Toksyczność?

Co zrobić w trudnych chwilach? Jak stworzyć udany związek? Co denerwuje nas w mężczyznach? Czy kobiety są z Wenus a faceci z Marsa? Na te i inne pytania możemy porozmawiać właśnie w tym dziale.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
TuszNaRzęsach
Jestem tu nowa :)
Posty: 21
Rejestracja: wt kwie 29, 2014 3:52 pm

Toksyczność?

Post autor: TuszNaRzęsach »

Od pewnego czasu zastanawiam się, czy mój związek jest toksyczny... Nie będę tutaj opisywała przebiegu mojej relacji bo to za dużo klikania w klawiaturę, ale mam do Was kochane taką malutką prośbę. Mogłybyście mi powiedzieć, jak Wy postrzegacie toksyczność w związku? Może któraś z Was ma jakieś doświadczenia związane z nią i jest w stanie mi powiedzieć czym się objawia i czy można taki związek uratować, czy raczej uciekać gdzie pieprz rośnie bo nic z tego nie będzie? Chciałabym tylko zaznaczyć, że mój związek trwa dopiero 2 lata i jest po bardzo wielu przejściach, a nawet 2 miesięcznym rozstaniu... Czekam na odpowiedzi ;*
Kobiecie łatwiej jest przyznać, że nie ma racji gdy ją ma niż gdy jej nie ma.
(Marylin Monroe)
Awatar użytkownika
Astra
Super Gaduła
Posty: 1827
Rejestracja: sob mar 22, 2014 1:28 am

Re: Toksyczność?

Post autor: Astra »

Skapo tych informacji od Ciebie by moc odniesc sie do konkretnych symptomow
swiadczacych o toksycznosci zwiazku.
Piszesz , ze zwiazek Twoj jest po przejsciach i to burzliwych do rozstania wlacznie.
Wobec tego dobrze byloby bys zastanowila sie co Ty sama uwazasz za toksycznosc.
Czy sa to okreslone zachowania wobec Ciebie , czy tez moze slepa milosc itd.
By moc mowic o tosycznosci zwiazku trzeba najpierw poszukac tego czegos co uznac mozna za toksycznosc i to cos po prostu nazwac po imieniu.
Warto wiedziec , ze toksyczny czyli zatruwajacy i destrukcyjny zwiazek potrafi trwac i trwac , prawie , ze w nieskonczonosc, bo partnerzy nie potrafia uwolnic sie od siebie z roznych powodow i zaleznosci.
Czesto zle traktowanie jednego z partnerow , alkoholizm czy nawet zazdrosc potrafia niszczyc zwiazek i doprowadzic go do uczuciowego bankructwa.
Czasami jeden z partnerow chce przerwac takie toksyczne piekielko ale jak powiedzialam , po prostu nie ma odwagi ani silnej woli by powiedziec stop i odejsc.
Zawsze cos stoi na przeszkodzie w podjeciu decyzji i uwolnieniu sie od tego toksycznego szalenstwa.
Pytasz czy taki zwiazek toksyczny mozna uratowac?
Zawsze mozna probowac , ale powodzenie zalezy wylacznie od przyczyny tej toksycznosci i ew .checi jej usuniecia przez obu partnerow.
Trzeba rozmawiac i to szczerze wykladajac przyslowiowa kawe na lawe.
Przyznaje, ze nie jest to latwa rozmowa a tymbardziej decyzja .
:roll:
Awatar użytkownika
Hadassa
Moderatorka
Posty: 22168
Rejestracja: czw mar 14, 2013 11:43 am

Re: Toksyczność?

Post autor: Hadassa »

Toksyczny czyli przede wszystkim destrukcyjny...
Ciężko jest go jednoznacznie zdefiniować..
Ale jest przede wszystkim wtedy kiedy partnerzy nawzajem, lub jedna ze stron jest manipulowana, krzywdzona
Często trwa się w takim związku oszukując siebie że to jest miłość... że partner/partnerka sie zmieni...
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
vaniliiia
Kobietka Expert
Posty: 2934
Rejestracja: wt lut 26, 2013 7:58 pm

Re: Toksyczność?

Post autor: vaniliiia »

Dla mnie toksyczny związek to taki, kiedy m.in czujemy się w nim źle, kiedy nie chcemy się widzieć z drugą połówką i wiemy że jest nam z nią źle... Albo nawet się jej boimy..
To też jest toksyczny związek.
poza tym związek toksyczny to tez taki, kiedy np w związku jesteśmy bite czyli
->przemoc domowa..,
->awantury są notorycznie i to dosyc ostre( np rzucanie talerzami, jakies wyładowywanie złości w sposob taki, ze np mąż demoluje cały dom i nie zwaza uwagi na to czy ci zrobi krzywde czy nie) a ty sie boisz potem w ogole odezwac, bo nie chcesz kolejnej takiej awantury...
->kontrola! czyli jesteś ciągle sprawdzana przez swojego dajmy na to męża(jakieś bilingi, detektywi itp) :P
->przesadna zazdrość(nie mozesz nigdzie wychodzic, jestes zamykana w domu..)
->szantaże..
->znęcanie się psychiczne..
-> seks na siłę.. np mieszkacie razem i on cie ciągle zmusza do tego seksu, bo inaczej z tobą zerwie, albo ma jakieś inne "szantażyki".. no i ty się na to wszystko zgadzasz.. Ty nie jesteś szczęśliwa, i nie chcesz potem tego robić..

dla mnie to wszystko jest toksyczne... i to wszystko nie powinno się dziać w SZCZĘŚLIWYCH, PRAWDZIWYCH związkach!

Takie przyklady..
Choc szczerze fajniej by bylo jakbys opisala co tam sie u ciebie dzieje, napewno bysmy doradziły ! :)
Obrazek


♦ ♦ ♦ ♦ ♦ ♦ ♦ ♦ ♦ ♦ ♦ ♦ ♦
Vice Miss Babskich Spraw 2013
Awatar użytkownika
Jamelia
Moderatorka
Posty: 3270
Rejestracja: ndz sty 06, 2013 2:47 pm

Re: Toksyczność?

Post autor: Jamelia »

W fatalnej sytuacji znajduje sie osoba która taki związek odbiera jako toksyczny, tzn, że musi przyjmować na klatę wiele niesprawiedliwości od partnera. Jeśli on nie zauważa i nie widzi potrzeby aby zmienić relacje w związku to nie można tego uratować, tak jak nie mozna kochać za dwoje...
Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie...
Awatar użytkownika
TuszNaRzęsach
Jestem tu nowa :)
Posty: 21
Rejestracja: wt kwie 29, 2014 3:52 pm

Re: Toksyczność?

Post autor: TuszNaRzęsach »

ciezko mi z tym, ze czesto odnosze wrazenie iz on wszystkie moje bledy przesadnie wyolbrzymia, a gdy on zrobi cos zle to padaja slowa 'kazdy ma prawo do bledow'. Byl calkiem niedawno taki czas, ze myslalam o rozstaniu, jego szacunek do mnie jest watpliwy co budzilo we mnie zlosc i chec odejscia. Ale bardzo go kocham, to facet mojego zycia- czuje to... Swietnie sie czuje przy nim, jednak potrafi zrobic ze mnie 'smiecia'... ;( mam wrazenie, ze przez jego dziecinstwo i to ze byl ciagle sam...teraz kazda moja probe zblizenia sie do niego, odbiera jako nadmierne ingerowanie w jego zycie. Staralam sie byc delikatna, nie naciskac- ale ja tez potrzebuje jego bliskosci, wsparcia i poczucia bezpieczenstwa...
Kobiecie łatwiej jest przyznać, że nie ma racji gdy ją ma niż gdy jej nie ma.
(Marylin Monroe)
Awatar użytkownika
Astra
Super Gaduła
Posty: 1827
Rejestracja: sob mar 22, 2014 1:28 am

Re: Toksyczność?

Post autor: Astra »

Dodam tylko , ze czasami sama deklaracja milosci nie wystarcza by zwiazek
dwojga ludzi funkcjonowal .
A co bedzie jak przyjdzie taki moment w zyciu , ze milosc i namietnosc zblednie?
Toksyczny uklad czy zwiazek potrafi zabijac powoli ale systematycznie .
Moze przyjsc taki moment gdy po prostu nie zniesiesz juz takiego,,szmacenia ,, i
mimo uczucia zapragniesz wyzwolic sie od swojega faceta.
Chce zwrocic uwage na to, ze facet ktory raz sprobuje pomiatac i obelzywie traktowac swoja
partnerke bedzie to systematycznie powtarzac .
Ten typ faceta sie naprawde nigdy nie zmienia .
A przyczyna jest , przykro mi to mowic swiadome przyzwalanie kobiet, na takie paskudne traktowanie ,
wlasnie w imie wielkiej milosci i przeznaczeniu.
Chce tez powiedziec, ze nic a nic nie usprawiedliwia takiego chamskiego i brutalnego zachowania wobec drugiej osoby.
Usprawiedliwiajac swojego faceta , tylko mu poblazasz i to w imie tak pojmowanych uczuc.
Ale decyzja nalezy wylacznie do Ciebie i tylko do Ciebie. :pisze:
Awatar użytkownika
Jagoda123
Miła Kobietka
Posty: 54
Rejestracja: wt wrz 10, 2013 10:43 am

Re: Toksyczność?

Post autor: Jagoda123 »

Ja tkwiłam w toksycznym związku, który finalnie wykończył moją psychikę. Nagle okazało się, że już sama nie wiem kim jestem, odsunęłam się od rodziny i przyjaciół. Ale zdałam sobie sprawę dopiero kiedy się rozstaliśmy... Wcześniej klapki na oczach. Zastanów się czy on jest w stanie się zmienić... pomyśl o Waszej wspólnej przyszłości. Powodzenia.
Awatar użytkownika
Astra
Super Gaduła
Posty: 1827
Rejestracja: sob mar 22, 2014 1:28 am

Re: Toksyczność?

Post autor: Astra »

Tak sobie mysle, ze wlasnie owe ,,klapki na oczach,, skutecznie przeszkadzaja
wielu osobom tkwiacym w takich toksycznych ukladach i zwiazkach w
zdecydowanym przecieciu tej psychicznej patologii.
Ale jak pokazuje zycie trzeba chciec takich zmian i zrobic to jednym pociagnieciem , bo
inaczej ciagle cos bedzie nas wstrzymywalo przed jakimkolwiek ruchem z naszej strony.
To nie jest latwa decyzja ale jak widac na Twoim przykladzie Jagoda ,calkiem
mozliwa. :roll:
ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość