Czy zyje z psychopata?
Czy zyje z psychopata?
Hej,
Moj zwiazek trwal 5 lat,na poczatku bylo cudownie zakochalam sie od pierwszego wejrzenia,mialam 23 lata i chlopaka z za granicy,jego poznalam na imprezie u znajomych,byl bardzo pewny siebie i zaborczy ale wydawalo mi sie ze to dlatego ze bardzo mnie kocha. Jak przytulal czulam ze unosze sie nad ziemia. Oboje jestesmy uzaleznieni od mariuchuany. On jak mnie poznal byl narzeczonym ale nie przyzal sie. Pojechalam do chlopaka z za granicy on dzwonil placzac ze mnie kocha i jak..moglam mu to zrobic..rzucilam wszystko i wrocilam. On zerwal zareczyny o ktorych dowiedzialam sie pozniej..po miesiacu sielanki pojechal na wesele do swojej rodziny gdzie byla milosc z jego lat mlodzienczych..mnie nie chcial zabrac bo uznal ze to za wszesnie i ze jego rodzina osadzi mnie za zeewanie zareczyn..przyjechal przyznajac sie do zdrady,mowil ze nie wie ktora z nas kocha..plakalam blagalam zeby ze mna byl..bardzo zle znosze odrzucenie,wybaczylam. Bylo pieknie..ale on naduzywal alkoholu znaczy musial wypijac 3 piwa dziennie ( na rozluznienie,przypalic )..zaczelo mnie to przerazac. Wpadl w konflikt z moja rodzina ktora uwazala ze to vhlopak nie dla mnie( (popadlismy w dlugi)..jednak trwalusmy razem..w moje urodziny wybuchl i przy ludziach kazal mi wypierdalac wyzywal od ksiezniczek i dam..awantura taka ze jego przyjaciel odwiozl mnie do domu mowiac ze on sie nie zmieni bo zawsze byl agresywny..wybaczylam wrocilam..czulam sie zaniedbywana emocjonalnie,zaczol mnie separowac od rodziny i przyjaciol mowiac ze matka zle mnie wychowala i nigdy nie bedzie frajerem jak moj ojciec..w sylwestra sytuacja sie powtorzyla,ale znow po czasie choc bylo mi wstyd wrocilam do niego. Ciagle wyzywisls spowodowane moim.charakterem i ponov kurewska natura nasilily sie..za kazdym razem rozstawalismy sie,ja ho rzucalam a on chodzil i przepraszal mnie do skutku..zaczelam.miec dosc po kolejnym.powrocie i przestalam sie starac,na agresje odpowiadalam agresja ale on nie widzial swoich win..zawsze winna bylam ja..nie pomagal mi w niczym..byly miesiace kiedy mu odmawialam powrotu zawssze jednak sie lamalam..po czasie sama nie wiedzialam czy go kocham..tkwilam w tym zwiazku az poznalam kogos i go zdradzilam..(oczywiście vwczesniej sie rozstalismy)'..blagal o.powrot,balam sie powiedziec mu prawde ale zrobilam to gdyz uznalam ze nie moge z tym zyc jesli chce zyc dalej z nim,wybaczyl mi wyzywajac ale bylismy razem. Miesiac sielanki.i obwinianie o wszystko. Jego slowa,ty kurwo ,byly teraz usasadnione..przez te 5 lat nie poznalam jego znajomych bo nigdzie mnue nie zabieral na imprezy rodzinne i urodziny znajomych chodzilam sama bo uznal ze jego to nie bawi..szukalam sobie rozrywek w postaci kolegow bo czulam sie samotna,mialam wrazeniw ze mnie nie kocha,ze jestem bo jestem..nie przezylismy.nigdy ani jednego dnia na trzezwo..ostatnim razem zwzywal mnie bo braklo piwa w domu a ja mialam zla mine kiedy sie denerwowal..wyszedl rzucajac kluczami i wiecej sie nie odezwal. Uznalam ze to koniec. To.on zawsze za mna chodzil mnie nie pozwalala duma bo jak mozna isc do kogos kto nazywa cie bezmozga kurwa co 2 dni..mimo tego bardzo go kochalam..nie wyobraża m sobie zycia bez niego..nawet kiedy karze mi zdychac..zobaczyl mnie z kolega w sklepie i zwyzywal publicznie od kurew..puscily.mi.nerwy,uznalam ze juz nigdy z nim nie bede..probowalam stworzyc zwiazek z tamtym mezczyzna..jednak kiedys zobaczylam.go na ulicy,podlecialam i blagalam o rozmowe..umowilismy sie,on zwyzywal mnie i moja rodzine mowiac ze jestem zwykla kurwa a on juz kogos ma..zwatpilam dalam sobie spokój..zaczol znow przychodzic twuerdzac ze mnie kocha nad zycie...wrocilismy do siebie..kazali szczegółowo opisac relacje z tamtym..opisalam.nie wytrzymal i.mnie popchnol wyzywajac ale ciagle zapewniajac o swojej milosci..dalismy sobie szanse,wyjechalismy na wczasy. Bylo cudownie,jednak byc moze dlatego ze mogl pic od rana do wieczora( okolo 6 piw dziennie..jak to na urlopie..pilam z nim..wrocilismy. tamten z ktorym bylam traktowal Mnie jak ksiezniczke nie obrazil.nigdy i nie ublizal..tesknie mimowolnie za tamtym bo obawiam sie ze temu.nigdy nie sprostam..ze nigdy nie pokocha mnie taka jaka jestem..boje sie ze nie znamy sie na trzewo boje sie o dzieci kyote planuje kiedys miec i wyzwiska ktorych beda musialy sluchac..boje sie o wszystko..boje sie o to ze juz nigdy nie pokocham nikoho ani nikt mnie tak mocno..prosze doradzvie..ja tez jestem zla impulsywna..on ciagle mi zarzuca ze nigdy do niego nie wrocilam sama od siebie ,to prawda ale duma nie pozwalala..obwinia mnie o to ciagle,wychodzi na to ze tylko on sie stara..proslam o wspolna wizyte u psychologa,on uzaleziony kiedys od heroiny wysmial moj pomysl kwitujac wszystko stwierdzeniem ze psycholodzy to debile i ze wszystkich wyrolowal..kiedy plakalam w domu po kolejnej awanturze sam zaproponowal wizyte u lekarza,jednak sama nie wiem.czy my ufac,tamtego spotkalam ,pogadalismy przeprosilam gdzyz rzucilam go z dnia na dzien bo znow uwierzylam tamtemu..wybaczyl mi mowiac ze poczeka bo wie ze i tak wroci co bylo a ja stane sie zastraszonym zombie....nigdy nie poznalam znajomych tego o ktorym jest watek a wszystkich moich uwaza za kurwy i frajerow..co mam robic? Czy on jest psychopata?
Moj zwiazek trwal 5 lat,na poczatku bylo cudownie zakochalam sie od pierwszego wejrzenia,mialam 23 lata i chlopaka z za granicy,jego poznalam na imprezie u znajomych,byl bardzo pewny siebie i zaborczy ale wydawalo mi sie ze to dlatego ze bardzo mnie kocha. Jak przytulal czulam ze unosze sie nad ziemia. Oboje jestesmy uzaleznieni od mariuchuany. On jak mnie poznal byl narzeczonym ale nie przyzal sie. Pojechalam do chlopaka z za granicy on dzwonil placzac ze mnie kocha i jak..moglam mu to zrobic..rzucilam wszystko i wrocilam. On zerwal zareczyny o ktorych dowiedzialam sie pozniej..po miesiacu sielanki pojechal na wesele do swojej rodziny gdzie byla milosc z jego lat mlodzienczych..mnie nie chcial zabrac bo uznal ze to za wszesnie i ze jego rodzina osadzi mnie za zeewanie zareczyn..przyjechal przyznajac sie do zdrady,mowil ze nie wie ktora z nas kocha..plakalam blagalam zeby ze mna byl..bardzo zle znosze odrzucenie,wybaczylam. Bylo pieknie..ale on naduzywal alkoholu znaczy musial wypijac 3 piwa dziennie ( na rozluznienie,przypalic )..zaczelo mnie to przerazac. Wpadl w konflikt z moja rodzina ktora uwazala ze to vhlopak nie dla mnie( (popadlismy w dlugi)..jednak trwalusmy razem..w moje urodziny wybuchl i przy ludziach kazal mi wypierdalac wyzywal od ksiezniczek i dam..awantura taka ze jego przyjaciel odwiozl mnie do domu mowiac ze on sie nie zmieni bo zawsze byl agresywny..wybaczylam wrocilam..czulam sie zaniedbywana emocjonalnie,zaczol mnie separowac od rodziny i przyjaciol mowiac ze matka zle mnie wychowala i nigdy nie bedzie frajerem jak moj ojciec..w sylwestra sytuacja sie powtorzyla,ale znow po czasie choc bylo mi wstyd wrocilam do niego. Ciagle wyzywisls spowodowane moim.charakterem i ponov kurewska natura nasilily sie..za kazdym razem rozstawalismy sie,ja ho rzucalam a on chodzil i przepraszal mnie do skutku..zaczelam.miec dosc po kolejnym.powrocie i przestalam sie starac,na agresje odpowiadalam agresja ale on nie widzial swoich win..zawsze winna bylam ja..nie pomagal mi w niczym..byly miesiace kiedy mu odmawialam powrotu zawssze jednak sie lamalam..po czasie sama nie wiedzialam czy go kocham..tkwilam w tym zwiazku az poznalam kogos i go zdradzilam..(oczywiście vwczesniej sie rozstalismy)'..blagal o.powrot,balam sie powiedziec mu prawde ale zrobilam to gdyz uznalam ze nie moge z tym zyc jesli chce zyc dalej z nim,wybaczyl mi wyzywajac ale bylismy razem. Miesiac sielanki.i obwinianie o wszystko. Jego slowa,ty kurwo ,byly teraz usasadnione..przez te 5 lat nie poznalam jego znajomych bo nigdzie mnue nie zabieral na imprezy rodzinne i urodziny znajomych chodzilam sama bo uznal ze jego to nie bawi..szukalam sobie rozrywek w postaci kolegow bo czulam sie samotna,mialam wrazeniw ze mnie nie kocha,ze jestem bo jestem..nie przezylismy.nigdy ani jednego dnia na trzezwo..ostatnim razem zwzywal mnie bo braklo piwa w domu a ja mialam zla mine kiedy sie denerwowal..wyszedl rzucajac kluczami i wiecej sie nie odezwal. Uznalam ze to koniec. To.on zawsze za mna chodzil mnie nie pozwalala duma bo jak mozna isc do kogos kto nazywa cie bezmozga kurwa co 2 dni..mimo tego bardzo go kochalam..nie wyobraża m sobie zycia bez niego..nawet kiedy karze mi zdychac..zobaczyl mnie z kolega w sklepie i zwyzywal publicznie od kurew..puscily.mi.nerwy,uznalam ze juz nigdy z nim nie bede..probowalam stworzyc zwiazek z tamtym mezczyzna..jednak kiedys zobaczylam.go na ulicy,podlecialam i blagalam o rozmowe..umowilismy sie,on zwyzywal mnie i moja rodzine mowiac ze jestem zwykla kurwa a on juz kogos ma..zwatpilam dalam sobie spokój..zaczol znow przychodzic twuerdzac ze mnie kocha nad zycie...wrocilismy do siebie..kazali szczegółowo opisac relacje z tamtym..opisalam.nie wytrzymal i.mnie popchnol wyzywajac ale ciagle zapewniajac o swojej milosci..dalismy sobie szanse,wyjechalismy na wczasy. Bylo cudownie,jednak byc moze dlatego ze mogl pic od rana do wieczora( okolo 6 piw dziennie..jak to na urlopie..pilam z nim..wrocilismy. tamten z ktorym bylam traktowal Mnie jak ksiezniczke nie obrazil.nigdy i nie ublizal..tesknie mimowolnie za tamtym bo obawiam sie ze temu.nigdy nie sprostam..ze nigdy nie pokocha mnie taka jaka jestem..boje sie ze nie znamy sie na trzewo boje sie o dzieci kyote planuje kiedys miec i wyzwiska ktorych beda musialy sluchac..boje sie o wszystko..boje sie o to ze juz nigdy nie pokocham nikoho ani nikt mnie tak mocno..prosze doradzvie..ja tez jestem zla impulsywna..on ciagle mi zarzuca ze nigdy do niego nie wrocilam sama od siebie ,to prawda ale duma nie pozwalala..obwinia mnie o to ciagle,wychodzi na to ze tylko on sie stara..proslam o wspolna wizyte u psychologa,on uzaleziony kiedys od heroiny wysmial moj pomysl kwitujac wszystko stwierdzeniem ze psycholodzy to debile i ze wszystkich wyrolowal..kiedy plakalam w domu po kolejnej awanturze sam zaproponowal wizyte u lekarza,jednak sama nie wiem.czy my ufac,tamtego spotkalam ,pogadalismy przeprosilam gdzyz rzucilam go z dnia na dzien bo znow uwierzylam tamtemu..wybaczyl mi mowiac ze poczeka bo wie ze i tak wroci co bylo a ja stane sie zastraszonym zombie....nigdy nie poznalam znajomych tego o ktorym jest watek a wszystkich moich uwaza za kurwy i frajerow..co mam robic? Czy on jest psychopata?
- redorange666
- Samiec
- Posty: 2180
- Rejestracja: ndz sty 26, 2014 3:58 pm
Re: Czy zyje z psychopata?
Nie nie jest psuchopatą. To zupełnie inny człowiek bardzo trudny do zdiagnozowania. A on jest byłym narkomanem który kiedyś wróci do nałogu bo to każdemu narkomanowi się zdarza. Poza tym heroina zmienia charakter,zachowanie itd...ogólnie. Nie są to normalni ludzie i należy trzymać się od nich z bardo daleka. Jego znajomi których nie znasz to prawdopodobnie inni narkomani. A każdy normalny jest nie normalny ponieważ nie zażywa.
Moja rada...uciekaj jak najdalej
Moja rada...uciekaj jak najdalej
Re: Czy zyje z psychopata?
Heroiny nie bierze. Jestem pewnabo zylam znim przez 5 lat..jednak zastanawia mnie fakt ze ciagle za mna lata...czemu czy on mnie kocha czy tylko znalazl sobie ofiare do dreczenia? Ja nie jestem idealna,mam swoje za uszami a on podobno mnie tak kocha ze wszystko wybaczy nawet yo ze odeszlam do innego po tym jak jebnol mi kluczami i kazal spierdalac..mowil ze smieha siez niego a on i tak mnie kocha i chce ze mna byc,jednak po 2 tyg znow nazwal mnie dziwka po tym jak mialam niezadowolona mine i czutalam ksiazke zamiast z nim pogadac..zawsze po awanturach wyrzucalam gozdomu nigdy sama do niego nie wrocilam musual mnie blagac ..wiec sielamalam po czymznow osmieszanie ponizanie wyzywanie..a potem wielka milosc..pogubilam sie w tym wszydykim..3 piwa codziennie to nie tak znow duzo..ale musza byc..jedzenie po.pijaku..i to ze nienawidzi mojej rodziny za to jak mnie wychowala..to wszystko sieje zamet w moim sercu i mozgu..jak kocha i to okazuje czuje to od stop do glow..kiedy jestem kurwa ..zamykam sie w sobie i go nienawidze..jednak widze ze on nie potrafi inaczej..
- tomasz2727koc
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 5
- Rejestracja: wt sie 01, 2017 12:41 pm
Re: Czy zyje z psychopata?
Myśle że lata za tobą bo widzi coś w Tobie i w jakiś sposób go przyciągasz, a jego zachowanie to może jakieś wstępne stadium schizofreni?
Re: Czy zyje z psychopata?
Jest tak samo nienormalny jak Ty.Poplatana pisze:Hej,
Czy on jest psychopata?
Dziwne jest tylko, że po tym całym koszmarze dalej w niego brniesz
albo w sumie nie dziwne, w końcu jesteś nienormalna jak on tylko na swój inny sposób.
Re: Czy zyje z psychopata?
Jedna rada.. daj sobie z nim spokoj.. odetnij sie od niego i najpierw dojdz do ladu z soba 
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
Re: Czy zyje z psychopata?
Zostaw drania i już. Zaslugujesz na kogoś lepszego 
Kochajmy ludzi, tak szybko odchodzą
-
dradziszewska
- Fajna Kobietka
- Posty: 147
- Rejestracja: czw maja 28, 2015 10:19 am
Re: Czy zyje z psychopata?
Często stawiamy przecinek, tam gdzie już dawno powinniśmy postawić kropkę.
BeautyExpert - opinie i pytania pacjentów, odpowiedzi najwybitniejszych specjalistów, opisy zabiegów medycyny estetycznej i chirurgii plastycznej, porady.
Re: Czy zyje z psychopata?
Mnie to wcale nie dziwi. Taki jest przebieg toksycznych relacji. Nie wiem czy facet jest psychopata ale jest toksyczny - tak strasznie Cie kocha a pozniej wyzywa... brzmi to mi znajomoMisiuu pisze:Dziwne jest tylko, że po tym całym koszmarze dalej w niego brnieszPoplatana pisze:Hej,
Czy on jest psychopata?
No i musilabys popracowac rowniez nad soba, marihuana i alkohol to nie jest sposob na szczesliwe zycie.
Powodzenia.
y tallo corazones a navaja en un torso desnudo de un naranjo


Re: Czy zyje z psychopata?
Dziekuje za odpowiedzi..
-
88Mariolka
- Fajna Kobietka
- Posty: 107
- Rejestracja: śr wrz 20, 2017 10:28 am
Re: Czy zyje z psychopata?
Daj sobie z nim spokoj, on Cie zniszczy, bedziesz kłębkiem nerwów.
sama natura 
Re: Czy zyje z psychopata?
To są nie normalni ludzie i należy trzymać się od nich z bardzo daleka. Na Twoim miejscu uciekałabym jak najdalej
hej naturalne piekno 
Re: Czy zyje z psychopata?
Powinnaś uciekać jak najdalej. Może pomóc Ci psychoterapia. Piszesz, że jesteś uzależniona od trawki. Zgłoś się na leczenie. W Domowy Detoks prowadzą psychoterapię osób uzależnionych. Na pewno po takiej terapii zrozumiesz, że nawet jeżeli to miłość, to toksyczna i do niczego dobrego nie doprowadzi. Pora zacząć nowe życie.
Re: Czy zyje z psychopata?
Również uważam, że terapia to najlepszy sposób. Psychiatra pomoże Ci uporać się z Twoimi problemami i dużo Ci rozjaśni. Sama korzystam z pomocy psychiatry w Psychomedicu w Katowicach (ich nr 325550404 ) i o wiele lepiej mi się żyje. Potrafię zrozumieć skąd biorą się moje problemy i jak sobie z nimi poradzić.Kamila5 pisze:Powinnaś uciekać jak najdalej. Może pomóc Ci psychoterapia. Piszesz, że jesteś uzależniona od trawki. Zgłoś się na leczenie. W Domowy Detoks prowadzą psychoterapię osób uzależnionych. Na pewno po takiej terapii zrozumiesz, że nawet jeżeli to miłość, to toksyczna i do niczego dobrego nie doprowadzi. Pora zacząć nowe życie.
-
orientalna_ola
- Miła Kobietka
- Posty: 51
- Rejestracja: śr sty 13, 2021 6:09 pm
Re: Czy zyje z psychopata?
Nie wiem czy jest psychopatą, schizofrenikiem czy kim... ale wiem jedno - ja bym od niego uciekała już dawno temu.
Re: Czy zyje z psychopata?
[quote="Poplatana"]Hej,
Moj zwiazek trwal 5 lat,na poczatku bylo cudownie zakochalam sie od pierwszego wejrzenia,mialam 23 lata i chlopaka z za granicy,jego poznalam na imprezie u znajomych,byl bardzo pewny siebie i zaborczy ale wydawalo mi sie ze to dlatego ze bardzo mnie kocha. Jak przytulal czulam ze unosze sie nad ziemia. Oboje jestesmy uzaleznieni od mariuchuany. On jak mnie poznal byl narzeczonym ale nie przyzal sie. Pojechalam do chlopaka z za granicy on dzwonil placzac ze mnie kocha i jak..moglam mu to zrobic..rzucilam wszystko i wrocilam. On zerwal zareczyny o ktorych dowiedzialam sie pozniej..po miesiacu sielanki pojechal na wesele do swojej rodziny gdzie byla milosc z jego lat mlodzienczych..mnie nie chcial zabrac bo uznal ze to za wszesnie i ze jego rodzina osadzi mnie za zeewanie zareczyn..przyjechal przyznajac sie do zdrady,mowil ze nie wie ktora z nas kocha..plakalam blagalam zeby ze mna byl..bardzo zle znosze odrzucenie,wybaczylam. Bylo pieknie..ale on naduzywal alkoholu znaczy musial wypijac 3 piwa dziennie ( na rozluznienie,przypalic )..zaczelo mnie to przerazac. Wpadl w konflikt z moja rodzina ktora uwazala ze to vhlopak nie dla mnie( (popadlismy w dlugi)..jednak trwalusmy razem..w moje urodziny wybuchl i przy ludziach kazal mi wypierdalac wyzywal od ksiezniczek i dam..awantura taka ze jego przyjaciel odwiozl mnie do domu mowiac ze on sie nie zmieni bo zawsze byl agresywny..wybaczylam wrocilam..czulam sie zaniedbywana emocjonalnie,zaczol mnie separowac od rodziny i przyjaciol mowiac ze matka zle mnie wychowala i nigdy nie bedzie frajerem jak moj ojciec..w sylwestra sytuacja sie powtorzyla,ale znow po czasie choc bylo mi wstyd wrocilam do niego. Ciagle wyzywisls spowodowane moim.charakterem i ponov kurewska natura nasilily sie..za kazdym razem rozstawalismy sie,ja ho rzucalam a on chodzil i przepraszal mnie do skutku..zaczelam.miec dosc po kolejnym.powrocie i przestalam sie starac,na agresje odpowiadalam agresja ale on nie widzial swoich win..zawsze winna bylam ja..nie pomagal mi w niczym..byly miesiace kiedy mu odmawialam powrotu zawssze jednak sie lamalam..po czasie sama nie wiedzialam czy go kocham..tkwilam w tym zwiazku az poznalam kogos i go zdradzilam..(oczywiście vwczesniej sie rozstalismy)'..blagal o.powrot,balam sie powiedziec mu prawde ale zrobilam to gdyz uznalam ze nie moge z tym zyc jesli chce zyc dalej z nim,wybaczyl mi wyzywajac ale bylismy razem. Miesiac sielanki.i obwinianie o wszystko. Jego slowa,ty kurwo ,byly teraz usasadnione..przez te 5 lat nie poznalam jego znajomych bo nigdzie mnue nie zabieral na imprezy rodzinne i urodziny znajomych chodzilam sama bo uznal ze jego to nie bawi..szukalam sobie rozrywek w postaci kolegow bo czulam sie samotna,mialam wrazeniw ze mnie nie kocha,ze jestem bo jestem..nie przezylismy.nigdy ani jednego dnia na trzezwo..ostatnim razem zwzywal mnie bo braklo piwa w domu a ja mialam zla mine kiedy sie denerwowal..wyszedl rzucajac kluczami i wiecej sie nie odezwal. Uznalam ze to koniec. To.on zawsze za mna chodzil mnie nie pozwalala duma bo jak mozna isc do kogos kto nazywa cie bezmozga kurwa co 2 dni..mimo tego bardzo go kochalam..nie wyobraża m sobie zycia bez niego..nawet kiedy karze mi zdychac..zobaczyl mnie z kolega w sklepie i zwyzywal publicznie od kurew..puscily.mi.nerwy,uznalam ze juz nigdy z nim nie bede..probowalam stworzyc zwiazek z tamtym mezczyzna..jednak kiedys zobaczylam.go na ulicy,podlecialam i blagalam o rozmowe..umowilismy sie,on zwyzywal mnie i moja rodzine mowiac ze jestem zwykla kurwa a on juz kogos ma..zwatpilam dalam sobie spokój..zaczol znow przychodzic twuerdzac ze mnie kocha nad zycie...wrocilismy do siebie..kazali szczegółowo opisac relacje z tamtym..opisalam.nie wytrzymal i.mnie popchnol wyzywajac ale ciagle zapewniajac o swojej milosci..dalismy sobie szanse,wyjechalismy na wczasy. Bylo cudownie,jednak byc moze dlatego ze mogl pic od rana do wieczora( okolo 6 piw dziennie..jak to na urlopie..pilam z nim..wrocilismy. tamten z ktorym bylam traktowal Mnie jak ksiezniczke nie obrazil.nigdy i nie ublizal..tesknie mimowolnie za tamtym bo obawiam sie ze temu.nigdy nie sprostam..ze nigdy nie pokocha mnie taka jaka jestem..boje sie ze nie znamy sie na trzewo boje sie o dzieci kyote planuje kiedys miec i wyzwiska ktorych beda musialy sluchac..boje sie o wszystko..boje sie o to ze juz nigdy nie pokocham nikoho ani nikt mnie tak mocno..prosze doradzvie..ja tez jestem zla impulsywna..on ciagle mi zarzuca ze nigdy do niego nie wrocilam sama od siebie ,to prawda ale duma nie pozwalala..obwinia mnie o to ciagle,wychodzi na to ze tylko on sie stara..proslam o wspolna wizyte u psychologa,on uzaleziony kiedys od heroiny wysmial moj pomysl kwitujac wszystko stwierdzeniem ze psycholodzy to debile i ze wszystkich wyrolowal..kiedy plakalam w domu po kolejnej awanturze sam zaproponowal wizyte u lekarza,jednak sama nie wiem.czy my ufac,tamtego spotkalam ,pogadalismy przeprosilam gdzyz rzucilam go z dnia na dzien bo znow uwierzylam tamtemu..wybaczyl mi mowiac ze poczeka bo wie ze i tak wroci co bylo a ja stane sie zastraszonym zombie....nigdy nie poznalam znajomych tego o ktorym jest watek a wszystkich moich uwaza za kurwy i frajerow..co mam robic? Czy on jest psychopata?[/quote]
Brak słów na waszą głupotę
Moj zwiazek trwal 5 lat,na poczatku bylo cudownie zakochalam sie od pierwszego wejrzenia,mialam 23 lata i chlopaka z za granicy,jego poznalam na imprezie u znajomych,byl bardzo pewny siebie i zaborczy ale wydawalo mi sie ze to dlatego ze bardzo mnie kocha. Jak przytulal czulam ze unosze sie nad ziemia. Oboje jestesmy uzaleznieni od mariuchuany. On jak mnie poznal byl narzeczonym ale nie przyzal sie. Pojechalam do chlopaka z za granicy on dzwonil placzac ze mnie kocha i jak..moglam mu to zrobic..rzucilam wszystko i wrocilam. On zerwal zareczyny o ktorych dowiedzialam sie pozniej..po miesiacu sielanki pojechal na wesele do swojej rodziny gdzie byla milosc z jego lat mlodzienczych..mnie nie chcial zabrac bo uznal ze to za wszesnie i ze jego rodzina osadzi mnie za zeewanie zareczyn..przyjechal przyznajac sie do zdrady,mowil ze nie wie ktora z nas kocha..plakalam blagalam zeby ze mna byl..bardzo zle znosze odrzucenie,wybaczylam. Bylo pieknie..ale on naduzywal alkoholu znaczy musial wypijac 3 piwa dziennie ( na rozluznienie,przypalic )..zaczelo mnie to przerazac. Wpadl w konflikt z moja rodzina ktora uwazala ze to vhlopak nie dla mnie( (popadlismy w dlugi)..jednak trwalusmy razem..w moje urodziny wybuchl i przy ludziach kazal mi wypierdalac wyzywal od ksiezniczek i dam..awantura taka ze jego przyjaciel odwiozl mnie do domu mowiac ze on sie nie zmieni bo zawsze byl agresywny..wybaczylam wrocilam..czulam sie zaniedbywana emocjonalnie,zaczol mnie separowac od rodziny i przyjaciol mowiac ze matka zle mnie wychowala i nigdy nie bedzie frajerem jak moj ojciec..w sylwestra sytuacja sie powtorzyla,ale znow po czasie choc bylo mi wstyd wrocilam do niego. Ciagle wyzywisls spowodowane moim.charakterem i ponov kurewska natura nasilily sie..za kazdym razem rozstawalismy sie,ja ho rzucalam a on chodzil i przepraszal mnie do skutku..zaczelam.miec dosc po kolejnym.powrocie i przestalam sie starac,na agresje odpowiadalam agresja ale on nie widzial swoich win..zawsze winna bylam ja..nie pomagal mi w niczym..byly miesiace kiedy mu odmawialam powrotu zawssze jednak sie lamalam..po czasie sama nie wiedzialam czy go kocham..tkwilam w tym zwiazku az poznalam kogos i go zdradzilam..(oczywiście vwczesniej sie rozstalismy)'..blagal o.powrot,balam sie powiedziec mu prawde ale zrobilam to gdyz uznalam ze nie moge z tym zyc jesli chce zyc dalej z nim,wybaczyl mi wyzywajac ale bylismy razem. Miesiac sielanki.i obwinianie o wszystko. Jego slowa,ty kurwo ,byly teraz usasadnione..przez te 5 lat nie poznalam jego znajomych bo nigdzie mnue nie zabieral na imprezy rodzinne i urodziny znajomych chodzilam sama bo uznal ze jego to nie bawi..szukalam sobie rozrywek w postaci kolegow bo czulam sie samotna,mialam wrazeniw ze mnie nie kocha,ze jestem bo jestem..nie przezylismy.nigdy ani jednego dnia na trzezwo..ostatnim razem zwzywal mnie bo braklo piwa w domu a ja mialam zla mine kiedy sie denerwowal..wyszedl rzucajac kluczami i wiecej sie nie odezwal. Uznalam ze to koniec. To.on zawsze za mna chodzil mnie nie pozwalala duma bo jak mozna isc do kogos kto nazywa cie bezmozga kurwa co 2 dni..mimo tego bardzo go kochalam..nie wyobraża m sobie zycia bez niego..nawet kiedy karze mi zdychac..zobaczyl mnie z kolega w sklepie i zwyzywal publicznie od kurew..puscily.mi.nerwy,uznalam ze juz nigdy z nim nie bede..probowalam stworzyc zwiazek z tamtym mezczyzna..jednak kiedys zobaczylam.go na ulicy,podlecialam i blagalam o rozmowe..umowilismy sie,on zwyzywal mnie i moja rodzine mowiac ze jestem zwykla kurwa a on juz kogos ma..zwatpilam dalam sobie spokój..zaczol znow przychodzic twuerdzac ze mnie kocha nad zycie...wrocilismy do siebie..kazali szczegółowo opisac relacje z tamtym..opisalam.nie wytrzymal i.mnie popchnol wyzywajac ale ciagle zapewniajac o swojej milosci..dalismy sobie szanse,wyjechalismy na wczasy. Bylo cudownie,jednak byc moze dlatego ze mogl pic od rana do wieczora( okolo 6 piw dziennie..jak to na urlopie..pilam z nim..wrocilismy. tamten z ktorym bylam traktowal Mnie jak ksiezniczke nie obrazil.nigdy i nie ublizal..tesknie mimowolnie za tamtym bo obawiam sie ze temu.nigdy nie sprostam..ze nigdy nie pokocha mnie taka jaka jestem..boje sie ze nie znamy sie na trzewo boje sie o dzieci kyote planuje kiedys miec i wyzwiska ktorych beda musialy sluchac..boje sie o wszystko..boje sie o to ze juz nigdy nie pokocham nikoho ani nikt mnie tak mocno..prosze doradzvie..ja tez jestem zla impulsywna..on ciagle mi zarzuca ze nigdy do niego nie wrocilam sama od siebie ,to prawda ale duma nie pozwalala..obwinia mnie o to ciagle,wychodzi na to ze tylko on sie stara..proslam o wspolna wizyte u psychologa,on uzaleziony kiedys od heroiny wysmial moj pomysl kwitujac wszystko stwierdzeniem ze psycholodzy to debile i ze wszystkich wyrolowal..kiedy plakalam w domu po kolejnej awanturze sam zaproponowal wizyte u lekarza,jednak sama nie wiem.czy my ufac,tamtego spotkalam ,pogadalismy przeprosilam gdzyz rzucilam go z dnia na dzien bo znow uwierzylam tamtemu..wybaczyl mi mowiac ze poczeka bo wie ze i tak wroci co bylo a ja stane sie zastraszonym zombie....nigdy nie poznalam znajomych tego o ktorym jest watek a wszystkich moich uwaza za kurwy i frajerow..co mam robic? Czy on jest psychopata?[/quote]
Brak słów na waszą głupotę
-
Unhappines87
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 12
- Rejestracja: ndz kwie 02, 2023 7:08 pm
Re: Czy zyje z psychopata?
Też byłam z kolesiem który zachowywał się podobnie z twojej opowieści i też kiedyś zażywał heroine i tak jak wszyscy ci piszą zostaw go to się nigdy nie zmieni będzie Ci pięknie mówił jak to on cie nie kocha itd itd i później wyzwał i tak wkolko ja uwolniłam się już od takiego typa i od dwóch lat czuje ze zyje...miesiąc dochodziłam do siebie ale nie odpisywałam unikałam go i w końcu dal spokój jak widział jak go ignoruje jeszcze po tym jak błagał żebym mu dala szanse i że mnie kocha to po 2 tygodniach jak widział zero odpowiedzi z mojej strony zaczęły się grozby w stylu zabije cie itd ...a teraz jestem 9 miesięcy z NAJLEPSZYM FACETEM POD SŁONCEM ...a tamten ...wrócił do starego nałogu ...
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: FAST WebCrawler [Crawler], Snappy [Bot] i 1 gość