Byłam kilka razy w szpitalu i różnie wspominam, ale zazwyczaj trafiałam na życzliwych ludzi, super lekarze, mase nowych znajomości nawiązałam, które utrzymuje do dziś, nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło
Wspomnienia są też nie miłe oczywiście. A gdy leżałam koło kobiety, która płakała, że umiera to było naprawdę ciężkie dla mnie. I do dziś nie wiem, czy przeżyła
Albo gdy widziałam rodziców szesnastolatki, która była nieprzytomna bo próbowała popełnić samobójstwo i nie wiedzieli, czy przeżyje..
Był też facet z więzienia, który połknął łyżeczkę