Błagam o pomoc..

Co zrobić w trudnych chwilach? Jak stworzyć udany związek? Co denerwuje nas w mężczyznach? Czy kobiety są z Wenus a faceci z Marsa? Na te i inne pytania możemy porozmawiać właśnie w tym dziale.
ODPOWIEDZ
bezradna
Jestem tu nowa :)
Posty: 1
Rejestracja: czw cze 07, 2018 9:24 am

Błagam o pomoc..

Post autor: bezradna »

Witam. Mam 19 lat. Wiem, że na wstępnie pomyślicie, że pisze tu jakaś gówniara o śmiesznych rzeczach, ale nie radzę sobie już z tym problemem i proszę o szczerą pomoc. Jestem z chłopakiem rok czasu, on ma 23 lata więc jest nieco starszy ode mnie. Ale zacznę od początku.. Na początku jak zawsze było sielankowo.. Aż nie mogłam uwierzyć, że go poznałam.. Zwłaszcza, że przed nim miałam chłopaka z którym byłam ponad 2 lata, był to mój pierwszy chłopak i przeżyłam nasze rozstanie dość mocno. Więc związek z moim obecnym chłopakiem wymagał ode mnie czasu abym się otworzyła i porządnie mu zaufała. Na początku jak zawsze on się starał.. Był miły, czuły, opiekuńczy i NIGDY obojętny. Na początku naszego związku mieszkałam w małym miasteczku a on zaczął studia w większym, ja pracowałam w tyg a w weekendy jeździłam do swojej szkoły. Ale on zawsze starał się abym nie czuła się zaniedbana. Któregoś razu straciłam pracę.. W moim domu nie przelewa się jakoś bardzo więc robiłam wszystko aby tą pracę jak najszybciej znaleźć.. I wtedy mój chłopak wpadł na pomysł abym się do niego przeprowadziła i tam znalazła pracę, po rozmowie z rodzicami i swoim sumieniem stwierdziłam, że to nie taki głupi pomysł.. Wprowadziłam się, znalazłam pracę .. I tutaj zaczęły się schody.. Na początku oczywiście nie. Ale po ponad pół roku zaczęło być naprawdę ciężko. A teraz już nie wspomnę.. Kłócimy się o wszystko co możliwe, on jest osobą o ciężkim charakterze więc nie odpuszcza tak łatwo..Potrafi się nie odzywać długo. Opier*ala mnie dosłownie o wszystko i dodaje "mieszkasz u mnie więc ma to być zrobione po mojemu". Przykro mi to słyszeć, zwłaszcza, że pomagam jak tylko mogę, sprzątam, gotuję.. Dodam ,że mieszka tu jeszcze jego brat i jeden współlokator. Czasami po kłótni wyjdę aby ochłonąć a on nawet się tym nie przejmuję, głupio mi potem wracać bo mam wrażenie i cały czas z tyłu głowy,że to nie mój dom.. Nie czuję tu schronienia. Potrafi mnie gdzieś zostać po kłótni na dworze i wrócić do domu.. Ja wtedy chodzę po mieście i czekam aż napiszę.. Często on się obraża i ja muszę łagodzić sytuację.. Przepraszać aby tylko nie wybuchła większa awantura.. Czasami boję się cokolwiek powiedzieć aby się tylko z nim nie pokłócić.. :( :( :(

Jest druga strona medalu też MOJA ZAZDROŚĆ, jestem zazdrosna o jego jedną koleżankę ze studiów, cały czas piszę do niego.. O jakieś materiały, notatki, TYLKO ONA. Nie wiem czy to jest powód do złości z mojej strony bo on cały czas gada, że nie będzie zawał studiów przeze mnie, że nie mam powodów i ,że on nic nie jest w stanie z tym zrobić a mnie to cholernie boli bo mam wrażenie, że jest na moje uczucia obojętny. Też dość często kłócimy się o patrzenie na inne, jak się zapytam czemu się gdzieś patrzy to wybucha ogromną złością, krzyczy, mówi, że nie życzy sobie abym by zarzucała takie rzeczy i odchodzi.. Nie wiem co wtedy myśleć, wiem, że mam niską samoocenę ale chciałabym liczyć na niego ,żeby mnie przytulił i powiedział wtedy, że tylko ja się liczę.. Nie wiem już co mam robić.. Wiem, że ja też czasami przesadzam i przyznaje się do tego ale nie wiem czy to go usprawiedliwia.. Czy zostać z nim, czy wrócić do rodziców.. Jest mi ciężko,nie znam tu nikogo więc nie mogę też z nikim pogadać i czuję się bezradna, płaczę ciągle.. Wczoraj wieczorem pokłóciliśmy się o tą jego koleżankę to on wyszedł dzisiaj na uczelnie i nawet się nie pożegnał a jak próbowałam rozmawiać odtrącał mnie i zrzucił winę na mnie..Mam ochotę zapaść się pod ziemie i z niej nie wyjść.. Proszę o pomoc..

Z góry dziękuję i pozdrawiam. :cry:
olejunka32
Jestem tu nowa :)
Posty: 22
Rejestracja: pt mar 09, 2018 2:39 pm

Re: Błagam o pomoc..

Post autor: olejunka32 »

ze swoją zazdrością musiałabyś trochę przystopować jeżeli sama zauważasz, że może być ona przesadna. Czy na prawdę masz powody do tego? czy uważasz, że on może się z nią spotykać w tajemnicy?
Inna sprawa to jego zachowanie wobec Ciebie. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji aby facet mówił do mnie, "mieszkasz u mnie i ma być zrobione po mojemu" chodzi o wypominanie tego faktu i ciągłe opierd*** . Bycie w związku polega na rozmawianiu a nie krzyczeniu na siebie. Każdy powinien być równy w związku. Wg mnie tego typu związek nie ma szans na przyszłość i lepiej wcześniej zakończyć
Centrum Medyczne 311 Zabrze - Ortopeda, Chirurg, Dermatolog, Laryngolog, Endokrynolog
Awatar użytkownika
redorange666
Samiec
Posty: 2180
Rejestracja: ndz sty 26, 2014 3:58 pm

Re: Błagam o pomoc..

Post autor: redorange666 »

Wszystko wskazuje na to że próbuje się Ciebie pozbyć bo chce wymiebic na wspomniana koleżankę lub już z nią radośnie sypia.
Jak się facet o wszystko czepia, wiecznie chodzi zły, a na reakcja na hasło zdrada to furia...99% zdrada i chęć odczepienia jednego wagonu aby połączyć inny.
Taka radosna prawda.
Pomorskie89
Jestem tu nowa :)
Posty: 10
Rejestracja: wt cze 19, 2018 8:15 pm

Re: Błagam o pomoc..

Post autor: Pomorskie89 »

Wracaj do domu, skup się na sobie i z czasem znajdziesz chłopaka wartego uwagi/miłości, bo ten ewidentnie nie jest dla Ciebie. Powodzenia.
Awatar użytkownika
babeczka
Extra Kobietka
Posty: 362
Rejestracja: ndz lut 05, 2012 12:47 pm

Re: Błagam o pomoc..

Post autor: babeczka »

Powiem tak, a raczej napiszę - z tego co napisałaś wywnioskowałam jedną i to bardzo ważną rzecz - chłopak nie jest dla Ciebie,ponieważ nie szanuje Ciebie absolutnie ,wysługuje się Tobą ile tylko się da,a i tak ma ciągłe do Ciebie pretensje,już samo to,że zostawia Ciebie na dworze po kłótni świadczy o tym,że to chłopak bez - niestety - kultury ,krzyczy na Ciebie ,wybucha złością,w dodatku to jego stwierdzenie:..."mieszkasz u mnie więc ma to być zrobione po mojemu"... już nie świadczy o nim dobrze.Uważam,że nie powinnaś nie tylko mieszkać u niego - zwłaszcza ,że tam mieszkają jeszcze inni,ale i być z nim,bo to przebywanie w dalszym ciągu w jego towarzystwie nie wróży niczego dobrego i to dla Ciebie. Na dzień dzisiejszy chyba sama doszłaś do wniosku,że pomysł z zamieszkaniem u niego nie był zbytnio trafiony.Pomyśl o swoich rodzicach,jeśli dowiedzą się jak on Ciebie traktuje,przysporzysz im jeszcze więcej trosk,tak jakby mieli ich mało.Musisz coś konkretnego postanowić,abyś wreszcie miała spokojne życie, bez tego gbura,bo to żadna miłość,on nawet nie ma bladego pojęcia co to słowo znaczy.Wyprowadż się od niego ,nie daj sobą więcej pomiatać,szanuj się dziewczyno,bo to jest najważniejsze,każdy zresztą zasługuje na szacunek,bez względu na pochodzenie i majętność.A chłopaka który będzie na Ciebie zasługiwał jeszcze sobie znajdziesz, musi Ciebie szanować,pomagać i robić wszystko to co należne jest każdej kobiecie. Wiem, że znajdziesz jakieś rozsądniejsze wyjście z tej patowej sytuacji,ale musisz opuścić to niegościnne dla Ciebie chłopaka mieszkanie.Trzymaj się i działaj.
Awatar użytkownika
Jamelia
Moderatorka
Posty: 3270
Rejestracja: ndz sty 06, 2013 2:47 pm

Re: Błagam o pomoc..

Post autor: Jamelia »

Ale zaraz. Jest Was tam czwórka, rozumiem że każdy dokłada się do rachunków i Ty również ?
Jeśli tak to na jakiej podstawie masz się czuć mniej u siebie niż on? Nawet jeśli to jego własnościowe mieszkanie to nie zapominaj że Ty się tam nie wpraszalas, sam Ci zaproponował przeprowadzkę.
Ale ogólnie jego zachowanie jest jednak dziwne, może celowo Cię prowokuje żebyś się wyprowadziła bo chodzi o inna.. Skądś to niestety znam...
Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie...
Patka_789
Jestem tu nowa :)
Posty: 10
Rejestracja: pn cze 11, 2018 3:38 pm

Re: Błagam o pomoc..

Post autor: Patka_789 »

Cała sytuacja nie wygląda najlepiej... Nie chcę Cię martwić ale z twoich opowieści mozna wnioskować że ten facet poprostu Cię nie szanuje... Jeśli się kogoś kocha to nie stawia mu się warunków i nie traktuje tak jakbyś była na jego łasce.. To okropne. Jakby wogóle mu na Tobie nie zależało.. może pomyśl poprostu o powrocie do domu.. to chyba jedyna szansa, żeby Twój facet zrozumiał, co straciłi w końcu Cię docenił. W innym przypadku bedzie Cie tak traktował już zawsze..
ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Snappy [Bot] i 1 gość