Hejka wam

Mam 21 lat jak już pisałam w przywitaniach i jestem w związku od 5 lat

Postaram się jak najbardziej w skrócie powiedzieć wam jak wygląda sprawa.
A więc 5 lat związku za nami, były wzloty i upadki ( te drugie głównie z jego winy, jest starszy tylko o rok więc oboje jesteśmy jeszcze młodzi). Ja nigdy nie lubiłam imprez, nie piję, nie palę on niestety musiał się wybawić, kosztem związku, mnie i zaufaniem do niego. Nie raz miałam w głowie, że po prostu jestem nudna ale teraz po mojej długiej drodze odzyskiwania wiary w siebie, raczej uważam się za wyjątkową. Nie wspominając o tym że uwielbiam gotować i chyba dobrze mi to wychodzi

, lubię porządek, nie mówiąc już o tym, że jak mój partner czegoś chce to oczywiście robię to ( niestety rzadko dostaję coś w zamian, na dzień kobiet stwierdził, że w walentynki dał mi prezent więc nawet kwiatka nie dostałam, jednocześnie smutne i śmieszne

. Rok temu, czyli 3 miesiące temu miał taką pracę, że jednocześnie byliśmy przez miesiąc 24 h ze sobą cały czas ale następny już osobno. I tak pół roku. Wyszło nam to na dobre ale i na złe. Wyszło wiele rzeczy w których się nie zgadzamy jednak szybko dochodziliśmy do kompromisów. Chociaż pamiętam była sytuacja, że mnie boleśnie obraził, pokłóciliśmy się, daleko do domu więc nie miałam gdzie uciec i popłakać. Jednak szybko mnie przeprosił i przyniósł babeczkę na przeprosiny. Tylko właśnie i to jest sedno mojej sprawy w której potrzebuje waszych rad. Od kiedy skończył z tamtą pracą i teraz jesteśmy ze sobą dzień w dzień, praktycznie więcej się obrażamy i przekomarzamy niż mówimy sobie coś miłego. Np. jak któreś nie chce czegoś zrobić dla drugiego to pokazujemy sobie środkowego palca ( a ja i tak wstanę i zrobię to dal niego, on dla mnie już nie koniecznie), często pokazuje mi go ot tak, po prostu. Często mnie obraża mówi coś co dla niego jest śmieszne a mnie się płakać chce( ja mu mówię już że mam tego dość że zaczyna mi to przeszkadzać że ostatnio to więcej się obrażamy niż mówimy kocham Cię) i mimo tego nie umie jakoś z tego zrezygnować. Nie mówię że ja mu się nie odgryzam, ale ja nie umiem tak jak on, powiem mu jedno ale drugiego już nie mogę bo ja nie chce mu takich rzeczy mówić, po prostu taka jestem. Ale on twierdzi że nie umiem się śmiać z siebie i mieć dystansu, ale każdemu by go brakło po kilku tygodniach tego samego. To jedna sprawa.
Druga wygląda trochę inaczej. Chłopak się trzyma bardzo blisko z moim bratem, wczoraj po kilku piwkach sobie rozmawiali. Ja zazwyczaj siedzę z nimi no bo gotuję kolację a oni zawsze w kuchni. No i coś tam gadają gadają i usłyszałam jakie podejście do ślubu mam mój facet. Niestety trochę mnie to zaskoczyło i nie wiem co o tym myśleć. Usłyszałam że
ślub to dopiero w tedy kiedy się
dziecko-f5.html" class="auto-link" rel="dofollow">dzieci planuję bo tak to po co. Ja wiecie, w tym roku już chcemy stanąć na swoim, wynająć mieszkanie jednak myślałam że po 5 latach razem to już w tym roku chociaż się oświadczy zanim pójdziemy na swoje. Dodam że dla mnie oświadczyny to nie oznaczają, że zaraz trzeba się żenić, wręcz przeciwnie do ślubu mi nie spieszno ale zaręczyny to zaręczyny zawsze coś oznaczają. Dla mnie ślub, oświadczyny powinny byś z miłość, podejmuję się taką decyzję bo chce się spędzić z tą osobą resztę swojego życia a nie dla tego że dziecko w drodze

I właśnie nie wiem co myśleć o tym wszystkim, nie chce mieć tej świadomości, że wyjdę za niego bo będzie dziecko. Z nim nie chce o tym rozmawiać bo pomyśli że ja go do tego zmuszam że daje mu znaki żeby się oświadczył a mnie tata zawsze powtarzał żeby tego nie robić, bo dojdzie do tego że oświadczy się ale dla świętego spokoju a nie dla tego że on tego chce. Ja wiem Co napiszecie, że jesteśmy jeszcze młodzi, że jeszcze
życie przed nami. Ale ja muszę być pewna teraz, czy to wszytko ma sens skoro my tak do siebie podchodzimy i mamy inne poglądy. Moja ukochana babcia która mnie wychowała zrobiła błąd że wyszła za dziadka o małżeństwie moich rodziców nawet nie mówię( tyle że tu popełnił błąd mój ojciec żeniąc się z matką). Nie chce popełnić błędu babci przed którym mnie ostrzegała.
Proszę poradźcie mi coś i pytajcie bo mogłam wiele istotnych informacji które wam się mogą przydać ominąć.