związek... z przyjacielem?
związek... z przyjacielem?
Liczę na Waszą pomoc, jestem w trudnej sytuacji, nie wiem, co robić. Od 2 lat jestem w związku z facetem, z którym generalnie mi się nie układa. Kiedy się widujemy (w weekendy), zazwyczaj jest ok, ale w ciągu tygodnia nie tęsknię za nim, rzadko dostaję smsa z jakimś miłym słowem, jesteśmy bardziej jak stare małżeństwo niż młodzi zakochani. Nie imprezuje, z zasady nie jest zbytnio towarzyski, chyba nigdy nie wychodziłam z nim nigdzie w większej grupie niż tylko we dwoje. Wszelkie imprezy w większych gronach, gdzie po prostu musiałam z nim być (studniówki, wesela itp) kończyły się spiną, jego towarzystwo psuło mi takie wypady.
Jednocześnie mam wspaniałychł, z którymi on nawet się nie zna, choć wie, że istnieją i są dla mnie bardzo ważni. Często o nich opowiadałam, ale przyznaję, że najczęściej widujemy się na domówkach czy wypadach do klubu, co kompletnie nie kręci mojego faceta. Zawsze, gdy miałam kryzys w związku pomogli mi się pozbierać i jakoś "nas" ratowali. Szczególnie z jednym chłopakiem bardzo się przyjaźniłam, był dla mnie jak brat. Zawsze postulowaliśmy przyjaźń damsko-męską, wielokrotnie przesiadywaliśmy razem do późnej nocy, czasem nawet bardzo pijani po imprezie spaliśmy w jednym łóżku i do niczego między nami nie doszło. Ostatnio jednak, po kolejnej kłótni z chłopakiem spotkałam się przy winku jak zawsze z moim przyjacielem i kiedy mnie pocieszał zapłakaną, pocałowałam go. Sama nie wiem, dlaczego, ale stał się nagle mi tak bliski, że musiałam to zrobić. Po prostu dziękując mu za to, że zawsze przy mnie jest, padły słowa typu "jesteś mi bardzo bliski, nie chciałabym nigdy Cię stracić, zależy mi na Tobie" i stało się. Odwzajemnił pocałunek. Następnego dnia rozmawialiśmy o tym i powiedział, że najbardziej zależy mu na tym, żebym była szczęśliwa, a widzi, że z moim obecnym nie jestem i że nigdy nie myślał o mnie w kategorii czegoś więcej niż przyjaciółki, tylko dlatego, że byłam zajęta. Nigdy by się "za mnie nie zabrał", bo wiedział, że coś może zepsuć, a nie chciał, żebym cierpiała, lecz teraz widzi, że mój związek nie ma sensu. Zasugerował mi, że skoro zdarzył nam się taki epizod, może byłaby taka możliwość, żebyśmy zbudowali coś więcej ponad przyjaźń. Póki co uświadomiłam go, że na pewno rozstanę się z moim chłopakiem, ale to potrwa, bo kiedy wreszcie się przełamię i zerwę i tak będę potrzebowała czasu, by się pozbierać. Chciałam jednak zapytać "za wczasu", jakie są wasze odczucia
Nie wiem, co o tym myśleć. Mówi się, że prawdziwy związek powinno się budować na przyjaźni. Z moim obecnym facetem tego nie mam - czuję, że jest cholernie zazdrosny, gdy wychodzę z przyjaciółmi, że mi nie ufa, zresztą, nie jest typem człowieka, z którym umiem zawsze szczerze i otwarcie porozmawiać, zawsze się boję jego reakcji...
Może się rozpisałam, ale naprawdę proszę Was o pomoc.
Jednocześnie mam wspaniałychł, z którymi on nawet się nie zna, choć wie, że istnieją i są dla mnie bardzo ważni. Często o nich opowiadałam, ale przyznaję, że najczęściej widujemy się na domówkach czy wypadach do klubu, co kompletnie nie kręci mojego faceta. Zawsze, gdy miałam kryzys w związku pomogli mi się pozbierać i jakoś "nas" ratowali. Szczególnie z jednym chłopakiem bardzo się przyjaźniłam, był dla mnie jak brat. Zawsze postulowaliśmy przyjaźń damsko-męską, wielokrotnie przesiadywaliśmy razem do późnej nocy, czasem nawet bardzo pijani po imprezie spaliśmy w jednym łóżku i do niczego między nami nie doszło. Ostatnio jednak, po kolejnej kłótni z chłopakiem spotkałam się przy winku jak zawsze z moim przyjacielem i kiedy mnie pocieszał zapłakaną, pocałowałam go. Sama nie wiem, dlaczego, ale stał się nagle mi tak bliski, że musiałam to zrobić. Po prostu dziękując mu za to, że zawsze przy mnie jest, padły słowa typu "jesteś mi bardzo bliski, nie chciałabym nigdy Cię stracić, zależy mi na Tobie" i stało się. Odwzajemnił pocałunek. Następnego dnia rozmawialiśmy o tym i powiedział, że najbardziej zależy mu na tym, żebym była szczęśliwa, a widzi, że z moim obecnym nie jestem i że nigdy nie myślał o mnie w kategorii czegoś więcej niż przyjaciółki, tylko dlatego, że byłam zajęta. Nigdy by się "za mnie nie zabrał", bo wiedział, że coś może zepsuć, a nie chciał, żebym cierpiała, lecz teraz widzi, że mój związek nie ma sensu. Zasugerował mi, że skoro zdarzył nam się taki epizod, może byłaby taka możliwość, żebyśmy zbudowali coś więcej ponad przyjaźń. Póki co uświadomiłam go, że na pewno rozstanę się z moim chłopakiem, ale to potrwa, bo kiedy wreszcie się przełamię i zerwę i tak będę potrzebowała czasu, by się pozbierać. Chciałam jednak zapytać "za wczasu", jakie są wasze odczucia
Nie wiem, co o tym myśleć. Mówi się, że prawdziwy związek powinno się budować na przyjaźni. Z moim obecnym facetem tego nie mam - czuję, że jest cholernie zazdrosny, gdy wychodzę z przyjaciółmi, że mi nie ufa, zresztą, nie jest typem człowieka, z którym umiem zawsze szczerze i otwarcie porozmawiać, zawsze się boję jego reakcji...
Może się rozpisałam, ale naprawdę proszę Was o pomoc.
-
Misiowatka
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 19
- Rejestracja: śr kwie 03, 2013 9:54 am
Re: związek... z przyjacielem?
Znam odczucie "boję się jego reakcji". Uwierz mi, okropne. Mam z moim facetem tam, nawet czasami boję się go spytać czy wpuści mnie na komputer, żebym coś sprawdziła, bo od razu jest zły. Mniejsza.
Uważam, że jeśli Twój związek jest niewypałem - niekontynuuj go. Masz wspaniałych przyjaciół, którzy będą zawsze przy Tobie. Uważam również, że skoro pocałowałaś Przyjaciela, tak o. Poczułaś , że powinnaś to zrobić i zrobiłaś. Tak się nie dzieje w każdym przypadku. Myślę, że nie chcesz dopuścić myśli, że Ci na nim zależy jak na mężczyźnie, a tak właśnie jest. Powinniście porozmawiać szczerze jeszcze raz i zacząć powolutku budować związek. Trzymam kciuki:) !
Uważam, że jeśli Twój związek jest niewypałem - niekontynuuj go. Masz wspaniałych przyjaciół, którzy będą zawsze przy Tobie. Uważam również, że skoro pocałowałaś Przyjaciela, tak o. Poczułaś , że powinnaś to zrobić i zrobiłaś. Tak się nie dzieje w każdym przypadku. Myślę, że nie chcesz dopuścić myśli, że Ci na nim zależy jak na mężczyźnie, a tak właśnie jest. Powinniście porozmawiać szczerze jeszcze raz i zacząć powolutku budować związek. Trzymam kciuki:) !
Re: związek... z przyjacielem?
Powiem Ci ze związek z przyjacielem jest ok;) wiem to z własnego doświadczenia
z moim obecnym chłopakiem znamy sie jakieś 3 lata a jesteśmy razem 6 miesięcy i jesteśmy bardzo szczęśliwi
wiele przeszliśmy jeszcze jako przyjaciele co bardziej nas związało ze sobą
rozpoczynając związk, wiedzieliśmy oboje na czym stoimy, z kim sie wiąrzemy, jaki jest partner
więc nie widzę w tym nic złego 
Re: związek... z przyjacielem?
No cóż... a co podpowiada Ci serce??
W związku jak dla mnie najważniejsza jest szczerość i otwartość.... zaufanie... bez tego nie da sie zbudowac związku......
Co do obecnego faceta... próbowałaś z nim rozmawiac, c zego Ci brakuje, co Ci nie pasuje ??
Co do przyjaciela... hmmm... w sumie związek powinien być oparty na przyjaźni... Ale pytanie, jak Ty się będziesz czuć, wychodząc z ramion jednego, idąc prosto w ramiona drugiego...
W związku jak dla mnie najważniejsza jest szczerość i otwartość.... zaufanie... bez tego nie da sie zbudowac związku......
Co do obecnego faceta... próbowałaś z nim rozmawiac, c zego Ci brakuje, co Ci nie pasuje ??
Co do przyjaciela... hmmm... w sumie związek powinien być oparty na przyjaźni... Ale pytanie, jak Ty się będziesz czuć, wychodząc z ramion jednego, idąc prosto w ramiona drugiego...
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: związek... z przyjacielem?
ieruj sie sercem . nie laduj sie w zwiazek tam gdzie serce niejest szczesliwe
Re: związek... z przyjacielem?
jakie to romantyczne
pomijam oczywiście obecnego faceta, określam tylko sytuację Twoją i Twojego przyjaciela.. Czyli zachował się w porządku mówiąc co do Ciebie czuje i to że nie ingerował w Twój związek.. Moim skromnym zdaniem powinnaś dać Wam szansę oczywiście jak już poukładasz sobie i ostatecznie zamkniesz rozdział z chłopakiem z którym jeteś obecnie.
Może akurat to będzie ta jedyna miłość? Warto zaryzykować
Gorąco trzymam kciuki żeby się wszystko poukładało
pomijam oczywiście obecnego faceta, określam tylko sytuację Twoją i Twojego przyjaciela.. Czyli zachował się w porządku mówiąc co do Ciebie czuje i to że nie ingerował w Twój związek.. Moim skromnym zdaniem powinnaś dać Wam szansę oczywiście jak już poukładasz sobie i ostatecznie zamkniesz rozdział z chłopakiem z którym jeteś obecnie.
Może akurat to będzie ta jedyna miłość? Warto zaryzykować
Re: związek... z przyjacielem?
Musisz to dobrze przemyśleć. Bo jeśli spróbujesz ze swoim przyjacielem i Wam nie wyjdzie, stracisz Go na dobre- przyjaźni nie odbudujecie. Jednak sama nie wierzę w przyjaźnie damsko-męskie, ale na związek budowany na przyjaźni- owszem. Wydaje mi się, że powinnaś spróbować. Pomału, bez pośpiechu. Po tym co napisałaś mam wrażenie, że uda Wam się! 
I tego też Ci życzę
I tego też Ci życzę
Re: związek... z przyjacielem?
Dziękuję wszystkim za odpowiedź 
padło pytanie co nie odpowiada mi w moim obecnym facecie - jestem młodą, energiczną dziewczyną, uwielbiam być w towarzystwie innych, wychodzić gdzieś i tak dalej, a mój obecny jest kompletnym przeciwieństwem, mam wrażenie, że ma 40 lat, a nie dwadzieścia parę.
A propos mojego Przyjaciela - zna mnie najlepiej na świecie, ja też mu bardzo ufam, wiem, że mogę na niego liczyć. Nie raz wpadł do mnie, gdy potrzebowałam pomocy, uczymy się często razem, ja też często pomagałam mu w sprawach sercowych (jest jedynym facetem jakiego znam, który nie wstydził się przy mnie płakać
). Problem w tym właśnie, że boję się dwóch rzeczy - raz, że go stracę, jeśli coś nam się nie uda, dwa - wiem jaki jest wrażliwy i jak bardzo by przeżywał, gdyby znów się nie udało. Ostatnia dziewczyna, z którą się spotykał i się nie udało, też była najpierw jego przyjaciółką... wiem, jak przez nią cierpiał, ale z drugiej strony wiem, że chociaż im się nie udało, nadal mają dobry kontakt jako przyjaciele
Nie, myślę, że nie byłoby tak, że "rzucam się w ramiona drugiego". Po długiej rozmowie ustaliliśmy, że jeśli się zdecyduję, by spróbować, to najpierw zerwę z chłopakiem i zapewne będę miewać chwile żalu, tęsknoty itd. i wtedy właśnie mój Przyjaciel będzie mógł się wykazać troską o mnie
powiedział, że jeśli by miał pewność, że ja tego chcę, może czekać...
padło pytanie co nie odpowiada mi w moim obecnym facecie - jestem młodą, energiczną dziewczyną, uwielbiam być w towarzystwie innych, wychodzić gdzieś i tak dalej, a mój obecny jest kompletnym przeciwieństwem, mam wrażenie, że ma 40 lat, a nie dwadzieścia parę.
A propos mojego Przyjaciela - zna mnie najlepiej na świecie, ja też mu bardzo ufam, wiem, że mogę na niego liczyć. Nie raz wpadł do mnie, gdy potrzebowałam pomocy, uczymy się często razem, ja też często pomagałam mu w sprawach sercowych (jest jedynym facetem jakiego znam, który nie wstydził się przy mnie płakać
Nie, myślę, że nie byłoby tak, że "rzucam się w ramiona drugiego". Po długiej rozmowie ustaliliśmy, że jeśli się zdecyduję, by spróbować, to najpierw zerwę z chłopakiem i zapewne będę miewać chwile żalu, tęsknoty itd. i wtedy właśnie mój Przyjaciel będzie mógł się wykazać troską o mnie
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: związek... z przyjacielem?
twoje zycie w twych rekach i ty musisz byc w nim szczesliwa . Wiec rob ,postepuj tak aby to zycie szczesliwe bylo TWOJE
-
AnaStazJa
Re: związek... z przyjacielem?
Oj powiało romantyzmem, oj powiało
Przechodząc do sedna, sama musisz zdecydować co jest dla Ciebie najlepsze. W związku z obecnym moim zdaniem nie ma sensu już tkwić. Będziesz w nim zwyczajnie nieszczęśliwa. Zresztą już jesteś z tego co piszesz.
A przyjaciel? Hmmm... ja bym na Twoim miejscu zaryzykowała. Chłopak jest na prawdę ok i myślę, że jak przyjdzie co do czego to stworzycie wspaniałą parę i na bank zatroszczy się o to, żeby Ci było jak najlepiej
Przyjaźń damsko-męska nie istnieje, ale związek oparty na przyjaźni jak najbardziej.
Powodzenia Wam życzę!
Przechodząc do sedna, sama musisz zdecydować co jest dla Ciebie najlepsze. W związku z obecnym moim zdaniem nie ma sensu już tkwić. Będziesz w nim zwyczajnie nieszczęśliwa. Zresztą już jesteś z tego co piszesz.
A przyjaciel? Hmmm... ja bym na Twoim miejscu zaryzykowała. Chłopak jest na prawdę ok i myślę, że jak przyjdzie co do czego to stworzycie wspaniałą parę i na bank zatroszczy się o to, żeby Ci było jak najlepiej
Przyjaźń damsko-męska nie istnieje, ale związek oparty na przyjaźni jak najbardziej.
Powodzenia Wam życzę!
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: związek... z przyjacielem?
w zyciu zawsze ryzykujesz bo to co przed to wielka niewiadoma . Ale sami tez dokonujemy wyborow
Re: związek... z przyjacielem?
Jak to się mówi, kto nie ryzykuje ten nie ma... i .... lepiej zaryzykować i załówać, niż żałować że się nie spróbowało...
decyzja nalezy do Ciebie
decyzja nalezy do Ciebie
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: związek... z przyjacielem?
sa to twoje decyzje . szukaj swego szczescia
Re: związek... z przyjacielem?
Dokładnie to samo powiedział mi podczas wczorajszej rozmowy!Kayira pisze:lepiej zaryzykować i załówać, niż żałować że się nie spróbowało...
-
AnaStazJa
Re: związek... z przyjacielem?
I miał w tym rację
Więc śmiało ryzykuj.
Życzę wam powodzenia
Życzę wam powodzenia
Re: związek... z przyjacielem?
lepiej jakbyś spróbowała, bo później mogłabyś mieć wyrzuty że jednak tego nie zrobiłas i gdybanie ..a co by było gdyby.. spróbować zawsze można
no to szczęścia :*
Re: związek... z przyjacielem?
Hej, minęło kilka dni, sytuacja powoli się wyjaśnia. Póki co mojemu obecnemu powiedziałam, że póki co potrzebuję od niego odpocząć i zobaczyć, czy za nim zatęsknię i to się okaże, czy wrócę. Zrozumiał.
W piątek byłam na mieście z moim Przyjacielem, zapoznałam go z moimi przyjaciółmi spoza naszej paczki, spędziliśmy świetny wieczór. Wczoraj zdałam prawo jazdy, byłam mega szczęśliwa, wpadłam do niego, spędziliśmy razem całe popołudnie, leżeliśmy przytuleni i rozmawialiśmy, ponownie mnie pocałował... Trzymajcie kciuki!
W piątek byłam na mieście z moim Przyjacielem, zapoznałam go z moimi przyjaciółmi spoza naszej paczki, spędziliśmy świetny wieczór. Wczoraj zdałam prawo jazdy, byłam mega szczęśliwa, wpadłam do niego, spędziliśmy razem całe popołudnie, leżeliśmy przytuleni i rozmawialiśmy, ponownie mnie pocałował... Trzymajcie kciuki!
Re: związek... z przyjacielem?
Zapowiada się ciekawie 
trzymam kciuki
trzymam kciuki
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
-
konstancia
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 13
- Rejestracja: wt kwie 30, 2013 9:11 pm
Re: związek... z przyjacielem?
Powiem tak: ja także związałam się ze swoim przyjacielem, którego znałam od 10 lat. Wiedział o mnie wszystko, był jedyną osobą która wiedziała o mnie dosłownie wszystko. Stało sie tak ze związaliśmy sie. Związek był wspaniałym on cudowny, rozumieliśmy sie bez słów. Kochaliśmy sie... w łóżku było nam cudownie, po prostu bajka. Niestety zwiazek sie skonczył ale tylko i wyłącznie z mojej winy i nie było to w żadnym wypadku związane z tym ze wczesniej byliśmy przyjaciółmi.
Wiec jak najbardziej, związek z przyjacielem to nic złego. Życzę wam powodzenia i życzę szczęścia
Wiec jak najbardziej, związek z przyjacielem to nic złego. Życzę wam powodzenia i życzę szczęścia
Re: związek... z przyjacielem?
Cześć
Teraz, po prawie pół roku, kiedy sytuacja się rozwiązała, pomyślałam, że może chciałybyście przeczytać, jak się dalej potoczyło
Zerwałam z moim byłym, lekko łatwo i przyjemnie, w sumie to ani przez moment za nim nie zatęskniłam. Ale z moim Przyjacielem... na początku było strasznie. Nie pocieszał, zbyt wiele oczekiwał. Kłótnie, ciche dni, znowu kłótnie. Z mojej strony rzucane hasła, że potrzebuję czasu, z jego strony niezrozumienie. Bardzo się niecierpliwił. Mamy dobrą wspólną paczkę i zawsze, gdy spotykaliśmy się sami albo wychodziliśmy całą ekipą, kończyło się spiną. Pewnego dnia postawił mi ultimatum - albo wreszcie spróbuję z nim być, albo odcina się ode mnie i od całej paczki i "zostanę sama". Poskutkowało. Przełamałam się i postanowiłam dać mu "na jakiś czas" to, czego oczekuje tylko po to, żeby się ode mnie odczepił.
I... ostatni miesiąc był chyba najlepszym w moim życiu
Rozumiemy się bez słów, a jednocześnie nie krępuje nas żadna rozmowa. Akurat się złożyło, że byliśmy razem już na dwóch imprezach rodzinnych i czuliśmy się wśród ludzi tak, jak gdybyśmy byli parą od lat. Jest we mnie kompletnie zakochany, świata poza mną nie widzi. Ostatnio usłyszałam od niego najpiękniejsze słowa na świecie. Patrzę mu w oczy, a on co chwilę odwraca wzrok. Pytam, dlaczego. I słyszę: "bo to takie niemęskie rozpłakać się ze szczęścia"...
Poza tym, gdy spotykamy się we dwoje, prawie nie wychodzimy z łóżka (hi,hi
) bo twierdzimy, że "nagadaliśmy się już dosyć w życiu, teraz musimy nadrobić te stracone 3 lata" ;D Jednym słowem - DZIĘKUJĘ WAM ZA SŁOWA OTUCHY, które zmotywowały mnie, żeby jednak spróbować. Warto, naprawdę! Jeśli kiedykolwiek któraś z Was będzie miała taki dylemat jak ja... nie wahajcie się. Próbujcie!
:
I... ostatni miesiąc był chyba najlepszym w moim życiu
Poza tym, gdy spotykamy się we dwoje, prawie nie wychodzimy z łóżka (hi,hi
Re: związek... z przyjacielem?
No to tylko pogratulować takiego zakończenia 
i życzyć Wam duuużo szczęscia
i życzyć Wam duuużo szczęscia
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
Re: związek... z przyjacielem?
o rany to super, że się odważyłaś i że teraz Wam się cudnie układa
pozostaje tylko życzyć szczęścia i oby to skończyło się oczywiście małżeństwem 
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość