Chciałabym się kogoś poradzić, ponieważ nie mam z kim szczerze o tym pogadać.
Mianowicie jestem w związku prawie 4 lata i te prawie 4 lata mieszkamy ze sobą.
Nasza znajomość szybko się potoczyła, pamiętam jak dziś eksplozję uczuć
Pochodzę z tradycyjnego domu i za sam fakt, że powiedziałam rodzicom że się wyprowadzam do chłopaka (po 2 mc znajomości widywaliśmy się dzień w dzień) powinnam dostać...nagrodę za odwagę
I ogólnie sielanka, wiadomo były też złe dni, gorsze momenty jak chyba w każdym związku.
Ale do czego zmierzam....Byłam pewna że do roku no dobra max 1,5 pobierzemy się. Mój wspominał o tym, że "chciałby mieć taką żonę", że będzie wniebowzięty jak będę miała brzuszek i takie rozmowy trwały przez pierwsze 1,5 do 2 lat. Obecnie cisza, jak wspominam o przyszłości o ślubie o dziecku...to najlepiej nic nie mówić, bo albo głupio coś odpowie, a najchętniej to by temat urwał. Już próbowałam z nim rozmawiać o tym to kiedyś usłyszałam że laska jego kolegi też nabąkiwałą o ślubie to jej powiedział droga wolna i dziewczynka się grzecznie uspokoiła. Ale ja nie chcę się uspokoić! Nie rozumiem czemu teraz tak się zmienił, sprawia mi swoim zachowaniem przykrość. Niby mi mówi, że mnie kocha dał kasę na remont mieszkania, którego jestem właścicielką. Myślałam, że skoro tak zrobił i zainwestował sporo grosza to myśli o nas poważnie.
Napisze jeszcze, że mam 29 lat! Mój 28! (wyglądam dużo młodziej) ale to nie zmienia faktu, że kiedy mam urodzić dziecko?Ciąża trwa 9 mc a o dziecko też nie jest tak łatwo (widzę po koleżankach). Ja mam pracę i umowę na czas nieokreślony Mój również pracuje-własna działalność. Mamy mieszkanie, żyjemy jak mąż z żoną płacimy rachunki itp a jesteśmy tylko chłopakiem i dziewczyną.Dobija mnie ta myśl strasznie
Co myślicie o jego podejściu do życia? Zaznaczę jeden fakt, że Mój już raz się oświadczył dziewczynie (byli 5 lat ale niedopasowali się żeby ją zatrzymać oświadczy się, potem przyznał że to największy błąd jego życia). Wielokrotnie rozmawialiśmy na ten temat wiem, że mnie kocha bardziej niż byłą (i wiem, że to prawda). Co tu robić? Czekać, żyć nadzieją, że on dorośnie do poważnego związku?