Mam problem... Mam nadzieję, ze mi doradzicie
Jestem z moim chłopakiem już prawie 4 lata, nieraz zdarzają się nam kłótnie jak to w związku.. Dzisiaj była kolejna, poważniejsza. Często jest tak , ze sobie dogryzamy, ale zawsze mieliśmy do tego jakiś dystans zwykłe przedrzeźnianie się.. Jestem o niego zazdrosna jak każda kobieta o swojego faceta. Ostatnio jak byliśmy u Teściowej z wizytą przechodziła obok nas dziewczyna nie wiem moze w moim wieku (19 lat) moze troszkę starszą w mini spojrzał sie na nią jakby chciał ją za chwilę zjeść... Wkurzyłam sie bo zrobił o perfidnie na moich oczach. Powiedziałam mu, że nie podoba mi sie to... TYm bardziej, że ja też staram się ładnie zawsze wyglądać.dziś od głupiej sprzeczki przeszło aż do poważniej kłótni, nie odzywaliśmy się do siebie pół dnia, w końcu zaczęła się rozmowa... wytknęliśmy sobie wszystko. Ja mu powiedziałam co mi nie pasuje, i stwierdził, że chyba nie jestem z nim szczęśliwa, skoro ciaglę na niego narzekam. Wkurzyłam się i zapytałam wprost czy chcę jeszcze ze mną być, zawahał się być moze to było tylkoo po to żebym ja też poczuła jak to jest, jeszcze bardziej sie zdenerwowałam bo skoro nie jest pewny to po co to wszystko? Kocham go niezmiernie mocno, za to że mi pomaga zawsze jest przy mnie potrafi mnie pocieszyć. Być moze to moja wina, troszkę źle to rozegrałam, ale przynajmniej powiedziałam co mi leżało na sercu. teraz pewnie będzie dzień takiej niepewności zawsze tak mamy po kłótni nie jesteśmy pewni czy dane słowo nie urazi drugiej osoby. Co mam robić? Jak mu okazać, że wcalle na niego nie narzekam? Mówiłam mu już tysiąc razy , że jest kochany, tylko czasem robi głupie rzeczy które sprawiają mi przykrość. Wybaczcie jeśli dla którejś z Was jest to niezrozumiałe musiałam wyrzucić to z siebie...