Na dodatek woli caly dzien siedziec nad programowaniem a do sklepu dwie ulice dalej musi jechac samochodem. Ja w porownaniu do niego od zawsze sama musialam o siebie dbac
i cwicze kazdego dnia, zeby moje cialo bylo po prostu zdrowe. On za to NIC, ani nie ogarnie wokol siebie, ani nie zadba o swoje cialo, ostatnio nie czyta zadnych ksiazek, predzej znajomi przyjda do niego, niz on wyjdzie do nich. Zepsul mu sie laptop i byl to dla niego tak wielki dramat, ze po trzech dniach mial juz nowy. Denerwuje mnie to, moze i takie zachowanie jest puste, ale mam pewne potrzeby "wizualne", a on jest po prostu chudziutki i blady. Do tego nigdy nie pozwole sobie na zostanie tzw. kura domowa, co on oczywiscie rozumie i akceptuje, ale wydaje mi sie, ze w momencie w ktorym zamieszkamy razem bedzie probowal przerzucic wszystkie obowiazki swojej mamy na mnie. Tez kwestia znajomych, chcialam aby poznal moich przyjaciol, jednak byl dla nich bez powodu opryskliwy co oni odebrali po prostu negatywnie. Potem tlumaczyl, ze mial gorszy dzien, ale pozniej rowniez nie byl dla nich najmilszy, kiedy ja staralam sie ze swojej strony zapoznac z jego otoczeniem.
Nie wiem, co poradzic. Kocham go, bo ma dobre serce i lubie po prostu spedzac z nim czas, ale czasami zastanawiam sie, czy to jest wlasnie ten "mezczyzna mojego zycia".