Jestem mamą półtorarocznego dziecka. Miałam bardzo trudne początki mojej przygody z rodzicielstwem. Mianowicie urodziłam syna jeszcze studiując dziennie. Musiałam jednak wziąć dziekankę bo miałam tak problematyczną ciążę, że leżałam często w szpitalu z powodu bardzo ciężkiej cholestazy ciążowej. Nie ma pojęcia dlaczego je przebieg był taki ciężki. Może z powodu depresji? Pamiętam że leżałam przez prawie całą ciążę w łóżku i nie miałam siły wstać (psychicznie) Byłam przerażona o życie dziecka i swoje. Urodziłam w 7 miesiącu nagle. Syn spędził ponad miesiąc w szpitalu, a ja nie wiem co czułam? Wyrzuty sumienia, wstyd, strach, panikę, żal do świata, ból, samotność. Nie mam niestety przyjaciółki z którą mogłabym na ten temat porozmawiać. Miałam koleżanki, które nie umiały się odnaleźć w mojej nowej roli i nie chciały ze mną już rozmawiać. Ja też nic nie robiłam, żeby utrzymywać kontakt. Mój mąż przejął bardzo moją rolę mamy. Bardzo mi pomagał a ja czułam się przez to coraz gorzej. Czuję się tak beznadziejna mama, że nie umiem nią teraz być. Sama jakoś się wycofuje. Wiecie, że nawet nie mam po co wyjść z domu? Potrafię tak siedzieć i nic nie robić całymi dniami oprócz sprzątania, gotowania i opieka nad dzieckiem. Mój mąż za to uwielbia opiekę nad synkiem i jest w tym doskonały. Ja taka nie potrafię być. Co byście doradziły? Jak radzić sobie? Jak walczyć z tym wszystkim i być wspaniałą opiekuńczą mamą?
Trudne początki macierzyństwa
-
ZorzaPolarna
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 1
- Rejestracja: sob gru 27, 2025 8:05 pm
Trudne początki macierzyństwa
Hej dziewczyny
Jestem mamą półtorarocznego dziecka. Miałam bardzo trudne początki mojej przygody z rodzicielstwem. Mianowicie urodziłam syna jeszcze studiując dziennie. Musiałam jednak wziąć dziekankę bo miałam tak problematyczną ciążę, że leżałam często w szpitalu z powodu bardzo ciężkiej cholestazy ciążowej. Nie ma pojęcia dlaczego je przebieg był taki ciężki. Może z powodu depresji? Pamiętam że leżałam przez prawie całą ciążę w łóżku i nie miałam siły wstać (psychicznie) Byłam przerażona o życie dziecka i swoje. Urodziłam w 7 miesiącu nagle. Syn spędził ponad miesiąc w szpitalu, a ja nie wiem co czułam? Wyrzuty sumienia, wstyd, strach, panikę, żal do świata, ból, samotność. Nie mam niestety przyjaciółki z którą mogłabym na ten temat porozmawiać. Miałam koleżanki, które nie umiały się odnaleźć w mojej nowej roli i nie chciały ze mną już rozmawiać. Ja też nic nie robiłam, żeby utrzymywać kontakt. Mój mąż przejął bardzo moją rolę mamy. Bardzo mi pomagał a ja czułam się przez to coraz gorzej. Czuję się tak beznadziejna mama, że nie umiem nią teraz być. Sama jakoś się wycofuje. Wiecie, że nawet nie mam po co wyjść z domu? Potrafię tak siedzieć i nic nie robić całymi dniami oprócz sprzątania, gotowania i opieka nad dzieckiem. Mój mąż za to uwielbia opiekę nad synkiem i jest w tym doskonały. Ja taka nie potrafię być. Co byście doradziły? Jak radzić sobie? Jak walczyć z tym wszystkim i być wspaniałą opiekuńczą mamą?
Jestem mamą półtorarocznego dziecka. Miałam bardzo trudne początki mojej przygody z rodzicielstwem. Mianowicie urodziłam syna jeszcze studiując dziennie. Musiałam jednak wziąć dziekankę bo miałam tak problematyczną ciążę, że leżałam często w szpitalu z powodu bardzo ciężkiej cholestazy ciążowej. Nie ma pojęcia dlaczego je przebieg był taki ciężki. Może z powodu depresji? Pamiętam że leżałam przez prawie całą ciążę w łóżku i nie miałam siły wstać (psychicznie) Byłam przerażona o życie dziecka i swoje. Urodziłam w 7 miesiącu nagle. Syn spędził ponad miesiąc w szpitalu, a ja nie wiem co czułam? Wyrzuty sumienia, wstyd, strach, panikę, żal do świata, ból, samotność. Nie mam niestety przyjaciółki z którą mogłabym na ten temat porozmawiać. Miałam koleżanki, które nie umiały się odnaleźć w mojej nowej roli i nie chciały ze mną już rozmawiać. Ja też nic nie robiłam, żeby utrzymywać kontakt. Mój mąż przejął bardzo moją rolę mamy. Bardzo mi pomagał a ja czułam się przez to coraz gorzej. Czuję się tak beznadziejna mama, że nie umiem nią teraz być. Sama jakoś się wycofuje. Wiecie, że nawet nie mam po co wyjść z domu? Potrafię tak siedzieć i nic nie robić całymi dniami oprócz sprzątania, gotowania i opieka nad dzieckiem. Mój mąż za to uwielbia opiekę nad synkiem i jest w tym doskonały. Ja taka nie potrafię być. Co byście doradziły? Jak radzić sobie? Jak walczyć z tym wszystkim i być wspaniałą opiekuńczą mamą?
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości