Alkohol a zaufanie

Co zrobić w trudnych chwilach? Jak stworzyć udany związek? Co denerwuje nas w mężczyznach? Czy kobiety są z Wenus a faceci z Marsa? Na te i inne pytania możemy porozmawiać właśnie w tym dziale.
ODPOWIEDZ
promenadaslonca

Alkohol a zaufanie

Post autor: promenadaslonca »

Czy można zaufać alkoholikowi/alkoholiczce? Zastanawiam się nad tym, bo właśnie taki mężczyzna stanął na drodze życia bohaterki książki, którą teraz czytam. Bogusia, bohaterka powieści "Sklepik z niespodzianką. Bogusia" Katarzyny Michalak, poznaje mężczyznę, który po zniknięciu jego ukochanej żony zaczął pić. Pod wpływem znajomości z Bogusią przestaje, ale czy można mu zaufać? Wszak alkoholizm to choroba…
paralotnia

Re: Alkohol a zaufanie

Post autor: paralotnia »

Może jakby sam przestał pić. Poddał się jakiemuś leczeniu... Ale jak przestał, bo pojawiła się nowa spódniczka... ja bym nie zaufała.
promenadaslonca

Re: Alkohol a zaufanie

Post autor: promenadaslonca »

Ale ten człowiek wcześniej nie pił. Dopiero gdy zaginęła jego żona i mimo wielkich wysiłków nie odnalazła się. Może poznanie innej kobiety można potraktować jak kolejny szok, który nim na tyle wstrząśnie, że wróci na właściwe tory?
babsko

Re: Alkohol a zaufanie

Post autor: babsko »

Rozumiem, ze mozna pokochac alkoholika. Oni potrafia byc uroczy i cudowni. Czesto nie przyznaja sie do swojej choroby.
promenadaslonca

Re: Alkohol a zaufanie

Post autor: promenadaslonca »

O, tak, potrafią również ukrywać nałóg i to przez dłuższy czas. Potrafią też grać na kobiecych emocjach, powodując chęć niesienia im pomocy. Kobiety wierzą, że jeśli będą ich dostatecznie mocno kochały, to oni przestana pić, bo nie będą mieli powodu, wszak człowiek szczęśliwy nie upija się.
Awoqa

Re: Alkohol a zaufanie

Post autor: Awoqa »

Nie mogłabym chyba zaufać, a już zwłaszcza, że trochę kontaktu z osobami uzależnionymi miałam w życiu, także powiem szczerze, że jeśli ktoś jest nałogowym alkoholikiem to raczej wyklucza go to jako osobę godną zaufania. Alkohol jest po prostu silniejszy i tyle...
promenadaslonca

Re: Alkohol a zaufanie

Post autor: promenadaslonca »

no ja się właśnie o to pytam: czy facet pijacy ( wcześniej nie pił) z rozpaczy, przez kilkanaście miesięcy, jest już wg. Was stracony na wieki?
babsko

Re: Alkohol a zaufanie

Post autor: babsko »

Cholera, nie umiem Ci jednoznacznie odpowiedzieć. Myślę, że dużo zależy od tego konkretnego faceta. "Nie każdemu psu Burek" ;), każdy może bardziej lub mniej zasługiwać na zaufanie. Tyle tylko, że alkoholicy (jak wszyscy uzależnieni od różnego rodzaju używek) zasługują na nie o połowę mniej, niż ludzie bez nałogów.
promenadaslonca

Re: Alkohol a zaufanie

Post autor: promenadaslonca »

Babsko... mądre słowa. Zasługują o polowe mniej. Wiele z nas ma jakieś, zazwyczaj bolesne, doświadczenia z chorobą alkoholowa. W Polsce tak wiele rodzin musi z nią żyć. Jak to się dzieje, że wcale niegłupie kobiety lecą by ratować słodkich pijaczków? Przecież tyle się mówi o alkoholizmie... Że to choroba, że nieuleczalna, że do końca życia... Skąd to przekonanie, że właśnie dla niej facet się zmieni i magicznie ( chyba) pozbędzie się nieuleczalnej choroby?
babsko

Re: Alkohol a zaufanie

Post autor: babsko »

Jak to? Przecież "wiara czyni cuda" ;)
promenadaslonca

Re: Alkohol a zaufanie

Post autor: promenadaslonca »

A tak, zapomniałam... I jak im sie nie udaje to co? Małej wiary są?
dzo

Re: Alkohol a zaufanie

Post autor: dzo »

ja w takim przypadku nie liczyłabym na wiarę ;) ;)
promenadaslonca

Re: Alkohol a zaufanie

Post autor: promenadaslonca »

Dzo, ja też nie, ale zauważ jak często kobiety wychodzą za mąż za kolesi namiętnie pijących, imprezujących, ba, nawet po pijaku im uwłaczających. Na co liczą? Na to, że po ślubie się zmieni, no, jak nie po ślubie to po pierwszym dziecku. A jak nie po pierwszym to może po drugim...trzecim... Wszak to pobożne życzenia, a pijak nie ma żadnego powodu by się zmieniać, bo skoro ona go takiego chciała, to po co? Kobiety zaś uważają. że maja moc sprawczą i że wystarczy, że się mocniej postarają to on jednak się zmieni.
dzo

Re: Alkohol a zaufanie

Post autor: dzo »

tak niestety bywa :roll:
Paulis20

Re: Alkohol a zaufanie

Post autor: Paulis20 »

Pamiętajcie kobietki, że w książce jest też trochę fikcji. Myślę, że w życiu nie jest tak łatwo przestać pić. Mam koleżankę której tata jest alkoholikiem i wiem jak taka osoba niszczy rodzinę...To jest masakra po prostu z takim człowiekiem nie da się normalnie porozmawiać z reguły ona nie widzi żadnego problemu i można mówić, błagać ale jak grochem o ścianę. Cóż można więcej powiedzieć oczywiście nie zawsze tak jest, są osoby które dzięki pomocy bliskim są w stanie poddać się leczeniu i wyjść z nałogu, chociaż alkoholikiem jest się całe życie. Jeśli chodzi o zaufanie to uważam że obowiązuje tu zasada podobna jak na drodze czyli zasada ograniczonego zaufania.
promenadaslonca

Re: Alkohol a zaufanie

Post autor: promenadaslonca »

dzięki za przypomnienie:D Taka sie ładna dyskusja zrobiła, że prawie zapomniałam o tym, że to bohaterów książki dotyczy. A co do rzucania picia. Znam 2 przykłady nagłego a niespodzianego ozdrowienia. Jeden w rodzinie: mąż kuzynki z dnia na dzień przestał pić bo sie dowiedział o swojej ciężkiej chorobie. I drugi: nasz sąsiad. Założył własną firmę, musiał wszystkiego sam doglądać i mu przeszło picie :D
lavender

Re: Alkohol a zaufanie

Post autor: lavender »

Nie wiem czy można zaufać. Przede wszystkim nie generalizowałabym tego. Uważam, że wszystko zależy od człowieka. Z jednej strony, podejrzewam, że każdemu z nas coś się kiedyś nie udało, że każdy z nas popełnił wiele błędów, a przecież to nie było tak, że nas skreślono, przynajmniej nie wszyscy. Z drugiej strony, nałogowcy (bo przecież sprawa nie musi dotyczyć tylko alkoholików) powinni ponieść konsekwencje swojego postępowania i co do tego nie ma żadnej wątpliwości, ale przecież zrozumienie tego, co się zrobiło, przyznanie się do tego i przeproszenie osób, które się skrzywdziło jest częścią terapii. Inną sprawą jest to czy krzywdy, które zostały wyrządzone są krzywdami, które można wybaczyć. Jak mówię, to jest kwestia indywidualna.
promenadaslonca

Re: Alkohol a zaufanie

Post autor: promenadaslonca »

Lavender napisał:
"Z drugiej strony, nałogowcy (bo przecież sprawa nie musi dotyczyć tylko alkoholików) powinni ponieść konsekwencje swojego postępowania i co do tego nie ma żadnej wątpliwości, ale przecież zrozumienie tego, co się zrobiło, przyznanie się do tego i przeproszenie osób, które się skrzywdziło jest częścią terapii. Inną sprawą jest to czy krzywdy, które zostały wyrządzone są krzywdami, które można wybaczyć"
Sama bym mądrzej tego nie ujęła. I mam świadomość, że wybaczenie i zaufanie to sprawa indywidualna. Ja nie zaufałabym, skreśliłabym takiego faceta na samym początku, bo takie mam doświadczenia. Ale wiele kobiet wchodzi w związki z czynnymi alkoholikami i wierzy, że oni się zmienią.
Kitek

Re: Alkohol a zaufanie

Post autor: Kitek »

zakochać się można.. nawet pokochać.. jednak z zaufanie może być problem.
promenadaslonca

Re: Alkohol a zaufanie

Post autor: promenadaslonca »

Kitek pisze:zakochać się można.. nawet pokochać.. jednak z zaufanie może być problem.
Dokładnie. A jak się wiązać, kiedy się nie ufa?
babsko

Re: Alkohol a zaufanie

Post autor: babsko »

Sama kochałam, choć nie ufałam... To nic trudnego, zwazywszy, że miłość ma niewiele wspólnego z rozsądkiem, niestety...
promenadaslonca

Re: Alkohol a zaufanie

Post autor: promenadaslonca »

Ja kochałam, ufałam, potem przestałam ufać i rozwiodłam się. Oczywiście nie takim galopem, ale jednak. Nie wiedziałam o problemie mojego eksa, kiedy się dowiedziałam i po wyczerpaniu wszystkich znanych mi sposobów pomocy- odeszłam.
babsko

Re: Alkohol a zaufanie

Post autor: babsko »

Alkoholik czesto musi dotknac dna, zeby sie opamietac- choc nawet to nie zawsze skutkuje, niestety...
Hakiruono

Re: Alkohol a zaufanie

Post autor: Hakiruono »

Ja myślę, że to zależy od tego, czy rzeczywiście można tego konkretnego człowieka potraktować jako alkoholika. To, że ktoś pije przez jakiś okres czasu wcale nie znaczy, że mówimy o alkoholiku. To zależy od konkretnego człowieka, to sprawa bardzo indywidualna, zaufanie trzeba mieć, aby człowiaka niejako nie "pogrążać" w stanie w jakim się znalazł.
promenadaslonca

Re: Alkohol a zaufanie

Post autor: promenadaslonca »

Hakiruono, właśnie taka jest sytuacja bohatera o którego tu chodzi. To był silny facet, który nie pił. Zaczął po traumatycznym przeżyciu. Trwało to dość długo. Przerwał picie. Ale czy zakończył?
ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: FAST WebCrawler [Crawler] i 1 gość