"Problem (?)" z pieskiem -wyjazd do Anglii
-
kamisiak88
"Problem (?)" z pieskiem -wyjazd do Anglii
Witajcie,
w tytule jest słowo problem, ale nie chcę by mój pies myślał, że jest dla mnie problemem, jednakże nie wiedziałam jak zacząć. Otóż chodzi o to, że w czerwcu wyjeżdżam do Angli. Jeśli się da to na stałe. Co zrobić z pieskiem? Aktualnie mieszkam z babcia 72 letnią i z mężem, który do Anglii jedzie "już". Liczyłam, że babcia zaopiekuje się moim przyjacielem, jednak bardzo się zdziwiłam dziś, gdy usłyszałam, że ona go nie chce, bo jak będzie leżąca i umierająca to z pieskiem wychodzić nie będzie mogła. Co mi zostaje? Oddać go rodzicom mieszkającym na wsi? Wtedy mam pewność, że pies wyląduje przy budzie, a tego to już stanowczo nie chce! To jest pekińczyk. Zabrałam go ze schroniska z 4 lata temu. Zdobyłam jego zaufanie. Jest teraz oddanym psem, wiernym, kochanym przytulanką, broni mnie w każdej chwili. Proszę poradźcie mi coś , bo jestem na skraju załamania. Kocham tego psa jak własne dziecko, którego nie mogę mieć, nie pozwolę go skrzywdzić, tylko powiedźcie co byście zrobiły na moim miejscu. Myślałam o zabraniu go do Anglii, ale szczepienia i kwarantanna trwa ok roku. Nie mogę tyle czekać. Liczę na wasze dobre rady. Pozdrawiam serdecznie.
w tytule jest słowo problem, ale nie chcę by mój pies myślał, że jest dla mnie problemem, jednakże nie wiedziałam jak zacząć. Otóż chodzi o to, że w czerwcu wyjeżdżam do Angli. Jeśli się da to na stałe. Co zrobić z pieskiem? Aktualnie mieszkam z babcia 72 letnią i z mężem, który do Anglii jedzie "już". Liczyłam, że babcia zaopiekuje się moim przyjacielem, jednak bardzo się zdziwiłam dziś, gdy usłyszałam, że ona go nie chce, bo jak będzie leżąca i umierająca to z pieskiem wychodzić nie będzie mogła. Co mi zostaje? Oddać go rodzicom mieszkającym na wsi? Wtedy mam pewność, że pies wyląduje przy budzie, a tego to już stanowczo nie chce! To jest pekińczyk. Zabrałam go ze schroniska z 4 lata temu. Zdobyłam jego zaufanie. Jest teraz oddanym psem, wiernym, kochanym przytulanką, broni mnie w każdej chwili. Proszę poradźcie mi coś , bo jestem na skraju załamania. Kocham tego psa jak własne dziecko, którego nie mogę mieć, nie pozwolę go skrzywdzić, tylko powiedźcie co byście zrobiły na moim miejscu. Myślałam o zabraniu go do Anglii, ale szczepienia i kwarantanna trwa ok roku. Nie mogę tyle czekać. Liczę na wasze dobre rady. Pozdrawiam serdecznie.
Re: "Problem (?)" z pieskiem
Biorąc psa do Anglii powinnaś mieć zaczipowanego psa i książeczkę zdrowia pupila. Nie wiem w czym tkwi problem, bo Twój pies to nie Kaukaz ani Bernardyn, tylko mały pies...
"Czerwienią róż i w zapachu lilii kołysani - żeglujemy przed siebie. Niby niewidzialni, niby zakochani..."
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: "Problem (?)" z pieskiem
bym go starała sie zabrac ze soba
Re: "Problem (?)" z pieskiem
Ja bym psa, starała się zabrać z sobą... Nie wyjeżdzasz już, więc spokojnie możesz zacząc już coś robić w tym kierunku....
Nawet jakbyś na te ostatnie miesiące miała psa oddać rodzicą, to się też nic nie stanie
Możesz im wytłumaczyć co i jak...
Lub po prostu porozmawiać z babacią
że to tylko kilka miesięcy
Nawet jakbyś na te ostatnie miesiące miała psa oddać rodzicą, to się też nic nie stanie
Możesz im wytłumaczyć co i jak...
Lub po prostu porozmawiać z babacią
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
-
kamisiak88
Re: "Problem (?)" z pieskiem
Ja bym go chciała zabrać ale czy to nie jest tak, że jak chcę zabrać zwierzaka powyżej 5 kg to raczej nikt mi go nie przetransportuje? Ja się nie znam naprawdę. Jadę pierwszy raz i już nie mam zamiaru wracać, więc co wiecie to piszcie proszę. Linie lotnicze podobno nie akceptują psów przy sobie, tzn. w samolocie obok siedzenia. Nie znalazłam innej wzmianki o transporcie psa liniami lotniczymi oprócz tego,że do 5 kg mogę mieć na kolanach, a mój mam 7 kg. Autokarem to raczej też nie wytrzyma, bo to się jedzie ok 24h. Jak macie inne pomysły jestem otwarta. pozdrawiam,
-
kamisiak88
Re: "Problem (?)" z pieskiem
A i jeszcze znajoma mieszkająca w Anglii powiedziała mi, że ROK (!!!) musi mieć kwarantanne w Polsce. Coś wiecie na ten temat? Bo ja tylko znalazłam tak jak mówiła Blackfox - czip i książeczka zdrowia, a to już mam 
-
joleczka55
Re: "Problem (?)" z pieskiem
Z tego co wiem, to większe psy transportuje się w klatce. Na pewno jest to stres dla zwierzaka, ale lepsze to od oddania. Jeśli nie zdążysz załatwić wszystkiego gdy będziesz w Polsce, to poproś rodziców, aby dokończyli to za Ciebie. Poza tym przecież np. na święta będziesz chciała przyjechać do Polski, więc będziesz miała okazję zabrać wtedy psa do siebie. Ewentualnie może właśnie babcia mogłaby zaopiekować się nim na ten czas?
Re: "Problem (?)" z pieskiem
Ja. Moje psy lub psy z mojej hodowli podróżują po całym świecie.
Kwarantanny NIE MA i nie ma żadnych problemów, aby wwieźć psa do anglii. Pies musi być zaczipowany i musi mieć wystawiony przez weterynarza paszport (dokument obowiązujący na terenie Unii Europejskiej ). Pies musi posiadać aktualne szczepienia, wściekliznę najlepiej Rabisinem, a nie w kompleksowej szczepionce) i przed wyjazdem musi zostać odrobaczony określonymi preparatami. Odrobaczenie potwierdza wet wpisem do paszportu. Poes do 8 kg podróżować może jako bagaz podręczny i nie musi lecieć w luku. Koszty za takiego malucha praktycznie żadne. Na promie płaci się za bilet na psa. Mój pies (wyhodowany przez mnie) miesiąc temu był w Anglii na Cruftse. Był najlepszym psem w rasie, choć rasa angielska
. chwalę się , a co, wolno mi. Ale do czego zmierzam. nie porzucaj przyjaciela. Już raz ci zaufał, dałaś mu dom , a on pokochał. Kochać prawdziwie potrafi tylko pies.Nie babci, nie mamy, nie koleżanki. TWÓJ Zwierzę nie jest rzeczą. Zwierze czuje. Jesteś odpowiedzialna za tego pieska. Jest Twój. Nie babci, nie mamy, nie koleżanki. TYLKO TWÓJ. Tysiąc razy należy się zastanowić adoptując/kupując psa, bo to jest związek na kilka lat. I rozwodów być nie powinno
.
Anglia to kraj kynologii. Anglicy kochają psy i jeśli pies pojedzie z Tobą spotkasz się tylko z życzliwością. Przy tej wielkości piesku nie będziesz miała problemu z wynajęciem mieszkania.Na ulicy wszyscy się będą do Ciebie uśmiechać i zagadywać o pieska. Wybór należy do Ciebie.
Jedyne co warto zrobić to ubezpieczyć psa na życie i od kosztów leczenia, bo weterynarz w Anglii bardzo drogi jest, ale polisa zazwyczaj bez problemu pokrywa koszty leczenia.
Dla mnie pies jest jak święte zwierze. wybaczcie starej wariatce
.
Kwarantanny NIE MA i nie ma żadnych problemów, aby wwieźć psa do anglii. Pies musi być zaczipowany i musi mieć wystawiony przez weterynarza paszport (dokument obowiązujący na terenie Unii Europejskiej ). Pies musi posiadać aktualne szczepienia, wściekliznę najlepiej Rabisinem, a nie w kompleksowej szczepionce) i przed wyjazdem musi zostać odrobaczony określonymi preparatami. Odrobaczenie potwierdza wet wpisem do paszportu. Poes do 8 kg podróżować może jako bagaz podręczny i nie musi lecieć w luku. Koszty za takiego malucha praktycznie żadne. Na promie płaci się za bilet na psa. Mój pies (wyhodowany przez mnie) miesiąc temu był w Anglii na Cruftse. Był najlepszym psem w rasie, choć rasa angielska
Anglia to kraj kynologii. Anglicy kochają psy i jeśli pies pojedzie z Tobą spotkasz się tylko z życzliwością. Przy tej wielkości piesku nie będziesz miała problemu z wynajęciem mieszkania.Na ulicy wszyscy się będą do Ciebie uśmiechać i zagadywać o pieska. Wybór należy do Ciebie.
Jedyne co warto zrobić to ubezpieczyć psa na życie i od kosztów leczenia, bo weterynarz w Anglii bardzo drogi jest, ale polisa zazwyczaj bez problemu pokrywa koszty leczenia.
Dla mnie pies jest jak święte zwierze. wybaczcie starej wariatce
Re: "Problem (?)" z pieskiem
Co do kwarantanny to myślę, że Kikimora lepiej się na tym zna, ponieważ podróżuje z psiakami.
Moje poza Polską nigdzie nie wyjeżdżały. 3 lata temu powiedziano mi, że kwarantanne można ominąć. Oczywiście z odpowiednimi dokumentami, zwierzę zaczipowane, zaszczepione można spokojnie przetransportować z Polski do Anglii. Tyle jedynie wiem.
Piszesz, że psiak nie wytrzymałby 24/h jazdy autokarem a ja wiem, że wytrzymałby. Znajomi podróżują z dorosłym Bokserem drugie tyle czasu, trzymając go przy sobie. Co jakiś czas są postoje więc piesek może załatwić potrzeby fizjologiczne, w dodatku możesz przed wyjazdem skonsultować się z weterynarzem, do wagi ciała psa zaleci odpowiednią dawkę preparatu uspokajającego (jeśli Twój piesek wcześniej źle znosił jazdy samochodem).
Co do podróży autokarem to kwestia wymogów linii i długość trasy. Musiałabyś się dowiedzieć. W Twoim przypadku byłby to mniejszy problem, ponieważ piesek jest małych rozmiarów.
Nie oddawałabym psa w ręce jakiejkolwiek osoby. Jest członkiem Twojej rodziny i na pewno tak się czuje. Tym bardziej, jak sama opisałaś -bardzo się do Ciebie przywiązał.
Jeżeli masz nadal niepewność co do kwarantanny to popytaj weterynarzy. Powinni także się orientować w tych sprawach. Pozdrawiam.
Kikimora gratuluję psich sukcesów.
Piszesz, że psiak nie wytrzymałby 24/h jazdy autokarem a ja wiem, że wytrzymałby. Znajomi podróżują z dorosłym Bokserem drugie tyle czasu, trzymając go przy sobie. Co jakiś czas są postoje więc piesek może załatwić potrzeby fizjologiczne, w dodatku możesz przed wyjazdem skonsultować się z weterynarzem, do wagi ciała psa zaleci odpowiednią dawkę preparatu uspokajającego (jeśli Twój piesek wcześniej źle znosił jazdy samochodem).
Co do podróży autokarem to kwestia wymogów linii i długość trasy. Musiałabyś się dowiedzieć. W Twoim przypadku byłby to mniejszy problem, ponieważ piesek jest małych rozmiarów.
Nie oddawałabym psa w ręce jakiejkolwiek osoby. Jest członkiem Twojej rodziny i na pewno tak się czuje. Tym bardziej, jak sama opisałaś -bardzo się do Ciebie przywiązał.
Jeżeli masz nadal niepewność co do kwarantanny to popytaj weterynarzy. Powinni także się orientować w tych sprawach. Pozdrawiam.
Kikimora gratuluję psich sukcesów.
"Czerwienią róż i w zapachu lilii kołysani - żeglujemy przed siebie. Niby niewidzialni, niby zakochani..."
Re: "Problem (?)" z pieskiem
Dzięki. po tylu latach hodowania to jakieś drobne sukcesy muszą być. Klubówkę też w Anglii wygrał ten piesek.No śliczności moje.Dumna jestem wielce ,bo to drugie pokolenie u nas rodzone. No nieważne. Ja z psami nie podróżuję. Raczej mój mąż, syn i córka.Ktoś musi w domu zostać, to zostaję ja, bo inne psy tez mamy. Czasami inni hodowcy jakiegoś psa nam przewożą. Psy nauczone jazdy w transporterze od szczeniaka. Mogę podpowiedzieć jak bez problemu nauczyć.W każdym wieku się da.
Moje latają samolotem do USA lub Kanady. Długi lot, ale bez kłopotu dają radę. Bez żadnych środków.
Wszystkie dokumenty potrzebne do wywozu psa do Anglii od ręki można załatwić w każdej lecznicy weterynaryjnej. Przy rutynowej wizycie. Na nic się nie czeka. Można to dwa dni przed wyjazdem załatwić jak się chce. Piesek malutki nie musi nawet chyba w transporterku podróżować, bo są specjalne torby z siatką, żeby odpowiednia wentylacja była .Tak więc przeszkód żadnych nie ma i problemu żadnego też.Większym stresem dla pieska po przejściach, adoptowanego, jest kolejna zmiana domu.
Moje latają samolotem do USA lub Kanady. Długi lot, ale bez kłopotu dają radę. Bez żadnych środków.
Wszystkie dokumenty potrzebne do wywozu psa do Anglii od ręki można załatwić w każdej lecznicy weterynaryjnej. Przy rutynowej wizycie. Na nic się nie czeka. Można to dwa dni przed wyjazdem załatwić jak się chce. Piesek malutki nie musi nawet chyba w transporterku podróżować, bo są specjalne torby z siatką, żeby odpowiednia wentylacja była .Tak więc przeszkód żadnych nie ma i problemu żadnego też.Większym stresem dla pieska po przejściach, adoptowanego, jest kolejna zmiana domu.
-
kamisiak88
Re: "Problem (?)" z pieskiem
Dziękuję wam za rady.
dodaliście mi skrzydeł bo już leżałam i ryczałam...
A jest ktoś w temacie przemeldowania psa. Bo mam ważne pytanie, a nie wiem czy zadać...
KIKIMORA ja również gratuluję pieseczków

A jest ktoś w temacie przemeldowania psa. Bo mam ważne pytanie, a nie wiem czy zadać...
KIKIMORA ja również gratuluję pieseczków
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: "Problem (?)" z pieskiem
pytaj moze ktos sie znajdzie kto ci odpowie
Re: "Problem (?)" z pieskiem
Pisz. Jak znamy odpowiedź to odpowiemy od razu. Jeśli nie znamy to się dowiemy. Kto pyta nie zbładzi.
-
kamisiak88
Re: "Problem (?)" z pieskiem
To może być dość skomplikowane, ale spróbuje opisać to najlepiej jak się da.
Zaczipowany pies M. jest zarejestrowany na mamę w gminie C., ale mieszka ze mną w mieście P. Teraz na święta mama dostała suczkę F., która zaczipowana nie jest i zarejestrowana też nie. Chodzi o to, jak zrobić bym ja mogła legalnie płacić za psa tu w mieście P. a mama zarejestrować sukę w gminie C. Bo skoro płaci za jakiegoś psa w gminie, czy nie da się podmienić go na sukę? Wiem, ze pewnie lepiej iść do Urzędu miasta i popytać, ale przez najbliższy tydzień tak pracuję, że nie dam rady. Jak zrozumieliście o co mi chodzi, bo temat trudny to proszę o rady. Pozdrawiam.
Zaczipowany pies M. jest zarejestrowany na mamę w gminie C., ale mieszka ze mną w mieście P. Teraz na święta mama dostała suczkę F., która zaczipowana nie jest i zarejestrowana też nie. Chodzi o to, jak zrobić bym ja mogła legalnie płacić za psa tu w mieście P. a mama zarejestrować sukę w gminie C. Bo skoro płaci za jakiegoś psa w gminie, czy nie da się podmienić go na sukę? Wiem, ze pewnie lepiej iść do Urzędu miasta i popytać, ale przez najbliższy tydzień tak pracuję, że nie dam rady. Jak zrozumieliście o co mi chodzi, bo temat trudny to proszę o rady. Pozdrawiam.
Re: "Problem (?)" z pieskiem
Temat wcale nie taki trudny. chip służy identyfikacji , właśnie po to , aby podmianek nie było. Jeśli pies był opłacany w jednym mieście to wyrejestrowujesz go tam i zgłaszasz, ze się wyprowadził. I w nowym mieście rejestrujesz w Urzędzie Gminy. Dwa razy w danym roku nie mogą ściągać podatku od jednego psa, więc zaświadczenie o wpłacie musisz mieć i już. Za kolejny rok już zapłacisz w nowym mieście.
Nowego pieska mama musi zaczipować u weta i zgłosić w urzędzie, ze ma i opłacić.
Podatek za psa jest różny w różnych gminach. Niektóre gminy zrezygnowały ze ściągania podatku od psa . Inne maja szereg ulg i zwolnień, czyli np. jeśli pies wysterylizowany lub wykastrowany lub adoptowany ze schroniska to często się za niego nie płaci.W innych np emeryci i renciści są zwolnieni od tego podatku. Wystarczy zatelefonować do urzędu i się dowiesz jak to u Was lokalnie jest.
Nr chipu warto zgłosić też do bazy danych dla psów , bo jak piesek zaginie to łatwiej go odszukać.
Aha, i wszystkie urzędy w poniedziałek dłużej pracują, żeby ludzie nie musieli się z pracy zwalniać, żeby coś załatwić.
Powodzenia
Nowego pieska mama musi zaczipować u weta i zgłosić w urzędzie, ze ma i opłacić.
Podatek za psa jest różny w różnych gminach. Niektóre gminy zrezygnowały ze ściągania podatku od psa . Inne maja szereg ulg i zwolnień, czyli np. jeśli pies wysterylizowany lub wykastrowany lub adoptowany ze schroniska to często się za niego nie płaci.W innych np emeryci i renciści są zwolnieni od tego podatku. Wystarczy zatelefonować do urzędu i się dowiesz jak to u Was lokalnie jest.
Nr chipu warto zgłosić też do bazy danych dla psów , bo jak piesek zaginie to łatwiej go odszukać.
Aha, i wszystkie urzędy w poniedziałek dłużej pracują, żeby ludzie nie musieli się z pracy zwalniać, żeby coś załatwić.
Powodzenia
-
kamisiak88
Re: "Problem (?)" z pieskiem
A powiedz mi jeszcze Kikimora jeśli się orientujesz, jeśli mama płaciła cały czas za psa, który nie miał czipa bo kiedyś tego nie było i on zdechł ok 1 - 1,5 roku temu. I teraz myślała, że płacąc za M. to tak jak by kontynuowała. Kurcze, staram się pisać byś zrozumiała, ale ciężki ten mój język
Wiesz jak to jest na wsi: mnóstwo psów i zamieszania.
Re: "Problem (?)" z pieskiem
Czyli płaciła za psa, którego nie ma. Każda opłata przypada na jednego psa.
"Czerwienią róż i w zapachu lilii kołysani - żeglujemy przed siebie. Niby niewidzialni, niby zakochani..."
-
kamisiak88
Re: "Problem (?)" z pieskiem
Tak już go nie ma, ale czy oni wiedzą za jakiego psa płaciła skoro on nie był zaczipowany a teraz zdechł i tego też nikt nie zgłosił...
Re: "Problem (?)" z pieskiem
Wystarczy zgłosić , ze już psa nie ma i zgłosić nabycie nowego.Osoba pobierająca podatek poradzi sobie z tym.Jeśli to wioska to zazwyczaj można płacić u sołtysa lub w gminie. A nowemu pieskowi należy chyba założyć chip u weta i wszystko.I dowiedz się jak w Waszej gminie jest ze sterylizacją i kastracją. Czasami gmina zwraca połowę kosztów, czasami całość, a czasami niestety nic, ale np. zwalnia od podatku. Zaświadczenie od weta wówczas wystarczy przedstawić, że zabieg taki został wykonany.
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość