegać, chociażby o rozmowę.
ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości