prosze was o pomoc
prosze was o pomoc
witam wszystkie panie na forum . mam na imie adrian . tak nie jestem jedną z was. to ze tu sie znalazłem to sytuacja z jaka nie potafie sobie poradzic . z tad ten temat.
mam 34 lata moja zona 28 , mamy 2 wspaniałych dzieci w wieku 5 i 7 lat. jestesmy 8 lat po slubie,. do dnia wczorajszego myslalem ze mam udany zwiazek,ze jestesmy oboje ze sobą szczesliwi. otuz zycie napisalo mi inny scenariusz;
dowiedzialem sie zupelnie przez przypadek ze jest ktos inny , ktos w kim jest zauroczona do tego stopnia ze postanowila bym sie wyprowadzil na poczatek na jakis czas by mogla to sobie na spokojnie przemyslec. wynikla awantura i wlasnie wtedy powiedziala mi ze jest inny. w pierszej chwili wybuchlem , zawalilo sie moje cale zycie! to bylo straszne, nie wytrzymalem , w amoku rozwalilem szafe i wyszedlem zucajac obrączke.
lecz gdy po kilku butelkach wodki emocje opadly zdalem sobie sprawe ze niemoge stac bezczynie , musze ratowac nasz zwiazek . wrucilem do domu, i prosilem ja zebysmy zaczeli wszystko od nowa. w koncu kiedys bylismy w sobie zakochani. wiem ze wina nie lezy tylko po jej stronie. fakty sa takie ze praca ciagly stres itd. sprawily ze poswiecalem jej za malo czasu. w nasz zwiazek wdarla sie rutyna. w pewnym stopniu stracilem swa godnosc proszac ja o druga szanse, tym bardziej ze bylem jej wierny i do dzis kocham ja nad zycie.
moja prozba do was to, czy wy jako kobiety bo kto was lepiej rozumie jak wy same ,mozecie mi cos doradzic w tej sprawie? chowam chonor w buty . chce walczyc o nas , czy moze nie powinienem ? jak moge ja odzyskac
mam 34 lata moja zona 28 , mamy 2 wspaniałych dzieci w wieku 5 i 7 lat. jestesmy 8 lat po slubie,. do dnia wczorajszego myslalem ze mam udany zwiazek,ze jestesmy oboje ze sobą szczesliwi. otuz zycie napisalo mi inny scenariusz;
dowiedzialem sie zupelnie przez przypadek ze jest ktos inny , ktos w kim jest zauroczona do tego stopnia ze postanowila bym sie wyprowadzil na poczatek na jakis czas by mogla to sobie na spokojnie przemyslec. wynikla awantura i wlasnie wtedy powiedziala mi ze jest inny. w pierszej chwili wybuchlem , zawalilo sie moje cale zycie! to bylo straszne, nie wytrzymalem , w amoku rozwalilem szafe i wyszedlem zucajac obrączke.
lecz gdy po kilku butelkach wodki emocje opadly zdalem sobie sprawe ze niemoge stac bezczynie , musze ratowac nasz zwiazek . wrucilem do domu, i prosilem ja zebysmy zaczeli wszystko od nowa. w koncu kiedys bylismy w sobie zakochani. wiem ze wina nie lezy tylko po jej stronie. fakty sa takie ze praca ciagly stres itd. sprawily ze poswiecalem jej za malo czasu. w nasz zwiazek wdarla sie rutyna. w pewnym stopniu stracilem swa godnosc proszac ja o druga szanse, tym bardziej ze bylem jej wierny i do dzis kocham ja nad zycie.
moja prozba do was to, czy wy jako kobiety bo kto was lepiej rozumie jak wy same ,mozecie mi cos doradzic w tej sprawie? chowam chonor w buty . chce walczyc o nas , czy moze nie powinienem ? jak moge ja odzyskac
Re: prosze was o pomoc
witaj myslę że szczera rozmowa to jedyna rozsadna droga bez nerwow i niepotrzebnych emocji
Re: prosze was o pomoc
po pierwsze, nie straciłes godności prosząc o drugą szansę... tylko walczysz o swój związek...
wg mnie potrzebujecie szczerej rozmowy i wysłuchania.....
spróbujcie porozmawiać... niech zona szczerze Ci powie, czego jej w Waszym związku brakowało...
Tobie też pewnie i powiedzcie sobie o tym otwarcie...
Porozmawiajcie i wspólnie znajdzcie jakieś rozwiązanie...
w końcu macie dzieci i to w wieku, gdzie wiele stresu związanego z szkołą przed nimi...
więc rozstanie to nie tak hop siup...
wg mnie potrzebujecie szczerej rozmowy i wysłuchania.....
spróbujcie porozmawiać... niech zona szczerze Ci powie, czego jej w Waszym związku brakowało...
Tobie też pewnie i powiedzcie sobie o tym otwarcie...
Porozmawiajcie i wspólnie znajdzcie jakieś rozwiązanie...
w końcu macie dzieci i to w wieku, gdzie wiele stresu związanego z szkołą przed nimi...
więc rozstanie to nie tak hop siup...
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
Re: prosze was o pomoc
zawsze na rozstaniu rodziców cierpią najbardziej dzieci .wyjasnijcie sobie wszystko nie będę się powtarzała i powielała wypowiedzi przedmuwczni zgadzam się z nią w każdym słowie
-
paula
Re: prosze was o pomoc
w zasadzie sytuacja jak z serialu telewizyjnego - tylko szkoda że zdarzyła się w życiu codziennym.
Oczywiście, jak wcześniej koleżanki napisały, NIE straciłeś przed nią twarzy, honoru czy jak to tam sobie nazywasz. Uważam, że proszenie o kolejną szansę w związku (który do tej pory był udany) wcale nie jest jakimś poniżeniem. Pamiętaj tylko, że rozmowa podczas alkoholu za bardzo wam nie pomoże. Gdy człowiek jest pod wpływem alkoholu to może mówić głupoty które potem są tragiczne w skutkach. Dlatego powinieneś poprosić ją o taką szczerą i bardzo długą rozmowę na temat waszego dalszego życia, na temat tego jak ona sobie wyobraża tą sytuację.
Uważam również, że w żadnym wypadku nie powinniście patrzeć tylko na to, że macie dzieci. Ok, są one oczywiście najważniejsze w waszym życiu, ale jeśli będziecie ze sobą na siłę to dzieciaki prędzej czy później zorientują się że coś jest nie tak bo to już całkiem rozumne ludki są (wiem co mówię, jestem nauczycielem, w rodzinie również mam w podobnym wieku dzieci i wiem jak bardzo przeżywają każdą kłótnię rodziców). Nam, jako osobom dorosłym, wydaje się, że jeśli rodzice na chama będą ze sobą mimo że się nie kochają, to będzie to dobre dla dziecka. A uwierzcie mi - o wiele lepiej niejednokrotnie mają się dzieciaki z rodzin po rozwodach aniżeli takie ze sztucznej miłości.
Może trochę odbiegłam od tematu.. więc do niego powracam:
powinniście dać sobie czas np. tydzień na przemyślenie wszystkiego. Czy Twoja wyprowadzka jest dobra? no nie powiedziałabym - a czemu? no znów odwołam się do dzieci, póki co dzieciaki nie powinny widzieć i wiedzieć co się między wami dzieje. Po przemyśleniu wszystkiego powinniście jednak mimo wszystko jeszcze spróbować to JAKOŚ odbudować. Wiele par które po zdradzie wracają do siebie, są naprawdę szczęśliwe i mają tak naprawdę nauczkę na przyszłość i więcej tego błędu nie popełniają.
życzę wam powodzenia! i przetrwania w tej naprawdę trudnej sytuacji!
Oczywiście, jak wcześniej koleżanki napisały, NIE straciłeś przed nią twarzy, honoru czy jak to tam sobie nazywasz. Uważam, że proszenie o kolejną szansę w związku (który do tej pory był udany) wcale nie jest jakimś poniżeniem. Pamiętaj tylko, że rozmowa podczas alkoholu za bardzo wam nie pomoże. Gdy człowiek jest pod wpływem alkoholu to może mówić głupoty które potem są tragiczne w skutkach. Dlatego powinieneś poprosić ją o taką szczerą i bardzo długą rozmowę na temat waszego dalszego życia, na temat tego jak ona sobie wyobraża tą sytuację.
Uważam również, że w żadnym wypadku nie powinniście patrzeć tylko na to, że macie dzieci. Ok, są one oczywiście najważniejsze w waszym życiu, ale jeśli będziecie ze sobą na siłę to dzieciaki prędzej czy później zorientują się że coś jest nie tak bo to już całkiem rozumne ludki są (wiem co mówię, jestem nauczycielem, w rodzinie również mam w podobnym wieku dzieci i wiem jak bardzo przeżywają każdą kłótnię rodziców). Nam, jako osobom dorosłym, wydaje się, że jeśli rodzice na chama będą ze sobą mimo że się nie kochają, to będzie to dobre dla dziecka. A uwierzcie mi - o wiele lepiej niejednokrotnie mają się dzieciaki z rodzin po rozwodach aniżeli takie ze sztucznej miłości.
Może trochę odbiegłam od tematu.. więc do niego powracam:
powinniście dać sobie czas np. tydzień na przemyślenie wszystkiego. Czy Twoja wyprowadzka jest dobra? no nie powiedziałabym - a czemu? no znów odwołam się do dzieci, póki co dzieciaki nie powinny widzieć i wiedzieć co się między wami dzieje. Po przemyśleniu wszystkiego powinniście jednak mimo wszystko jeszcze spróbować to JAKOŚ odbudować. Wiele par które po zdradzie wracają do siebie, są naprawdę szczęśliwe i mają tak naprawdę nauczkę na przyszłość i więcej tego błędu nie popełniają.
życzę wam powodzenia! i przetrwania w tej naprawdę trudnej sytuacji!
Re: prosze was o pomoc
walcz o nią ! I rozmawiaj z nią dużo, powiedz ze chcesz coś zmienić - myślę że 3 razy się zastanowi zanim cie przekreśli ale musisz jej udowodnic, że zmienisz coś w swoim życiu i będziesz sie starał !
Re: prosze was o pomoc
dziekuje wam za te slowa. potrzebowalem tego. bede sie staral naprawic to wszystko,
bo wiem ze warto.
wiem ze nikt nigdy nie pokocha jej tak ja kocham ją.
i wlasnie tego wam zycze, by wasi mezowie kochli was jeszcze bardziej. bo zycie bez was niema sensu
ps; dziekuje
bo wiem ze warto.
wiem ze nikt nigdy nie pokocha jej tak ja kocham ją.
i wlasnie tego wam zycze, by wasi mezowie kochli was jeszcze bardziej. bo zycie bez was niema sensu
ps; dziekuje
Re: prosze was o pomoc
dida555 to działa tez w 2 strone
powodzenia zyczymy i czekamy na końcowy wynik trzymam kciuki za pozytywne rozwiązanie kłopotu
Re: prosze was o pomoc
Witaj. Na pewno nie jesteś na straconej pozycji. Jesteście razem tyle lat, jeśli oczarujesz ją sobą na nowo to nie wierze że pójdzie w nieznane i wątpliwe zauroczenie. Tym bardziej że jesteście rodziną z długoletnim stażem. Rozumiem że Tobie ciężko, sama myśl że ona już nie o Tobie a o innym myśli jest straszna. Ale takie zauroczenie może się przytrafić każdemu z nas i jak nam na kimś zależy to igła i nitka w ręcę, serducho zranione zacerować i do dzieła! Walczyc o naszą drugą połowę!! Informuj nas jak się sprawy mają 
Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie...
Re: prosze was o pomoc
Jeżeli czujesz, że istnieje szansa na odzyskanie jej uczuć to walcz i nie poddawaj się choćby było cholernie trudno.
Mam nadzieję, że ta szansa jest. Popieram to co napisały dziewczyny, spróbuj z żoną szczerze porozmawiać, bez zbędnych emocji, bez gniewu. To nie honor schowaj w buty tylko ból, pretensje gdy zdecydujecie się porozmawiać...
W rozmowie na pewno odczujesz jej emocje. Jeżeli zobaczysz, że się waha to jednak nie wszystko stracone, jeśli będzie się upierać, że wasze małżeństwo nie ma sensu, że jest szczęśliwa z kimś innym, nie dostrzeżesz w niej żalu, smutku, czegokolwiek takiego -że tak się dzieje, to chyba czas poważnie się zastanowić co dalej.
W każdym razie życzę Ci powodzenia aby się ułożyło, aby to był tylko kryzys a nie koniec.
Mam też nadzieję, że zajrzysz jeszcze do nas z dobrymi wiadomościami.
Trzymam za was kciuki.
Mam nadzieję, że ta szansa jest. Popieram to co napisały dziewczyny, spróbuj z żoną szczerze porozmawiać, bez zbędnych emocji, bez gniewu. To nie honor schowaj w buty tylko ból, pretensje gdy zdecydujecie się porozmawiać...
W rozmowie na pewno odczujesz jej emocje. Jeżeli zobaczysz, że się waha to jednak nie wszystko stracone, jeśli będzie się upierać, że wasze małżeństwo nie ma sensu, że jest szczęśliwa z kimś innym, nie dostrzeżesz w niej żalu, smutku, czegokolwiek takiego -że tak się dzieje, to chyba czas poważnie się zastanowić co dalej.
W każdym razie życzę Ci powodzenia aby się ułożyło, aby to był tylko kryzys a nie koniec.
Mam też nadzieję, że zajrzysz jeszcze do nas z dobrymi wiadomościami.
Trzymam za was kciuki.
"Czerwienią róż i w zapachu lilii kołysani - żeglujemy przed siebie. Niby niewidzialni, niby zakochani..."
Re: prosze was o pomoc
to znowu ja,
a co zrobic gdy ja staram sie jak moge odzyskac swoja zone a ona jest zimna jak glaz.
piszecie ze czas i szczera rozmowa, zgadzam sie z wami ze to pewnego rodzaju recepta,,.
ale byc moze nie zawsze to dziala. chyba trace nadzieje i zaczynam po malu popierac ja w decyzji o przeprowadzce,. niewiem juz czego chce, z jednej strony to zrobie wszystko by ja odzyskac a z drugiej to nienawidze ja za to co zrobila.
pare dni temu doszlismy do wniosku ze powinismy dac sobie jeszcze jedna szanse, zgodzila sie lecz dzis widze ze to ona daje mi ja a nie my sobie
ja staram sie porozmawiac szczerze - ona unika takich rozmow,
staram sie odbudowac to co stracilismy juz dawno temu czyli siebie , a ona jest tak zimna jak bym to ja nawalil a ona poprostu daje mi druga szanse.
chyba zaczynam watpic czy to ma jeszcze jakis sens?
moge ja przekonac bysmy razem byli ale nie da sie zmusic kogos do milosci
najgorsze to bylo to czego dzis doswiadczylem gdy prubowalem ja pocalowac ,.w jednej sekundzie stala sie nieobcna zamknela oczy i usta i pozwolila mi poprostu na buziaka . niech ktos mi wyjasi bo nie rozumie. skoro nie kochala mnie od jakigos czasu to czemu mimo wszystko fakt ze coraz rzadziej ale jednak potrafila sie zemna kochac ,calowalismy sie tez bardziej bo ja tego chcialem a ona poprostu to akceptowala . a na dzien dzisiejszy jedyne na co ja stac to poprostu buziak i tyle , albo lepiej az tyle.
skad wziasc sile by wytrwac i czy aby napewno to dobry pomysl , bo sens tez mi zanika. chciau bym sie juz obudzic ztego koszmaru.
a co zrobic gdy ja staram sie jak moge odzyskac swoja zone a ona jest zimna jak glaz.
piszecie ze czas i szczera rozmowa, zgadzam sie z wami ze to pewnego rodzaju recepta,,.
ale byc moze nie zawsze to dziala. chyba trace nadzieje i zaczynam po malu popierac ja w decyzji o przeprowadzce,. niewiem juz czego chce, z jednej strony to zrobie wszystko by ja odzyskac a z drugiej to nienawidze ja za to co zrobila.
pare dni temu doszlismy do wniosku ze powinismy dac sobie jeszcze jedna szanse, zgodzila sie lecz dzis widze ze to ona daje mi ja a nie my sobie
ja staram sie porozmawiac szczerze - ona unika takich rozmow,
staram sie odbudowac to co stracilismy juz dawno temu czyli siebie , a ona jest tak zimna jak bym to ja nawalil a ona poprostu daje mi druga szanse.
chyba zaczynam watpic czy to ma jeszcze jakis sens?
moge ja przekonac bysmy razem byli ale nie da sie zmusic kogos do milosci
najgorsze to bylo to czego dzis doswiadczylem gdy prubowalem ja pocalowac ,.w jednej sekundzie stala sie nieobcna zamknela oczy i usta i pozwolila mi poprostu na buziaka . niech ktos mi wyjasi bo nie rozumie. skoro nie kochala mnie od jakigos czasu to czemu mimo wszystko fakt ze coraz rzadziej ale jednak potrafila sie zemna kochac ,calowalismy sie tez bardziej bo ja tego chcialem a ona poprostu to akceptowala . a na dzien dzisiejszy jedyne na co ja stac to poprostu buziak i tyle , albo lepiej az tyle.
skad wziasc sile by wytrwac i czy aby napewno to dobry pomysl , bo sens tez mi zanika. chciau bym sie juz obudzic ztego koszmaru.
Re: prosze was o pomoc
a możecie wyjść razem np do kina i na kolacje ? ma się kto zająć dziećmi ??
wydaje mi się, że gdy zobaczy że Tobie zależy to i ona sie zmieni...
wydaje mi się, że gdy zobaczy że Tobie zależy to i ona sie zmieni...
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Snappy [Bot] i 1 gość