Jestem w zwiazku nie cale 2 miesiace (fakt to nie duzo) miedzy mna a chłopakiem jest 8lat roznicy.Jak w kazdym zwiazku bywaja klotnie ale tez chwile szczęścia.
W ten poniedzialek zapomnial sie wylogowac z facebooka wiec zobaczylam jedna wiadomosc (bo tylko tyle zdarzylam zaraz mi wzial zamknal laptopa) z trescia do jakiejs dziewczyny ,,Co tam lamusku ja jednak nie wyjezdzam dzisiaj wiec mozemy pic " co do wyjazdow to wyjezdza co tydzien(w czwartek) do pracy na 4 dni .Wkurzylam sie i zawiodlam na niam .. nie dowierzalam w to bo zawsze to on mi gadal ze to ja go pewnie zdradzam itp a ja bylam wporzadku wobec niego, ufalam mu .! Przepraszal i tlumaczyl sie ze to na zarty bylo przy kolegach..powiedzialam ze mu nie wierze do srody bylam wredna strasznie dla niego...co chwile mu dowalałam z tym ze z nia pisal ..moze przesadzalam ale ta zlosc siedziala we mnie fakt ze on nawet sie staral..W środe juz bylam troche milsza ale nadal chwilami mu dowalałam i w koncu powiedzial ze mam isc do domu od niego to spytalam czy jest pewny i poszlam.Potem mu pisalam sms-y ze przepraszam bo moze i przesadzalam juz ze zalezy mi bo go kocham to ten pisal ze to nie ma sensu bo nawet jak sie staramy to wychodzi na zle , ze nie bylo w tym zwiazku dobrze od poczatku ( ja twierdze ze bylo , mam z nim tez dobre wspomnienia i wiem ze on tez je ma..bo za co niby mnie pokochal ? ) i zebysmy sobie dali juz spokoj..to mu napisalam ze dajmy sobie tydzien i jesli bedzie zle to sie rozstaniemy napisal ze ok.Pozniej chodzilam sama po parku placzac i proszac Boga zeby mi pomogl ..napisalam do niego ze co robi ..i prosilam sie abym mogla przyjsc do niego to zgodzil sie chociaz twierdzil ze nie ma ochoty mnie widziec bo ma juz i tak zly humor przeze mnie.Gdy bylam u niego ja staralam sie rozmawiac i tlumaczyc moje zachowanie a on siedzial na laptopie i tylko sie smial i mowil ze sobie wkrecam itp (jak gdyby nigdy nic) pytam sie go czy ma to sens mowi ze nie to spytalam po co ze mna jest to odp ze mnie kocha i dlatego chcialam sie przytulic to mnie odepchal ..potem gdy wychodzilam chcialam mu dac buziaka na pozegnanie to powiedzial ze mi nie da i czesc . Nie odezwal sie .. ja cala noc nie spalam i plakalam jak glupia.. napisalam mu sms-a po 1 o tym jak to jest wazny i zeby dal nam szanse zeby pamietal o tym ze go kocham itp ...pewnie spal i nie odp dlatego rano o 5 napisalam ze stracilam sily zeby normalnie funkcjonowac i zeby walczyc o ta milosc ..ze poddalam sie a on wygral..i jesli nie bedzie walczyl nadal o nasz zwiazek to bitwa dobiega konca ..mial oddac mojej mamie walizke wiec napisalam mu zeby ja oddal bo jej potrzebuje mama . to ten mi napisal o ktorej godz bedzie . akurat bylam w szkole .Mama z nim rozmawiala ze czemu ja nie spalam cala noc i plakalam to powiedzial ze troche sie poklocilismy i powiedzial ze sie odezwie do mnie..nie odezwal sie..caly dzien plakalanm nawet na lekcjach...on wyjechal na ten swoj wyjazd do pracy .. napisal mu sms-a wieczorem zeby tam uwazal na siebie i jesli moze to niech mi da znac czy wszystko okey u niego.napisal do mnie o 5 rano ze wszystko spoko i zebym sie nie martwila o niego bo to on powinien o mnie tym co ja bede tutaj robila jak go nie ma na weekend i zyczyl mi milego dnia.napisalam ze nic nie bede robila bo chora jestem i do lekarza jade zaraz. to odp ,,Znowu..z Toba to jest koniec..do szkoly paparuchu ;p " napisalam mu ze ide na polski tylko ale pierw do lekarza i dziekuje za walizke ze ja oddal mojej mamie.Nie pisal nic juz ... ja bylam w szpitalu na kroplowce i spalam caly dzien w domu..bo przez to chodzenie po parku w deszczu sie doprawiłam ..Wstalam i napisalam mu sms-s odrazu ,,Co tam slychac Słonce ;*" to mi napisal ,,Nie tancz tyle bo Ci dupa peknie