Dylemat.
Dylemat.
Cześć wszystkim
Chciała bym się was nieco poradzić. Otóż, chodzi o pewnego chłopaka, nazwijmy go X. Poznaliśmy się 1,5 roku temu na imprezie. Od razu zaiskrzyło, na początku byłam tylko zaciekawiona jego osobą, to on mnie podrywał, ale zaczęłam się z czasem coraz bardziej nakręcać, zauroczyłam się. Coś było między nami, ale nie byliśmy w "związku", żadne z nas jakoś za bardzo nie chciało ograniczać swojej wolności, ale mimo to lgnęliśmy do siebie. Trwało to ładnych parę miesięcy, aż któregoś razu mocno mnie wkurzył i dosłownie mu uciekłam, potem coś pisał, ale byłam na tyle wkurzona, że mu nie odpisałam i kontakt się urwał. W międzyczasie straciłam jego numer, gdy telefon mi się zepsuł. Po jakimś czasie on stracił kontakty w telefonie i pisał na fejsie, że jak ktoś chce, żeby miał tej osoby numer, to niech napisze z dopiskiem kto to. Wtedy myślałam, że może napiszę mu wiadomość, że też nie mam jego numeru, ale podam mu swój przez fejsa, ale odpuściłam. Mijał czas, na początku bywałam w miejscach, w których się widywaliśmy, spodziewając się, że może go spotkam. Bo mimo mego focha dalej mi zależało, ale nie chciałąm tego zbytnio pokazywać. Posłuchałam rozumu, mimo, że serducho dalej było za nim. Potem znów unikałam tych "wspólnych" miejsc i tak razem zleciało 10 miesięcy jak się nie widzieliśmy, pisaliśmy. W zeszłą sobotę wybrałam się na taką potańcówkę na powietrzu, w moich okolicach, pokazałam kiedyś X to miejsce. I spadło to na mnie jak grom z jasnego nieba, wpadliśmy na siebie. Długo tam nie byłam, a o nim sądziłam, że jest za granicą, zawsze w wakacje wyjeżdżał, więc tym bardziej się go nie spodziewałam, ani w Polsce, ani tam. I jak się zobaczyliśmy wszelkie urazy poszły w zapomnienie, strasznie się ucieszyliśmy na swój widok no i spędziliśmy wieczór na tańcach i rozmowach. Dowiedziałam się, że stara się o pracę w innej miejscowości oddalonej o ponad 300km. Jako, że wcześniej trochę wypiłam, jakoś tak nie doszło to do mnie wtedy i wręcz się ucieszyłam, życzyłam mu powodzenia w ostanim etapie zdobywania tejże pracy itd. Wgl nie docierało do mnie wtedy, że się spotkaliśmy, to było jak sen, do tej pory nie może do mnie to dojść. Ale jakoś było inaczej między nami, niby fajnie, ale trzymał mnie na dystans trochę. Sama też momentami byłam dla niego chłodna, przynajmniej tak mógł to odebrać, a byłam raczej skołowana tym wszystkim. Jak się już żegnalismy, to stwierdził, że "żegnamy się w pokoju" i pytał, czy będę w takim jednym miejscu niedługo, ja stwierdziłam, że raczej nie i, że jak coś, to prędzej będę tam gdzie właśnie byliśmy, potem coś tam jeszcze zamieniliśmy 2 zdania i na koniec ni stąd ni zowąd, dorzucił że będzie tu za tydzień, 2, lub 3. I się rozeszliśmy. Dopiero jak się wyspałam to ogarnęłam sytuację i dotarło do mnie, że jak wyjedzie, to się pewnie więcej nie zobaczymy, pozna tam kogoś i go stracę, choć nigdy tak naprawdę go nie miałam. Ale jakoś tak lepiej jest, jak się nie widzi, ale się wie, że ten ktoś jest blisko...No i tak przez parę godzin wylewałam łzy z żalu, choć trochę mnie to zdziwiło, czemu tak to przeżywam, bo byłam pewna, że już mi przeszło do niego, że już nic nie czuję, przestałam nawet o nim myśleć, a tu nagle tak mnie to ruszyło, następnego dnia spotkałam się z przyjaciółką i zrelacjonowałam jej ostatnie wydarzenia, stwierdziła, że pewnie dlatego ma się tam pojawić (bo na ogół tam nie bywa, tylko raz, rok temu ze mną) i, że o tym mówił, bo chce, żebym tam była i, żebyśmy się pożegnali itd. Nie wiem czy ma rację, może i tak, ale może tak tylko z głupa to powiedział. I nie wiem co robić, czy "polować" na niego i się tam pojawiać, żeby się jakoś nie wiem, pożegnać? :< W sumie nie wiem kiedy dokładnie ma wyjechać, sam jeszcze nie wie, ale w każdym razie niedługo. A nawet gdyby, to nie wiem czy zniosła bym pożegnanie, gdybyśmy się widzieli i powiedział, że "to ostatni raz, więcej się nie zobaczymy", jestem strasznie wrażliwa, więc pewnie bym się rozryczała i go nie puściła fizycznie z objęć. Ale z drugiej strony, jak oleję sprawę, to wyjedzie i mogę do "końca życia" żałować, że tak to się urwało. Nie wiem co robić, tak czy tak będę cierpieć, ale boję się, że jak pokażę jak strasznie mi przykro z tego powodu, że go już tu nie będzie, to wyjdzie, jak mi zależy. A nie chcę tego. Nie wiem co robić :/ Doradzicie coś? Z góry dziękuję.
Re: Dylemat.
Dlaczego po prostu nie odezwiesz się na fb do Niego??
Re: Dylemat.
Równie dobrze on mógł by się odezwać. Poza tym, żadne z nas za często tam nie siedzi, zwłaszcza teraz w wakacje.
Re: Dylemat.
Ale jak Ci tak zależy to czemu tak nie spróbujesz?? Nie masz pewności, że pojawi się w tym miejscu o którym wspomniał.. I będziesz wtedy znów rozmyślać, dlaczego się nie pojawił, po co tak wtedy powiedział...
Nie masz nic do stracenia, jeśli się nie zdecydujesz z pewnością i tak się z Nim już nie spotkasz.. a liczyć na szczęście też nie masz co.. weź sprawy w swoje ręce i zobacz jak się sytuacja rozwinie
Nie masz nic do stracenia, jeśli się nie zdecydujesz z pewnością i tak się z Nim już nie spotkasz.. a liczyć na szczęście też nie masz co.. weź sprawy w swoje ręce i zobacz jak się sytuacja rozwinie
Re: Dylemat.
Wiesz, z tam podejściem to nic z tego nie będzie.
Schowaj na chwilę do kieszeni swoją DUMĘ i po prostu napisz do niego, odezwij się, chociaż spróbuj. Do tej pory albo miałaś focha, albo już nie miałaś, ale też tego nie chciałaś okazywać, czekałaś nie wiadomo na co wiedząc, że on do Ciebie numeru też nie ma, jak już się spotkaliście to nie okazywałaś mu ani trochę, że Ci zależy, teraz chcesz go olać. Czy to jest według Ciebie rozsądne zachowanie? Wątpię. I nie dziw się później, że traktuje Cię na dystans. Nie wiem, na co liczysz? Że on w jakiś telepatyczny sposób odgadnie Twoje intencje? Może on też kompletnie nie wie, na czym stoi?
Chcesz, to dalej baw się w kotka i myszkę. Aż wyjedzie. A Ty będziesz pluła sobie potem w brodę, bo zamiast udawać zimną rybę mogłaś chociaż spróbować i prawdopodobnie być z nim szczęśliwa.
Kompletnie nie rozumiem takiego myślenia, wybacz. Tak tylko dopytam - ile Ty masz lat?
Schowaj na chwilę do kieszeni swoją DUMĘ i po prostu napisz do niego, odezwij się, chociaż spróbuj. Do tej pory albo miałaś focha, albo już nie miałaś, ale też tego nie chciałaś okazywać, czekałaś nie wiadomo na co wiedząc, że on do Ciebie numeru też nie ma, jak już się spotkaliście to nie okazywałaś mu ani trochę, że Ci zależy, teraz chcesz go olać. Czy to jest według Ciebie rozsądne zachowanie? Wątpię. I nie dziw się później, że traktuje Cię na dystans. Nie wiem, na co liczysz? Że on w jakiś telepatyczny sposób odgadnie Twoje intencje? Może on też kompletnie nie wie, na czym stoi?
Chcesz, to dalej baw się w kotka i myszkę. Aż wyjedzie. A Ty będziesz pluła sobie potem w brodę, bo zamiast udawać zimną rybę mogłaś chociaż spróbować i prawdopodobnie być z nim szczęśliwa.
jak pokażę jak strasznie mi przykro z tego powodu, że go już tu nie będzie, to wyjdzie, jak mi zależy. A nie chcę tego.
Kompletnie nie rozumiem takiego myślenia, wybacz. Tak tylko dopytam - ile Ty masz lat?
Re: Dylemat.
Wiem, że zachowuję się nie rozsądnie, ale po prostu boję się okazywać uczucia, żeby ktoś ich nie odrzucił, a już bywały takie sytuacje, więc teraz wolę się upewnić, czy ktoś kto mi się podoba, też co do mnie czuje, wtedy to co innego. Tylko, że to mi niewiele da, bo i tak wyjedzie, przeciez go nie powstrzymam. Mam 20 lat.
Re: Dylemat.
Chcesz wiedzieć, czy mu się podobasz, ale unikasz kontaktu.
Zrozum, że póki nie spróbujesz, to się nie dowiesz. On Cię nie pogryzie. A jeśli Cię odrzuci, to przynajmniej będziesz wiedziała, jak sytuacja wygląda, zamiast do końca życia żałować, że nie powiedziałaś kilku słów.
I skąd możesz wiedzieć, jak to się potoczy dalej? Przestań analizować i układać scenariusze, tylko zrób jeden szybki krok i po sprawie. Mniej stresu, domysłów, gdybania i nakręcania się.
Zrozum, że póki nie spróbujesz, to się nie dowiesz. On Cię nie pogryzie. A jeśli Cię odrzuci, to przynajmniej będziesz wiedziała, jak sytuacja wygląda, zamiast do końca życia żałować, że nie powiedziałaś kilku słów.
I skąd możesz wiedzieć, jak to się potoczy dalej? Przestań analizować i układać scenariusze, tylko zrób jeden szybki krok i po sprawie. Mniej stresu, domysłów, gdybania i nakręcania się.
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość