Ogranicza się to u nas do włożenia ręki w majtki, kilku (jego) brutalnych ruchach i słowach "właź", po czym ciągnie mnie na siebie (a ja na górze nie lubię być).
Czy to normalne, że on woli bym zaspokajała go ręką? I ciągnie moją głowę do dołu, bo chce "loda"?
...
Czy to normalne, że leżę obok niego nago, a on nie chce mnie wziąć?
Na przykład wczoraj: zmienił pozycję, pół minuty był na górze "co ty gadasz?! jesteś jakaś wariatka! z piętnaście minut byłem na górze!" ...
To jakiś koszmar... Szukam winy u siebie. Wiem, jestem gruba. Pytam go "nie pociągam cię?" słyszę znowu "głupia jesteś".
Zero spontanu... Mam 21 lat i muszę prosić się o seks, a do mojego łóżka wkradła się rutyna...
W dodatku przez cały miesiąc kończył zgodnie we mnie. Zawsze uciekał... Oznajmiłam mu, że mogę być w ciąży. Usłyszałam, że to moja wina bo ja tego chciałam... Jestem załamana. Nie wiem co robić.
Mogę jeszcze dziś spakować się i uciec do rodzinnego domu, lub trwać w tym i jechać z nim do domu do Belgii...
Tak z innej beczki...
On jest ... szowinistą. Według niego powinnam tylko stać przy garnkach a on może leżeć na łóżku i oglądać TV cały dzień i pić piwo, albo spotykać się z kolegami...
Kocham go... Ale on nie ma o niczym pojęcia, jest ciemny, głupi, pusty... Walczę z nim ale się nie da!
Co robić?