dasz radę!
Kobieto! jestem na ostatnim roku studiów licencjackich, wstaje o 6 rano, jadę na uczelnię o 7. Jestem tam od 8 do ok. 14. Potem pędzę na autobus, wracam po 15.00 do domu. Szybko obiad zjem (niejednokrotnie w połowie), o 15.45 przychodzi pierwszy uczeń na korepetycje. Siedzi 1,5 godz. Później o 17.30 przychodzi drugi i siedzi 2h. O godz. 19.30 gdy wychodzi to ja już nie wiem gdzie ręce wsadzić - jestem głodna, zmęczona, chce mi się spać a tu jeszcze trzeba na rano sobie wyprasować, zrobić kolację, wykąpać się, niejednokrotnie jeszcze jakieś zadanie na uczelnie zrobić, przygotować zadania na kolejny dzień na korki. I gdy jest 22 to ja po prostu odpływam. Ale wiesz co? cieszę się że tak jest! dzień mi jakoś płynie w pewnym (szybkim) rytmie! Miałam od stycznia prawie miesiąc wolnego (szybko sesję zdałam plus ferie i jakoś wyszło mi tyle wolnego od uczelni). I dostawałam wtedy do głowy. Dzień mi się ciągnął jak nienormalny, wymyślałam sobie niestworzone rzeczy na temat mojego faceta. A od ubiegłego poniedziałku, mimo zmęczenia, jestem w siódmym niebie

Jak wyjdę za mąż to moja teściowa będzie gotować. Przez rok jeszcze będę studiować, może dostanę jakieś pojedyncze godziny w szkole. Do tego chcę nadal prowadzić korepetycje. Bo naprawdę dobrze na nich zarabiam. I chcę wyremontować ten dom tak, abym kiedyś, za jakieś 20 lat mogła powiedzieć: OPŁACAŁO SIĘ TAK ZAIWANIAĆ ZA MŁODU!

jak mówię - to twoja decyzja, tylko i wyłącznie. Ale serio dasz radę! Będziesz z tego co pamiętam mieszkać z teściami tak? (no prawie

bo będziesz u góry). Ale zawsze możesz tak się umówić z teściową że to ona będzie gotowała. Mojej to bardzo odpowiada i nawet jest w szoku że się na to godzę. Ja postawiłam sprawę jasno - jeśli chcemy do czegoś dojść to musimy zapier... a takie zaiwanianie jak moje (póki co) sprawia mi przyjemność

więc albo będą super obiadki, miła rodzinna atmosfera a jednocześnie brak kasy i stary, niewyremontowany dom, albo będzie kasa, teściowa będzie gotować (więc obiady też będą) a czas rodzinny będziemy mieć w weekendy
