Trzymam kciuki za wytrwałość w postanowieniu
Byłam kilka razy na dietach, które traktowałam bardzo serio. Za pierwszym razem schudłam 10 kg. Przy kolejnej diecie, 2 lata pózniej, zrzucilam ok. 5, ale nie chodziło mi wtedy głównie o stratę kilogramów, ale raczej zadbanie o kondycję.
Ostatnio przez 2 tyg. nie jadłam słodyczy, już zaczęłam czuć róznice, aż tu zjawiła się babcia kusząca swoimi wypiekami i nie moglam się oprzeć. Złamałam się i tak się zaczęło.
Przy każdej diecie ktoś mi towarzyszył, miałam obrany cel, byłam zmotywowana, a teraz...dopiero co rozstałam się z chłopakiem i w jednym momencie nie obchodzi mnie czy mam fałdkę tłuszczu na brzuchu czy nie, a za chwilę przychodzi moment 'wez sie za siebie'. Chyba czas poszukać jakieś motywacji. Nie uważam się za grubaskę, ale fajnie byłoby mieć figurę tych wszystkich celebrytek promowanych w TV, nie wstydzić się pokazywać publicznie w stroju kąpielowym. Ale z drugiej strony, czy naprawdę wszystkie musimy być takie 'idealne'? Byłoby nudno!