Słońce to, czy księżyc jest nad nami? - czyli moja historia

Co zrobić w trudnych chwilach? Jak stworzyć udany związek? Co denerwuje nas w mężczyznach? Czy kobiety są z Wenus a faceci z Marsa? Na te i inne pytania możemy porozmawiać właśnie w tym dziale.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
BlackWolf
Moderatorka
Posty: 2891
Rejestracja: pt mar 13, 2015 8:52 pm

Re: Słońce to, czy księżyc jest nad nami? - czyli moja histo

Post autor: BlackWolf »

RAGNAR pisze:Prawdziwym szczęściem dla każdego mężczyzny, jest tak kobieta - z którą pragnie on dalej spędzić resztę swego życia. A jeśli facet nie wie czy tego pragnie - to cóż wówczas z niego za mężczyzna? To właśnie żona (lub taj jedna, jedyna nasza wybranka), jest naszym najwspanialszym skarbem i nie musi on szukać "przelotnych romansów", gdy w domu czeka na niego taki "Diament".
Podoba mi się takie hmm... Podejście.

Wiesz Ragnar, nie obraź się, ale po części jesteś sam sobie winien, że dałeś się wykorzystać, ponieważ zamiast ofiarować jej siebie, to jakim jesteś postawiłeś na ofiarowanie jej prezentów, prezencików w pierwszej kolejności. Nie oszukujmy się -każdy lubi coś dostawać, ale co za dużo, to niezdrowo.
Mam na myśli tą poprzednią kobietę. I w zasadzie sam dałeś jej przyzwolenie do zrobienia z Ciebie jedynie korzyści materialnej.
Owszem, nie była z Tobą szczera, ale na szczęście nie każda kobieta jest taka jak ona. I powinieneś o tym pamiętać.
To nie czyni Cię jak to ujmujesz ''ciapciakiem'', ponieważ chciałeś dobrze a wyszło źle. Po prostu trafiłeś na nieodpowiednią kobietę, której chciałeś dać za wiele, zbyt szybko, a która na to nie zasługiwała.

Pozwolę sobie zacytować czyjeś słowa:

"Kobieta, która nie chce od mężczyzny niczego, jest warta wszystkiego''.

Oczywiście chodzi o sfery materialne.
Co z tego, że kobieta ma ładny uśmiech czy jest piękna jeśli w środku jest zepsuta?
Nie liczy się to co masz i możesz dać (materialnie) lecz to jakim jesteś człowiekiem.

Spektakl oglądnięty. Dzięki za link, był ciekawy.

Jest w nim wiele rzeczy, z którymi zgadzam się, ale też i nie zgadzam.
To zrozumiałe, że kobieta nie powinna być wiecznie nadąsaną kwoką, która uważa mężczyznę za swój podnóżek i nic więcej.
Przyznam szczerze, że choć jestem kobietą, to razi mnie nie raz, gdy widzę jak niektóre kobiety odnoszą się do swoich facetów.

''Jesteś facetem i na mnie zarbiasz, dajesz mi co zechcę a ja dam Ci wieczne niezadowolenie'' -tak nie działa zdrowy związek.
Niestety co niektóre kobiety takie właśnie są. Wiecznie niezadowolone.
Mają wszystko czego potrzebują i nie potrafią tego docenić zwłaszcza mężczyzny, który robi to z własnej woli. Nie wspomnę o szacunku.
Dziwi mnie to, dlaczego facet wtedy stara się i za przeproszeniem - mało kobiecie do tyłka nie wejdzie. Mimo, że cokolwiek by nie zrobił, jej będzie wciąż za mało, wciąż nie tak.
Kiedyś zapytałam taką osobę - ''jak Ty to robisz, że facet się przed Tobą dosłownie płaszczy?''
Usłyszałam - ''Miej wyjebane a będzie Ci dane''.
Mhm...
Widocznie ja tak nie potrafię i na pewno większość innych kobiet a mam mężczyznę, który naprawdę robi dla mnie wiele, czasami aż za wiele. I nie potrafiłabym go traktować jak swój podnóżek a to, że potrafi być zawsze wtedy, gdy go potrzebuję - nie czyni z niego żadnego uległego pantoflarza. Tym właśnie udowadnia, że jest prawdziwym mężczyzną, bo kiedy dzieje się źle, wiem że mogę na niego zawsze liczyć.

Wiesz, jeśli kobieta daje mężczyźnie siebie w 100%, tym bardziej później cierpi.
Mężczyźni (nie wszyscy) po czasie są na tyle pewni siebie, że zaczynają traktować kobietę przedmiotowo lub zdobycz, którą się ''złapało'', więc nie trzeba nic więcej.
Zapominają starać się -wspierać, przejmować się z nią, zapominają sprawiać radość i przyjemność w zwykłych drobnostkach (gestami, słowami), zapominają także o szacunku wobec niej.

Nie zgodzę się natomiast z tym, że kobieta powinna być uległa, podporządkowana facetowi.
Czyli: ''tak kochanie'', ''oczywiście kochanie'' ,''jesteś Panem i Władcą, tylko Twoje zdanie liczy się, ja będę przytakiwać''.
Poważnie chciałbyś taką kobietę? Bez swoich racji, bez swojego zdania?
To jak bycie z kimś bez osobowości.
Bezwzględu na to czy mężczyzna czy kobieta - każdy powinien mieć własne zdanie, własne poglądy, własne patrzenie na pewne sprawy itd.
W związku ważną rzeczą jest wzajemne zrozumienie, kompromisy w parze z szacunkiem.
Nikt nie lubi być przez kogoś sterowany, każdy jest jaki jest.
To czyni nas od siebie różnymi a związki nie wyglądają jak życie pod czyjeś dyktando.
Trzeba się dopełniać i uzupełniać a nie być czyimś ''szarym'' sługą.

I nie zgodzę się, że kobiety są słabsze od facetów.
Już nie te czasy, w których byłyśmy kruche pod każdym względem.
Fizycznie potrafimy dorównać wam choćby w sporcie.
Psychicznie... To co przez samców nie raz przechodzimy sprawia, że jesteśmy silniejsze od Terminatora. :roll:
Nie szukam bajek w życiu moim.
Bajki są okrutne...

Obrazek
Awatar użytkownika
BlackWolf
Moderatorka
Posty: 2891
Rejestracja: pt mar 13, 2015 8:52 pm

Re: Słońce to, czy księżyc jest nad nami? - czyli moja histo

Post autor: BlackWolf »

Moim zdaniem nie ma co porównywać tutaj wypadków i przypadków.
Tak naprawdę bez różnicy czy zostanie napadnięty mistrz boksu czy kobieta. Wystarczy chwila, aby wydarzyła się tragedia, więc takich incydentów nie biorę pod uwagę ani nie sugeruję się nimi.
Przykro mi z powodu znajomej. Brak słów po prostu...
Nie szukam bajek w życiu moim.
Bajki są okrutne...

Obrazek
Awatar użytkownika
Hadassa
Moderatorka
Posty: 22168
Rejestracja: czw mar 14, 2013 11:43 am

Re: Słońce to, czy księżyc jest nad nami? - czyli moja histo

Post autor: Hadassa »

RAGNAR pisze: Kobiety są istotami o wiele słabszymi od mężczyzn, choć owszem, zdarzają się pewnie jakieś wyjątki - ale, jak to się mówi - potwierdzają one jedynie ową regułę. Przytoczę tu dwa przykłady, które znam osobiście.
Nie do końca.... Bo jednak kobiety nie raz muszą się stać bardzo samodzielne.
I wtedy radzą sobie z wszystkim...

Poza tym to co wspomniała Black, kobiety nie raz muszą się uodpornić psychicznie na to co z nimi robią faceci.

Choć jeszcze jedna kwestia, że kobiety często na siłę, usiłują z siebie zrobić ofiary którymi się trzeba zająć...
Własnie po to by wzbudzić w facecie potrzebę zaopiekowania się nimi...

Co do samego związku, wg mnie sukcesem jest zbudować taki w którym nie ma słabszej mocniejszej strony.
Lecz taki związek w którym każdy jest na równych zasadach :D
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Snappy [Bot] i 1 gość