Wypalone uczucia?
Wypalone uczucia?
Mam 21 lat, w czasach gimnazjum poznałam faceta 4 lata starszego od siebie. Bardzo mnie zauroczył, przez całe gimnazjum o nim marzyłam, niestety na próżno. Gdy szłam do 1 liceum wszystko się zmieniło, w tym również ja, dojrzałam (fizycznie, bo psychicznie uważam, że jeszcze byłam gówniarą) i mój obiekt westchnień w końcu się mną zainteresował, po 3 latach prób związania się z nim. Byłam zakochana po uszy, wszystkie pierwsze razy przeżyłam z nim, spędzaliśmy cudowne chwile, był mega romantyczny. Teraz mija nam 5 lat naszego wspólnego związku i jestem załamana. Nagle w mojej głowie pojawiły się wątpliwości...czy ja go jeszcze kocham? I wiem, że kocham go, bo cięzko być z kimś 5 lat bez miłości, ale czuję, że uczucie się wypaliło. Nie mam już ochoty z nim się widywać (mimo iż widujemy się tylko w weekendy, bo ja studiuję), rozmawiać, przytulać, czasami mam nawet wrażenie, że siebie zmuszam do seksu z nim, mimo iż jest mega seksowny i nasz seks jest również cudowny. On zauważył to, że zrobiłam się dla niego zimna, porozmawiałam z nim o tym, ale on chyba uważa, że to mój kolejny kaprys przed okresem i że mi przejdzie. A ja od 2 tygodni czuję, że nie chce z nim wiązać przyszłości, a z drugiej strony nie wyobrażam sobie życia bez niego... I już sama nie wiem co robić, czy to są wypalone uczucia? Czy to minie? Czy powinnam zakończyć ten związek czy ratować to jak się tylko da? Nie mam pojęcia co robić, mam wrażenie, że jestem z nim tylko z przyzwyczajenia... doradźcie kobietki 
Re: Wypalone uczucia?
W sumie to ciezko cos doradzic. Bo niby nie chcesz z nim przyszlosci i bez niego tez nie..
Moze pora cos zmienic w zyciu. Jakies ozywienie do zwiazku wprowadzic?
Moze pora cos zmienic w zyciu. Jakies ozywienie do zwiazku wprowadzic?
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
- Damian Parcel
- Miła Kobietka
- Posty: 47
- Rejestracja: śr lut 01, 2017 12:11 am
Re: Wypalone uczucia?
Wiesz każdy związek przechodzi przez różne etapy: namiętność (seks) później intymność (bliskość, wzajemne rozumienie się) i zaangażowanie (czyli przywiązanie). Te etapy na siebie oczywiście nachodzą i z reguły występują w tej kolejności. Namiętność z czasem spada, każdy to przeżył. Ważne by w związku była więź, intymność, bliskość - bo na samym zaangażowaniu, to ciągną wypalone małżeństwa.
Ale ważne jest też to, czego Ty chcesz od związku. Jeśli dla Ciebie liczy się bardzo ta namiętność, to nie ma w tym nic złego. Głównie jednak kobiety szukają tej intymności, tego "porozumienia dusz" - jeśli to również zniknęło w związku, to nie ma tak naprawdę go z czego odbudowywać. Jeśli ani Cię nie pociąga, ani nie czujesz, że on jest Ci bliski, to zostaje tylko poczucie obowiązku...a to niszczy wszystkich ludzi, którzy pragną miłości.
Ale ważne jest też to, czego Ty chcesz od związku. Jeśli dla Ciebie liczy się bardzo ta namiętność, to nie ma w tym nic złego. Głównie jednak kobiety szukają tej intymności, tego "porozumienia dusz" - jeśli to również zniknęło w związku, to nie ma tak naprawdę go z czego odbudowywać. Jeśli ani Cię nie pociąga, ani nie czujesz, że on jest Ci bliski, to zostaje tylko poczucie obowiązku...a to niszczy wszystkich ludzi, którzy pragną miłości.
Mam nadzieję, że komuś pomoże