Dożywotnia służebnośc
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: Dożywotnia służebnośc
nie jest lekko z taka osoba , zamiast cieszyc sie , ze na starosc nie jest sie samemu , ze ma sie kogos kto bedzie sie opiekowac to utrudnia i zatruwa zycie
Re: Dożywotnia służebnośc
No tak, też tego nie ogarniam..
Jak można być taką osobą.. Póki co nie udało nam się odwiedzić w sobote żadnego prawnika, bo wszystko się skomplikowało.. To dopiero przed nami. Może wtedy zrozumie teściowa czy warto dalej uprzykrzać nam życie?
A po wczorajszej rozmowie z nią, no cóż, mogę stwierdzić, że albo spokorniała, albo nienawidzi mnie aż tak bardzo, że nie będzie się odzywać i będzie mnie unikać jak ognia..

Jak można być taką osobą.. Póki co nie udało nam się odwiedzić w sobote żadnego prawnika, bo wszystko się skomplikowało.. To dopiero przed nami. Może wtedy zrozumie teściowa czy warto dalej uprzykrzać nam życie?
A po wczorajszej rozmowie z nią, no cóż, mogę stwierdzić, że albo spokorniała, albo nienawidzi mnie aż tak bardzo, że nie będzie się odzywać i będzie mnie unikać jak ognia..
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: Dożywotnia służebnośc
wiesz to ja bym wolala aby zchodzila mi z drogi . nieraz zastanawiam sie czy ja tez bede taka upierdliwa tesciowa 
Re: Dożywotnia służebnośc
na pewno nie będziesz
każdy chce, żeby w przyszłości bliscy nie musieli przeżywać tego co my i będziemy się starać żeby tak nie było 
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: Dożywotnia służebnośc
tez jest racja
Re: Dożywotnia służebnośc
ja akurat jestem można powiedzieć "na bieżąco" w tych kwestiach bo moja babcia dosłownie kilka miesięcy temu przepisywała dom na moją mamę. Sytuacja była bardzo podobna, pozostałe rodzeństwo dostało po kawałku pola a mama dom który wybudowali dziadkowie. Teraz już pozostałe rodzeństwo nie ma absolutnie żadnego prawa do domu, całkowitą właścicielką jest mama, tak jak u Was Twój mąż. Babcia zapobiegawczo zapisała sobie tzw. dożywotkę czyli prawo do korzystania z jednego pokoju, kuchni, łazienki itd. Tak asekuracyjnie żeby jej nikt nie wyrzucił na ulicę, ale wiadomo że takie sceny to chyba tylko w filmach się rozgrywają. Mama ma się babcią opiekować i tak jakby w ramach opieki dostała dom, tak jak Twój mąż. Widzę jednak, że Twoja teściowa niezbyt dobrze rozumie tą opiekę, albo raczej celowo uprzykrza Wam życie. Ta opieka to ma być: pomoc w razie choroby, zrobienie zakupów jeśli dana osoba nie jest w stanie, zawiezienie do lekarza w razie konieczności, podanie obiadu jeśli ktoś jest leżący itd. itp. Jednak to jak Twoja teściowa się zachowuje tak naprawdę zależy od niej i Wy chyba nie macie większego wpływu, chociaż wierzę że macie jej dosyć. Nie zapominajcie jednak, że jesli chcielibyście ją "ukrucić" ona w każdej chwili nawet bez Waszej wiedzy może cofnąć ten zapis i zmienić wedle uznania zapisując na kogoś innego i nieważne że Wy dużo tam włożyliście, że płacicie rachunki itd. Jakby chciała to może cofnąć darowiznę (bo podejrzewam że to była darowizna) a jako powód może podać że nie wywiązujecie się z umowy i jej dokuczacie, to wystarczy. Jesli wyprowadzilibyście się gdzie indziej zostawiając ją samą gwarantuję Ci, że wtedy stracilibyście ten dom, bo ona poczułaby że syn ją opuścił i że się nią nie zajmuje w sensie że się wyprowadził, to wystarczy żeby zmienić zapis. Pewnie wtedy wzięłaby inne dziecko które przyleciałoby jak na skrzydłach żeby zająć się matką w zamian za dom. U mnie w rodzinie był taki przypadek, siostra babci (ktora już nie żyje) zapisała dom córce, której potem zatruwała życie, córka się wyprowadziła, a ta ciocia zmieniła wtedy zapis i dosłownie 2 miesiące przed śmiercią zapisała dom synowi który się nią nigdy nie interesował. Któraś z pań pisała o kobiecie która jest za granicą i przysyła mamie pieniądze i nie musi z nią mieszkać, oczywiście może tak być ,ale za porozumieniem stron, a jak widać u autorki nie ma mowy o porozumieniu z teściową. Co do opieki nad matką z reguły tak jest, że pozostałe rodzeństwo które nie dostaje domu umywa ręce i przestaje się interesować, bo uważają że skoro brat czy siostra ma dom to powinien się matką opiekować. Tak naprawdę nie ma siły żeby zmusić innych członków rodziny do opieki nad matką, ale to oczywiście chamstwo, żeby nie zainteresować się, nie zapytać czy nie potrzebna jest jakaś pomoc itd. Ja sądzę że teściowa jest taka upierdliwa bo wie że ma nad Wami przewagę, bo jakby nie było to ona dała Wam dom i to ona może go odebrać. Jedynym wyjściem żeby się od niej uwolnić byłaby wyprowadzka, ale i zrzeczenie się domu w którym mieszkacie, bo nawet jak byście się nie zrzekli to zapewne ona by Wam go odebrała. Zastanówcie się co jest dla Was lepsze, czy dalibyście radę się utrzymać np. coś wynajmując, czy macie szansę na kredyt? Jeśli jest tak jak piszesz, że macie jej dosyć, że nie możecie wytrzymać, że Was dręczy to ja na Waszym miejscu nie zastanawiałabym się ani chwili. Nie warto marnować życia na użeranie się, ona może zniszczyć Wasze małżeństwo, Wasze (a szczególnie Twoje bo kobiety bardziej reagują) zdrowie, całe życie. Moim zdaniem spokój i miła atmosfera w domu są bezcenne. Pozdrawiam:)
Re: Dożywotnia służebnośc
Nie noe była to darowizna tylko spadek, który ona rozdzielała między swoje dzieci po śmierci ojca.. No ja bym z radości skakała jakbyśmy się wyprowadzili, ale mąż się upiera że nie nie i koniec.. Ale on nie rozumie,że ja cierpię na tym najbardziej, bo jego praktycznie nie ma w domu, a jak się pokłucą to on jedzie do pracy a ja zostaję z nią sama caluteńki tydzień i to mi się obrywa i ja słucham że jestem taka czy owaka.. Nie no nawet sie już zastanawiam nad psychologiem jakimś..tak mnie to wszystko męczzy..
A co do tego odbierania, to z tego co się ostatnio dowiadywałam to my możemy się zrzec tego domu, ale ona nie ma takiego prawa żeby nam go odebrać..może zmienić warunki tej umowy o dożywocie ale mąż musiałby to zatwierdzić.. I jeszcze jedna opcja.. rzeczywiście mogłoby stać się tak że stracimy dom w przypadku gdy umowa uległa by rozwiązaniu, co może nastąpić w skutek nie wywiązania się z niej albo można zamienić dożywocie na rentę, ale o to się nie pytałam.. Ale te kwestie rozstrzyga sąd... Nastraszyliśmy ją ostatnio trochę że jak będzie dalej się tak zachowywać, to rzeczywiście będziemy cos w tym kierunku robić, a ona na to że ona nie chce do tego doprowadzić i swojej winy WOGÓLE nie widzi, nawet się wypiera wszystkiego, że absolutnie nic za żadne skarby złego nie powiedziała..
póki co z umowy wywiązujemy się sumiennie..
A co do tego odbierania, to z tego co się ostatnio dowiadywałam to my możemy się zrzec tego domu, ale ona nie ma takiego prawa żeby nam go odebrać..może zmienić warunki tej umowy o dożywocie ale mąż musiałby to zatwierdzić.. I jeszcze jedna opcja.. rzeczywiście mogłoby stać się tak że stracimy dom w przypadku gdy umowa uległa by rozwiązaniu, co może nastąpić w skutek nie wywiązania się z niej albo można zamienić dożywocie na rentę, ale o to się nie pytałam.. Ale te kwestie rozstrzyga sąd... Nastraszyliśmy ją ostatnio trochę że jak będzie dalej się tak zachowywać, to rzeczywiście będziemy cos w tym kierunku robić, a ona na to że ona nie chce do tego doprowadzić i swojej winy WOGÓLE nie widzi, nawet się wypiera wszystkiego, że absolutnie nic za żadne skarby złego nie powiedziała..
póki co z umowy wywiązujemy się sumiennie..
- CynamonkaZrodzynkiem
- Extra Kobietka
- Posty: 270
- Rejestracja: czw lis 22, 2012 1:20 pm
Re: Dożywotnia służebnośc
Współczuje to koszmar mieszkać z takim babskiem. A może wizyta u prawnika, tylko pewnie drogo weźmie albo jakiegoś radcy prawnego?
Amantium irae amoris integratio.
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: Dożywotnia służebnośc
tak to koszmar , a jeszcze jak połowek tez tego nie dostrzega
Re: Dożywotnia służebnośc
ja nie wiem.. taka ta moja teściowa dziwna, zachowuje sie jak gdyby nigdy nic.. taka chodzi zadowolona, bo w końcu córeczka jej ukochana przyjechała.. a ja się tyle nasprzątałam i przygotowalam wszystko.. i wszystko sama.. eh
jestem wykończona..
jestem wykończona..
Re: Dożywotnia służebnośc
Nie czytałam wszystkich wypowiedzi więc mogę się powtarzać, zaznaczam na początku by mnie nikt nie schłostał
Z tego co się orientuję sprawa wygląda tak: osoba która przepisuje dom ma prawo zaznaczyć swoje warunki, w Waszym przypadku że mieszka w tym domu do końca życia, oraz że zapewnicie jej w zamian wyżywienie, opiekę oraz godny pochówek. Po jej śmierci z domem możecie robić co Wam się podoba ale za życia, kiedy to mieszkacie razem z nią dla własnego dobra powinniście wszelkie planowane zmiany ,remonty i wszystko co dotyczy domu konsultować z teściową Twoja. Pomimo tego że wedle prawa dom jest Wasz, trudno tak jej nagle "schować się w kąt" i udawać że jej nic nie dotyczy. Podejrzewam że poczuła się odtrącona jak by jej zdanie się już w ogóle nie liczyło a przecież ona nadal tam mieszka i tez chce by brać jej zdanie pod uwagę, a Wy ją trochę jak intruza zaczeliście traktować... Radzę usiąść i porozmawiać, nawet przeprosić... Ona w każdej chwili ma prawo Wam to zabrać. A przecież to właśnie Was wyróżniła spośród reszty dzieci swoich, więc okażcie trochę zrozumienia.
Natomiast jeśli chodzi o przebywanie reszty rodziny w domu to powinni z Wami również uzgadniać jak planują przyjechać na weekend itc
Z tego co się orientuję sprawa wygląda tak: osoba która przepisuje dom ma prawo zaznaczyć swoje warunki, w Waszym przypadku że mieszka w tym domu do końca życia, oraz że zapewnicie jej w zamian wyżywienie, opiekę oraz godny pochówek. Po jej śmierci z domem możecie robić co Wam się podoba ale za życia, kiedy to mieszkacie razem z nią dla własnego dobra powinniście wszelkie planowane zmiany ,remonty i wszystko co dotyczy domu konsultować z teściową Twoja. Pomimo tego że wedle prawa dom jest Wasz, trudno tak jej nagle "schować się w kąt" i udawać że jej nic nie dotyczy. Podejrzewam że poczuła się odtrącona jak by jej zdanie się już w ogóle nie liczyło a przecież ona nadal tam mieszka i tez chce by brać jej zdanie pod uwagę, a Wy ją trochę jak intruza zaczeliście traktować... Radzę usiąść i porozmawiać, nawet przeprosić... Ona w każdej chwili ma prawo Wam to zabrać. A przecież to właśnie Was wyróżniła spośród reszty dzieci swoich, więc okażcie trochę zrozumienia.
Natomiast jeśli chodzi o przebywanie reszty rodziny w domu to powinni z Wami również uzgadniać jak planują przyjechać na weekend itc
Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie...
Re: Dożywotnia służebnośc
No wiem o co Ci chodzi tylko, że my jeśli coś chcemy zrobić to właśnie z nią rozmawiamy żeby później szoku nie doznała czy coś.. i ona się cieszy że chcemy coś zrobić żeby w domu było ładnie.. ale co??- za jakiś czas ona się rozdziera że jesteśmy chamy, ja jestem piz**a pier***a, szmata i inne takie i na nic się wtedy jakiekolwiek rozmowy zdają i tak jest na okrągło.. najpierw dobrze a za chwilę zmiana o 360 stopni.. także jak widzisz usiłujemy na spokojne, po dobroci jak to się mówi i nic to nie daje.. i nie traktujemy jej jak intruza.. ma swój pokój, no ma wszystko i ciągle źle, ciągle my coś nie tak robimy.. Ostatnio zrobiła awanturę na pół wsi że mąż skosił trawę, tak żeby miała wygodnie chodzić wieszać pranie i wojna na całego.. no to jak my mamy się zachowywać?? o drzewo na zimę problem, o to że moi rodzice nam pomogli problem o wszystko problem.. a przeprosić na pewno nie przeproszę, ja jej krzywdy żadnej nie robię.. póki co ona nas cały czas obraża i nam ubliża, że aż uszy więdną jak się tego wszystkiego słucha.. i nawet jaki mój mąż twardy i mówi mi żebym się nie przejmowała to on sam ostatnio po rozmowie ze swoją matką przyszedł i płakał jak dziecko bo już nie wytrzymał..
i tak się dzieje u nas.. policją nas straszy ostatnio, do mnie nikt z rodziny ani znajomych nie przyjeżdża bo wiedzą że ja później mam przerąbane..
i tak się dzieje u nas.. policją nas straszy ostatnio, do mnie nikt z rodziny ani znajomych nie przyjeżdża bo wiedzą że ja później mam przerąbane..
Re: Dożywotnia służebnośc
Dziuska dodam jeszcze że odkąd ja się wprowadziłam, to nic się nie zmieniło, ona dalej chowa sobie dwie krówki (z których i tak nie ma pożytku, bo są tak stare że mleka nie dają już od jakiś 6 lat) i kurki ma i nie zabraniamy jej tego.. i to co tam sobie robiła to robi dalej. Ja jej w drogę nie wchodzę, mam swoje zajęcia.. Tylko, że najgorzej jest wtedy jak mąż wraca na weekend bo ona od razu zaczyna kłótnie, to nic że nie ma o co..
a w domu to nigdy o porządek nie dbała i np. jak sprzątam, to mówi do ludzi że mam coś z głową, a ja lubię jak jest czysto i sprzątam codziennie, nawet u niej w pokoju żeby miała czysto, bo jest straszną fleją.. i tu się cieszy a za chwilę problem z wszystkiego robi.. nie mogę jej zrozumieć..
a jeszcze jedno, bo mówisz że nie czytałaś całego wątku.. ona potrafi życzyć mi żebym niedołężne dzieci rodziła (wiedząc że mam problemy z zajściem w ciąże i muszę się leczyć) i nieraz jak niose coś ciężkiego to stanie i powie do mnie '' ŻEBYŚ NIE PORONIŁA" i idzie dalej i głupio się podśmiechuje..
i jeszcze jedno nie jest to żadne wyróżnienie że akurat mężowi przepisała dom
a jeszcze jedno to tylko nasza dobra wola że konsultujemy z nią różne rzeczy bo nie mamy takiego obowiązku. a ona do tego domu przyszła tak jak ja, bo stąd nie pochodzi i nigdy ani pięć groszy nie dołożyła się do niczego, wszystko robiły i na wszystko dawały dzieci..
a w domu to nigdy o porządek nie dbała i np. jak sprzątam, to mówi do ludzi że mam coś z głową, a ja lubię jak jest czysto i sprzątam codziennie, nawet u niej w pokoju żeby miała czysto, bo jest straszną fleją.. i tu się cieszy a za chwilę problem z wszystkiego robi.. nie mogę jej zrozumieć..
a jeszcze jedno, bo mówisz że nie czytałaś całego wątku.. ona potrafi życzyć mi żebym niedołężne dzieci rodziła (wiedząc że mam problemy z zajściem w ciąże i muszę się leczyć) i nieraz jak niose coś ciężkiego to stanie i powie do mnie '' ŻEBYŚ NIE PORONIŁA" i idzie dalej i głupio się podśmiechuje..
i jeszcze jedno nie jest to żadne wyróżnienie że akurat mężowi przepisała dom
a jeszcze jedno to tylko nasza dobra wola że konsultujemy z nią różne rzeczy bo nie mamy takiego obowiązku. a ona do tego domu przyszła tak jak ja, bo stąd nie pochodzi i nigdy ani pięć groszy nie dołożyła się do niczego, wszystko robiły i na wszystko dawały dzieci..
Re: Dożywotnia służebnośc
A ile ta kobicina ma lat? Może to zaczątki jakiejś choroby?? Czy może zawsze taka była...? No cóż, przykre dla Ciebie, dla męża tym bardziej bo to jego matka. Współczuje Wam na prawdę, wiesz przeczytałam wątek, parę pierwszych postów więc nie wyglądało aż tak źle. Wspomniałam o chorobie bo moja matka tez się tak zaczęła od jakiegoś czasu źle zachowywać w stosunku do mnie a nie wierze że tak sama z siebie...No ale może dopiero pokazuje swoje prawdziwe oblicze 
Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie...
Re: Dożywotnia służebnośc
ma takie różne zachowania.. była u psychiatry, u neurologa też będzie.. bo to jak lekarz powiedział, może być jakaś padaczka czy coś.. nie wiem dokładnie bo mnie wtedy z nią nie było..ale ona i tak się leczeniu nie podda
Re: Dożywotnia służebnośc
Jak chodzi do lekarza i on sam jej zasugeruje leczenie to może si uda. Oby 
Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie...
Re: Dożywotnia służebnośc
Chodziła, była pare razy, ale powiedziała, ze jest zdrowa i na tym się skończylo..
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość