pomocyy

Co zrobić w trudnych chwilach? Jak stworzyć udany związek? Co denerwuje nas w mężczyznach? Czy kobiety są z Wenus a faceci z Marsa? Na te i inne pytania możemy porozmawiać właśnie w tym dziale.
ODPOWIEDZ
bananowysong
Jestem tu nowa :)
Posty: 20
Rejestracja: sob lut 01, 2014 11:59 pm

pomocyy

Post autor: bananowysong »

Witam

nie wiem od czego nawet zacząc...
bylismy ze soba ponad rok, bywało róznie raz lepiej raz gorzej jak to w związku ... kilka razy cos tam przekrobal i kiedy straszyłam go ze to koniec to prosił zebym go nie zostawiała ze mnie tak kocha, ze nie chce nikogo innego ze mu zalezy bardzo bardzo... tym razem jednak bylo inaczej 2tyg temu poszedl na impreze z kolegami nic mi nie mówiąc chcąc uniknąć tym kłótni... dowiedziałam się ... ale tym razem jednak było inaczej nie blagal o wybaczenie o jeszcze jedna szanse tylko po prostu przeprosil i chciał sie spotkac... po paru dniach sie spotkalismy powiedzial ze on nie wie czy mnie kocha, nie wie czego sam chce do konca,i ze to co kiedys powiedział mi podczas kłotni po zakrapianej imprezie w listopadzie ("ze czuje to nie to" to chyba byla prawda mimo ze jak nastepnego dnia zapytalam go o to to powiedzial ze byl pod wplywem i mowil glupoty) i ze będzie lepiej jak sie rozstaniemy...a jak pwoiedziałam ze przeciez ostatnio było dobrze miedzy nami to pwoiedział ze chyba on to udawał... zaczelam plakac i prosic o szanse zebysmy spróbowali bo tego sie nie spodziewałam tym bardziej ze ostatnio miedzy nami było na prawde dobrze duzo pisalismy ze soba, często dzwonił sam planował nasz wspolny czas , sam inicjował spotkania ale powiedział ze to nie ma sensu, ale płakał razem ze mna, kiedy poprosiłam go jeszcze raz o szanse powiedział płacząc (a pierwszy raz widziałam go żeby płakał) ze zobaczymy ale na razie sie rozstanmy... tak sie tez stało ... jego współlokator w tym samym czasie rozstał sie ze swoja dziewczyna, a z zagranicy przyjechał kolega który lubi duzo impprezować i wiem ze to tez ich wpływ na to co sie wydarzyło miedzy nami... od tego momentu cisza, nie odezwał sie ani razu... ja również...nie chcialam pisac i prosic o jeszcze jedna szanse bo wiem ze nic to nie da... zdaje sobie sprawę że to sytuacja beznadziejna ale nie potrafie sobie z tym poradzić bo ostatnio było na prawde bardzo dobrze do ostatniego dnia planował wspolnie czas mowil ze kocha...do ostatniego moementu byl kochany i martwil si eo mnie... wiem ze to głupie ale chciałabym z nim być ... wiem ze popelnilam kilka błędów ... robiąc niepotrzebne awantury o jego wyjscia o spotkania z kolegami... ale widzę ze sytuacja jest beznadziejna i chyba już bez wyjścia skoro sie nie odezwał ani razu... chociaż wie ze ja sie odezwę bo bede musiała niebawem odebrac swoje rzeczy... jakie jest wasze zdanie na ten temat? i jak mam sie zachować kiedy pojade do niego odebrac swoje rzeczy? chciałabym go zapytać o to zeby mi powiedział ze po co mi mowil do ostatniego czasu ze kocha i planowal nasz wspolny czas skoro chyba planowal sie rozstac... jak sie zachowywać w stosunku do niego? czy po prostu olać temat i pojechac tylko po swoje rzeczy udając ze mnie to nie rusza? prosze o pomoc ;// pozdrawiam
angeleyes
Jestem tu nowa :)
Posty: 14
Rejestracja: sob lut 01, 2014 1:25 am

Re: pomocyy

Post autor: angeleyes »

Moim zdaniem powinnaś zachowywać się nromalnie, nie płacz, nie proś, nie zaczynaj tego tematu bo to nic nie da... Może twój były potrzebuje chwili na przemyślenia, na odpoczynek i być może za jakiś czas wróci... każdy czasem potrzebuje spokoju i powietrza :) Także bądź dobrej myśli :) a tu się z Tobą zgodze koledzy bez dziewczyn maja strasznie zły wpływ na chłopaków :/
bananowysong
Jestem tu nowa :)
Posty: 20
Rejestracja: sob lut 01, 2014 11:59 pm

Re: pomocyy

Post autor: bananowysong »

a jesli nie bede miala juz okazji zeby go o to zapytac ?? po rzeczy wybieram sie miesiąc po rozstaniu...
angeleyes
Jestem tu nowa :)
Posty: 14
Rejestracja: sob lut 01, 2014 1:25 am

Re: pomocyy

Post autor: angeleyes »

to może pogadaj z nim na spokojnie i bez wyrzutów... zreszta chyba sam powinien wyjasnic Ci tą sytuacje... bo jakis powod tego musial byc skoro tak postanowil i on na twoim miejscu tez chcialby go znac...
Awatar użytkownika
Hadassa
Moderatorka
Posty: 22168
Rejestracja: czw mar 14, 2013 11:43 am

Re: pomocyy

Post autor: Hadassa »

tylko pytanie po co Ci to wiedziec ??
nie lepiej dać sobie spokój i zapomnieć...
Jeżeli faktycznie koledzy mają na niego tak duzy wplyw to co będzie później ??
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
bananowysong
Jestem tu nowa :)
Posty: 20
Rejestracja: sob lut 01, 2014 11:59 pm

Re: pomocyy

Post autor: bananowysong »

myslicie ze lepiej nie wiedziec?
najgorsza jest wlasnie ta swiadomosc ze nic na to nie wskazywalo zeby bylo zle i najgorszy mam zal ze nic mi nie powiedzial ze cos sie dzieje tylko do ostatniego momentu przeciez wszystko bylo ok...;/
Awatar użytkownika
Hadassa
Moderatorka
Posty: 22168
Rejestracja: czw mar 14, 2013 11:43 am

Re: pomocyy

Post autor: Hadassa »

a co Ci da to że będziesz wiedziec ??
prócz tego że bardziej będziesz siebie obwiniac ??
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
Awatar użytkownika
redorange666
Samiec
Posty: 2180
Rejestracja: ndz sty 26, 2014 3:58 pm

Re: pomocyy

Post autor: redorange666 »

Ech... ja naprawdę czasami Was nie rozumiem.
Najpierw ciosacie facetowi kołki że ma znajomych i czasami się z nimi szwęda to tu to tam. Później same wiecie że to był błąd.
Facet zawija kiece i się zawija z powodu zabrania mu jego wolności, ograniczania go.

Tak naprawdę sama sobie odpowiedziałaś czemu się zmył. Miał dość, stwierdził że nie to nie zmierza do niczego dobrego i tyle. Aaaa i od razu tłumaczę. Koledzy nie mają z takimi decyzjami nic wspólnego chyba że facet nie jest dorosły tylko jest dzieckiem i nie ma własnego zdania.
Ot tyle z męskiego punktu widzenia.
bananowysong
Jestem tu nowa :)
Posty: 20
Rejestracja: sob lut 01, 2014 11:59 pm

Re: pomocyy

Post autor: bananowysong »

noo i co teraz???
chcialabym zeby wiedzial o tym ze to zrozumialam ;// ale czy teraz da sie cos z tym zrobic? sytuacja gorzej niz beznadziejna
Malak11
Miła Kobietka
Posty: 40
Rejestracja: czw sty 30, 2014 4:14 pm

Re: pomocyy

Post autor: Malak11 »

Moim zdaniem powinnas pojechac po swoje rzeczy i byc dla niego obojetna, chlodna, tak jak by temat waszego zwiazku juz dla Ciebie nie istnial. Jesli sam zacznie temat to przerwij mu i powiedz ze zrozumialas co Ci powiedzial zrywajac, ze zrozumialas swoje bledy ale po co drazyc temat skoro "nie ma juz o czym rozmawiac". Pamietaj pod zadnym pozorem sama nie zaczynaj tematu waszego zwiazku, powrotu, bledow itd, to trudne, wiem, cierpisz, wiem, ale w zyciu nic nie jest latwe. Jesli mu zalezy to zrozumie ze oddalasz sie ze podjal zla decyzje i wroci
bananowysong
Jestem tu nowa :)
Posty: 20
Rejestracja: sob lut 01, 2014 11:59 pm

Re: pomocyy

Post autor: bananowysong »

olać i odpuścić? przeciez pomysli ze mi juz nie zalezy ;// :cry:
Awatar użytkownika
redorange666
Samiec
Posty: 2180
Rejestracja: ndz sty 26, 2014 3:58 pm

Re: pomocyy

Post autor: redorange666 »

Za miesiąc inaczej na to będziesz patrzeć.

Hmm a może trzeba było myśleć wcześniej a nie teraz rozpaczać jak już się mleko rozlało??

Poza tym nie zawsze warto ratować to czego już nie ma.
bananowysong
Jestem tu nowa :)
Posty: 20
Rejestracja: sob lut 01, 2014 11:59 pm

Re: pomocyy

Post autor: bananowysong »

moze i bylo.. ale sie nie pomyslalo ... wydawalo sie ze jest wszystko w porządku
Awatar użytkownika
redorange666
Samiec
Posty: 2180
Rejestracja: ndz sty 26, 2014 3:58 pm

Re: pomocyy

Post autor: redorange666 »

Może następnym razem nie popełnisz takiego błędu.
Chociaż wiem doskonale że łatwo się mówi a robi zupełnie co innego.
bananowysong
Jestem tu nowa :)
Posty: 20
Rejestracja: sob lut 01, 2014 11:59 pm

Re: pomocyy

Post autor: bananowysong »

odpuscic?
a mowia jak kochasz to walcz...
Awatar użytkownika
redorange666
Samiec
Posty: 2180
Rejestracja: ndz sty 26, 2014 3:58 pm

Re: pomocyy

Post autor: redorange666 »

Tylko drugiej strony do miłości nie zmusisz. Zbyt uparta walką spowodujesz tylko efekt całkowicie odwrotny - on może Cię znienawidzić a na tym chyba CI nie zależy.
Z mojego przykładu... spotykałem się z dziewczyną około 2 miesięcy. Wiecznie miała jakieś przemyślanie co do każdego mojego wypowiedzianego zdania. Szukała drugiego dnia którego nie było. Jak jej się nie podobała moja odpowiedź mówiła mi że to koniec.. po 1h tel że mnie kocha i tym podobne pierdoły.
Pewnego dnia powiedziałem jej dość. Miałem dość tego marudzenia, przemyśleń wiecznego problemu.
4 miesiące nie mogłem się od niej odczepić, dzwoniła pisała koszmar. W końcu dała mi święty spokój... ale nie chcę jej znać. Jak ją widzę to przechodzę na drugą stronę ulicy... (fakt faktem uważam że ma problemy i to dość poważne ze swoją psychiką ale to tylko moje przypuszczenia).
Tak więc walka o kogoś... kto nie czuje tego samego do Ciebie, albo nigdy nie czół to strata czasu tak Twojego jak i jego.
Tak daj sobie spokój... odpuść. Chyba że on będzie chciał porozmawiać, wyjaśnić... ale ja i tak nie spotkał bym się bo nie chciałbym wiedzieć. Po co... na co...??
bananowysong
Jestem tu nowa :)
Posty: 20
Rejestracja: sob lut 01, 2014 11:59 pm

Re: pomocyy

Post autor: bananowysong »

ja nie pisze, nie dzwonie, nie prosze .. mysle ze to nie ma sensu...
akurat spotkanie jest nieuniknione w tym przypadku bo musze zabrac od niego swoje rzeczy :)

tylko pytanie za sto punktow dlaczego do ostatniego dnia mówil ze kocha, planował nasz wspolny czas, pisal, dzwonil...po co byly jakies teksty nawet takie w zartach o naszym slubie naszych dzieciach naszym wspolnym zyciu? nic nie wskazywalo na to ze taki bedzie obrót sprawy bo mysle ze by mniej sie kontaktowal a na pewno nie inicjowal sam spotkan... mowia ze faceci sa prosci jak budowa cepa a tu okazuje sie ze niekoniecznie :)
angeleyes
Jestem tu nowa :)
Posty: 14
Rejestracja: sob lut 01, 2014 1:25 am

Re: pomocyy

Post autor: angeleyes »

do tego męskiego punktu widzenia : Rozumiem, że facet potrzebuje chwili dla siebie, na wyjścia z kolegami ... Jednak z 2 strony chciałbyś mieć kobiete, która ma gdzieś co i z kim robisz, zamiast spotkań z Tobą wybierałaby wyjście " niech on wyjdzie z kolegami a ja w tym czasie pójde z dziewczynami " i tak ciągle a kiedy ty chciałbyś się spotkać ona wymyśliłaby sobie jakąś bajke i wyszła by gdzieś a ty myśląc, że ona ma tyle zajęć siedziałbyś w domu ? Czy Kobiete, która fakt, faktem troszkę się kłóci o zbyt częste wychodzenie i w dodatku kłamanie co w pewien sposób jest oznaką tego, że się kocha, że zależy ? Poza tym koledzy , kolegom niestety nie są równi i ich wyjścia "sami na piwo" nie wyglądają tak samo. Sami nie wiecie czego chcecie i tylee .

Rada z ostatniego komentarza jest bardzo dobra takie zachowanie o ile mu zależy zrobi swoje :) Trzymaj się i nie zapominaj, że widocznie nie był Ciebie wart skoro udawał i w ten sposób bardzo Cie zranił... A jak woli kolegów to niech sobie z nimi jest :)
Awatar użytkownika
redorange666
Samiec
Posty: 2180
Rejestracja: ndz sty 26, 2014 3:58 pm

Re: pomocyy

Post autor: redorange666 »

angeleyes pisze:do tego męskiego punktu widzenia : Rozumiem, że facet potrzebuje chwili dla siebie, na wyjścia z kolegami ... Jednak z 2 strony chciałbyś mieć kobiete, która ma gdzieś co i z kim robisz, zamiast spotkań z Tobą wybierałaby wyjście " niech on wyjdzie z kolegami a ja w tym czasie pójde z dziewczynami " i tak ciągle a kiedy ty chciałbyś się spotkać ona wymyśliłaby sobie jakąś bajke i wyszła by gdzieś a ty myśląc, że ona ma tyle zajęć siedziałbyś w domu ? Czy Kobiete, która fakt, faktem troszkę się kłóci o zbyt częste wychodzenie i w dodatku kłamanie co w pewien sposób jest oznaką tego, że się kocha, że zależy ? Poza tym koledzy , kolegom niestety nie są równi i ich wyjścia "sami na piwo" nie wyglądają tak samo. Sami nie wiecie czego chcecie i tylee .

R
Eeeee no bez przesadyzmu. Ja nie mówię że koledzy są ważniejsi, nie mówię że wieczne wychodzenie sobie z kolegami a dziewczyna wiecznie siedzi w domu jest ok. Proszę nie przekręcać.
Raz na jakiś czas... różnie to wygląda u każdego faceta. Jedni raz na miesiąc, inni wyskakują na jedno szybkie piwo codziennie po pracy (faktycznie jedno szybkie), jeszcze inni wędrują komuś do domu.
Poza tym ja nigdy nie broniłem aby dziewczyna (w tym wypadku chodzi o moją) aby nie mogła wyjść ze swoimi koleżankami... jak ja mogę to ona oczywiście również...i niech bawi się jak najlepiej.
W końcu jest równouprawnienie. Podobno.

A odrobina marudzenia... ja mam to stale... jadę na tor... znowu?? to jedź ze mną - ale ja się tam nudzę bo poza motocyklami świata nie widzisz jak tam jesteś... ale są inne dziewczyny więc będziesz miała towarzystwo - ale one się znają, do mnie się nie odzywają... jak mają CIę poznać jak nie jeździsz tam ze mną - no ale ja się tam nudzę... i tak w koło Wojtek. :)

Chyba nie ma sensu się licytować. :)
bananowysong
Jestem tu nowa :)
Posty: 20
Rejestracja: sob lut 01, 2014 11:59 pm

Re: pomocyy

Post autor: bananowysong »

udawac mozna tydzien dwa... ;/ ale zebym sie ani troche nie zorientowala...? zreszta czy to nie jest tak ze jak ma mmiec wy***ane to nie powienien sie jakos zmienic, mniej odzywac, dzwonic, i nie miec ochoty sie spotykac? zmuszal sie do spotkan? to dlaczego sam je proponowal?
Malak11
Miła Kobietka
Posty: 40
Rejestracja: czw sty 30, 2014 4:14 pm

Re: pomocyy

Post autor: Malak11 »

Posluchaj to po prostu kolejny facet bez honoru, meczyl sie dlugo w tym zwiazku ale bal sie Twojej reakcji, wkoncu doszedl do wniosku ze juz nie wytrzyma i powiedzial co mysli.
Oni tacy juz sa... Moj byly dwa dni przed tym jak mnie zdradzil (a wiedzial co robi i zrobil to specjalnie) mowil ze mnie kocha, tez planowal ze mna rodzine, dzieci, slub, oho zareczyny ale co? Zrobil co zrobil, pomysl sobie jak ja musialam cierpiec. I ja od tej pory zaczelam patrzec na czyny - nie slowa. Zwracalas mu tyle razy uwage na te wychodzenie jego ze Ci sie to nie podoba itd. Zrobil cos z tym? Nie. Usiadl i porozmawial z Toba na spokojnie o tym? Nie. No wlasnie. A uwierz spotkasz chlopaka ktory bedzie traktowal Cie jak ksiezniczke i dla ktorego Twoje zdanie bedzie bardzo wazne. Spotkasz takiego ktory Cie pokocha.
I najwazniejsza rzecz - niewazne ze plakal, ze juz tak niemoze itd, jak by kochal to by nie odszedl, zrobilby wszystko zeby Wam wyszlo.
bananowysong
Jestem tu nowa :)
Posty: 20
Rejestracja: sob lut 01, 2014 11:59 pm

Re: pomocyy

Post autor: bananowysong »

musze z przykrościa przynac Ci racje...

i co teraz mam pojechać do niego po rzeczy odpierdolić sie na bóstwo i udawac ze jest wszytsko zajebiscie ? :)
Awatar użytkownika
berta23
Miła Kobietka
Posty: 64
Rejestracja: czw wrz 26, 2013 12:58 pm

Re: pomocyy

Post autor: berta23 »

Zgadzam się, gdyby Cie kochał to by Cię nie zostawił. Chyba, że potrzebuje czasu żeby dokładnie sobie wszystko przemyśleć. Ale ja na Twoim meijscu nie dociekałabym prawdy. Ona i tak wyjdzie na światło dzienne. Nie zastanawiaj sie też nad tym ile to trwało. Mój były chłopak przez miesiąc wiedział że nie chce ze mną być, a pomimo to nic nie powiedzial od razu. A ja nic dziwnego nie zauważyłam, bo wszystko było w jak najlepszym porządku. W końcu stwierdził dość i napisał to w smsie... Nie wnikaj i nie szukaj co, jak, dlaczego. Wiem, że to trudne ale nie pisz pierwsza. Po rzeczy pojedź i bądź normalna, uśmiechnięta.
Popełniłaś może błąd z tym czepianiem się ale następnym razem będziesz już wiedzieć jak postępować. Na pewno wszystko dobrze Ci się ułoży:)
Where you invest your love, you invest your life...
bananowysong
Jestem tu nowa :)
Posty: 20
Rejestracja: sob lut 01, 2014 11:59 pm

Re: pomocyy

Post autor: bananowysong »

nie wyobrazam tego sobie;//

musze pojechac do osoby ktora jeszcze niedawno byla mi najblizsza a teraz jest zupelnie obca , nie moge mu powiedziec co czuj e nie moge sie przed nim wyplakac... bo wiem ze to i tak nie ma sesnu... musze udawac twarda... chcialabym mu zadac tyle pytan a wiem ze nie moge...
chciałabym powiedziec ze przemyslalam to co robilam zle... ze kazda jego chwile chcialam zapelnic swoja osoba...

szkoda ze zbyt pozno przejrzalam na oczy, w momenie kiedy jestem bezsilna i juz nic nie potrafie zrobic...
Malak11
Miła Kobietka
Posty: 40
Rejestracja: czw sty 30, 2014 4:14 pm

Re: pomocyy

Post autor: Malak11 »

A np. Czy jest mozliwosc ze jego zyciu pojawil sie ktos inny? Ze poznal kogos ma tych imprezach? Bo moze byc tez tak ze chlopak robi taka przerwe-koniec bo chce zobaczyc co mu wyjdzie z inna, jak nic, to chce miec do Ciebie otwarta furtke.. Nie wiem taka opcje tez wypada rozwazyc ale sadze ze jest malo prawdopodobna
Pamietaj, najwazniejsza lekcja z tego zwiazku. Nie patrzymy na to co facet mowi ale co robi. Bo mowic to ja moge ze dzisiaj jest 25 stopni i pojde sie poopalac, ale ubiore gruba bluze, kurtke i szalik i wyjde na spacer. Taka przenosnia ale mam nadzieje obrazowa i dosadna
ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość