Witam
Kolejny pochmurny i deszczowy dzień, już bym wolała, żeby śnieg leżał niż ta plucha. Ale jakos staram się nie dawać tej aurze
Bac są grzyby?
Vanilka szkoda, że z pracą nie wyszło, ale jeszcze na pewno znajdziesz coś innego. Współczuję grypy, może bierz przynajmniej wit. C na wzmocnienie.
Had miło

:* Co do S. to też to bardzo przeżył, chociaż aż tak nie daje po sobie poznać, ale ja widzę. Już się powoli przyzwyczajał do faktu, że będzie tatą, a tu wyszło inaczej. Ogólnie jestem zdania, że jesteśmy dobraną parą, a to chyba jeszcze bardziej nas wzmocniło.
Co do kolejnych starań, to oczywiście mam obawy, wiadomo, ale rozmawialiśmy z S. i zapytałam go czy próbujemy, czy na razie odpuszczamy. Myślałam, że może się zniechęcił, albo coś w tym stylu, ale powiedział, że próbujemy, także kolejne starania zaczęte. Tak mnie jakoś pozytywnie nakręcił.
A teście? Teść na ogół nie rozmawia o takich rzeczach, a teściowa jak wróciłam ze szpitala to przywitała mnie zdaniem "przynajmniej wiecie, że możecie"... Ogólnie to było tak, że wróciłam we wtorek koło 18 do domu ze szpitala, po zabiegu. Ona jechała w środę do syna na maliny i rano przyszła i się mnie zapytała co będę robić na obiad i że mam im też zrobić... Nie dałam rady nawet chodzić...
W czwartek przyszła i się do mnie wyrzuciła czy mi w szpitalu kazali tak cały czas leżeć, a w sobotę pojechali sobie na wczasy w góry, także zostawili Szymona samego praktycznie ze wszystkim. Więc ja chcąc, nie chcąc, czy dałam radę, czy nie. musiałam iść mu pomóc. (Nie dałam rady, ale udawałam, że daję, bo było mi go szkoda). Tak się moja teściowa przejęła
Widzę, że u Ciebie weekend rodzinny

Fajny taki. A jak Kubuś, już wyzdrowiał?
Miłego dnia
