Trzeba mamie wybaczyć, przymknąć na to oko, ponieważ pewnie nerwy ją dopiero teraz opuszczają. Dla niej na pewno operacja także była ogromnym stresem. Nie wierzę, że od tak sobie do tego podeszła...
Moja mama też potrafi wyładować się na mnie, choć wie, że nie ma powodu. Czasami wyładowujemy swój stres na bliskich. Nie powinno tak być, ale jesteśmy tylko ludźmi.
Dużo zdrowia mamie życzę.
Hadzia o rety... Niezbyt przyjemna sytuacja u teściowej. Współczuję. Wie przynajmniej dlaczego ją zostawił?
Kochana inhalacji miałam już ze sześć lub pięć... Nawet dobrze nie pamiętam. I to z dwóch różnych aparatur w Szpitalu. Za pierwszym razem trwało to pare godzin a za drugim ok. 16 godzin ze zmianami aparatury. We krwi miałam nikłe ilości tlenu -stan zagrożenia. Przy wydechu powinnam mieć 450 standardowo a ja ledwo 150-200 dobijałam.
Na razie mam inhalator na sterydach i jest świetny.
14.02 będziemy wiedzieli wszystko dokładnie.