co o tym myslec?
- slodziusiaSdz
- Extra Kobietka
- Posty: 384
- Rejestracja: sob kwie 07, 2012 9:37 am
co o tym myslec?
Witajcie kobietki!
Z gory przepraszam za brak polski znakow ale mi komputer szwankuje.
Jestem z chlopakiem ponad 2 lata mieszkamy ze soba.Traktujemy sie jakbysmy byli maluzenstwem ale nie jestesm.Wczoraj podczas kochania sie zaproponowal mi dziecko.Ja co prawda chcialabym najpierw wziac slub a pozniej pomyslec o dziecku gdyz mieszkamy na wsi a wiadomo jak tam gadaja,ale ok nie powiem ,ze bym dziecka nie chciala z nim miec bo bym chciala.Tylko nie wiem jak to odebrac.Bo zawsze gdy rozmawiamy o zareczynach to on znajduje 1100 powodow zeby sie wymigac.Nie wiem co o tym myslec.Moze cos mi podpowiecie.Z gory dziekuje:)
Z gory przepraszam za brak polski znakow ale mi komputer szwankuje.
Jestem z chlopakiem ponad 2 lata mieszkamy ze soba.Traktujemy sie jakbysmy byli maluzenstwem ale nie jestesm.Wczoraj podczas kochania sie zaproponowal mi dziecko.Ja co prawda chcialabym najpierw wziac slub a pozniej pomyslec o dziecku gdyz mieszkamy na wsi a wiadomo jak tam gadaja,ale ok nie powiem ,ze bym dziecka nie chciala z nim miec bo bym chciala.Tylko nie wiem jak to odebrac.Bo zawsze gdy rozmawiamy o zareczynach to on znajduje 1100 powodow zeby sie wymigac.Nie wiem co o tym myslec.Moze cos mi podpowiecie.Z gory dziekuje:)
Bez wzgledu na to ile razy sie zalamie i upadne zawsze jest jakas czastka mnie,ktora mowi mi,ze to nie koniec,ze trzeba wstac i poprostu pojsc dalej.
-
G****
Re: co o tym myslec?
Jeśli nie masz pewności że na pewno z Tobą będzie to ja bym się wstrzymała i jeśli nie jestes w pelni gotowa na dziecko to narazie dajcie sobie spokoj z tym pomyslem.
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: co o tym myslec?
Mysle tez ze gdy nie jestes pewna , to decydowac sie na dziecko. Gdzie czasem mozesz zostac samotna mama bo jemu kaprys minie . Wiesz stabilizacja to wiadomo wiaze i jest własnie ta pewnosc . A tak jak nie deklaruje sie to tez nie moxzesz byc pewna czy bedzie z toba
-
paula
Re: co o tym myslec?
zadam to pytanie bo po prostu aż mi się coś robi czytając niektóre wypowiedzi...
czy to że facet wam się oświadczy jest stuprocentowym dowodem na to że was nie zostawi?
znam wiele par które się zaręczyły, planowali ślub, zaprosili gości i się pokłócili na 3 miesiące przed zawarciem związku małżeńskiego i już nie są razem.
dlatego błagam, nie wmawiajcie sobie że zaręczyny to tak ważna kwestia. Owszem, każda kobieta chce aby jej ukochany klęknął przed nią, wyciągnął pierścionek i poprosił ją o rękę. Jest to dowód jego MIŁOŚCI a nie tego że (w przypadku autorki postu) po urodzeniu dziecka będzie z tobą. Nie chcę ci życzyć źle, bo wiadomo że decyzja o dziecku to bardzo poważny temat ale pamiętaj, nie decyduj się na dziecko nawet jeśli ci się oświadczy. W pełni jego gotowość do tego by zostać ojcem będzie dopiero po ślubie.
czy to że facet wam się oświadczy jest stuprocentowym dowodem na to że was nie zostawi?
znam wiele par które się zaręczyły, planowali ślub, zaprosili gości i się pokłócili na 3 miesiące przed zawarciem związku małżeńskiego i już nie są razem.
dlatego błagam, nie wmawiajcie sobie że zaręczyny to tak ważna kwestia. Owszem, każda kobieta chce aby jej ukochany klęknął przed nią, wyciągnął pierścionek i poprosił ją o rękę. Jest to dowód jego MIŁOŚCI a nie tego że (w przypadku autorki postu) po urodzeniu dziecka będzie z tobą. Nie chcę ci życzyć źle, bo wiadomo że decyzja o dziecku to bardzo poważny temat ale pamiętaj, nie decyduj się na dziecko nawet jeśli ci się oświadczy. W pełni jego gotowość do tego by zostać ojcem będzie dopiero po ślubie.
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: co o tym myslec?
ja miałam na myslisi slub , bo owszem przyznam Ci racje ze zareczyny to nie jest zadna pewnosc . A decyzja o dziecku to jest powazna sprawa na cale zycie . Dziecko to nie zabawka ktora jak nam sie znudzi mozna odlozyc na połke jak lalke . Dziecko to odpowiedzialnos i to powazna decyzja . A tu widac ze chłopak unika odpowiedzialnosci bo ma tysiace innych odpowiedzi na wspolne zycie . Wiec jesli sie zdecydujesz z nim na dziecko powinnas zadac tez sobie pytanie . Czy wrazie czego gotowa jestes sama podołac wychowaniu
- slodziusiaSdz
- Extra Kobietka
- Posty: 384
- Rejestracja: sob kwie 07, 2012 9:37 am
Re: co o tym myslec?
Wiem ,ze zareczyny i slub nic w naszym zwiazku za duzo nie zmienia bo to tylko urzedowe lub koscielne zalegalizowanie naszego zwiazku ale skoro proponuje dziecko to chyba jest na to gotowy i ma wspolne plany na przyszlosc?ale nie jestem pewna czy w ta strone mozna na ta sprawe sie zapatrywac.Na dziecko jestem gotowa i to wlasnie z nim wiec nie wiem co robic.
Bez wzgledu na to ile razy sie zalamie i upadne zawsze jest jakas czastka mnie,ktora mowi mi,ze to nie koniec,ze trzeba wstac i poprostu pojsc dalej.
-
paula
Re: co o tym myslec?
musisz tak naprawdę sama zdecydować. Oczywiście nawet najskromniejszy ślub to dość duży wydatek w kościele czy w USC. Nie chcę też ci źle doradzać ale co ja bym zrobiła na twoim miejscu? sama bym mu powiedziała (następnym razem gdy na ten temat zacznie rozmawiać) że chciałabyś mieć dziecko i to właśnie z nim ale powinniście wziąć najpierw ślub. I to nie dlatego że ludzie gadają (bo nawet po ślubie jak będziecie za głośno w sypialni to ludzie też będą gadać). Tylko musisz mu uświadomić że jest dla ciebie na tyle ważną osobą w życiu że chcesz aby został twoim mężem czyli jednocześnie ojcem twoich dzieci.
Jeśli on nie potrafi się oświadczyć to ty w taki delikatny sposób możesz to zrobić
znasz go doskonale skoro razem mieszkacie i wiesz w jak mu o tym powiedzieć. Bo z facetami jak z dziećmi - jak ich dobrze poznamy to wiemy jak ich podejść 
Jeśli on nie potrafi się oświadczyć to ty w taki delikatny sposób możesz to zrobić
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: co o tym myslec?
sama musisz podjac te decyzje . Jesli tego chcesz
- slodziusiaSdz
- Extra Kobietka
- Posty: 384
- Rejestracja: sob kwie 07, 2012 9:37 am
Re: co o tym myslec?
Zajmuje sie wszytskimi dziecmi jakie mnie otaczaja i bardzo to lubie i traktuje je jak swoje wlasne.I jestem pewna ze podolalabym odpowiedzialnosci jaka by na mnie przyszla gdybym miala swoje dziecko.Tylko nie wiem jak odebrac z jego strony to ze chce miec ze mna dziecko wiadomo kobiety inaczej na to patrza ja postrzegam to jako chec zalozenia rodziny i wspolnego zycia ale mezczyzni?Tak sama czy tak poprostu zeby zadowolic druga polowke nie wiem...Jacy ci mezczyzni sa dziwni.Chyba nigdy ich nie zrozumie do konca.
Bez wzgledu na to ile razy sie zalamie i upadne zawsze jest jakas czastka mnie,ktora mowi mi,ze to nie koniec,ze trzeba wstac i poprostu pojsc dalej.
Re: co o tym myslec?
To poważna decyzja a nie jakaś tam chwilowa zachcianka. Piszesz, że chciałabyś mieć z nim dziecko ale też chciałabyś wziąć najpierw ślub. Skoro on chce spędzić resztę swojego życia z Tobą, mieć z Tobą dzieci to dlaczego nie chce wziąć ślubu? Nawet cywilnego? Powiedz mu czego Ty też chcesz. Niech pójdzie na kompromis.
"Czerwienią róż i w zapachu lilii kołysani - żeglujemy przed siebie. Niby niewidzialni, niby zakochani..."
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: co o tym myslec?
W zwiazkach sa kompromisy . I tak jak pisze predmowczyni . Chce byc z Toba to co stoi na przeszkodzie wziasc slub
- slodziusiaSdz
- Extra Kobietka
- Posty: 384
- Rejestracja: sob kwie 07, 2012 9:37 am
Re: co o tym myslec?
Po dosc dlugiej rozmowie wiem juz wszystko jak on sie na to zapatruje i nie chodzi o to ze on nie hce tylko ,ze sie boi.Boi sie zwiazac z kims,poniewaz wszyscy z jego ojca strony to znaczy rodzenstwo ojca mialo albo zmarlo na raka.I mozliwe ze jego ojciec tez ma.a wiadomo rak jest podobno dziedziczny co drugie pokolenie z tego co sie orientuje.Tylko ze to zmojej strony jest bardziej prawdopodobne gdyz moja babcia zmarla na raka.Ale mniejsza o to.Dam narazie na wstrzymanie bo o slubie juz tez wspominal wydaje mi sie ze chyba musi sie z tym wszystkim oswoic i poukladac sobie to wszystko.Bo tlumaczy sobie to tym,ze on ma juz 28 lat i wypadaloby mu zalozyc juz moze rodzine,ale jezeli rak jest dziedziczny u niego to boi sie zeby mi zycia nie zepsuc.Tylko,ze dla mnie jak sie kocha to nie jest to wazne ile sie bedzie razem zylo,wazne jak sie bedzie zylo.Skro oboje chcemy zalozyc rodzine to po co te obawy?Czy to nie zepsuje nic miedzy nami z jgo strony?
Bez wzgledu na to ile razy sie zalamie i upadne zawsze jest jakas czastka mnie,ktora mowi mi,ze to nie koniec,ze trzeba wstac i poprostu pojsc dalej.
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: co o tym myslec?
Wiesz choroby nas wszystkich nie omijaja . A kazdy z nas moze chorowac na raka ,ale tez nie kazdy obciazony genetycznie musi tez na niego zachorowac . Tylko w takim tez wypadku nie wziol pod uwage skoro patrzy z tego punktu choroby , ze tez obciazy dziecko rakiem skoro tego sie tak boi
-
oOosylwiaoOo
Re: co o tym myslec?
Dokładnie... Wiesz są różne sytuacje, ale choroba nie wszystko tłumaczy. Ja mam przyjaciółkę, która związała się z chłopakiem, który miał raka. Ona powiedziała, że chce być tylko z nim, pragnie nosić jego nazwisko bez względu na to co czas przyniesie, bo on jest jej nadzieją, powietrzem i całym życiem.
Dziś są szczęśliwym małżeństwem, mają 2 dziecko-f5.html" class="auto-link" rel="dofollow">dzieci, a żadne z nich nie ma tej choroby. Jeżeli to jest początek, to da się to wyleczyć. A mąż mojej przyjaciółki jest najlepszym przykładem. Dlatego wybacz, ale nie rozumiem do końca Twojego faceta.
Chce dziecko... a nie chce ślubu, bo boi się, że jest chory. Jeżeli się kocha, to bezgranicznie, bez względu na to co może się stać.
Dziś są szczęśliwym małżeństwem, mają 2 dziecko-f5.html" class="auto-link" rel="dofollow">dzieci, a żadne z nich nie ma tej choroby. Jeżeli to jest początek, to da się to wyleczyć. A mąż mojej przyjaciółki jest najlepszym przykładem. Dlatego wybacz, ale nie rozumiem do końca Twojego faceta.
Chce dziecko... a nie chce ślubu, bo boi się, że jest chory. Jeżeli się kocha, to bezgranicznie, bez względu na to co może się stać.
- slodziusiaSdz
- Extra Kobietka
- Posty: 384
- Rejestracja: sob kwie 07, 2012 9:37 am
Re: co o tym myslec?
No i tu sie zaczynaja schody po wdrazeniu sie w temat z nim sam nie jest do konna pewny chce miec ze mna dziecko i zalozyc rodzine ale boi sie ze jezeli rzeczywiscie ma raka to zostane z tym wszystkim sama a ze strony jego rodziny nie mam za bardzo co liczyc na pomoc finansowa jak i z mojej.Pomoc przy dziecku typ zostac z dzieckiem oczywiscie by pomogli ale dziecko trzeba utrzymac,a jak by cos mu sie stalo to boi sie ze moge sobie nie poradzic i to jest prawda,bo napewno ciezko by bylo. Moze nie bede z nim narazie drazyla tego tematu.Moze musi sobie sam na spokojnie wszytsko ulozyc?Jest bardzo skryty w sobie wiec moze mu to pomoze w podjeciu odpowiedniej decyzji.Kocham go wiec dalsze czekanie raczej mnie nie zbawi czekalam 2 lata to moge dalej czekac.Jak mowia jak kocha to poczeka:) sprawdza sie 
Bez wzgledu na to ile razy sie zalamie i upadne zawsze jest jakas czastka mnie,ktora mowi mi,ze to nie koniec,ze trzeba wstac i poprostu pojsc dalej.
Re: co o tym myslec?
Porozmawiajcie o tym poważnie. O małżeństwie i o dziecku 
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: co o tym myslec?
nietrzeba zycia widziec az w takich czarnych barwach . A to nie jest pewne ze ma raka , jest tylko narazony na zachorowanie genetycznie obciazony .Czarnowidztwo i tyle zycie jest piekne i trzeba cieszyc sie radoscia , a zycie samo zyciorys napisze
-
paula
Re: co o tym myslec?
jeśli wiedziałabyś że upadniesz to byś sobie usiadła, prawda? 
moja siostra dowiedziała się po zajściu w ciążę że ma mięśniaki (które rosły razem z płodem). Urodziła zdrowego syna który aktualnie ma 6 lat. Lekarze wmawiali jej że mięśniaki są dziedziczne (babcia ze strony mamy nie miała, a ze strony taty nie wiadomo, choć kilka kuzynek z jego strony miało operację usuwania mięśniaków). I moja durna siostra wmówiła sobie że jeśli miałaby drugie dziecko i byłaby to córa to ona też odziedziczyłaby po niej w genach mięśniaki..
taa tylko nie wiemy co dzieci po nas odziedziczą...
teraz moja siostra ma 40 lat a na ciążę za późno...
i ma swojego jedynaka który sam nie do końca jest zadowolony z braku rodzeństwa
i siostra pluje sobie teraz w twarz czemu nie miała drugiego dziecka..
także naprawdę nie można zawsze widzieć życia w tak czarnych barwach..
bo szczerze? osobie całkiem zdrowej może coś się szybciej stać złego aniżeli osobie chorej.
moja siostra dowiedziała się po zajściu w ciążę że ma mięśniaki (które rosły razem z płodem). Urodziła zdrowego syna który aktualnie ma 6 lat. Lekarze wmawiali jej że mięśniaki są dziedziczne (babcia ze strony mamy nie miała, a ze strony taty nie wiadomo, choć kilka kuzynek z jego strony miało operację usuwania mięśniaków). I moja durna siostra wmówiła sobie że jeśli miałaby drugie dziecko i byłaby to córa to ona też odziedziczyłaby po niej w genach mięśniaki..
taa tylko nie wiemy co dzieci po nas odziedziczą...
teraz moja siostra ma 40 lat a na ciążę za późno...
i ma swojego jedynaka który sam nie do końca jest zadowolony z braku rodzeństwa
także naprawdę nie można zawsze widzieć życia w tak czarnych barwach..
bo szczerze? osobie całkiem zdrowej może coś się szybciej stać złego aniżeli osobie chorej.
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: co o tym myslec?
niema co gdybac nad tym bo moze przyjsc taki czas ze bedzie sie zalowac . a na gdybaniu nic sie nie zwojuje
-
paula
Re: co o tym myslec?
dokładnie!elzbieta45 pisze:niema co gdybac nad tym bo moze przyjsc taki czas ze bedzie sie zalowac . a na gdybaniu nic sie nie zwojuje
od początku tego roku nauczyłam się jednego! i radzę ci abyś również w to uwierzyła ze swoim chłopakiem!
SZCZĘŚCIE TRZEBA ŁAPAĆ ZA OGON JAK TYLKO SIĘ DA! bo może nam zwiać nawet nie będziemy wiedzieć kiedy, ale wtedy będzie już za późno!
i powiem szczerze, że jeśli o mnie by chodziło to bym nie zastanawiała ani chwili tylko była szczęśliwa z nim teraz! sama bym wymusiła na nim ślub!
lepiej być szczęśliwym 1 dzień niż potem żałować całe życie
-
aneecia321
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 3
- Rejestracja: ndz sty 20, 2013 10:46 pm
Re: co o tym myslec?
Cześć dziewczyny:)
Mam pewien dylemat. Jak pewnie się domyślacie dylemat nazywa się facet... A mianowicie, facet cudowny, NIEŚMIAŁY ,pracowity, zakochany, zrobiłby wszystko dla mnie, ciągle dzwoni, pisze, dba o mnie i troszczy się, doradza ogólnie to cud malina
W sumie nie ma żadnego problemu patrząc pod tym kątem, ale... No właśnie jest to, ale mam straszny dylemat... facet ma 32 lata a mieszka z rodzicami mimo, że posiada własne mieszkanie od 3 lat. Jest ze mną już prawie 2 lata... Kiedyś jak podsunęłam myśl o wspólnym zamieszkaniu stwierdził: "jasne to nie jest głupi pomysł a wręcz przeciwnie wspaniale". Za jakiś czas sam wyskoczył z tą myślą. Minęło 6 miesięcy i cisza... Teraz coś mi wspomniał o tym, że rodzice będą robić remont i na jakiś czas będą chcieli się tam przeprowadzić... aha ok.
Nie wiem czy to odpowiednie pytanie, ale czy wszystko jest ok?
Dodam, że do dnia dzisiejszego... NIE POZNAŁAM jego rodziców... !!!
Na pytanie czemu ich nie znam?? Odp. ja mam tyle i tyle lat. U mnie nie ma czegoś takiego jak zwierzanie się z tego co robię itd. Wiedzą, że z kimś się spotykają. I tyle...:/
Kurde... Wszystko ogólnie jest ok. ale strasznie mnie to już irytuje... Wiem, że to jest kawaler i tak na prawdę jestem jego pierwszą taką poważną dziewczyną... Ale nie mam pojęcia co mam z tym zrobić. Strasznie mnie to męczy, irytuje...
Czy któraś z Was umiałaby mi coś doradzić?? Albo wytłumaczyć mi to wszystko... Mam straszny mętlik w głowie...
Mam pewien dylemat. Jak pewnie się domyślacie dylemat nazywa się facet... A mianowicie, facet cudowny, NIEŚMIAŁY ,pracowity, zakochany, zrobiłby wszystko dla mnie, ciągle dzwoni, pisze, dba o mnie i troszczy się, doradza ogólnie to cud malina
W sumie nie ma żadnego problemu patrząc pod tym kątem, ale... No właśnie jest to, ale mam straszny dylemat... facet ma 32 lata a mieszka z rodzicami mimo, że posiada własne mieszkanie od 3 lat. Jest ze mną już prawie 2 lata... Kiedyś jak podsunęłam myśl o wspólnym zamieszkaniu stwierdził: "jasne to nie jest głupi pomysł a wręcz przeciwnie wspaniale". Za jakiś czas sam wyskoczył z tą myślą. Minęło 6 miesięcy i cisza... Teraz coś mi wspomniał o tym, że rodzice będą robić remont i na jakiś czas będą chcieli się tam przeprowadzić... aha ok.
Nie wiem czy to odpowiednie pytanie, ale czy wszystko jest ok?
Dodam, że do dnia dzisiejszego... NIE POZNAŁAM jego rodziców... !!!
Na pytanie czemu ich nie znam?? Odp. ja mam tyle i tyle lat. U mnie nie ma czegoś takiego jak zwierzanie się z tego co robię itd. Wiedzą, że z kimś się spotykają. I tyle...:/
Kurde... Wszystko ogólnie jest ok. ale strasznie mnie to już irytuje... Wiem, że to jest kawaler i tak na prawdę jestem jego pierwszą taką poważną dziewczyną... Ale nie mam pojęcia co mam z tym zrobić. Strasznie mnie to męczy, irytuje...
Czy któraś z Was umiałaby mi coś doradzić?? Albo wytłumaczyć mi to wszystko... Mam straszny mętlik w głowie...
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: co o tym myslec?
No moze to niesmialosc ze tak jest . Rowniez moze byc mami synkiem . Ale powinnas z nim porozmawiac szczerze bo domysly nic ci nie pomoga a jedynie wpedza we frustracje . Rozmowa Rozmowa i jeszcze raz rozmowa
- slodziusiaSdz
- Extra Kobietka
- Posty: 384
- Rejestracja: sob kwie 07, 2012 9:37 am
Re: co o tym myslec?
Rozmowa to podstawa.powiedz mu co myslisz na tent temat, czego od niego oczekujesz i spytaj jakie ma plsny w stosunku co do ciebie skoro tak a nie inaczej postepuje.Jak dla mnie niesmialosc nie ma tu nic do rzeczy.Ale co ty zrobisz to twoja sprawa ,ale wedlug mnie najlepsze rozwiazaniem tej sytuacji jest rozmowa.powodzenia 
Bez wzgledu na to ile razy sie zalamie i upadne zawsze jest jakas czastka mnie,ktora mowi mi,ze to nie koniec,ze trzeba wstac i poprostu pojsc dalej.
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: co o tym myslec?
nikt nie jest jasnowidzem a w rozmowie dowiesz sie i poznasz zdanie drugiej strony
-
paula
Re: co o tym myslec?
noo bylebyś teściów dopiero na ślubnym kobiercu nie poznała 
u mnie było łatwiej bo moja mama sama nalegała bym im mojego chłopaka przedstawiła.
uważam że powinnaś jakoś między wierszami mu powiedzieć o tym że chciałabyś aby cię przedstawił. I argumenty typu "jestem dorosły a oni nie wtrącają się w moje życie" są na poziomie piętnastolatka
u mnie było łatwiej bo moja mama sama nalegała bym im mojego chłopaka przedstawiła.
uważam że powinnaś jakoś między wierszami mu powiedzieć o tym że chciałabyś aby cię przedstawił. I argumenty typu "jestem dorosły a oni nie wtrącają się w moje życie" są na poziomie piętnastolatka
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość