Ślubu nie będzie
Ślubu nie będzie
Witam, jestem tu nowa, a konto założyłam, żeby się po prostu wygadać. Zacznę od tego,że mam 21 lat, ze swoim chłopakiem byłam 3 lata i planowaliśmy ślub. Niby wszystko pięknie. Powtrzał, że mnie kocha. W walentynki do mnie nie przyjechał, mimo że obiecywał, że się zjawi. Czekałam na niego wyszykowana, a kiedy zadzwoniłam za ile będzie powiedział: ,,Wiesz, przełóżmy na jutro" bez słowa wyjaśnienia, po czym ja powiedziała, że jutro nie mam czasu''. Nie chodzi nawet o walentynki, ale o to, że np. nie odzywa się do mnie czasami nawet całymi dniami, zmienia zdanie co do ślubu, ze nie chce itp.
Później kolejnego dnia mówi, że jednak mnie kocha i chce ślubu (podkreśle, ze taka sytuacja miała miejsce dwa razy) Jak jest mi źle, płyną mi łzy to on nawet wtedy nie potrafi mnie wspierać, przyjechać do mnie, a mieszka ode mnie około 10-15km. Zawsze się spóźnia. Przyjeżdża o godzinę lub dwie później. Nic już nie pomaga, więc odwołaliśmy ślub po raz kolejny. To jest straszny okres w moim życiu, ale w końcu przejrzałam na oczy. Ma dziś przyjechać po swoje rzeczy i mamy się rozstać raz na zawsze. Tym bardziej, że on wyjeżdża za granicę, Jak powinnam się zachować wobec niego? Zapytać, czy np. mnie kochał itp.?
Później kolejnego dnia mówi, że jednak mnie kocha i chce ślubu (podkreśle, ze taka sytuacja miała miejsce dwa razy) Jak jest mi źle, płyną mi łzy to on nawet wtedy nie potrafi mnie wspierać, przyjechać do mnie, a mieszka ode mnie około 10-15km. Zawsze się spóźnia. Przyjeżdża o godzinę lub dwie później. Nic już nie pomaga, więc odwołaliśmy ślub po raz kolejny. To jest straszny okres w moim życiu, ale w końcu przejrzałam na oczy. Ma dziś przyjechać po swoje rzeczy i mamy się rozstać raz na zawsze. Tym bardziej, że on wyjeżdża za granicę, Jak powinnam się zachować wobec niego? Zapytać, czy np. mnie kochał itp.?
Re: Ślubu nie będzie
Proszę o szybką odpowiedź, jest mi z tym naprawdę źle, tym bardziej, że moi rodzice są zaangażowani w sprawę tego ślubu, a on się tak zachował. Nie wspominając o tym, ze kiedyś mnie zostawił dla innej. Ale wybaczyłam i chyba popełniłam największy błąd w swoim życiu,
-
paula
Re: Ślubu nie będzie
achhh po co chcesz o to pytać czy cię kochał? skoro planował z tobą ślub to widocznie tak było! i naprawdę pytając o to będziesz grała na jego uczuciach.
Powiem ci że też miałam sytuację w której mój chłopak nie przyjechał na walentynki. Znaliśmy się już rok, ale były to dopiero nasze pierwsze walentynki jako para. Napisałam mu o północy życzenia że życzę mu wszystkiego najlepszego z okazji walentynek. Tak się obraził że zostawił mnie 14.02 samą, mój tata wtedy był w szpitalu, do tego moja mama wsadziła swoje trzy grosze... to były najgorsze walentynki! przyjechał na drugi dzień do mnie, a czemu? a no dlatego że pisał co u mnie itd, na co powiedziałam mu dobitnie że skoro aż tak szkoda mu było czasu dla mnie w walentynki i kasy na kupienie czekoladek to niech sobie daruje. Przyjechał po południu jak gdyby nigdy nic. Ale to sprawiło jeszcze większą we mnie złość! i do tego stopnia że prawie się rozstaliśmy.. całe szczęście szybko (bo już na drugi dzień) stwierdziliśmy że nie umiemy żyć bez siebie. Od tamtej pory było kilka sytuacji w których chcieliśmy się rozstać. Noo i jesteśmy razem 4 lata. Za 1,5 roku planujemy wziąć ślub. I mimo zgrzytów które czasem naprawdę są ojj bardzo ostre - już nie myślimy o rozstaniu się! bo naprawdę się kochamy. I mimo tego że teraz też mam dość mieszane uczucia do jego zachowania to uważam że nie mogłabym się z nim rozstać z tak błahego powodu
rozpisałam się trochę nie na temat..
ale opowiem ci sytuację która wydarzyła się w mojej rodzinie. Na 2 tygodnie przed ślubem, gdzie wszystko już było zapłacone, zamówione, goście zaproszeni, sukienka u krawcowej gotowa itd - moja siostra przyjechała z płaczem do nas i powiedziała że ona nie chce wychodzić za mąż. Że ona nie chce takiego męża jakim jest jej narzeczony. Że on jest mamisyneczkiem, że ona sobie innego wymarzyła. Ale mama ją przekonała do wzięcia ślubu, a czemu? bo mama wiedziała że ona do niego poleci za kilka dni, wesele zostanie odwołane, kasa stracona, wstyd w całej rodzinie - a ona z nim zamieszka bez ślubu i na końcu będą mieli dziecko. W rezultacie ślub się odbył. Mają teraz synka 6-letniego, są 7 lat po weselu. I najprawdopodobniej niebawem się rozwiodą..
także czasem jest lepiej wszystko odwołać, mieć w nosie całą kasę i wstyd, bo ludzie zawsze cię obgadają czy to wesele będzie czy też nie - a jednocześnie można sobie znaleźć lepszego faceta. Masz dopiero 21 lat, moja siostra miała 33 jak wychodziła za mąż także ona za bardzo nie miała czasu na zastanawianie się czy może lepiej poczekać?
dopowiem jeszcze że jej narzeczony na 3 miesiące przed ślubem przyszedł do mojej mamy i powiedział że to wszystko za szybko (znali się przeszło 2 lata, noo prawie 3, ona miała 33 lata, on jest rok młodszy od niej).. moją mamę wmurowało jak to usłyszała....
Powiem ci że też miałam sytuację w której mój chłopak nie przyjechał na walentynki. Znaliśmy się już rok, ale były to dopiero nasze pierwsze walentynki jako para. Napisałam mu o północy życzenia że życzę mu wszystkiego najlepszego z okazji walentynek. Tak się obraził że zostawił mnie 14.02 samą, mój tata wtedy był w szpitalu, do tego moja mama wsadziła swoje trzy grosze... to były najgorsze walentynki! przyjechał na drugi dzień do mnie, a czemu? a no dlatego że pisał co u mnie itd, na co powiedziałam mu dobitnie że skoro aż tak szkoda mu było czasu dla mnie w walentynki i kasy na kupienie czekoladek to niech sobie daruje. Przyjechał po południu jak gdyby nigdy nic. Ale to sprawiło jeszcze większą we mnie złość! i do tego stopnia że prawie się rozstaliśmy.. całe szczęście szybko (bo już na drugi dzień) stwierdziliśmy że nie umiemy żyć bez siebie. Od tamtej pory było kilka sytuacji w których chcieliśmy się rozstać. Noo i jesteśmy razem 4 lata. Za 1,5 roku planujemy wziąć ślub. I mimo zgrzytów które czasem naprawdę są ojj bardzo ostre - już nie myślimy o rozstaniu się! bo naprawdę się kochamy. I mimo tego że teraz też mam dość mieszane uczucia do jego zachowania to uważam że nie mogłabym się z nim rozstać z tak błahego powodu
rozpisałam się trochę nie na temat..
ale opowiem ci sytuację która wydarzyła się w mojej rodzinie. Na 2 tygodnie przed ślubem, gdzie wszystko już było zapłacone, zamówione, goście zaproszeni, sukienka u krawcowej gotowa itd - moja siostra przyjechała z płaczem do nas i powiedziała że ona nie chce wychodzić za mąż. Że ona nie chce takiego męża jakim jest jej narzeczony. Że on jest mamisyneczkiem, że ona sobie innego wymarzyła. Ale mama ją przekonała do wzięcia ślubu, a czemu? bo mama wiedziała że ona do niego poleci za kilka dni, wesele zostanie odwołane, kasa stracona, wstyd w całej rodzinie - a ona z nim zamieszka bez ślubu i na końcu będą mieli dziecko. W rezultacie ślub się odbył. Mają teraz synka 6-letniego, są 7 lat po weselu. I najprawdopodobniej niebawem się rozwiodą..
także czasem jest lepiej wszystko odwołać, mieć w nosie całą kasę i wstyd, bo ludzie zawsze cię obgadają czy to wesele będzie czy też nie - a jednocześnie można sobie znaleźć lepszego faceta. Masz dopiero 21 lat, moja siostra miała 33 jak wychodziła za mąż także ona za bardzo nie miała czasu na zastanawianie się czy może lepiej poczekać?
dopowiem jeszcze że jej narzeczony na 3 miesiące przed ślubem przyszedł do mojej mamy i powiedział że to wszystko za szybko (znali się przeszło 2 lata, noo prawie 3, ona miała 33 lata, on jest rok młodszy od niej).. moją mamę wmurowało jak to usłyszała....
-
paula
Re: Ślubu nie będzie
i sama nie wiem co ci doradzić. Powtórzę się - jeśli masz być nieszczęśliwa z nim to po prostu go zostaw, miej w nosie to co inni będą gadać, bo masz DOPIERO kobitko 21 lat!!
ja mam 23, zanim wezmę ślub będę miała przeszło 24. Ale ja jestem zdecydowana na ten ślub. Ja tego chcę. Wiem że może i czasem również mam pewne obiekcje zwłaszcza w chwilach jakiegoś załamania jego zachowaniem, ale to nie pokrzyżuje moich planów.
Jeśli chcesz być tak nieszczęśliwa jak moja siostra to naprawdę radzę zostawić go. A może sam zrozumie i wróci?
Poza tym.. hehe.. ja mam jedną życiową zasadę, może się nie będziecie ze mną zgadzać, może mnie wyśmiejecie ale to moje zdanie którego nie zmienię.
JEŚLI KTOŚ RAZ ZDRADZIŁ - BĘDZIE TO ROBIŁ CIĄGLE!
ja mam 23, zanim wezmę ślub będę miała przeszło 24. Ale ja jestem zdecydowana na ten ślub. Ja tego chcę. Wiem że może i czasem również mam pewne obiekcje zwłaszcza w chwilach jakiegoś załamania jego zachowaniem, ale to nie pokrzyżuje moich planów.
Jeśli chcesz być tak nieszczęśliwa jak moja siostra to naprawdę radzę zostawić go. A może sam zrozumie i wróci?
Poza tym.. hehe.. ja mam jedną życiową zasadę, może się nie będziecie ze mną zgadzać, może mnie wyśmiejecie ale to moje zdanie którego nie zmienię.
JEŚLI KTOŚ RAZ ZDRADZIŁ - BĘDZIE TO ROBIŁ CIĄGLE!
Re: Ślubu nie będzie
Dziękuję za odpowiedź, napisałaś, że mnie kochał, ale z dnia na dzień by przstał, w środę był kochany itp, a w walentynki mówił tylko ile to kasy nie zarobi za granicą, nie było nic o uczuciach, ja kupiłam mu prezent (o czym wiedział) wyszykowałam się to wszytsko dla niego, a on już w piątek sie nie odzywał a dziś mówi, że ślubu nie chce...
Re: Ślubu nie będzie
Teraz czuje, że byłabym nieszczęśliwa, on sam napiasał, że nie chciałby rozwodu po dwóch latach. Jeszcze w środę byłam szczęśliwa i planowałam dużo rzeczy, a już w czwartek wieczorem zaczęły się problemy. Zresztą nie pierwszy raz. Zawsze były kłótnie, rozstania i powroty, ale nigdy nie było tak, że nie przyjechał. Nawet jak się pokóciliśmy to on przyjeżdżał. Widocznie teraz przestało mu zależeć.
-
paula
Re: Ślubu nie będzie
no ale chyba nie trzeba dzień w dzień mówić o swoich uczuciach prawda? 
my sobie co prawda bardzo często w ciągu dnia mówimy że się kochamy itd, ale to nie są jakieś supeeeer wyznania miłości
wiem że dla kobiety to jest bardzo przykre gdy w walentynki ten jej jedyny nie jest z nią (jak napisałam, wiem coś o tym)..
my sobie co prawda bardzo często w ciągu dnia mówimy że się kochamy itd, ale to nie są jakieś supeeeer wyznania miłości
wiem że dla kobiety to jest bardzo przykre gdy w walentynki ten jej jedyny nie jest z nią (jak napisałam, wiem coś o tym)..
-
paula
Re: Ślubu nie będzie
a nigdy nie chciałaś sama się też o niego postarać? ja ci powiem że bardzo często sama wychodzę jako pierwsza w przeprosinami, może teraz już nie bo naprawdę gdy się pokłócimy to staramy się od razu pogodzić bo nie ma sensu sobie wypominać wszystkiego przez długi czas. Nie możesz zakładać że mu przestało zależeć tylko dlatego że po kłótni to on nie przyjechał. Starasz się o niego? chcesz aby wszystko było w porządku? zaskakujesz go czasem? ja wiem że kobieta tego oczekuje od swojego faceta ale czasem te role muszą się zamienićdooriss2 pisze:Teraz czuje, że byłabym nieszczęśliwa, on sam napiasał, że nie chciałby rozwodu po dwóch latach. Jeszcze w środę byłam szczęśliwa i planowałam dużo rzeczy, a już w czwartek wieczorem zaczęły się problemy. Zresztą nie pierwszy raz. Zawsze były kłótnie, rozstania i powroty, ale nigdy nie było tak, że nie przyjechał. Nawet jak się pokóciliśmy to on przyjeżdżał. Widocznie teraz przestało mu zależeć.
Re: Ślubu nie będzie
Dodam jeszcze, że były narzeczony jest bardzo zmienny, raz chce ślubu, drugi raz nie, a ma prawie 25 lat...Do tego liczy sie ze zdaniem swojej siostry, która nigdy mnie nie akceptowała. Uważa teraz, że jak będzie nie wiadomo ile zarabiać to jest lepszy. Jednak pieniądze szczęścia nie dają. Teraz jest taki wyniosły, jak przed chwilą z nim rozmawiałam, to mówił, że musi teraz się pakować, bo wyjazd już jutro itp. To nie jest przypadkeim tak, ze mnie zostawia, bo ma teraz dużo kasy, wyjazd i wszystko przed sobą?
-
paula
Re: Ślubu nie będzie
i ja proponuję dać mu trochę luzu. Niech to przemyśli. Zostaw go na kilka dni, nie odzywaj się, nie zwracaj uwagi na jego maile/smsy/telefony. To bardzo działa na facetów (wiem z doświadczenia
haha). Jeśli naprawdę cię kocha to wróci na kolanach i sam poprosi ponownie o rękę. A jeśli nie to sama wiesz co to oznacza... 
Re: Ślubu nie będzie
Tak, bardzo sie starałam. Zmieniłam ostatnio fryzurę, zaczęłam bardzo o siebie dbać, bo wiem, że to sobie ceni. Ostatnio pojechałam do niego bez uprzedzenia i bardzo sie ucieszył, ale co z tego skoro po 3 dniach wszystko się zepsuło, ja już nie wyciągne pierwsza ręki, bo wiele razy ja po kłótni dzwonie, chce się spotkać, a on mnie olewa, wyłącza telefon, nie przyjeżdża...
Re: Ślubu nie będzie
Wiesz tylko tak naprawdę ja już nie chcę znów dać mu szansy, nie ma sensu, bo on już od dawna mnie tak traktuje, że to ja dzwonie i piszę. Nie ma sensu tym bardziej, ze w niedzielę wyjeżdża na 2 miesiące za granicę i na pewno już nie wróci i nie przeprosi.
-
paula
Re: Ślubu nie będzie
mój ma 28 w tym roku i gdyby nie niektóre wydarzenia z początku tego roku to też by się zachowywał jak dziecko (no przepraszam, ale zachowanie twojego faceta wskazuje na jego dziecinność). 25 lat to tak naprawdę dojrzałość fizyczna ale nie zawsze psychiczna. Mój naprawdę teraz spoważniał, mamy poważne plany i wiemy że już się czasem zachowujemy jak małżeństwo.dooriss2 pisze:Dodam jeszcze, że były narzeczony jest bardzo zmienny, raz chce ślubu, drugi raz nie, a ma prawie 25 lat...Do tego liczy sie ze zdaniem swojej siostry, która nigdy mnie nie akceptowała. Uważa teraz, że jak będzie nie wiadomo ile zarabiać to jest lepszy. Jednak pieniądze szczęścia nie dają. Teraz jest taki wyniosły, jak przed chwilą z nim rozmawiałam, to mówił, że musi teraz się pakować, bo wyjazd już jutro itp. To nie jest przypadkeim tak, ze mnie zostawia, bo ma teraz dużo kasy, wyjazd i wszystko przed sobą?
Niestety tak to jest z siostrami, mój jest jedynakiem, ale ja mam siostrę sporo starszą ode mnie która nie chce abym była szczęśliwsza od niej - i ma pecha, bo ja się z jej zdaniem nigdy nie liczyłam.
czy kasa to wszystko? wiadomo że w dzisiejszych czasach jest tak że bez kasy jest naprawdę bardzo trudno... ale ja uważam że pieniądze to nie wszystko. Są ważne ale nie najważniejsze.
Skoro masz dopiero 21 lat to rozumie że studiujesz? albo pracujesz?
nawet jeśli pracujesz to w wieku 21 lat to niekoniecznie dużo kasy musisz zarabiać bo jesteś bez doświadczenia zawodowego. On ma tą kasę, jak napisałaś, i teraz może zdał sobie sprawę że ty będziesz na jego utrzymaniu?
-
paula
Re: Ślubu nie będzie
ale nie zaszkodzi ci jeśli go teraz sama trochę poolewasz?dooriss2 pisze:Wiesz tylko tak naprawdę ja już nie chcę znów dać mu szansy, nie ma sensu, bo on już od dawna mnie tak traktuje, że to ja dzwonie i piszę. Nie ma sensu tym bardziej, ze w niedzielę wyjeżdża na 2 miesiące za granicę i na pewno już nie wróci i nie przeprosi.
zobaczysz co będzie. Zawsze, choćby z samej ciekawości, może sprawdzić co on tak naprawdę do ciebie czuje. Nie odzywaj się do niego (wiem!!!! to bardzo trudne!!!) i po prostu go zostaw na kilka dni z jego myślami.
Re: Ślubu nie będzie
Ja studiuję, ale mam też stypendium naukowe i nie potrzebuje jego pieniedzy, tym bardziej,że mieszkam z rodzicami. Poza tym on już od dawna mówił, że chce się mną zająć, pomagać mi, ale czemu cały czas mówi o zarobkach, gdy mówiłam, ze powtarza mi to setny raz. Pewnie teraz się cieszy, że niby zostanę bez jego kasy. Tylko tak naprawdę ja nigdy go o nią nie prosiłam. Co do odpowiedzialności: spóźnia się bez powodów, nawet jak siedzi w domu, nic nie robi-nie umie punktualnie do mnie przyjechać, a jak kolega napisał to odrazu szybciutko musieliśmy być gotowi, często zmienia zdanie w ciagu minuty, raz mówi, ze jest pewny ślubu a tydzień później chce odwołać... Co o tym myslisz?
Re: Ślubu nie będzie
Tak zrobię, nie będę się odzywać. Masz rację to bardzo trudne tym bardziej, że ja zawsze wyciągam rękę, dzwonie, pisze, jadę do niego i się poniżam.
Re: Ślubu nie będzie
Jest tylko jeden problem: sala- chodzi o to, ze sala jest mojego wujka i to jest głupia sytuacja, dlatego muszę wiedzieć co mam zrobić, bo chcę odwołać salę, żeby znaleźli kogoś na ten termin, bo będą mieć straty. Orkiestre odwołał, więc sale też powinniśmy, prosiłam, zeby pojechał i odwołał, ale mnie zbywa, że przyjedzie na pewno i odwołamy, a ja wiem, że tak nie zrobi.
Re: Ślubu nie będzie
Myślę też, że on myśli teraz o wyjeździe, tej swojej kasie i o tym, żeby poszaleć. Ma pewnie satysfakcje z tego, że ja płakała, prosiłam o przyjazd itd., Poza tym jak ukochana osoba wodzi jak jej druga połowa cierpi to czy nie powinna wspierać, przytulić? A mój eks ostatnio tylko lekko się uśmiechał podczas kiedy ja zalana byłam łzami.
-
paula
Re: Ślubu nie będzie
to dzwoń do wujka i odwołaj ty! niech on wie że nie potrzebujesz jego łaski i jesteś w stanie wyjść z tej sytuacji z twarzą. Powiedz że to on nie chce ślubu, że to on zawalił. Bo jeśli on tam pojedzie to zwali całą winę na ciebie niestety...dooriss2 pisze:Jest tylko jeden problem: sala- chodzi o to, ze sala jest mojego wujka i to jest głupia sytuacja, dlatego muszę wiedzieć co mam zrobić, bo chcę odwołać salę, żeby znaleźli kogoś na ten termin, bo będą mieć straty. Orkiestre odwołał, więc sale też powinniśmy, prosiłam, zeby pojechał i odwołał, ale mnie zbywa, że przyjedzie na pewno i odwołamy, a ja wiem, że tak nie zrobi.
ja też kiedyś tak robiłam, starałam się. I w pewnym momencie stwierdziłam "stop! jestem kobietą, ty mnie obraziłeś to ty mnie przeprosisz!" i bardzo szybko dałam swojemu facetowi lekcję. Była ona bardzo trudna dla mnie bo nie odzywać się do niego przez np. 2 dni, ewentualnie odpisywać oschło na smsy "co słychać?" to naprawdę dość ciężkie dla mnie było. Ale dostał taką szkołę ode mnie że teraz wie że z Paulą się nie zadziera i oboje doszliśmy do wniosku że nie warto się gniewać na siebie. Trzeba powiedzieć sobie to co nas boli, trochę na siebie pomarudzić itd, ale później szybko się pogodzić. My czasem nie przebieramy w słowach, obrażamy się wzajemnie. Kto jest gorszy? trudno mi powiedzieć. w każdym razie oboje jesteśmy zdania że nie warto wypominać sobie czegoś przez tydzień i ciągle się o to kłócić, ciągle do tego wracać itd. Zresztą przez 4 lata tyle przeżyliśmydooriss2 pisze:Tak zrobię, nie będę się odzywać. Masz rację to bardzo trudne tym bardziej, że ja zawsze wyciągam rękę, dzwonie, pisze, jadę do niego i się poniżam.
a jakby było po ślubie? wystarczyłoby wam na życie twoje stypendium i jego wypłata? byłabyś w stanie wtedy pójść ot tak do fryzjera, do sklepu po nowe ciuszki, do kosmetyczki na jakieś zrobienie pazurków? noo niestety ja bardzo poważnie przemyślałam sobie ten problem. Jak wezmę ślub to będę na ostatnim roku studiów. Jednak u mnie jest tak że ja dorabiam prywatnymi lekcjami (będę nauczycielem) i dzięki temu średnio 800zł miesięcznie mam do siebie. Więc jakiejś tragedii nie będzie. Ale już od najbliższego września będę się starała o godziny w szkole.dooriss2 pisze:Ja studiuję, ale mam też stypendium naukowe i nie potrzebuje jego pieniedzy, tym bardziej,że mieszkam z rodzicami. Poza tym on już od dawna mówił, że chce się mną zająć, pomagać mi, ale czemu cały czas mówi o zarobkach, gdy mówiłam, ze powtarza mi to setny raz. Pewnie teraz się cieszy, że niby zostanę bez jego kasy. Tylko tak naprawdę ja nigdy go o nią nie prosiłam. Co do odpowiedzialności: spóźnia się bez powodów, nawet jak siedzi w domu, nic nie robi-nie umie punktualnie do mnie przyjechać, a jak kolega napisał to odrazu szybciutko musieliśmy być gotowi, często zmienia zdanie w ciagu minuty, raz mówi, ze jest pewny ślubu a tydzień później chce odwołać... Co o tym myslisz?
-
paula
Re: Ślubu nie będzie
masz widzę priorytety życiowe jak ja. Ja też chciałabym założyć rodzinę za te 1,5 roku, mieć za jakiś tam czas po ślubie dziecko, żyć jak szczęśliwa mama i mężatka. Ale mój facet niestety ma dużo znajomych z którymi utrzymuje kontakt. I wiem że on nie będzie domatorem. Ustalilismy już że ja mu nie zabronie wychodzic z kumplami na piwo, ale niech to będzie nie za często (sam powiedział że tylko piątek lub sobota wchodzi w grę) i nie będzie wychodził jak do tej pory o 22 i przychodził po północy. Z czym nawet się zgodził.dooriss2 pisze:Myślę też, że on myśli teraz o wyjeździe, tej swojej kasie i o tym, żeby poszaleć. Ma pewnie satysfakcje z tego, że ja płakała, prosiłam o przyjazd itd., Poza tym jak ukochana osoba wodzi jak jej druga połowa cierpi to czy nie powinna wspierać, przytulić? A mój eks ostatnio tylko lekko się uśmiechał podczas kiedy ja zalana byłam łzami.
I mężczyźni są tacy że nie zawsze potrafią pomóc, czasem się krępują. My akurat wspieramy się wzajemnie. Ale wydaje mi się że to ja jemu bardziej pomagam niż on mnie
-
paula
Re: Ślubu nie będzie
i powiem ci coś jeszcze...
jesteś naprawdę młodziutką osobą. Masz dopiero 21 lat. Nie pakuj się na razie w coś, w co nie masz pewności czy rzeczywiście będzie trwałe. Teraz to boli. Teraz czujesz że świat się zawalił. Ja też tak miałam przy rozstaniu z moim byłym. Ale po przeszło roku pojawił się mój aktualny facet. Myślałam że już nie będę szczęśliwa, że mnie czeka tylko takie życie jak z eks. A teraz jestem cholernie szczęśliwa, mam wspaniałego faceta który o mnie dba, który mnie rozumie, który chce dla mnie jak najlepiej. Planujemy ślub, już nawet mówimy na siebie "przyszły mężu/przyszła żono". I to jest wspaniałe wiesz? to że mimo tego że tak bardzo dostałam od życia po dupie to mogę być teraz szczęśliwa. A uwierz mi że początkowo wszystko sprowadzałam do wyeliminowania błędów mojego eks w moim aktualnym facecie. I się przeliczyłam.
a co najważniejsze (usłyszałam to w dniu moich urodzin, gdy właśnie wtedy mój facet zaproponował mi żebyśmy zostali parą, są to najpiękniejsze słowa jakie kiedykolwiek usłyszałam..):
SZCZĘŚCIE CZAI SIĘ GDZIEŚ ZA ROGIEM, TRZEBA TYLKO CZASEM SIĘ ODROBINKĘ WYCHYLIĆ BY JE ZŁAPAĆ. A JAK JUŻ JE ZŁAPIESZ - NIE PUSZCZAJ!!!
jesteś naprawdę młodziutką osobą. Masz dopiero 21 lat. Nie pakuj się na razie w coś, w co nie masz pewności czy rzeczywiście będzie trwałe. Teraz to boli. Teraz czujesz że świat się zawalił. Ja też tak miałam przy rozstaniu z moim byłym. Ale po przeszło roku pojawił się mój aktualny facet. Myślałam że już nie będę szczęśliwa, że mnie czeka tylko takie życie jak z eks. A teraz jestem cholernie szczęśliwa, mam wspaniałego faceta który o mnie dba, który mnie rozumie, który chce dla mnie jak najlepiej. Planujemy ślub, już nawet mówimy na siebie "przyszły mężu/przyszła żono". I to jest wspaniałe wiesz? to że mimo tego że tak bardzo dostałam od życia po dupie to mogę być teraz szczęśliwa. A uwierz mi że początkowo wszystko sprowadzałam do wyeliminowania błędów mojego eks w moim aktualnym facecie. I się przeliczyłam.
a co najważniejsze (usłyszałam to w dniu moich urodzin, gdy właśnie wtedy mój facet zaproponował mi żebyśmy zostali parą, są to najpiękniejsze słowa jakie kiedykolwiek usłyszałam..):
SZCZĘŚCIE CZAI SIĘ GDZIEŚ ZA ROGIEM, TRZEBA TYLKO CZASEM SIĘ ODROBINKĘ WYCHYLIĆ BY JE ZŁAPAĆ. A JAK JUŻ JE ZŁAPIESZ - NIE PUSZCZAJ!!!
Re: Ślubu nie będzie
Też będę nauczycielką:) Mój świat się zawalił, a najbardziej żałuję tego, że nie dałam mu czasem popalić, że nie pokazałam, że mnie trzeba szanować. Jest mi z tym wszystkim ciężko, bo go kocham, a on spokojnie sobie wyjeżdża i moje uczucia go nie obchodzą. Mam nadzieję, że też będę szczęśliwa tak jak Ty teraz:) Boję się teraz tej samotności, chce mi się płakać, bo widzę, że po nim to wszystko spłynelo.
Re: Ślubu nie będzie
Mój poprzedni ukochany zmarł w wyniku ciężkiego wypadku, myślałam, że Bóg mi wynagrodził to cierpienie dając mi mojego eks narzeczonego, ale nie... on potraktował mnie jak jakąś gówniarę. Zadzwonię w poniedziałek i odwołam salę, powiem tacie (bo moja mama już wie) obawiam się tylko jak on zareaguje. Błedem z mojej strony było to, że eks przyjeżdżał kiedy chciał, zostawał na noc i wychodził kiedy chciał, moi rodzice bardzo go lubili. Wyciagne teraz odpowiednie wnioski.
Re: Ślubu nie będzie
Ty przynajmniej wiedziałaś co robić, miałaś silną wolę, żeby się np. te dwa dni nie odezwać. Ja niestety nie zdążyłam naprawić swoich błędów. I pisze teraz szczerze: Nie będę już z nim, nie chce się w to pakować, a później znów czekać aż napisze, zadzwoni, przyjedzie. On wyjeżdża i jest mu wszystko jedno, czy to nie dowód na to, że tak naprawdę mnie nie kochał?
Wiem, że będzie mi ciężko, bo wszystko mi sie z nim kojarzy..
Wiem, że będzie mi ciężko, bo wszystko mi sie z nim kojarzy..
-
paula
Re: Ślubu nie będzie
dooriss2 pisze:Też będę nauczycielką:) Mój świat się zawalił, a najbardziej żałuję tego, że nie dałam mu czasem popalić, że nie pokazałam, że mnie trzeba szanować. Jest mi z tym wszystkim ciężko, bo go kocham, a on spokojnie sobie wyjeżdża i moje uczucia go nie obchodzą. Mam nadzieję, że też będę szczęśliwa tak jak Ty teraz:) Boję się teraz tej samotności, chce mi się płakać, bo widzę, że po nim to wszystko spłynelo.
oo koleżanka po fachu
jeśli chcesz płakać - to płacz, to naprawdę pomaga!
masz pewność że on cię olał to zrób teraz to samo.
Od rozstania z moim byłym świat przez pół roku nie miał sensu, zawalałam wszystko. Po pół roku stanęłam na nogi, a później pojawił się mój ukochany mężczyzna z którym chcę spędzić resztę życia!
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość