Co sądzicie o związkach gdzie jest sytuacja - jeden z partnerów jest co tu dużo mówić, bardzo atrakcyjny fizycznie, a drugi mniej lub prawie wcale. Wiadomo, że między nimi mimo to może być chemia, ale nie sądzicie, że np: bardzo piękna kobieta nie może być z mocno przeciętnym facetem? Bo zawsze w okół będzie się kręcić wianiuszek facetów, często bardzo przystojnych i ten biedny partner będzie jednak ciągle czuć presję, zagrożenie. Takie coś zwykle niszczy związek prędzej czy później... (No i to samo sytuacja w drugą stronę...)
Co o tym myślicie, albo w ogóle inaczej postrzegacie ten motyw? Hmm?