Pomocy, wariuję...

Co zrobić w trudnych chwilach? Jak stworzyć udany związek? Co denerwuje nas w mężczyznach? Czy kobiety są z Wenus a faceci z Marsa? Na te i inne pytania możemy porozmawiać właśnie w tym dziale.
stokrotka290
Jestem tu nowa :)
Posty: 20
Rejestracja: śr maja 15, 2013 7:44 pm

Re: Pomocy, wariuję...

Post autor: stokrotka290 »

Właśnie ja tez mam takie przeczucie...a telefon probowałam zabrac, kończyło sie tym że on jest silniejszy i tak nic z tego nie wychodziło, tylko dziecko płakalo.z moim mężem wymuszenie hasła nie przejdzie, jego nic nie rusza.nic z tego nie rozumiem, niedawno staraliśmy sie o drugie dziecko i to on tego chciał.ja stracilam pracę i dlatego zaniechalismy tych prób, co może i na dobre wyszło.jestem zupełnie bezsilna, odejść nie mam gdzie, psychicznie ledwo się trzymam.on mi oczy patrzy i mówi że nikogo nie ma, a ja nie umiem w to uwierzyć, chociaż bardzo bym chciała.na samą myśl że może z jakąś dziewczyną pisać skręca mnie z zazdrości, o czymś innym nawet ciężko pomyśleć :(
Awatar użytkownika
Adidasowa
Kobietka Expert
Posty: 4637
Rejestracja: wt kwie 02, 2013 6:31 pm

Re: Pomocy, wariuję...

Post autor: Adidasowa »

Ale próbowałaś zabrać kiedy śpi? Propo zazdrości doskonale Cię rozumiem, codziennie przerabiam ten temat z facetem:) Gdyby nikogo nie miał to nie pilnowałby tego telefonu jak pies posesji. Ja na Twoim miejscu to próbowałam wszystkiego żeby ten telefon wziąć jakoś, czy to na spaniu czy to chwila jego nieuwagi, wszystko. Albo... Można by zrobić tak, że Ty byś powiedziała jakiejś koleżance, której on nie zna, żeby do niego napisała;-) Przeczytałabyś potem jak do niej pisze i co pisze, może to byłby jakiś trop. Albo możesz sama kupić nowy starter i popisać z nim jako nieznajoma;-) Są zawsze jakieś sposoby;-) Próbuj działać.
`Co w niej jest, co w niej jest czego nie mam ja?
Blask i mrok - pogubiona w snach,
Blask i mrok - co więcej miałam dać?
stokrotka290
Jestem tu nowa :)
Posty: 20
Rejestracja: śr maja 15, 2013 7:44 pm

Re: Pomocy, wariuję...

Post autor: stokrotka290 »

Wczoraj próbowałam porozmawiać z mezem, nie wytrzymalam, ale aż się sobie dziwię bo byłam bardzo spokojna.znowu mnie wyśmiał, że mam "fazę", że nie pisze ani nie gada z żadnymi dziewczynami a telefonu mi nie pokaże bo bede wydzwaniac po jego kolegach i sprawdzac(co zrobilam tylko raz i to pod wplywem silnych emocji, moze to i glupie bylo).najbardziej boli mnie to że on uważa mnie za swojego najwiekszego wroga, a ja za niego dalabym sie pokroic...wytlumaczylam mu ze jestem zazdrosna itp.poprosilam tylko o to zeby sprobowal sie postawic na moim miejscu, co on by zrobil gdyby to jak tak sie zachowywala.nie odpowiedzial mi nic.chyba dam sobie spokoj z tym telefonem,zajme sie soba, a czas z pewnoscia pokaze co bylo grane...on jeszcze mi wykrzyczal, ze nigdzie nie wychodzi, ze nie imprezuje z kolegami, nie robi mnie w ch... a moglby, tak chciałabym moc mu uwierzyc, ale stracone zaufanie tak trudno odbudowac:(
elzbieta45
Kobietka Expert
Posty: 6529
Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am

Re: Pomocy, wariuję...

Post autor: elzbieta45 »

a probowałas terapii u psychologa może to wam by pomogło
stokrotka290
Jestem tu nowa :)
Posty: 20
Rejestracja: śr maja 15, 2013 7:44 pm

Re: Pomocy, wariuję...

Post autor: stokrotka290 »

myslalam, ale moj maz napewno sie nie da namowic.a moze to we mnie tkwi problem i moze to mi bardziej jest potrzebny psycholog.
elzbieta45
Kobietka Expert
Posty: 6529
Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am

Re: Pomocy, wariuję...

Post autor: elzbieta45 »

każdy , a szczególnie kobiety doszukują winy w sobie bo to ja cos zrobiłam bo to ze mna jest nie tak . A tak to nie jest niestety . A druga strona tez lubi swoje problemy , zakopać i zwalac bo to ty jesteś winna to w tobie jest wina . To tak jak z zupa bo była zasłona to dlatego ci przyłozyłae . A tak to niestety nie jest bo nikt niema prawa znecac się nad druga osoba . A niestey twój maz nie rozmawia z toba nie probuje zmienić relacji miedzy wami . widocznie ma cos do ukrycia
Awatar użytkownika
Hadassa
Moderatorka
Posty: 22168
Rejestracja: czw mar 14, 2013 11:43 am

Re: Pomocy, wariuję...

Post autor: Hadassa »

a co z Twoimi rodzicami ? nie masz możliwosći np na jakis czas się do nich wyprowadzić??
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
stokrotka290
Jestem tu nowa :)
Posty: 20
Rejestracja: śr maja 15, 2013 7:44 pm

Re: Pomocy, wariuję...

Post autor: stokrotka290 »

Do rodziców nie chce sie przeprowadzać, nie zrozumieja tego, są też inne powody ale to juz inna historia.nie mogę pogodzić się z tym, że dzieli poróznił nas głupi telefon, moj maż to pisanie usprawiedliwia tym ze ma smartfona i ze teraz mu sie super pisze, czasem mam wrazenie ze on ma 15 lat a nie 30 na karku.nie umiem z nim rozmawiac, on mnie nie słucha, nie potrafi zrozumieć, ze mnie robi wariatkę.nie potrafię się odnaleźć w tej sytuacji, tak bardzo chciałabym żeby było jak dawniej...
Awatar użytkownika
Hadassa
Moderatorka
Posty: 22168
Rejestracja: czw mar 14, 2013 11:43 am

Re: Pomocy, wariuję...

Post autor: Hadassa »

tylko może takie np odcieci się da mu coś do myślenia....
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
Awatar użytkownika
Jamelia
Moderatorka
Posty: 3270
Rejestracja: ndz sty 06, 2013 2:47 pm

Re: Pomocy, wariuję...

Post autor: Jamelia »

No może sobie pisze tylko, a wcale cie nie zdradza. On się czuje jakby miał zabraną wolność. Im bardziej jestes nie zadowolona i sie czepiasz telefonu tym bardziej bedzie go bronił. Chore wiem. Przeczekaj znudzi mu się. A ty tez miej kogos do popisania, juz nawet nie o to chodzi żeby on widział i się wkurzał tylko tak dla samej siebie. Jakies oderwanie mysli,no chyba ze jego temat bedziesz cały czas wałkować, ale wygadac sie tez dobrze. Jak nie masz z kim to możesz ze mną ;)
Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie...
stokrotka290
Jestem tu nowa :)
Posty: 20
Rejestracja: śr maja 15, 2013 7:44 pm

Re: Pomocy, wariuję...

Post autor: stokrotka290 »

dzięki:)no właśnie wczoraj mi powiedział że ja ciągle wałkuję ten telefon i w kółko jest to samo.a ja się poprostu boję że mnie zostawi dla młodszej, ladniejszej...i dlatego tak świruje, mam przyjaciółkę z którą rozmawiam często i ona też mówi że musze byc cierpliwa, żeby dac sobie spokój z tym telefonem, że wypytywanie nic nie da.mój mąz kiedyś w kłótni mi powiedział że jeśli dojdzie do rozwodu to moim jedynym argumentem bedzie to ze pisal smsy z kolegami.coraz powazniej mysle zeby pojsc do psychologa, moze on pomoze mi uporac sie z wlasnymi uczuciami, emocjami.
Awatar użytkownika
Jamelia
Moderatorka
Posty: 3270
Rejestracja: ndz sty 06, 2013 2:47 pm

Re: Pomocy, wariuję...

Post autor: Jamelia »

No pewnie,psycholog to wcale nie jest głupi pomysł. ale zanim się do niego dostaniesz jest masa książek bardzo pomocnych i zabawnych. Przeczytaj Joanny Chmielewskiej "Jak wytrzymać z mężczyzną" ale i pouczająca jest "Jak wytrzymać ze współczesną kobietą". Polecam, usmiejesz się przy tym ;)
Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie...
ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: ICCrawler - ICjobs i 1 gość