Pomocy...;(
-
karunia222
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 18
- Rejestracja: sob maja 05, 2012 7:12 pm
Pomocy...;(
Witam. Piszę tutaj ponieważ nie wiem już co mam robić.. Jestem młodą, 21 letnią dziewczyną. Mam mężczyznę od ok 9 miesięcy. Bardzo go kocham. On mnie również. Wszystko było pięknie, do czasu gdy wyjechał do pracy na wakacje do innego miasta. Miasto typowo wakacyjne.. Imprezy, dziewczyny itd. jeździł tam co roku. Dodam, że miał zawsze przez te 2 miesiące pełno dziewczyn - wiadomo... Jednak od czasu gdy jesteśmy razem zmienił się. Świata poza mną nie widział. Każdy to mówił. Niestety, wyjechał. Nie ten sam człowiek.. Już tak go nie obchodziłam.Ciągle czymś go denerwowałam. Robiłam nie tak. Czułam się bardziej samotna z nim, niż gdybym była sama... Doprowadziło to do tego, że podświadomie zaczęłam szukać `pocieszenia`.. W efekcie pocałowałam się z innym. Powiedziałam o tym mojemu mężczyźnie. Wiadomo, złość, nerwy, łzy.. Ale wybaczył. Bardzo to doceniałam i robiłam wszystko by pokazać mu, że jestem warta tej drugiej szansy.. Jeździłam do niego kiedy tylko mogłam i jeśli miałam za co. Niby wszytko ok, ale wiadomo, nie do końca.. Zaufanie nie to samo. Ale starałam się. W efekcie w ostatnich dniach, dostałam w zamian łzy. Ciągle słyszę, że robię coś nie tak.. Najmniejszy błąd kończy się awanturą i upokorzeniem mnie. Potrafi bez żadnych zahamowań wrzeszczeć `spierdalaj` ponieważ nie poszłam z nim do łóżka... Wszystkiego mi zabrania. Jakiegokolwiek kontaktu ze znajomymi. Ja tylko siedzę w domu, podczas gdy on bawi się najlepsze w swoim `wakacyjnym mieście`..
Powiedzcie.. Co zrobilibyście na moim miejscu? Żałuję swojego błędu bardzo. Ale czasu nie cofnę. Dałam z siebie co mogę.. Ale już nie mam siły słyszeć, że jestem najgorsza od ukochanej osoby..
Pomocy...
Powiedzcie.. Co zrobilibyście na moim miejscu? Żałuję swojego błędu bardzo. Ale czasu nie cofnę. Dałam z siebie co mogę.. Ale już nie mam siły słyszeć, że jestem najgorsza od ukochanej osoby..
Pomocy...
Re: Pomocy...;(
Niektóre jego zachowania przypominają mi mojego byłego. Ja doradzam Ci zakończenie tego związku. Bez sensu coś takiego ciągnąć. Ja żałuję, że wcześniej nie zakończyłam związku z moim poprzednim facetem. Uważaj by z czasem nie zaczął Cię bić... Dodatkowo nie bierz na siebie całej winy, bo przecież piszesz, że już wcześniej przestałaś go obchodzić... I właśnie dlatego się zapomniałaś i się z innym pocałowałaś... Nie mówię, że to był dobry krok z Twojej strony, ale zobacz jak on się zachowywał i zachowuje... Z czasem będzie pewnie tylko gorzej... Nie daj się tak tłamsić. Facet po Tobie depcze. Miej chociaż na tyle odwagi i godności by to zakończyć... A zobaczysz - wtedy będziesz szczęśliwa i wszystko się zacznie układać
Nikt nie zasługuje na takie zachowanie!
"Chciałabym dojść w życiu do takiego punktu, żeby pomagać innym nie zdając sobie nawet z tego sprawy, a zwłaszcza nie myśląc, że to miły gest. To dopiero osiągnięcie. Czy to nie byłoby wspaniałe?"
-
karunia222
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 18
- Rejestracja: sob maja 05, 2012 7:12 pm
Re: Pomocy...;(
Dziękuję za słowa otuchy. Wiesz, on nigdy taki nie był. Złego słowa na mnie nie powiedział. Nagle wyjechał i jakbym straciła swojego faceta... Nie wiem i pewnie nie dowiem się czy tam się coś wydarzyło.. Mówisz, żebym nie odbierała tego, jako mojej winy.. Niestety, on tak znakomicie wszystko to przekręca, że zawsze jestem winna.. Po pewnym czasie na prawdę można zacząć w to wierzyć.. Na razie czekam, ponieważ za kilka dni przyjeżdża do mojego miasta pracować. Może będzie lepiej.. A może tylko gorzej..
Re: Pomocy...;(
Mój były facet jak się robił agresywny i zaczynał mnie szarpać, spychać ze schodów i wyganiać z domu (raz też podniósł na mnie rękę ze słowami, że "zaraz ci przypierdolę" - ale nie zrobił tego) to później wszystko też przekręcał na to, że to była moja wina i sobie zasłużyłam... Też przez jakiś czas w to wierzyłam i ciągle to ja go przepraszałam. Ale prawda jest taka, że to on miał duże problemy ze sobą, a nie ja. Moim jedynym problemem było to, że byłam z kimś takim. Ale przez swoją głupotę. Ciągle go tłumaczyłam sama przed sobą... Dlatego, Kochana, wycofaj się, bo może być gorzej. Nie wiem co by się musiało stać by odwróciło się jego zachowanie o 180stopni. Być może coś się wydarzyło w tym innym mieście...
"Chciałabym dojść w życiu do takiego punktu, żeby pomagać innym nie zdając sobie nawet z tego sprawy, a zwłaszcza nie myśląc, że to miły gest. To dopiero osiągnięcie. Czy to nie byłoby wspaniałe?"
-
karunia222
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 18
- Rejestracja: sob maja 05, 2012 7:12 pm
Re: Pomocy...;(
Przykro mi że musiałam coś takiego przejść.. On na mnie jeszcze ręki nie podniósł.. Mam nadzieje ze tego nie zrobi.. Nawet te swoje słowa `spierdalaj` usprawiedliwiał tym, że jak ja mogłam nie iść z nim do łóżka.. A strefa seksu jest dla niego tak ważna, że czasem myślę że aż za bardzo ważna..;/ Dzięki Tobie na prawdę zaczęłam się zastanawiać czy nie lepiej zostawić go. Poboli, poboli ale czas leczy rany.. Gorzej tkwić w czymś takim i nawet nie mieć czasu na zagojenie tych ran..
-
karunia222
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 18
- Rejestracja: sob maja 05, 2012 7:12 pm
Re: Pomocy...;(
Miało być - `Przykro mi, że musiałaś coś takiego przejść` 
Re: Pomocy...;(
Musisz się nad tym koniecznie zastanowić na poważnie. Rozstanie na pewno będzie bolało, ale z czasem przejdzie. Ja poznałam innego mężczyznę po roku od rozstania z tamtym i jestem teraz przeszczęśliwa!
Mam nadzieję, że życie Ci się ułoży! Nie jesteś warta by przechodzić przez takie piekło...
"Chciałabym dojść w życiu do takiego punktu, żeby pomagać innym nie zdając sobie nawet z tego sprawy, a zwłaszcza nie myśląc, że to miły gest. To dopiero osiągnięcie. Czy to nie byłoby wspaniałe?"
-
karunia222
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 18
- Rejestracja: sob maja 05, 2012 7:12 pm
Re: Pomocy...;(
Myślę, że najtrudniej zrobić ten pierwszy krok.. Poświęciłam dla niego wiele. Nawet wymarzone studia i miasto by z nim mieszkać..
Re: Pomocy...;(
Zawsze najgorzej jest coś zacząć. Tak samo z rozstaniem. Początki są trudne, ale czas leczy rany. Poświęciłaś wiele, ale wiesz, możesz zmarnować przez to całe życie...
"Chciałabym dojść w życiu do takiego punktu, żeby pomagać innym nie zdając sobie nawet z tego sprawy, a zwłaszcza nie myśląc, że to miły gest. To dopiero osiągnięcie. Czy to nie byłoby wspaniałe?"
Re: Pomocy...;(
Nie uważam że jestes wielce winna.W końcu to był tylko pocałunek.On zapewne też święty nie był.JA nie wiem co z tymi facetami jest nie tak.Odbija wszystkim po kolei.Nie możesz zgadzać się na takie traktowanie z jego strony.Co z tego że nie chcesz się z nim kochać?To powód żeby Ci powiedzieć "wypierdalaj"?Masz pełne prawo nie chcieć się z nim bzykać a on ma obowiązek to uszanować.A póki co to szacunku w tym związku jest malutko.
Chyba naprawdę czas pomyśleć o rozstaniu albo chociaż o jakiejś przerwie.To na pewno nie jest łatwe i dobrze o tym wiem ale chyba lepiej przecierpieć rozstanie niż pózniej cierpieć całe życie.Powodzonka
Chyba naprawdę czas pomyśleć o rozstaniu albo chociaż o jakiejś przerwie.To na pewno nie jest łatwe i dobrze o tym wiem ale chyba lepiej przecierpieć rozstanie niż pózniej cierpieć całe życie.Powodzonka
http://karmimypsiaki.pl/pomagaj-codziennie/klik. Wystarczy codziennie kliknąć by nakarmić psiaka.
Re: Pomocy...;(
Do karunia222 ! Powiem ci z wlasnego doswiadczenia ze rozumiem co czujesz i naprawde ci wspolczuje ja tkwie w takim zwiazku gdzie jestem ponizana i wyzywana wszystko robie zle,jestem podejrzewana o zdrady i tak juz 5 lat. nie potrafie sie uwolnic z tego zwiazku bo sie boje ze bd sama!Pocalunek to nie zdrada nie doszlo do kontaktu fizycznego tak ze nie powinnas sie tym przejmowac on jest facetem urazona duma sam nie wiadomo co robi na tych wakacjach . Powiem ci tak twoj zwiazek trwa dopiero 9 miesiecy jeszcze nie jest za pozno zeby sie wycofac w miare szybko. dziewczyno nie zmarnuj sobie zycia tak jak ja On nie ma do ciebie szacunku i wydaje mi sie ze nigdy sie nie zmieni. Przemysl sobie wszystko dobrze ci radze! a tak na marginesie ja po dzis dzien nie moge sie z nikim spotykac bo mi nie wolno! Powodzenia
Re: Pomocy...;(
Ale przecież dla Ciebie też wcale nie jest za pózno.Skoro jak piszesz dałaś sobie zmarnować życie to nie pozwól marnować sobie go dalej.Nie rozumiem....ladyD22 pisze:Do karunia222 ! Powiem ci z wlasnego doswiadczenia ze rozumiem co czujesz i naprawde ci wspolczuje ja tkwie w takim zwiazku gdzie jestem ponizana i wyzywana wszystko robie zle,jestem podejrzewana o zdrady i tak juz 5 lat. nie potrafie sie uwolnic z tego zwiazku bo sie boje ze bd sama!Pocalunek to nie zdrada nie doszlo do kontaktu fizycznego tak ze nie powinnas sie tym przejmowac on jest facetem urazona duma sam nie wiadomo co robi na tych wakacjach . Powiem ci tak twoj zwiazek trwa dopiero 9 miesiecy jeszcze nie jest za pozno zeby sie wycofac w miare szybko. dziewczyno nie zmarnuj sobie zycia tak jak ja On nie ma do ciebie szacunku i wydaje mi sie ze nigdy sie nie zmieni. Przemysl sobie wszystko dobrze ci radze! a tak na marginesie ja po dzis dzien nie moge sie z nikim spotykac bo mi nie wolno! Powodzenia
http://karmimypsiaki.pl/pomagaj-codziennie/klik. Wystarczy codziennie kliknąć by nakarmić psiaka.
Re: Pomocy...;(
Dokładnie. Znam związki, które rozpadały się po 13latach i całe szczęście! Zupełnie inni ludzie. I jacy szczęśliwi! Nie ma się czego bać. Nawet ludzie po 70 poznają kogoś i biorą śluby!mycha25 pisze: Ale przecież dla Ciebie też wcale nie jest za pózno.Skoro jak piszesz dałaś sobie zmarnować życie to nie pozwól marnować sobie go dalej.Nie rozumiem....
"Chciałabym dojść w życiu do takiego punktu, żeby pomagać innym nie zdając sobie nawet z tego sprawy, a zwłaszcza nie myśląc, że to miły gest. To dopiero osiągnięcie. Czy to nie byłoby wspaniałe?"
-
karunia222
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 18
- Rejestracja: sob maja 05, 2012 7:12 pm
Re: Pomocy...;(
ladyD22 pisze:Do karunia222 ! Powiem ci z wlasnego doswiadczenia ze rozumiem co czujesz i naprawde ci wspolczuje ja tkwie w takim zwiazku gdzie jestem ponizana i wyzywana wszystko robie zle,jestem podejrzewana o zdrady i tak juz 5 lat. nie potrafie sie uwolnic z tego zwiazku bo sie boje ze bd sama!Pocalunek to nie zdrada nie doszlo do kontaktu fizycznego tak ze nie powinnas sie tym przejmowac on jest facetem urazona duma sam nie wiadomo co robi na tych wakacjach . Powiem ci tak twoj zwiazek trwa dopiero 9 miesiecy jeszcze nie jest za pozno zeby sie wycofac w miare szybko. dziewczyno nie zmarnuj sobie zycia tak jak ja On nie ma do ciebie szacunku i wydaje mi sie ze nigdy sie nie zmieni. Przemysl sobie wszystko dobrze ci radze! a tak na marginesie ja po dzis dzien nie moge sie z nikim spotykac bo mi nie wolno! Powodzenia
Dziękuję za słowa otuchy.. Obiecałam sobie że daję temu związkowi ostatnią szansę.. Jeśli nic się nie poprawi.. Trudno.. Odejdę.
Ale myślę, że Ty nie powinnaś tkwić w tym dłużej, bo jestem pewna, że Ty dawałeś swojemu mężczyźnie już nie jedną taką `ostatnią szansę`.. Skoro wiesz i czujesz, że zmarnowałaś życie - odejdź! Kobiety są silne i twarde i na pewno dasz sobię radę! Znajdziesz lepszego mężczyznę, który będzie Cię szanował i kochał prawdziwą, szczerą miłością. Nie marnuj reszty życia. Powodzenia!
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości
