Alkohol a zaufanie
-
Hakiruono
Re: Alkohol a zaufanie
Droga Promenadosłońca jeśli jest silny to trzeba mieć nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Silni ludzie są w stanie wytrwać.
-
promenadaslonca
Re: Alkohol a zaufanie
Hakiruono, Gdybyś najpierw poznała historie faceta, wiedziała,że z traumatycznego powodu zaczął pić, potem go poznała, zobaczyła trzeźwego, mądrego, ciepłego faceta, spodobałby Ci się, serce by drgnęło- zaryzykowałabyś?
-
Hakiruono
Re: Alkohol a zaufanie
Promenadosłońca podkreślam to sprawa bardzo indywidualna, ale jeśli picie " wynikało tylko z traumy" i mężczyzna się "otrząsnął" to chyba świadczy o nim dobrze, że jest sliny i można dać mu szansę. 
-
promenadaslonca
Re: Alkohol a zaufanie
Hakiruono,
Romantyczna cząstka mnie mówi właśnie tak: trwało krótko, było spowodowane konkretną dramatyczna sytuacją, dać szanse. Ale we mnie romantyzmu jest tyle co w aluminiowym widelcu, więc cała pragmatyczna reszta woła: a w życiu! Alkoholizm to nieuleczalna choroba. Z nawrotami. Dziękuję, postoję, niechaj romantyczki się zabijają
Romantyczna cząstka mnie mówi właśnie tak: trwało krótko, było spowodowane konkretną dramatyczna sytuacją, dać szanse. Ale we mnie romantyzmu jest tyle co w aluminiowym widelcu, więc cała pragmatyczna reszta woła: a w życiu! Alkoholizm to nieuleczalna choroba. Z nawrotami. Dziękuję, postoję, niechaj romantyczki się zabijają
-
babsko
Re: Alkohol a zaufanie
Promenadaslonca- zazdroszcze Ci tego, ze rozsadek stawiasz na pierwszym miejscu. Ja, niestety, "mysle" sercem. Pewnie jestem romantyczka. Ale to, ze kocham, nie musi znaczyc, ze ufam w stu procentach. Paradoks?
-
promenadaslonca
Re: Alkohol a zaufanie
Bardzo mądre podejście- zasada ograniczonego zaufania
Teraz to już umiem, kiedyś nie. I ponoszę konsekwencje za swoją naiwność.
-
Hakiruono
Re: Alkohol a zaufanie
Tak jestem romantyczką i mimo wszystko staram się obierać życie pozytywnie.
-
promenadaslonca
Re: Alkohol a zaufanie
Ja romantyczką nie jestem. Ale na ogół ufam ludziom. Chce wierzyć, że są dobrzy. e nie mają złych intencji. I jedyna grupa, której nie ufam to alkoholicy. Im nie mogę wierzyć, bo za dużo wiem.
-
babsko
Re: Alkohol a zaufanie
Ja nie ufam ludziom w ksestii stałych związków. Teraz nawet sobie.
-
promenadaslonca
Re: Alkohol a zaufanie
Babsko, co tu ufać... Jak się ma jakąś wiedzę na temat biologii związku to wiadomo, że będzie on ewoluował. I czasem nie da się stworzyć w nim bezpiecznych przystani, nie da się zaprzyjaźnić... Wtedy można pożegnać się z trwałością... Właśnie tak miałam. Mój mąż nie uważał za słuszne budowania czegoś wiec... Nie zbudował i jest eks mężem.
-
promenadaslonca
Re: Alkohol a zaufanie
Babsko... skoro wiesz o rysie, to już masz połowę drogi za sobą... Może warto powalczyć o drugą połowę?
-
Nera
Re: Alkohol a zaufanie
Jestem w związku od 6lat i uwierz,że alkoholik zawsze pozostaje alkoholikiem(chociazby tzw.trzejźwym alkoholikiem).Po wielu prośbach,działaniach,a nawet wręcz przycisniecia do wyboru"albo ja i dzieci albo picie i sie rozstajemy" moj mąż pił dalej.Obecnie minął miesiąc jak wniosłam pozew o rozwód ...nic to nie zmieniło -teraz jak to on stwierdzil -odkąd sie rozstalismy nieustannie piję.Więc sami wyciągnijcie z tego wnioski czym jest alkoholizm.
-
babsko
Re: Alkohol a zaufanie
Promenada- w jakim sensie? Bo nie rozumiem... :Opromenadaslonca pisze:Babsko... skoro wiesz o rysie, to już masz połowę drogi za sobą... Może warto powalczyć o drugą połowę?
-
ona90
Re: Alkohol a zaufanie
jak to sie mowi,nadzieja matka glupich.. majac 18lat poznalam chlopaka na internecie. ja bylam w pl on w USA. rozmawialismy ze soba dzien w dzien na skype, telefonie, gg itd. wiadomo wychodzily jakies klotnie miedzy nami, ja nie mialam pojecia dlaczego potrafi ot tak z minuty na minute sie zmienic. jak przyjechal do mnie,zamieszkal ze mna, okazalo sie,ze ma problem z alkoholem, on nie widzial w tym problemu,mowil,ze piwo to dla niego oranzada, nie widzial tylko tego, ze jak wypil,strasznie sie mnie czepial. prosilam go zeby przestal, obiecywal,ze przestaje,ze to ostatnie piwo, w koncu, gdy zaczal sie moj koszmar po smierci dziadka,wyszedl z domu, nie bylo go pare godzin ,dzwonilam,mowil ze juz wraca do domu itd. przyszedl chyba po5godzinach, upity ze ledwo na nogach stal, powiedzial mi rowniez,ze wydal wszystkie nasze pieniadze na kasyno, myslac,ze cos wygra itd. smiech na sali. w tamtym momencie powiedzialam,ze wystarczy, ze nie mozna mu ufac, bo zawsze bedzie cos... od tamtej pory powiedzialam,ze osoby z problemem alkoholowym nie zasluguja na nasze zaufanie... nalog jest chyba silniejszy od nich...
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość