Zamieszkalam z moim wtedy chlopakiem ( teraz mezem) 5 lat temu w lutym, bylo nam razem cudownie przynajmniej tak myslalam ale po pol roku moja przyjaciolka postanowila ze odwiedzi nas przyjechala do nas na nie wiadomo ile bo pracy chciala poszukac w naszym miescie a nie miala kasy na wynajem . My wynajmowalismy tylko pokoj wiec ona musiala spac na materacu... X <-- (niech to bedzie moj maz) no wiec X jej nie lubil ale poprosilam go aby byl dla niej mily no wkoncu to moja przyjaciolka, Nagle po miesiacu ona oznajmila ze musi wracac... spakowala sie i wyjechala, jakos dziwne to bylo ale jakos nie mialam czasu sie tym przejmowac. X pol roku pozniej mi sie oswiadczyl no i 3 lata temu wzielismy slub teraz mamy 2 letniego synka razem. Nigdy nie dawal mi powodow zeby mu nie ufac zawsze mi wszystko mowil i wydawalo mi sie ze jest szczery, wszyskie moje kolezanki zazroszcza mi do tej pory spontanicznego i romantycznego meza, ale 3 dni temu moja przyjaciolka ( ta ktora u nas mieszkala) powiedziala mi wkoncu dlaczego wtedy tak szybko wyjachala
Rozdrapalam stare rany ;(
Rozdrapalam stare rany ;(
Witam mam problem chciala bym abyscie mi doradzily;( Nie wiem co robic ehhh no wiec o to moja historia:
Zamieszkalam z moim wtedy chlopakiem ( teraz mezem) 5 lat temu w lutym, bylo nam razem cudownie przynajmniej tak myslalam ale po pol roku moja przyjaciolka postanowila ze odwiedzi nas przyjechala do nas na nie wiadomo ile bo pracy chciala poszukac w naszym miescie a nie miala kasy na wynajem . My wynajmowalismy tylko pokoj wiec ona musiala spac na materacu... X <-- (niech to bedzie moj maz) no wiec X jej nie lubil ale poprosilam go aby byl dla niej mily no wkoncu to moja przyjaciolka, Nagle po miesiacu ona oznajmila ze musi wracac... spakowala sie i wyjechala, jakos dziwne to bylo ale jakos nie mialam czasu sie tym przejmowac. X pol roku pozniej mi sie oswiadczyl no i 3 lata temu wzielismy slub teraz mamy 2 letniego synka razem. Nigdy nie dawal mi powodow zeby mu nie ufac zawsze mi wszystko mowil i wydawalo mi sie ze jest szczery, wszyskie moje kolezanki zazroszcza mi do tej pory spontanicznego i romantycznego meza, ale 3 dni temu moja przyjaciolka ( ta ktora u nas mieszkala) powiedziala mi wkoncu dlaczego wtedy tak szybko wyjachala
okazalo sie ze moj maz wtedy chlopak wyznal jej milosc (wtedy jak u nas mieszkla) i ja pocalowal
:(:( powiedzial jej zeby zostala z nim a ze mna sobie jakos poradza
jej na sama mysl mam lzy w oczach) gdy ona mu odmowila powiedzial jej ze nic ma mi nie mowic bo ii tak jej nie uwierzy tylko jemu a on sie wszystkiego wyprze:(:(:(:( No i co ja mam teraz zrobic od tego zdarzenia minelo kilka lat ale to mnie strasznie zabolalo stracilam do niego zaufanie i nie wiem czy mam mu powiedziec o tym ze wiem, nie wiem czy mam rzadac od niego wyjasnien?? dowodow jego milosci do mnie?? wydaje mi sie ze dowody juz mi pokazal ( nawet jego mama mowi ze wariat bezemnie zyc nie moze) ale to taaaaaak strasznie boli. Prosze doradzcie mi co ja mam zrobic !!! Nie moge patrzec na moja przyjaciolke (ona tez juz ma meza i synka) bo od razu wyobrazam sobie sceny z ich hmmm schadzki?? Jejku od 3 dni nic nie moge przelknac !! !! !!
Zamieszkalam z moim wtedy chlopakiem ( teraz mezem) 5 lat temu w lutym, bylo nam razem cudownie przynajmniej tak myslalam ale po pol roku moja przyjaciolka postanowila ze odwiedzi nas przyjechala do nas na nie wiadomo ile bo pracy chciala poszukac w naszym miescie a nie miala kasy na wynajem . My wynajmowalismy tylko pokoj wiec ona musiala spac na materacu... X <-- (niech to bedzie moj maz) no wiec X jej nie lubil ale poprosilam go aby byl dla niej mily no wkoncu to moja przyjaciolka, Nagle po miesiacu ona oznajmila ze musi wracac... spakowala sie i wyjechala, jakos dziwne to bylo ale jakos nie mialam czasu sie tym przejmowac. X pol roku pozniej mi sie oswiadczyl no i 3 lata temu wzielismy slub teraz mamy 2 letniego synka razem. Nigdy nie dawal mi powodow zeby mu nie ufac zawsze mi wszystko mowil i wydawalo mi sie ze jest szczery, wszyskie moje kolezanki zazroszcza mi do tej pory spontanicznego i romantycznego meza, ale 3 dni temu moja przyjaciolka ( ta ktora u nas mieszkala) powiedziala mi wkoncu dlaczego wtedy tak szybko wyjachala
Re: Rozdrapalam stare rany ;(
Domyślam się że to dla Ciebie bardzo trudna sytuacja i ciężko się z tym pogodzić. Fakt faktem było to dawno ale zapewne boli bo dla Ciebie to jeszcze świeże. Piszesz że mąż Cię kocha i że jest dla Ciebie cudowny więc może to wtedy był głupi wybryk,może to już teraz nie ma znaczenia? Nie wiem. A rozmawiałaś z nim na ten temat? Decyzja należy do Ciebie co z tym zrobisz bo to Twój związek i Ty najlepiej wiesz jaki on jest. Na pewno to będzie Cie boleć przez jakiś czas i zaufanie też będzie mocno nadwyrężone ale może uda Wam się z tego wyjść. Porozmawiajcie i zobacz jak on się zachowa. powodzenia
http://karmimypsiaki.pl/pomagaj-codziennie/klik. Wystarczy codziennie kliknąć by nakarmić psiaka.
Re: Rozdrapalam stare rany ;(
Nie mialam okazji z nim porozmawiac ja i moj synus jestesmy na wakacjach u tesciowej moj mezus nei dostal urlopu i musial zostac w domu, a to nie jest rozmowa na telefon czy konferencje
boje sie go zapytac
ochhh za 2 tygodnie bedziemy sie widziec myslalam zeby zostawic malego z tesciowa a z mezem isc na jakas kolacje i spacer i z nim porozmawiac ale powiem szczerze nie wiem jak zareaguje:(
Re: Rozdrapalam stare rany ;(
To w sumie dobrze że się teraz nie widzicie. Wykorzystaj ten czas na przemyślenie tej sprawy i po tych 2 tyg będziesz mogła z nim pogadać bardziej na chłodno,już bez takich wielkich emocji. Myślę że ta rozmowa jest konieczna bo inaczej nigdy Ci to nie da spokoju. Trzymam kciuki 
http://karmimypsiaki.pl/pomagaj-codziennie/klik. Wystarczy codziennie kliknąć by nakarmić psiaka.
-
kamilakamiii
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 19
- Rejestracja: pn mar 19, 2012 1:35 pm
Re: Rozdrapalam stare rany ;(
Również uważam, że powinnaś porozmawiać z mężem. Jest to w 100 % konieczne.
-
Lily of the Valley
Re: Rozdrapalam stare rany ;(
A co, jesli bylo calkiem odwrotnie? Ze to on ja pogonil za jej... kokietowanie? W jakich okolicznosciach Twoja przyjaciolka wyznaja Ci "prawde" i skad mozesz miec pewnosc, zeby jej ufac? Wg mnie cos tu nie gra.
-
kamilakamiii
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 19
- Rejestracja: pn mar 19, 2012 1:35 pm
Re: Rozdrapalam stare rany ;(
W ogóle to napisałaś, że on jej nie lubił... Znam wiele takich przypadków ( również na własnym przykładzie) , że facet niby nie lubił koleżanki, a później wychodziło, że miał z nią coś wspólnego.. tzw. zasłona dymna. To jest straszne...
-
gusia12344
- Miła Kobietka
- Posty: 52
- Rejestracja: śr lut 29, 2012 1:27 am
Re: Rozdrapalam stare rany ;(
hej,mysle ze powinnas porozmawiac z mezem skoro tyle czasu cie to gryzie.chociaz zgadzam sie z ktoras z wypowiedzi wczesniej ze wcale nie musialo tak byc jak twoja przyjaciolka to przedstawila,tylko odwrotnie.dlatego tez powinnas z mezem to wyjasnic ,zapytac go,zobaczysz jak zareaguje.pozdrawiam
Re: Rozdrapalam stare rany ;(
Jak tak czytam teraz to faktycznie koleżanka też może nie być do końca w porządku. Przekonałam się na własnej skórze że kobiety potrafią być wredne,w moim przypadku to akurat była najlepsza przyjaciółka więc może Ty też tej swojej tak ślepo nie wierz. Tak jak przedtem pisałam i jak piszą dziewczyny,konieczna jest rozmowa z mężem.
http://karmimypsiaki.pl/pomagaj-codziennie/klik. Wystarczy codziennie kliknąć by nakarmić psiaka.
-
Lily of the Valley
Re: Rozdrapalam stare rany ;(
Mam przeczucie, ze ona cie oklamala. Jesli tu jeszcze zajrzysz, to opisz mniej wiecej, jak kolezanka przedstawila swoja wersje. Jesli bylaby w stosunku do ciebie uczciwa, wyznalaby to duzo wczesniej. Skoro, jak twierdzi, twoj partner wyznal jej milosc, to jesli nagle wyjechala, kierowana ogromnymi emocjami, musialaby powiedziec ci o tym wczesniej, gdyby faktycznie tak bylo, jak ona mowi... Bo jesli byla do tego stopniu zszokowana postawa twojego faceta, naturalnym tego symptomem jest poskarzenie sie tobie. Jej reakcja w postaci wyjazdu swiadczy o lojalnosci wzgledem ciebie, zas nie wykazala sie nia, mowiac ci o tym dopiero niedawno, wiec dla mnie sprawa jest oczywista. Moze probowala uwiesc ci meza ponownie, a gdy drugi raz jej sie nie powiodlo, postanowila wbic ci szpile. Zreszta, czy argumentacja twojej tak zwanej kolezanki nie wydaje ci sie absurdalna? Wyjazd z powodu wyznania milosnego faceta przyjaciolki wydaje mi sie byc uzasadniony, gdy mowimy o gimnazjalistach. Czego mialaby sie przestraszyc, skoro bylo to tylko wyznanie milosne (jej zdaniem)? Rozumiem, gdyby posunal sie do czegos wiecej, oblapial ja i probowal zaciagnac do lozka... ale wyznanie milosne? (mam nadzieje, ze twoja przyjaciolka wspomniala tylko o tym?) Nie zastanawiaj sie dlugo, tylko powiedz mezowi o tym, co od niej uslyszalas.
Re: Rozdrapalam stare rany ;(
mnie się osobiście też wydaje, że ona mogła się minąć z prawdą... Ale pogadaj z Nim, to konieczne.
Ostatecznie jestem kobietą... i bardzo mnie to cieszy!
Re: Rozdrapalam stare rany ;(
Rozmowa to najlepsze rozwiązanie! Tylko uważaj żeby to nie przerodziło się w kłótnię!
Re: Rozdrapalam stare rany ;(
O czizys... A ja nie wiem co bym zrobiła. On sie może wyprzeć naweyt jeśli to prawda, więc koniec końców i tak nie będziesz wiedziała kto mówi prawdę... Minęło troche czasu od momentu kiedy to pisałaś, ciekawa jestem jak się to dalej potoczyło??
Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie...
Re: Rozdrapalam stare rany ;(
Jeżeli chodzi o kłamstwa to faceci są w tym mistrzami. Żeby coś nie wyszło na jaw są zdolni poruszyć niebo a ziemię.
A jakże potrafią udawać, że wszystko jest jak w bajce, choć gdy kobieta nie patrzy -prowadzą swój inny świat. Normalnie przydzielić im można Oscary. Nie wierzyłaby tak całkiem mężowi, ale też nie wierzyłabym 100% przyjaciółce.
Nie wiem co zrobiłabym na Twoim miejscu. Pewnie zażądała wyjaśnień, zorganizowała spotkanie -jakby nie chcieli we trójkę to by się wzięło na podstęp. Umówiłabym się z nimi, zrobiła tzw. spowiedź, zobaczyłabym jak by zareagowali i co by powiedzieli. A później to już czas na przemyślenia...
Mam nadzieję, że do nas wrócisz i skrobniesz co u Ciebie
... Bądź silna.
A jakże potrafią udawać, że wszystko jest jak w bajce, choć gdy kobieta nie patrzy -prowadzą swój inny świat. Normalnie przydzielić im można Oscary. Nie wierzyłaby tak całkiem mężowi, ale też nie wierzyłabym 100% przyjaciółce.
Nie wiem co zrobiłabym na Twoim miejscu. Pewnie zażądała wyjaśnień, zorganizowała spotkanie -jakby nie chcieli we trójkę to by się wzięło na podstęp. Umówiłabym się z nimi, zrobiła tzw. spowiedź, zobaczyłabym jak by zareagowali i co by powiedzieli. A później to już czas na przemyślenia...
Mam nadzieję, że do nas wrócisz i skrobniesz co u Ciebie
"Czerwienią róż i w zapachu lilii kołysani - żeglujemy przed siebie. Niby niewidzialni, niby zakochani..."
Re: Rozdrapalam stare rany ;(
Kurka. Mam nadzieje ze juz jestescie po tej rozmowie...i ze jakos rozsadnie to zalatwiliscie.Chociaz bd na twoim miejscu na pewno bym porozmawiala i to duzo szybciej (bo takie zwlekanie to chyba jeszcze gorsze) ale co do rozsadnosci to juz nie bylabym taka pewna...
Boz nawet gdyby sie wyparl to i tak to nagle znikniecie 'przyjaciolki' daje dalej do myslenia...a bd na jej miejscu to chyba bym wczesniej o tym powiedziala.Chociaz z drugiej strony teraz tak naprawde to juz troche czasu minelo i ludzie sie zmieniaja -moze tamten wybryk byl jednorazowy i wracanie do tego moze byc strzeleniem przyslowiowa kula w kolano...
Boz nawet gdyby sie wyparl to i tak to nagle znikniecie 'przyjaciolki' daje dalej do myslenia...a bd na jej miejscu to chyba bym wczesniej o tym powiedziala.Chociaz z drugiej strony teraz tak naprawde to juz troche czasu minelo i ludzie sie zmieniaja -moze tamten wybryk byl jednorazowy i wracanie do tego moze byc strzeleniem przyslowiowa kula w kolano...
"...przez noc droga do świtania -
przez wątpienie do poznania -
przez błądzenie do mądrości -
przez śmierc do nieśmiertelności..."
przez wątpienie do poznania -
przez błądzenie do mądrości -
przez śmierc do nieśmiertelności..."
Re: Rozdrapalam stare rany ;(
Ja tez uwazam, ze nie nalezy wierzyc do konca tej przyjaciolce. Twoj maz przez te wszystkie lata nie dal Ci powodow do tego zeby mu nie ufac, jest kochajacy, spontaniczny, okazuje Ci milosc. Ta dziewczyna wtedy wyjechala zapewne tak nagle bo probowala go uwiesc i dostala kosza. Moze nawet przez te lata czula cos do niego, a teraz probuje sie zemscic i rozwalic wasz zwiazek? Gdyby byla prawdziwa przyjaciolka to powiedzialaby od razu albo po tych paru latach nie powiedzialaby wcale bo przeciez jestescie malzenstwem, macie dziecko, kto zyczliwy chcialby to psuc? To oczywiste, ze chciala namieszac, zapewne z zazdrosci. Byloby super gdybys odezwala sie jak to teraz wyglada miedzy wami.
Ani z Toba ani bez Ciebie
Na moj bol nie ma lekarstwa..
Z Toba bo mnie zabijasz
Bez Ciebie bo umieram..
Na moj bol nie ma lekarstwa..
Z Toba bo mnie zabijasz
Bez Ciebie bo umieram..
-
tolanowacka
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 6
- Rejestracja: wt wrz 17, 2013 1:30 pm
Re: Rozdrapalam stare rany ;(
Zgadzam się z przedmówczynią w 100%! Ale i tak porozmawiaj na spokojnie i na poważnie ze swoim mężem, wyjaśnijcie sobie wszystko i weźcie się za odbudowywanie waszej relacji 
Podkarpacie!!! <3
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Snappy [Bot] i 0 gości