I ja się dołączę. Powodzenia ze znalezieniem czegoś odpowiedniego.
No tak to jest gdy wyjdzie się na
zakupy po konkretną rzecz...
Znalazłam chwilkę, więc...
Wyjazd jak najbardziej udany. Widoki po prostu przepiękne, okolica cicha i spokojna na dodatek trafiliśmy na teren, gdzie były łazienki, toaletki i prysznice. Za dnia wyruszaliśmy nad jeziora, przechodziliśmy pieszo prawie całe wybrzeża. Także nogi nam do tyłków wchodziły. Góry, pagórki, woda, klimacik, borsuki i przede wszystkim na każdym kroku barany -wszędzie, nawet przy namocie. A nocą grzane wino i polska żubrówka palona. Zrobiłam ponad 300 zdjęć. Aż wracać się nie chciało...
W domu znowu żal kogoś ściska. Tyle co wróciliśmy i już złośliwości wiadomo kogo. Nie chcę o tym pisać tutaj. Wiecie jak to jest... Mały
świat.
Typowa zawiść, zazdrość. Choć to było już chamskie.
Jutro lecę do biura
pracy i w kilka miejsc. Z pracą wciąż krucho, chyba taki pech... Nie wiem. Zaczynam wątpić.