Ale może zacznę od początku.
Znamy się już z T dwa lata a jesteśmy ze sobą pół roku
niby jest wszystko ok ale jednak jest coś co totalnie mnie dobija
a mianowicie jego była laska z którą był 7lat on ma 29 a ona 40 ja mam 25
gdy mnie poznał był z nią ale nie układało im się w związku bo w grę wchodził jej przyjaciel który zabierał ją nocami na przejażdżki po mieście samochodem i w ogóle co bardzo wkurzało T. i po czasie się rozstali.
Na początki naszego związku nie miał z nią kontaktu zamieszkaliśmy razem dość szybko ale początki jak to mówią zawsze są kolorowe, po czasie się jednak zaczęło, na początku nie wiedziała że to w ogóle jest jego była dopiero potem mi zaczął o niej co nieco opowiadać, a teraz będąc ze mną pisze z nią codziennie od rana do wieczora sms-y nie mam wglądu o czym piszą bo on nie pozwala mi patrzeć jak siedzimy razem odsuwa się by przeczytać i odpisać potem wraca, na początku pisał z nią normalnie przy mnie do czasu dopóki się nie dowiedziałam kim jest tajemnicza pani B. po czasie zaczął wyciszać tel. żebym nie słyszała przychodzących wiadomości a teraz włącza głos tylko poza domem.
Pewnego dnia zadzwoniła bo potrzebowała by ją podwiesić gdzieś a mój T zapytał mnie czy może jechać na początku spytałam gdzie ale pozwoliłam mu wtedy też jeszcze nie wiedziałam kim B.... była. Potem jak przyjechał to powiedział że podwiózł 3 koleżanki gdzieś tam na imprezę i prawdopodobnie będą dzwonić o 12 w nocy żeby je zgarnąć do domu na co ja się już nie zgodziłam. więc wyciszył tel jak by miały dzwonić.
Ale to nie wszystko oni przez te 7 lat rozstawali się i wracali do siebie aż 4 razy
na naszych wspólnych wakacjach nie mógł sobie odpuścić pisania z nią bo by się chyba świat zawalił gdyby nie odpisał.
Wczoraj wróciliśmy z wakacji a on zaniósł torby do domu z samochodu nawet butów nie ściągnął i pojechał do niej na kawę nie było go 4 godziny a ja siedziałam sama w domu.
Dziś oznajmił że w sobotę jest impreza na którą go zaproszono u tej baby w domu nie zgodziłam się na to wręcz kategorycznie mu tego zabroniłam ale nie wiem co zrobi jutro, mnie tam nie zabierze bo mówi "Ty i B razem w jednym domu w życiu"
Dziś pojechał spotkać się z córką tej kobiety mówi że do godziny będzie w domu.
Nienawidzę tego że tak robi że ma z nią aż taki kontakt nie miała bym nic przeciwko gdyby pisał z nią od czasu do czasu co słychać czy coś się zmieniło i tym podobne ale nie on musi codziennie, co mnie doprowadza do obłędu.
Płacze po nocach kiedy śpi nie daje sobie już z tym rady dlaczego nie może zostawić przeszłości za sobą,
a może tęskni za nią...
Czuję się jak ta druga jak nie ta najważniejsza, jak bym była chwilowym pocieszeniem na to kiedy znów się z nią pogodzi rozmawiałam z nim o tym wiele razy ale nawet jak zaczynam spokojnie żeby mi w końcu wytłumaczył po co mu kontakt z nią przeradza się to w kłótnie nie pomaga płacz i krzyk nie pomaga nic.
Kocham go tak mocno że tkwię w tym pomimo że tak bardzo boli...
Może ja przesadzam może tak dobry kontakt to normalna rzecz, jeżdżenie do niej na kawę dzwonienie.
Ale dla mnie to nie jest normalne psychicznie się wykańczam nerwowo już dawno siedzę nie myślę o niczym innym jak tylko o tym nie mogę się na niczym skupić.
Kiedy przychodzi mu sms wpadam w panikę wiem że to znowu ona.
Ale najgorsze jest w tym to że on wie jak bardzo mnie to boli a i tak pisze do niej pierwszy.
Nie daje sobie już z tym rady ale nie chce go zostawiać bo wiem że jest dla mnie troskliwy opiekuńczy
tak bardzo mi na nim zależy że wole katować siebie myślami niż po prostu odejść...
Czasami się zastanawiam dlaczego on mi to robi wie że jestem wrażliwa opiekuńcza i zrobiła bym dla niego wszystko
codziennie rano robię nam kawę, śniadanie kiedy on sam jeszcze śpi. Kiedy mówi że coś potrzebuje na drugi dzień dostaje to ode mnie.
Ale gdy zabraniam mu wyjść tam gdzie ona jest mówi że czuje się jak niewolnik, że jak patrząc mu w sms-y gdy pisze kontroluje go i jestem jak szpieg.
A wcale tak nie jest ja po prostu boje się tego że on mnie zostawi pójdzie do niej pomimo tego że mówi że nie wróci do niej nigdy że nie ma takiej możliwości by znów byli razem, a jednak w mojej głowie myśli które nie dają mi żyć.
Jeden wielki jeba..ny burdel którego nie mogę ogarną...