Dwa problemy - bezdzietność i rodzina męża.

Co zrobić w trudnych chwilach? Jak stworzyć udany związek? Co denerwuje nas w mężczyznach? Czy kobiety są z Wenus a faceci z Marsa? Na te i inne pytania możemy porozmawiać właśnie w tym dziale.
ODPOWIEDZ
kebab
Jestem tu nowa :)
Posty: 9
Rejestracja: pn maja 16, 2016 9:59 am

Dwa problemy - bezdzietność i rodzina męża.

Post autor: kebab »

Witajcie, jestem nowa :) mam 29 lat, od 3 lat jestem szczęśliwą mężatką, z mężem jestem tak ogólnie 8 lat. Od zawsze nie chciałam mieć dziecko-f5.html" class="auto-link" rel="dofollow">dzieci, on o tym wiedział, nigdy tego nie ukrywałam, a nawet powiedziałam na pierwszych spotkaniach. Oczywiście to zaakceptował, i co najważniejsze NIGDY nie namawiał mnie na posiadanie potomstwa. Wiedziała o tym również jego rodzina, ale myślę, że nigdy nie traktowali tego poważnie, często słyszałam, że mi się odmieni. No nie, nie odmieniło mi się do tej pory, mojemu mężowi również nie, a wręcz przeciwnie, oboje upewniamy się w swojej decyzji o bezdzietności. Moja szwagierka (lat 20) ma natomiast 3 letnią córeczkę, i został z niej wrak kobiety. Narzeczony pracuje za granicą, a ona została w Polse sama. Pomaga jej mama męża, razem z mężem też czasem weźmiemy dziecko na spacer, żeby siostra mogła trochę odpocząć, iść na zakupy czy do lekarza, zająć się sobą.
I ilekroć wracam do domu po wizycie u teściów (mieszkają z córką i wnusią), to bogu dziękuję, że tych dzieci nie mam. O 16 jestem już po pracy w domu (ale nie mam jakiejś super posady, nie zarabiam 8 tysięcy), jemy z mężem wspólnie obiad, wychodzimy do kina, na spacery, w weekendy jeździmy na wycieczki. Ogólnie - nie nudzimy się.
I teraz - zwykle jak przychodzimy w odwiedziny, to przynosimy coś dla dziewczynki, czasem coś "lepszego" (jakąś większą zabawkę, czy markowy ciuszek), a czasem tylko czekoladę i książeczkę. Jesteśmy tam mniej więcej raz na dwa tygodnie, więc nie wyobrażam sobie, żeby co 2 tygodnie kupować jakąś wypasioną zabawkę, i uważam, że drobny upominek wystarczy. Niestety tak rozpieściliśmy siostrę męża, że mówi nam wprost, że małej przydałoby się to i to, a mąż czuje się w obowiązku to kupić. No i dobra, okej, moglibyśmy kupować jakieś mniejsze zabawki nawet co dwa tygodnie, ale siostra nie zażyczy sobie pluszaka za 30 zł, tylko np. szczeniaczka uczniaczka z markowego sklepu, który kosztuje ponad stówę. Ja rozumiem kupić taki prezent na urodziny czy święta, ale tak o, po prostu? Jak wspomniałam o tym w rozmowie, to siostra stwierdziła, że przecież możemy sobie pozwolić, więc "co nam szkodzi".
Druga sprawa jest taka, że mam za domem małą szklarnię, (3 m długości), i posadziłam tam sobie pomidory, ogórki, marchewkę, bo jestem fanką zdrowego jedzenia, a przecież ze swojego ogródka najlepsze. Po czym przyszła do nas siostra męża z mamą, siostra wyszła, teściowa z nami została. Ja patrzę, a szwagierka niesie w reklamówce to, co zdążyło urosnąć, "bo dla małej". No kurde, nie wiem czy tam były ze 3 pomidorki, kilka malutkich marchewek, i uwaga, dwa ogórki. No i pytam, po co obrywała, przecież to jeszcze nawet niedojrzałe (np. pomidorki były miejscami żółtawe), a jak dojrzeją, to sama bym jej zaniosła trochę. Na co ona do mnie, że jestem skąpa (?) żałuję dziecku (?), jestem egoistką (?) a pewnie jeszcze jestem bezpłodna i jej zazdroszczę (?!).
W ten miły sposób zabrała się i wyszła (oczywiście razem z tymi niedojrzałymi warzywami) i wyszła, teściowa za nią. Mój mąż oczywiście mnie pocieszał i powiedział, że miałam rację, no bo przecież po tych niedojrzałych pomidorach to się mała pochoruje.
Nie wiem co z tym zrobić?
Druga sprawa, jak już wspomniałam - nie chcę i nie planuję mieć potomstwa. Ja biorę tabletki już 10 lat, więc wspólnie z mężem ustaliliśmy, że któreś z nas podda się zabiegowi ubezpłodnienia, i na 90% będę to ja. On stwierdził, że okej, lepiej dla mojego zdrowia, bo tabletki nie są obojętne, i ja też mam już dość pamiętania codziennie o wzięciu. Dla zainteresowanych - przecinam jajowody, nie wycinam macicy.
Od jakiegoś czasu słyszę natomiast docinki jego rodziny (mimo, że wyraźnie mówłam, że dzieci NIE BĘDZIE), że oni by chcieli dzidziusia (to sobie zróbcie), że "mam nadzieję, że wasze dziecko będzie miało oczy X (męża)". Na święta u teściów padł tekst "żeby nam się rodzina powiększyła" (no, mamy w planach kupić aleksandretę, taką papugę). Teść rzuca tekstami, że mąż nie umie się zabrać do pracy jak należy, a nawet przypadkiem usłyszałam, jak mu mówi, że "nie w tą dziurę wkłada" (robili coś w garażu, ja przechodziłam). Ta małolata, siostra męża rzuca tekstami, że tylko prawdziwe kobiety mają dzieci, dzieci to sens życia. Aż raz, jak mnie naprawdę mocno wkurzyła, ale to tak NAPRAWDĘ (wyszliśmy z małą na spacer i lody, żeby ona mogła sobie spokojnie z narzeczonym na skype pogadać, wróciliśmy, i ona do mnie, że bez dziecka to się muszę czuć bezwartościowa W TYM WIEKU), to jej powiedziałam, że wcale się nie dziwię, że dziecko to sens jej życia, bo innego sensu nie miała okazji poznać. Teściowa wzięła mnie raz na rozmowę, że jak mam problemy z zajściem w ciążę, to ona mi może pomóc w klinice bezpłodności, i że modli się w intencji mojej ciąży.
Już tego nie zniosę dłużej. co mogę zrobić? Mąż bardzo nalega, żeby jeździć do nich raz na 2 tygodnie, ja już nie mam ochoty. Z drugiej strony, jak my do nich nie pojedziemy, to oni przyjadą do nas, i będą siedzieć od rana do wieczora. Jak my tam jedziemy, to jesteśmy 2-3 godziny i wracamy. Próbowaliśmy z nimi pogadać, powiedzieliśmy o planach sterylizacji, to teść się zrobił czerwony jak burak, teściowa blada jak ściana, a potem na odwrót. Powiedziała, że jak to zrobimy, to ona nas wydziedziczy (a wcale nie zależy nam na spadku, bo majątku nie ma, a dom na 100% przepisze na córkę, poza tym mieszkamy w domu mojej świętej pamięci babci), to jest ZAMACH NA RODZINĘ, i ona sobie nie życzy TAKICH zachowań pod jej dachem. Cóż, wyszłam, mąż za mną. On również jest na nie, jeśli chodzi o potomstwo, ma wymagającą pracę (jak po niego zadzwonią to musi się stawić), przynajmniej raz w tygodniu ma 24 h dyżury, kokosów też nie zarabia, na czysto (po opłaceniu mediów, rachunków i podatków) mamy 5 tys miesięcznie. Czy to dużo - wg mnie nie. Oczywiście, mogłoby być więcej, a i tak nie zdecydowalibyśmy się na potomstwo. Każde z nas ma około 1000 zł na swoje wydatki (nie rozliczamy się z tego, w sensie, jak chcę wydać 200 zł na krem to wydam, a jak mąż chce wydać 300 zł na śrubokręty to też nie mam nic do tego), resztę odkładamy na wspólne konto, z którego robimy zakupy (np. jedzenie, wyjścia, ale też meble, sprzęty agd, teraz odkładamy na remont łazienki).
Dziewczyny, pomóżcie, pocieszcie mnie trochę. Na pewno do końca tego roku zdecdujemy się na sterylizację.
Pletwa Reborn

Re: Dwa problemy - bezdzietność i rodzina męża.

Post autor: Pletwa Reborn »

siostra stwierdziła, że przecież możemy sobie pozwolić, więc "co nam szkodzi".
Nic dziwnego, że walą takimi tekstami. 5 tyś. to dużo. Wątpię, żeby ktokolwiek z tego forum zarabiał więcej.

Teściowie to pewnie widzą tak, że chcą mieć wiekszą rodzinę, wy macie do tego duże możliwości bo dużo kasy macie. To ich irytuje że wszystko wydajecie na siebie. Dlatego też idą te teksty z zabawkami i o skąpstwie. Nie zrywajcie kontaktów, musicie przez to przebrnąć, kiedyś im się znudzi. Chyba aż tak często się z nimi nie widujecie, że to było aż tak nie do wytrzymania.

Teściów troche rozumiem, oni po prostu chcą mieć coś od syna, zwłaszcza że macie duże możliwości jeśli chodzi o wychowanie dziecka. Inna sprawa, że dość brutalnie się do was odnoszą. Pewnie bardzo ich boli, że rodzina nie przetrwa. Mimo wszystko szanuje wasz wybór, róbta co chceta.
kebab
Jestem tu nowa :)
Posty: 9
Rejestracja: pn maja 16, 2016 9:59 am

Re: Dwa problemy - bezdzietność i rodzina męża.

Post autor: kebab »

Pletwa Reborn pisze:
siostra stwierdziła, że przecież możemy sobie pozwolić, więc "co nam szkodzi".
Nic dziwnego, że walą takimi tekstami. 5 tyś. to dużo. Wątpię, żeby ktokolwiek z tego forum zarabiał więcej.

Teściowie to pewnie widzą tak, że chcą mieć wiekszą rodzinę, wy macie do tego duże możliwości bo dużo kasy macie. To ich irytuje że wszystko wydajecie na siebie. Dlatego też idą te teksty z zabawkami i o skąpstwie. Nie zrywajcie kontaktów, musicie przez to przebrnąć, kiedyś im się znudzi. Chyba aż tak często się z nimi nie widujecie, że to było aż tak nie do wytrzymania.

Teściów troche rozumiem, oni po prostu chcą mieć coś od syna, zwłaszcza że macie duże możliwości jeśli chodzi o wychowanie dziecka. Inna sprawa, że dość brutalnie się do was odnoszą. Pewnie bardzo ich boli, że rodzina nie przetrwa. Mimo wszystko szanuje wasz wybór, róbta co chceta.
No i co z tego, że "tyle mamy"? Ja zarabiam 2800 plus czasem daję korepetycje, mąż 3000. To nie znaczy, że po pierwsze mam wydawać kupę kasy na czyjeś dziecko (bo przecież jak gdzieś zabieramy małą, to nie bierzemy na nią kasy od mamusi, tylko sami płacimy - a to lody, a to zoo, kino, tu balonik, jakiś słodycz). Nie przychodzimy nigdy do dziecka z pustymi rękami, ale wymaganie, żebyśmy kupowali "bo nas stać" jest chore, bo ja ani mój mąż nie jesteśmy sponsorami. Jakby dziewczyna w wieku 16 lat nie zaszła w ciążę, to też by miała pieniądze.
Druga sprawa - mam pieniądze, więc muszę mieć dzieci, bo mnie stać? Mamy multum rzeczy, na które je wydajemy, i dziecko nie jest żadną z nich. pisałam - zbieramy na remont łazienki u góry, dopiero Co odremontowalliśmy parter. Wbrew pozorom to nie jest tak, że mamy na koncie 50 tys. Tylko regularnie odkładamy i remontujemy dom. Mieliśmy go za darmo, ale jednak wnętrze jest z lat 90. Co to za figura "chcą mieć coś z syna". Mają - opłaca im prywatne ubezpieczenie, w ostatnie wakacje wykupiliśmy im wycieczkę, żeby mogli odpocząć. Mają już "coś" z córeczki - uroczą wnusię i nic poza tym.
Pletwa Reborn

Re: Dwa problemy - bezdzietność i rodzina męża.

Post autor: Pletwa Reborn »

To nie znaczy, że po pierwsze mam wydawać kupę kasy na czyjeś dziecko
Oczywiście, że nie. Tylko przedstawiam Ci perspektywe teściów i ich sposób rozumowania, lecz nie chwale ich zachowania. Jak stawiacie im nawet wycieczki, a oni dalej są tacy opryskliwi no to cóż... Tak jak zostało napisane wcześniej, raz na tydzień czy dwa zacisnąć zęby i odwiedzić. Nie mogę się doszukać innych rozwiązać, skoro wszystko zostało powiedziane, a oni dalej swoje. Znudzi im się... kiedyś.
Awatar użytkownika
BlackWolf
Moderatorka
Posty: 2891
Rejestracja: pt mar 13, 2015 8:52 pm

Re: Dwa problemy - bezdzietność i rodzina męża.

Post autor: BlackWolf »

Po pierwsze musisz mieć stalowe nerwy, że wytrzymujesz te wszystkie dogryzki ze strony rodziny męża. Po drugie, to nie wasze dziecko i nie macie żadnego obowiązku na nie łożyć. Nie wiem nawet po co sprawiacie małej tak drogie prezenty. Według mnie matka małej ma z was zysk. Ja rozumiem gdyby była w potrzebie, rozumiem kupić coś nie swojemu dziecku raz na jakiś czas, ale prezenciki drogie bez okazji w dodatku kosztujące sobie niemało to dla mnie rozpieszczanie "bachora".
Pozatym jesteś pewna, że nigdy w życiu nie będziesz chciała mieć własnych dzieci?
Teraz i za pare lat tego nie widzisz, ale kiedyś najdzie Cię taki moment i będziesz chciała mieć potomstwo. Nie lepiej zabezpieczać się niż poddawać zabiegom?
W każdym razie to Twoje życie i Ty za nie decydujesz nie żadna rodzina.
Nie szukam bajek w życiu moim.
Bajki są okrutne...

Obrazek
kebab
Jestem tu nowa :)
Posty: 9
Rejestracja: pn maja 16, 2016 9:59 am

Re: Dwa problemy - bezdzietność i rodzina męża.

Post autor: kebab »

Od 10 lat biorę tabletki, myślę, że już wystarczy. Jestem tuż przed 30, nie chcę rodzić, nie chcę mieć dzieci.
Awatar użytkownika
kokoszanel
Super Gaduła
Posty: 1182
Rejestracja: czw sty 14, 2016 8:12 am

Re: Dwa problemy - bezdzietność i rodzina męża.

Post autor: kokoszanel »

ja rozumiem każdy ma prawo do takich a nie innych decyzji, to twoje ciało twoja decyzja i nie mam nic do niej.. ale tak tylko z czystej ciekawości (nie neguje!) dlaczego taka a nie inna decyzja o nie posiadaniu dzieci? - ale nie tłumacz się bo macie mało kasy, pomiń wątek finansowy - bo wybacz ale jak na polskie realia zarabiacie dużo. większość polskich rodzin zarabia niecałe 3 tys łącznie (każde z małżonków po 1,400 zł na rękę... więc wybacz ale trochę przesadzasz, apetyt rośnie w miare jedzenia jeśli chodzi o hajs)

po drugie no niestety na docinki teściów musisz się uzbroić w cierpliwość za jakiś czas na pewno im przejdzie, albo po prostu nauczą się z taką świadomością żyć. ja rozumiem i ich i rozumiem waszą decyzję bo macie do tego prawo to wasze życie i rodzina męża nie powinna decyzdować za was - a co na to twoja rodzina, twoi rodzice?

po trzecie i najważniejsze - sami powinniście mieć do siebie pretensje co do siostry dlaczego? bo to WY ją nauczyliście że jak się pojawiacie to prezent. tak tak ... to nie oni, nie ona tylko wy jesteście temu winni. nauczyliście, teraz macie... nie kupicie będziecie skąpi, nie kupicie tego co ona chce będziecie skąpi... rozpuściliście młodą dziewczynę która szybko chwyta to co dobre..
"Może się zdarzyć, że urodziłaś się bez skrzydeł,
ale najważniejsze żebyś nie przeszkadzała im wyrosnąć"

~ Coco Chanel
kebab
Jestem tu nowa :)
Posty: 9
Rejestracja: pn maja 16, 2016 9:59 am

Re: Dwa problemy - bezdzietność i rodzina męża.

Post autor: kebab »

Nie ma żadnych "głębokich" powodów, dla których nie chcę mieć dzieci. To jakby zapytać kogoś "dlaczego chcesz mieć dzieci". Po prostu - nie chcę, nie lubię i nigdy nie lubiłam.
Plus milion innych pragmatycznych powodów.
Do siostry mam zamiar jeździć z max Kinder niespodzianką, większe prezenty tylko na wybrane okazje ( urodziny, święta, dzień dziecka), definitywnie kończę z zabieraniem dziecka i na spacerki ,jeśli oczywiście mąż będzie chciał to będzie mógł w każdej chwili zabrać siostrzenicę gdzieś, ale ja nie będę w tym brała udziału.
A tesciom mam zamiar powiedzieć, że już jestem po zabiegu, może dadzą spokój
Moja mama na szczęście akceptuje moją decyzję, ale ona właściwie od zawsze słyszała, że nie chcę dzieci, w sumie zaczęło się w gimnazjum ;)
Awatar użytkownika
kokoszanel
Super Gaduła
Posty: 1182
Rejestracja: czw sty 14, 2016 8:12 am

Re: Dwa problemy - bezdzietność i rodzina męża.

Post autor: kokoszanel »

po prostu. ot wytłumaczenie

więc po prostu też powinnaś zrozumieć punkt widzenia jego rodziny. nie ważne czy ich akceptujesz poglądy czy nie, czy oni akceptują twoje poglądy. obie strony powinny zrozumieć tą drugą. ty unosisz się w gniewie i honorem tylko dlatego że oni nie rozumieją ciebie. ale czy tak na serio przedstawiłaś im kawe na ławe dlaczego, przedstawiłaś te milion powodów dla których po prostu nie czujesz potrzeby posiadania dziecka? czy po prostu postawiłaś ich egoistycznie przed faktem dokonanym i poinformwałaś że guzik cię obchodzi ich zdanie? pamiętaj że gdy okazujesz szacunek rodzinie twojego męża to ona równiez okaże szacunek dla ciebie. to działa w dwie strony. ale tu ciągle ja mam wrażenie że to oni mają dostosowywać się do ciebie bo ty masz takie widzimisię. nie potrafisz przedstawić nawet dla nas takich konkretnych pragmatycznych powodów jak sama mówisz - to tym bardziej nie potrifiłaś ich przedstawić dla rodziny swojego męża więc nie dziwota że oni starej daty ludzie zwyczajnie tego nie pojmują. więc chyba lepiej zamiast unosić się honorem i właściwie egoizmem powinnaś usiąść z nimi i zwyczajnie na spokojnie porozmawiać o zaistniałym problemie. ale na spokojnie bez unoszenia głosu krzyków przynajmniej z twojej strony, bo to ty wtedy będziesz miała czyste sumienie że to im na spokojnie i w 100% wytłumaczyłaś dokładnie punkt po punkcie...

ja im się nie dziwie w takiej sytuacji że podchodzą do twojego poglądu w ten sposób, bo raz wychowywani zostali w zupełnie innej świadomości, dla nich rodzina jest najwazniejsza a ty przyjmujesz w tym momencie postawe obronną - ma być tak jak ja chce i wy macie zgadzać się ze mną bo to ja tu karty rozdaje i ja jestem najwazniejsza. to najgorsza z możliwych postaw jakie mogłaś przyjąć.

"A tesciom mam zamiar powiedzieć, że już jestem po zabiegu, może dadzą spokój" < - to jest właśnie ta postawa o której mówie. porozmawiaj z nimi po ludzku bez kurcze takich sytuacji w których to ty szukasz konfliktu. powtarzam po raz kolejny powinnaś jako dorosła osoba stanąć na wysokości zadania i na spokojnie z nimi porozmawiać - ale co najważniejsze bez obecności męża. wyciągnij do nich rękę, pokaż klase. jeśli oni tego nadal nie będą rozumieć wtedy to ty będziesz miała czyste sumienie i przed sobą, przed nimi i przed swoim mężem. nie uwierzę że twojego męża nie obchodzą zatargi z rodzicami nawet jeśli macie te same poglądy to są jego rodzice i konflikty w jakie ty z nimi teraz popadasz nie ułatwiają mu ogarnięcia uczuć jakie ma teraz w sobie...

pomyśl choć raz nie o sobie ale o innych...
"Może się zdarzyć, że urodziłaś się bez skrzydeł,
ale najważniejsze żebyś nie przeszkadzała im wyrosnąć"

~ Coco Chanel
kebab
Jestem tu nowa :)
Posty: 9
Rejestracja: pn maja 16, 2016 9:59 am

Re: Dwa problemy - bezdzietność i rodzina męża.

Post autor: kebab »

Jejku, przecież jak powiem im, czy wam napiszę, że nie chcę mieć dzieci bo ciąża mnie brzydzi, poród jest okropny, szkoda mi czasu i pieniędzy, mam inne zainteresowania, nie chcę rezygnować z pracy, którą uwielbiam, szkoda mi ciała nad którym intensywnie pracuje, po porodzie mogę się zrobić luźna, a przede wszystkim NIE POTRZEBUJĘ i NIE CHCĘ, to usłyszę całą litanię, że pieniądze mam, do figury można wrócić, a w ogóle poród to można cesarskim cięciem.
Awatar użytkownika
kokoszanel
Super Gaduła
Posty: 1182
Rejestracja: czw sty 14, 2016 8:12 am

Re: Dwa problemy - bezdzietność i rodzina męża.

Post autor: kokoszanel »

kebab oho CC (cesarka) to wcale nie taka łatwa sprawa i powrót po cesarce nie zawsze jest wygodny - to jakby co możesz powiedzieć swojej teściowej. ja na szczęście bez najmniejszego problemu doszłam po cc do siebie ale za to moja siostra gorzej niż po naturalnym. hehehe...

ale widzisz nie masz wyjścia, musisz im to wytłumaczyć. nie ważne co usłyszysz. przyszłaś po radę osób które stoją z boku to ci mówię co o tym myślę. wiadomo to twoje ciało i twoja decyzja i nie nam to negować ale z drugiej strony wiedziałaś co może się stać gdy się pisze na forum coś - dostaje się albo pochwałę albo krytykę, ty masz coś pomiędzy ode mnie. ja rozumiem przecież każdy ma prawo do takiego czy innego postępowania, ale wiedz ... że musisz po prostu szczerze z nimi porozmawiać. tylko po to by kiedyś za 10 lat przy jakiejś okazji gdy ci coś będą wypominać powiedzieć "tłumaczyłam" ... by mieć czyste sumienie po prostu.
"Może się zdarzyć, że urodziłaś się bez skrzydeł,
ale najważniejsze żebyś nie przeszkadzała im wyrosnąć"

~ Coco Chanel
kebab
Jestem tu nowa :)
Posty: 9
Rejestracja: pn maja 16, 2016 9:59 am

Re: Dwa problemy - bezdzietność i rodzina męża.

Post autor: kebab »

Ciekawe, że kobietom które zaszły w ciążę nikt nie mówi "a jesteś pewna?" "a jak za 10 lat ci się zmieni i zapragniesz być bezdzietna"? "a nie będziesz żałować?"
Awatar użytkownika
kokoszanel
Super Gaduła
Posty: 1182
Rejestracja: czw sty 14, 2016 8:12 am

Re: Dwa problemy - bezdzietność i rodzina męża.

Post autor: kokoszanel »

wiesz co prawda to nie mój wątek... ale ...

zostałam matką w młodym wieku i ok zostałam również matką samotną, bo uciekłam od męża - mniejsza o większość z jakich powodów ... i co myślisz że żałuje tego że mam dziecko? nigdy przenigdy nawet przez najmniejszą setną sekundy tego nie żałowałam. tego nie da się żałować! i szczerze bardz ochętnie urodziłabym jeszcze co najmniej jedno dziecko!

to samo możesz zadać pytanie twojej mamie czy żałuje? bo coś tam ... naprawdę jak można tak mówić ?

tak samo jak to twoja decyzja tak samo to i nasza decyzja ...
"Może się zdarzyć, że urodziłaś się bez skrzydeł,
ale najważniejsze żebyś nie przeszkadzała im wyrosnąć"

~ Coco Chanel
kebab
Jestem tu nowa :)
Posty: 9
Rejestracja: pn maja 16, 2016 9:59 am

Re: Dwa problemy - bezdzietność i rodzina męża.

Post autor: kebab »

ma_kowalewicz pisze:wiesz co prawda to nie mój wątek... ale ...

zostałam matką w młodym wieku i ok zostałam również matką samotną, bo uciekłam od męża - mniejsza o większość z jakich powodów ... i co myślisz że żałuje tego że mam dziecko? nigdy przenigdy nawet przez najmniejszą setną sekundy tego nie żałowałam. tego nie da się żałować! i szczerze bardz ochętnie urodziłabym jeszcze co najmniej jedno dziecko!

to samo możesz zadać pytanie twojej mamie czy żałuje? bo coś tam ... naprawdę jak można tak mówić ?

tak samo jak to twoja decyzja tak samo to i nasza decyzja ...
Ale co mnie interesuje twoje dziecko i twoje życie? super, urodziłaś, masz, wychowujesz - gratulacje, pewnie nie żałujesz.
Tylko, że jak ktoś mówi o planach sterylizacji (tak jak tutaj ja) to już padło? "a jak będziesz chciała kiedyś?" "a jak będziesz żałować?" - czemu to nie działa w drugą stronę? Czemu nikt ciężarnej nie zapyta, czy nie będzie żałować? przecież teoretycznie może, za 10 lat pomyśleć "a mogłam nie mieć dzieci" (nie piję tutaj do Ciebie). Wszystko jest możliwe, nie? Dlaczego uznałaś, że jednej decyzji można żałować (sterylizacji) a drugiej nie (urodzenie dziecka)? Jedno i drugie wpływa na twoje życie, w mniejszym lub większym stopniu, akurat w twoim wypadku - w większym. Ja w pełni akceptuję, że ktoś chce mieć dzieci, ba, moja szwagierka ma i jej córeczkę lubię, fajnie czasem wrócić do czasów dzieciństwa, wziąć lalki i udawać, że jestem księżniczką Anabellą, albo obejrzeć kucyki pony, z tym, że ja nie chcę brać na siebie odpowiedzialności wynikającej z posiadania tego dziecka. Pewnie, wezmę na godzinę czy dwie, pobawimy się, zjemy lody, potem Zosię odstawiamy do domu i już nie moim problemem jest, że ma kolkę czy ma gorączkę, albo że nie chce zjeść brokułów. Chcesz mieć dziecko - jak najbardziej, kochaj je, bądź z niego dumna, nie żałuj, zapewnij mu wszystko co najlepsze - ale przyjmij do wiadomości, że posiadania dziecka można żałować. Ty tego nie czujesz - i chwała bogu! Ale są kobiety, które żałują. Są. I wychowują bardzo nieszczęśliwe dzieci. Bo przecież nie można żałować. Nie ma takiego prawa.
Oczywiście życzę ci powodzenia w życiu, żeby twoje dziecko sprawiało ci jak najwięcej pociechy, no i żebyś uroodziła tyle dzieci, ile masz ochotę.
Meow
Jestem tu nowa :)
Posty: 12
Rejestracja: sob kwie 30, 2016 11:13 pm

Re: Dwa problemy - bezdzietność i rodzina męża.

Post autor: Meow »

Witaj Kebab ;) próbowałam nie odzywać się w tym temacie ale jednak spróbuję. W penil Cię rozumiem jeśli chodzi o rozmowę z tesciami i tłumaczenie wszystkim do okola dlaczego to dziecka mieć nie chcesz. Wyobrażam sobie jak ta rozmowa by wyglądała,zupełnie tak jak mówisz zaraz byc miala wyklady o tym ze dziecko i rodzina najwazniejsze,że do swojego ciała przywykniesz,poród wcale nie jest taki ciezki a dziecko to najlepsze co moglo się przytrafić kobiecie. Wiem i rozumiem ponieważ moi" teściowie" (jesteśmy zareczeni) są zupełnie tacy sami,tyle ze oni odnoszą się do tematu ślubu. Osobiście uważam ze jestem jeszcze za młodą na taki krok i nie czuję się gotowa,najpierw chciałabym zapewnić sobie jakąś stałą pracę która będę lubić,chce skaczyc studia,mieć jakiś dom i dopiero wtedy myśleć o ślubie i dziecku ...a jakie jest ich zdanie ? Przecież to wszystko można pogodzić,można wychowywać dziecko,pracować i się uczyć co za problem ?
Z tesciami nie wygrasz,radzę Ci po prostu ignorować to co oni mówią,puścić mimo uszu i żyć dalej. Lub po prostu powiedz im żeby nawet nie zaczynali rozmów na ten temat z Tobą bo znają oni Twoje zdanie i nie ma co tematu drążyć. Odnośnie małej dla której wymagane są prezenty co przyjazd to przedmowczyni ma rację,sami ja rozpiesciliscie przynosząc co spotkanie jakiś drogi upominek,są do tego przyzwyczajeni i gdy nagle zaczniesz pojawiać się tylko z Kinder niespodzianka dla małej i tak wyjdziesz na skąpą która żałuję na dziecko. Porozmawiaj z nimi o tym i zapytaj czy nie uważają ze jednak takie drogie prezenty co przyjazd to czasem nie za dużo ? Jeśli uważają ze Was "stać "to powiedz ze i owszem ale może macie swoje wydatki jak remont a mogłoby też stać na to matkę dziewczynki gdyby poszła do pracy ...
Moim zdaniem najważniejsze jest to ze Twój mąż Ci wspiera i nie idzie za swoją rodzina,popiera Twoje zdanie i to się liczy,to z nim powinnaś porozmawiać i zapytać co sądzi ta temat chociażby drogich prezentów dla dziecka. Jeśli Cię popiera to nie pozostaje Ci nic tylko się cieszyć. Może niech on przemowi swoim rodzicom do rozsądku ? Może to jego posluchaja ?
Ostatnio zmieniony śr maja 18, 2016 1:43 pm przez Meow, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
kokoszanel
Super Gaduła
Posty: 1182
Rejestracja: czw sty 14, 2016 8:12 am

Re: Dwa problemy - bezdzietność i rodzina męża.

Post autor: kokoszanel »

Nie mówie przecież że neguję twoją decyzję lub nie piszę czegoś w stylu będziesz żałować - bo już mówiłam to kilka razu wcześniej w postach - to tylko i wyłącznie twoja decyzja, twoja i twojego męża i nic mi do tego. ja mówię tylko o tym abyś nie unosiła się do teściów honorem i egoizmem i po prostu wyciągnęła do nich rękę - nie zmieniając decyzji którą i tak już podjęliście i która nie podlega dyskusji. Jeżeli to nie pomoże to tłumaczę tobie po raz kolejny - wy będziecie mieć w tej kwestii czyste sumienie że zrobiliście wszystko aby zaakceptowali taką a nie inną waszą decyzję. więc wybacz nie wmawiaj mi czegoś czego nie powiedziałam tak de facto.

Prosiłaś o radę. Dostałaś, napisałam. Skoro napisałaś tutaj na forum bo tak postanowiłaś chciałaś otrzymać spojrzenie kogoś kto jest zupełnie z wami nie związany i spojrzy na sprawę z boku. Więc ... więc to zrobiłam. Więc nie musisz się unosić z tego powodu że mówię to co myślę, chyba o to właśnie chodzi. Przecież to twoje życie i twoje decyzje.
"Może się zdarzyć, że urodziłaś się bez skrzydeł,
ale najważniejsze żebyś nie przeszkadzała im wyrosnąć"

~ Coco Chanel
Awatar użytkownika
laelia
Gadatliwa Kobietka
Posty: 589
Rejestracja: ndz paź 05, 2014 8:16 pm

Re: Dwa problemy - bezdzietność i rodzina męża.

Post autor: laelia »

kebab, jak dla mnie podstawową sprawą jest to, że Wy nie chcecie dziecka, wszystko. Ja sama uwielbiam dziecko-f5.html" class="auto-link" rel="dofollow">dzieci, już jako 20 latka myslałam o tym by je mieć. Mam dwójkę. Ale dla mnie jest oczywiste że ludzie są rożni, i to jest czyjaś prywatna sprawa czy chce mieć dziecko czy nie. Trochę jest tak jak mówisz, że gdy kobieta powie: "nie chcę mieć dziecka" wszyscy otwierają szeroko oczy i pytają: "dlaczego", a jak kobieta powie że CHCE mieć dziecko to nikt już nie pyta ze zdziwieniem: "dlaczego"? To jest wybór każdego człowieka i trzeba to uszanować. Nie uważam że powinnaś się tłumaczyć przed rodziną męża dlaczego nie chcesz. Co to w ogóle za stwierdzenie (teściowej): pod swoim dachem nie będę takich rzeczy tolerować? Nie jesteś pod żadnym jej dachem, jesteś dorosłą odpowiedzialną za siebie osobą.
Co do teściów ja albo bym stosowała metodę zdartej płyty, albo rozluźniła kontakty, dając do zrozumienia, że nie podoba Ci się takie naciskanie. Co do prezentów uważam że to przesada, dawaj dziecku tyle ile Ty chcesz i wysokość zarobków Cię do niczego nie obliguje. Fajnie że pomagasz szwagierce i bierzesz czasem dziecko, ja bym z tego nie rezygnowała bo to jednak będzie ze szkodą dla dziecka które zżyło się z ciocią - i myślę że te spacery są o wiele większą wartością niż drogie zabawki.

Dodam jeszcze, że myślałam sobie, co by było gdyby mój syn w przyszłości przyszedł do mnie i powiedział: mamo, ustaliliśmy z żoną że nie będziemy mieć dzieci. Owszem, byłoby mi przykro i byłabym zawiedziona że nie będę mieć wnuków. Jednak byłby to mój problem, a nie mojego syna.
Obrazek
kebab
Jestem tu nowa :)
Posty: 9
Rejestracja: pn maja 16, 2016 9:59 am

Re: Dwa problemy - bezdzietność i rodzina męża.

Post autor: kebab »

Dzięki za odpowiedzi. Na dzisiaj mamy zaplanowaną rozmowę z rodziną męża.
Awatar użytkownika
kokoszanel
Super Gaduła
Posty: 1182
Rejestracja: czw sty 14, 2016 8:12 am

Re: Dwa problemy - bezdzietność i rodzina męża.

Post autor: kokoszanel »

daj znac jak poszlo
"Może się zdarzyć, że urodziłaś się bez skrzydeł,
ale najważniejsze żebyś nie przeszkadzała im wyrosnąć"

~ Coco Chanel
kebab
Jestem tu nowa :)
Posty: 9
Rejestracja: pn maja 16, 2016 9:59 am

Re: Dwa problemy - bezdzietność i rodzina męża.

Post autor: kebab »

Tu znów ja. Nie pisałam wczoraj, bo cały wieczór wyłam jak bóbr.
Teściowie przyjechali, oczywiście kawusia i ciasteczko, gadka o niczym. Potem przeszliśmy do meritum, wytłumaczyliśmy, że dzieci nie chcemy mieć nigdy. Oczywiście tak jak mi tu radziłyście, nie mówiłam tego tonem rozkazującym czy coś, chciałam normalnie rozmawiać. Podałam wszystkie argumenty (mąż również), ale padło to, czego się spodziewałam - przecież was stać, do ciała sprzed ciąży można wrócić, praca - pójdę sobie na zwolnienie (mam bardzo intensywną pracę), jak nie chcę, to urodzę i pokocham, a poza tym to sąsiadka brata ciotki jadzi też mówiła, że nie chce, a urodziła i ma już trójkę. Poza tym to ja nie wiem co mówię. No to my z mężem jak mantra, że nie chcemy, a teściowie, że my nie wiemy czego chcemy, na pewno za 10 lat będę płakać, że jestem samotna i nie ma mi kto szklanki wody podać. No to ja spokojnie, że dzieci nie robi się po to, żeby się zajmowały i tyłek podcierały na starość. No i znowu, że i tak i tak planujemy zabieg sterylizacji, i miło by było, żeby to uszanowali, bo są naszą rodziną (w tym moja mama mieszka za granicą, widzimy się raz, dwa razy w roku), ja nie mam nikogo oprócz nich, zawsze traktowałam ich jak rodziców. Na co teściowa, że ona nie chce mieć takiej córki, ona nas wydziedzicza, iże nie ma zamiaru utrzymywać kontaktu z takim zerem jak ja. Teść trochę osłupiał i próbował ją uspokoić. Ona, że żałuje, że wpuściła mnie do rodziny, i że ma nadzieję, że mój mąż się ze mną rozwiedzie i znajdzie sobie NORMALNĄ kobietę. No i mam zakaz odwiedzania ich domu.
Mąż wyprosił teściową i teścia z domu. No i to by było na tyle.
Pletwa Reborn

Re: Dwa problemy - bezdzietność i rodzina męża.

Post autor: Pletwa Reborn »

Nie płacz bo to nie twoja wina, że masz takich chorych teściów. Według mnie robisz wszystko słusznie i tak jak powinnaś. Szkoda, że tak wyszło, ale teściów sie nie wybiera :P
Awatar użytkownika
kokoszanel
Super Gaduła
Posty: 1182
Rejestracja: czw sty 14, 2016 8:12 am

Re: Dwa problemy - bezdzietność i rodzina męża.

Post autor: kokoszanel »

nie płacz... wy zrobiliście to co do was należało, próbowaliście ... nie to nie. nic na siłę. przecież to wasze życie, nie rozumieją, nie chcą to już ich decyzja. przykra bo przykra ale no nic na siłę.
"Może się zdarzyć, że urodziłaś się bez skrzydeł,
ale najważniejsze żebyś nie przeszkadzała im wyrosnąć"

~ Coco Chanel
Joanka1989
Jestem tu nowa :)
Posty: 6
Rejestracja: śr cze 01, 2016 1:34 pm

Re: Dwa problemy - bezdzietność i rodzina męża.

Post autor: Joanka1989 »

Jesteście dorośli, a jak teściowa ma takie podejście - chyba nie będziesz za nią za bardzo tęsknić, co? Istnieje szansa, ze pójdzie po rozum do głowy
doska18002
Jestem tu nowa :)
Posty: 8
Rejestracja: ndz maja 15, 2016 8:32 pm

Re: Dwa problemy - bezdzietność i rodzina męża.

Post autor: doska18002 »

Słuchaj to jest tylko i wyłącznie Twoja decyzja a właściwie to Wasza. Nikt nie ma prawa Ci narzucać swojego zdania ani zmuszać Cię do robienia drogich prezentów nie swojemu dziecku albo rodzenia na przymus. Jeśli to Twojemu mężowi odpowiada to teściowa podkreślam teściowa nie ma nic do tego. Ona już Swoje życie przeżyła, i nie ma prawa nakazywać Ci ani opowiadać że Cię wpuściła do rodziny bo wpuścił Cię Twój mąż podczas ślubu. A Ona musi zaakceptować wybór syna. I czy Jej sie to podoba czy też nie nie jest twoją matka żeby móc Cię karcić. Fakt urodziła twojego męża, wychowała powinnaś mieć do niej szacunek za to i wgl. Ale nie można dać sobie wejść na głowę i dawać sobą manipulować. Ona kiedyś z czasem to pewnie zrozumie i zaakceptuje Wasz wybór. Ale póki co nie ma co się nad tym tak rozczulać, bo najważniejsze że Wy się dogadujecie i to teraz Wy macie swoją własną rodzinę a teściowie to tylko taki dodatek dla jednej i drugiej strony żeby się lepiej żyło ale czy oni są czy ich nie ma w Waszym przypadku nie ma wielkiego znaczenia. Pozdrawiam :)
Awatar użytkownika
BlackWolf
Moderatorka
Posty: 2891
Rejestracja: pt mar 13, 2015 8:52 pm

Re: Dwa problemy - bezdzietność i rodzina męża.

Post autor: BlackWolf »

Gdy jakiś czas temu czytałam Twoją historię, myślałam, że kiedyś zmienisz zdanie lub po prostu zastanowisz się. I trochę obawiałam się Twojej decyzji. Nie dlatego, bo jestem przeciwna -nie jestem, to Twoje żyie, ale dlatego, że czasami ufamy za bardzo swoim partnerom i dzięki ich wsparciu potrafimy zrobić coś, czego możemy żałować w późniejszych latach. Spotkałam się z czymś podobnym, gdzie w małżeństwie było wszystko niemalże idealnie, te same decyje, wybory, 100% przekonania, że nie chcą mieć dziecko-f5.html" class="auto-link" rel="dofollow">dzieci. Aż tu po kilku latach facetowi zachciało się być tatusiem i... Żonę, która poddała się zabiegowi zostawił. Oczywiście został tatusiem, choć pare lat temu dałby się pokroić, że nigdy, przenigdy ojcem nie zostanie, bo nie lubi dzieci. Dzieci są fajne, ale u kogoś. Śmierdzą, trzeba je przewijać, wychowywać i wkładać sporo poniędzy. A po co inwestować w dziecko skoro można za te pieniądze szaleć po świecie? -Tego właśnie był pewien a po latach zepsuł tylko kobiecie życie, bo mu się odwidziało.
Teraz widzę, że faktycznie podjęłaś tak odważną decyzję co do zabiegu. Nie jestem przeciwna Twoim wyborom. Tym bardziej, że wiesz czego naprawdę chcesz i Twój mąż ma takie samo zdanie jak Ty... Ogólnie ciężka sprawa, bo chcieliście dobrze a wyszło jak wyszło. Nie wasza wina.
W sumie nie ma co się dziwić, że zareagowali ostro. Mało kto potrafiłby pogodzić się z taką decyzją gdyby chodziło o czyjegoś syna czy córkę. Chyba każda matka chciałaby doczekać się wnucząt od swoich dorosłych już dzieci. Tak się przyjęło za rzecz naturalną... Teściowa nie powinna nazywać Cię zerem. Słowa padły, czasu się nie cofnie, ale z pewnością powiedziała je pod wpływem emocji i wcale tak nie myśli. Flustracja robi swoje...
W każdym razie życzę Ci tego co dobre.
Nie szukam bajek w życiu moim.
Bajki są okrutne...

Obrazek
ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość