W kropce...

Co zrobić w trudnych chwilach? Jak stworzyć udany związek? Co denerwuje nas w mężczyznach? Czy kobiety są z Wenus a faceci z Marsa? Na te i inne pytania możemy porozmawiać właśnie w tym dziale.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
mechaniczka92
Miła Kobietka
Posty: 84
Rejestracja: wt kwie 02, 2013 4:07 pm

W kropce...

Post autor: mechaniczka92 »

Dawno mnie nie było...
Drogie panie. Żyję w toksycznym związku z alkoholikiem. Na początku było dobrze. Zachowywał się w miarę w porządku. Jego historia jest taka, że miał wypadek w pracy, jest na rencie, co jakiś czas dostaje wyrównanie odszkodowania (ostatnio było to 40 tys. euro). Rzuciła go kobieta po 13 latach związku. Między nami jest identyczna różnica.

Kiedy dostał te pieniądze powiedziałam mu, że nic od niego nie chcę. Dał... A teraz wypomina. Ja nie mogę znaleźć pracy. Dla ludzi z moim wykształceniem jej nie ma nawet za granicą. Do sprzątania też nie mam kwalifikacji (tak mi powiedziano w biurze). On nie chce iść do pracy, woli pić z kolegami i mnie obwinia, że nie mamy pieniędzy. Tak, lodówka jest pusta, palimy pety z ulicy. Nawet nie chodzi o to, bo ja do biedy jestem przyzwyczajona.
On cierpi na depresję i w dodatku ma nabytą padaczkę alkoholową. Zawsze przy nim byłam w czasie ataku, lub pilnowałam go, gdy mógł go dostać.
Ostatnimi czasy on mnie nie szanuje, szarpie mnie a jak ja się nie odzywam on mnie prowokuje i sama zaczynam się z nim bić. Nikt by chyba nie zniósł jazdy po swoich rodzicach. Ma schizy, wymyśla że coś powiedziałam, lub że on czegoś nigdy nie mówił choć to zrobił. Mam wydzielone pory na spanie (w nocy nie śpię, on się dziwi, że w dzień nadrabiam), na śmiech, na odzywanie a każde moje słowo jest podważane. Ciągle uważa mnie za głupią, uważa, że mam dorosnąć bo w/g niego on chce zrobić ze mnie kobietę (czyli powinnam bez słowa znosić jego zachcianki, sprzątać po nim, robić wszystko i siedzieć w domu). Nie pozwala mi na nic, wszystko co dotknę zaraz chce sprzedać np. komputer, czy playstation, albo nawet świnki morskie, które kupił mi bo go poprosiłam a on się zgodził (chciałam jedną, a on chciał drugą i królika). Wszystko mu przeszkadza, wymyśla mi od burdelary bo nie sprzątam, bo nie będę po nim sprzątać puszek, petów i wynosić ciągle naczyń bo on jest takim szowinistą, że nawet po sobie nie zmyje. Ostatnio nawet nie chce mnie dotykać, ani nawet tulić. On może (załóżmy leży i przywali mnie cielskiem) a do mnie mówi "nie dotykaj mnie". Drżę za każdym razem gdy wraca do domu. Czasem wcale na noc nie wraca. Woli kolegów. Ciągle mnie straszy, że ludzie chcą mnie zabić, że jestem taka i owaka... Bo się bronię bo nie lubię jego kolegów i mówię to jasno. Ubliża mi od głupich, niedorozwiniętych, że niby ja mam problemy z pamięcią bo np. zapomnę czasem gdzie coś położę a to normalne. Nigdy mnie nie słucha, jak mu kolega to samo powtórzy, to wtedy jest okey a przecież ja tak nie mówiłam, co nie?

Do czego zmierzam. Bez powodu ostatnio wyzwał mnie od ku*wy. Wściekłam się i dałam mu w twarz. Rzucił się na mnie i uderzył mnie głową w nos. Przypadkiem rozbiłam jego ukochany telewizor za 500 euro. On bardziej go kochał niż mnie... Całe miasto wiedziało, że ja rozbiłam mu telewizor! Nie ma żadnego poszanowania dla prywatności. Ja natomiast poskarżyłam się jego bratu i bratowej. Oni widzieli nie musiałam nic mówić jak on mnie traktuje, jak mam robić wszystko co on mi każe a jak podeszłam się przytulić, on wykręcał mi ręce przy wszystkich.
Bratowa ukryła mnie przed nim na dole w pokoju, przy jej dzieciach (ma dwóch chłopców). Jeden z nich w listopadzie kończy 15 lat. Ten chłopak jest cudowny i żałuję naprawdę, że nie jest starszy. On robi wszystko to, czego mój facet nie robi. Okrywa mnie kołdrą, odgarnia włosy z twarzy kiedy śpię, utulał mnie do snu, masował mi plecy (mam problem z kręgosłupem i kiedy mi strzelił, mój facet przeszedł po mnie - dosłownie) i stopy. Którejś nocy wymknął się ze swojego łóżka na mój materac. Było mi tak zimno (jestem zmarzlakiem poza tym nerwy też swoje robią). Ogrzał mnie i zaczął mnie nagle miziać tak, jak mój facet tego nie robi (u niego gra wstępna ogranicza się do złapania mnie za ramię i słów: jeszcze masz majtki?). Po brzuchu, delikatnie opuszkami palców, po plecach, po bokach. Rozmawialiśmy. On stwierdził, że mi też się coś od życia należy, bo dobrze wie (mój facet ma długi język), jak u nas odbywa się zbliżenie. Skończyło się na tym, że dzieciak przeżył ze mną swój pierwszy pocałunek (u mojego chłopa nie ma mowy o pocałunkach... a ja to lubię). Później stwierdził, że żałuje, że nie jest starszy, że byłby ze mną i dbałby o mnie nie to co jego wujek. Heh, stwierdził nawet, że gdybym z jego wujem nie była, wziąłby mnie ... Od tamtego momentu ciągle ciągnie mnie w jakiś zakamarek domu i całuje się ze mną... albo gada takie fajne sprośne rzeczy. Wiem, to złe i miałam wyrzuty sumienia. Ale dzięki niemu czuję się niezwykle kobieco i jakoś taka dowartościowana...

Jestem w kropce, nie wiem co robić, jestem daleko od domu bo za granicą, mam szansę jechać do domu ale jest jeden problem. Od kilkunastu dni spóźnia mi się okres. Mam nerwicę i ostatnie dni były dla mnie koszmarem. Mam taki ścisk w żołądku, że nie jem, tylko kawa i papierosy... aż mi powietrza brakuje z nerw czasami i boję się ciągle się boję. Mam objawy jak przy okresie, boli mnie brzuch, dostaję pryszczy na twarzy, puchnę i czuję jakbym ten okres miała ale go nie mam! Nie wiem co robić kompletnie boję się, bo ten człowiek zniszczy mnie a na dodatek mam chory kręgosłup i ciąża może mnie posadzić na wózek... A on mnie jeszcze dobije i kopnie ...
Co mam zrobić? Powinnam już wrócić do domu?

Wojna jest też o samochód. Kupił auto, zarejestrował je na mnie a ubezpieczenie jest na mojego ojca by było taniej. On chce tym wozem po pijaku jeździć i ma w dupie, że może rozbić. Ja w/g niego nie umiem jeździć mam wozić jego kolegów pijaków a zawiozłam mu dupę do Polski i z Polski bez ani minuty snu a on nie ujechał ani centymetra bo był pijany. Jego koledzy już wiedzą i cisną mi, że nie mam prawa do tego samochodu bo on go kupił. Tak się skarży... Rodzina mojego faceta daje mi błogosławieństwo do tego, bym zabrała to auto w ramach rekompensaty za te krzywdy i nerwy. Poza tym oni też nie będą mieli problemów. I ciągle wojna o ten wóz...

Nie wiem co mam robić. Szkoda mi tego dzieciaka bo teraz nie widziałam go weekend (jego matka się skapnęła że coś na rzeczy i mamy dystans) i tęsknię za nim a jego brat ciągle nas pilnuje albo skarży do matki... Nie wiem kompletnie jestem w kropce...
Oh, I could write a milion stories,
Tales of love, and hate, and pain,
And my fears would truly frighten,
Any ordinary man...
Awatar użytkownika
Sol
Miła Kobietka
Posty: 95
Rejestracja: pt sie 29, 2014 12:57 am

Re: W kropce...

Post autor: Sol »

Jesteś w kropce, bo? Nie rozumiem. Czytałaś w ogóle co sama napisałaś? Masz jeszcze jakieś wątpliwości co robić?
Naprawdę nie ogarniam tego, że niektóre kobiety (które mają naturalny instynkt samozachowawczy) potrafią żyć w chorych związkach i jeszcze się zastanawiać co robić. Serio? Facet się znęca, jest bezużyteczny... a Ty się zastanawiasz? Nad czym?
Dzieciakiem się lepiej nie zajmuj, bo to zwykła burza hormonów i przy pierwszych obowiązkach jak odpowiedzialność, konsekwencja, chłopak zmięknie i się wycofa. Nie warto.

Przede wszystkim szacunek do siebie, dziewczyno.
Niech pozytywna energia Cię nie opuszcza.
Awatar użytkownika
Luna
Gadatliwa Kobietka
Posty: 642
Rejestracja: wt wrz 09, 2014 7:40 am

Re: W kropce...

Post autor: Luna »

Kobietko uciekaj od niego jak najdalej bo sobie zycie zmarnujesz....Ciąże raczej możesz u siebie wykluczyc bynajmniej mi sie tak wydaje niebawem powinnas dostac okres, za duzo masz stresu i dlatego Ci sie spoznia.Tez tak mialam przez stres.
Co do twojej sytuacji jak mozesz sobie pozwalac na takie traktowanie . Przeciez to jest nie do pomyslenia.Wracaj do domu poki masz szanse :)
A ta historia z siostrzencem twojego faceta jest jak z filmu , to niebywałe ze 15 letni chłopiec jest na tyle dojrzaly i odwazny zeby uwodzic starsza od siebie kobiete , i to jest zastanawiajace ze wie jak to robic. A moze nie chcesz wracac bo sie zakochalas w tym chlopcu? Dzieki niemu poczułas sie kobieta dowartosciowal Cię :) ale uwazaj bo Chlopak moze sie w tobie zakochac i bedzie cierpial.Zakoncz to poki jest jeszcze czas na to i wracaj do domu poki masz szanse.
POKONAM TRUDY, MOZOŁY CZY BĘDZIE GORZEJ CZY LEPIEJ
UŚWIĘCĘ SŁOWEM ANIOŁY, ONE POMOGĄ MI WZLECIEĆ...
Vikaa
Jestem tu nowa :)
Posty: 9
Rejestracja: śr wrz 17, 2014 8:18 am

Re: W kropce...

Post autor: Vikaa »

życie jest za krótkie by tak się męczyć.
Awatar użytkownika
Astra
Super Gaduła
Posty: 1827
Rejestracja: sob mar 22, 2014 1:28 am

Re: W kropce...

Post autor: Astra »

A ja powiem tylko , ze takiego chaosu i cyrku nie widzialam ani slyszalam.
Trzeba naprawde byc totalnie zakreconym by dac tak soba poniewierac i manipulowac.
Przeciez ten koszmar z ,diabelska,, atmosfera psychicznego mocowania sie jest nie do wytrzymania.
Zadziwiasz mnie tkwiac w takim psychicznym bajzlu.
Zastanawia mnie ,co musi sie stac, bys przejrzala na oczyska i zrozumiala, ze zycie i funkcjonowanie w takim rozgardiaszu emocjonalnym pelnym agresji i przemocy jest destrukcyjny.
To Twoje zycie i to Twoj koszmar , ale warto posluchac rad ludzi ktorzy patrza na to Twoje zycie zupelnie z innej perspektywy i oceniaja fakty a nie emocje.
Moze choc toche ten moj dosc ostry w wymowie komentarz zmobilizuje Cie do solidnych przemyslen. :pisze:
Awatar użytkownika
Adidasowa
Kobietka Expert
Posty: 4637
Rejestracja: wt kwie 02, 2013 6:31 pm

Re: W kropce...

Post autor: Adidasowa »

"Palimy pety z ulicy"... boże. Mówisz, że bieda, a palisz? ciekawe. Dobra przejdę do rzeczy. CO Ty z tym człowiekiem jeszcze robisz? Zostaw "toto", bo się do niczego nie nadaje. DO końca życia chcesz tak żyć? ciągle w stresie, bita, poniżana ? ja sama miałam w pewnym stopniu podobną sytuację z facetem, ale przejrzałam na oczy. Więc radzę Ci z serca: odejdź od niego, zostaw go samego, niech ten człowiek Cię nie niszczy... jak go zostawisz to poczujesz mega ulgę, poczujesz się jak ptak wypuszczony na wolność, uwierz mi. A on niech się zajmie alkoholem i kolegami.
A dzieciaka sobie odpuść... on ma 15 lat. Czego Ty oczekujesz? Hormony mu szaleją i sam pewnie nie wie co robi, może byłaś pierwszą kobietą, którą w ogóle dotykał i stąd taka reakcja, pocałunek. Nie pakuj się w to, bo zaszkodzisz i jemu i sobie.
`Co w niej jest, co w niej jest czego nie mam ja?
Blask i mrok - pogubiona w snach,
Blask i mrok - co więcej miałam dać?
oOosylwiaoOo

Re: W kropce...

Post autor: oOosylwiaoOo »

Jestem tego samego zdania....uciekaj jak najdalej, szkoda marnować sobie życia.
Naprawdę jestem w szoku jak przeczytałam Twoją historię. Kobieto miej do siebie szacunek, zostaw tego pajaca, bo inaczej nie można tego określić... Jak można dawać się tak poniżać. Przestań się go bać....i zacznij szczęśliwe życie na nowo. Jeżeli chodzi o 15latka, to nie wiem co mam powiedzieć. Ważne, że pokazał Ci kim naprawdę jesteś.
megTJ
Jestem tu nowa :)
Posty: 5
Rejestracja: śr wrz 17, 2014 9:09 pm

Re: W kropce...

Post autor: megTJ »

Zapewne nie napisze nic nowego- powinnas uciekac i to jak najdalej. Nie bardzo rozumiem czemu wlasciwie jeszcze z nim jestes, boisz sie samotnosci? U kobiet, ktore maja niskie poczucie wartosci czesto pojawiaja sie takie chore zwiazki... po prostu uwierz w siebie, bo noe zaslugujesz na takie traktowanie, jestes swietna kobieta i zaslugujesz na szczescie a nie na faceta, ktory Cie niszczy psychicznie. Co do tego15latka- jak dla mnie jest to doskonaly przyklad na to, ze poszukujesz w swiecie akceptacji, oczywiscie nie ma w tym nic zlego, ale musisz pamietacze to przede wszystkim Ty sama musisz soeboe pokochac, sama musisz sie akceptowac, bo dopoki nie bedziesz szczesliwa sama ze soba, to nie bedziesz szczesliwa z nikim innym w zwiazku. Moze moja teoria jest mylna co dp Ciebie, ale poczulam ze wlasnie o to chodzi, ze musze Ci to napisac, ze tego wlasnie potrzebujesz. A co do ciazy spokojnie, mialas wiele stresujacych sytuacji ostatnio, wiec okres ma prawo sie spozniac i wariowac, nie musisz byc w ciazy :)
Awatar użytkownika
puertorico
Jestem tu nowa :)
Posty: 14
Rejestracja: pt wrz 19, 2014 11:27 pm

Re: W kropce...

Post autor: puertorico »

Oczywiście, że uciekaj, jak najdalej i jak najszybciej... masakra po prostu. Przeczytaj sama jeszcze raz, co napisałaś...
ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość