Ja jestem zazdrośnicą, taki związek raczej nie dla mnie, ale jak komuś nie przeszkadza, że jego partner rozkłada nogi przed kim chce to nic mi do tego
Otwarte związki...
Re: Otwarte związki...
Ale Wy chyba źle rozumiecie definicję otwartego związku... to o czym piszecie to raczej wygląda jak single skaczące z kwiatka na kwiatek. A tu chyba nie o to chodzi. Związek to związek. Takie pary mieszkają ze sobą, mają wspólne wydatki, wspólne życie, ale jeśli chodzi o seks, to nie ograniczają swojej drugiej połowy do spania tylko i wyłącznie ze sobą. Takie związki opierają się na uczuciu, a te skoki w bok to jedynie urozmaicenie życia seksualnego i nie mają związku z jakimś głębszym uczuciem. Znam takie pary, są ze sobą szczęśliwe, a że czasem jedno czy drugie skoczy sobie w bok to im nie przeszkadza.
Ja jestem zazdrośnicą, taki związek raczej nie dla mnie, ale jak komuś nie przeszkadza, że jego partner rozkłada nogi przed kim chce to nic mi do tego
Ja jestem zazdrośnicą, taki związek raczej nie dla mnie, ale jak komuś nie przeszkadza, że jego partner rozkłada nogi przed kim chce to nic mi do tego
http://off-topic-mojegozycia.blogspot.com/
Re: Otwarte związki...
ale kto powiedział że muszą z sobą mieszkać ??
czy jeżeli para nie mieszka z sobą to nie są w związku ??
wg mnie na każdym etapie bycia razem można mówić o związku...
czy jeżeli para nie mieszka z sobą to nie są w związku ??
wg mnie na każdym etapie bycia razem można mówić o związku...
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
Re: Otwarte związki...
Oj, nie muszą razem mieszkać,chodziło mi o podkreślenie tego, że traktują się poważnie, tylko nie ogranicza ich seks.
http://off-topic-mojegozycia.blogspot.com/
Re: Otwarte związki...
No tak...
ale jak najbardziej to są otwarte związki 
ale chciałam też się dowiedzieć o Wasze zdanie w drugą stronę, gdy ktoś z kimś spotyka się tylko dla seksu.. bez angażowania..
choći tak mi się wydaje, że niektóre związki... są z sobą tylko dla seksu
bez uczuć 
ale chciałam też się dowiedzieć o Wasze zdanie w drugą stronę, gdy ktoś z kimś spotyka się tylko dla seksu.. bez angażowania..
choći tak mi się wydaje, że niektóre związki... są z sobą tylko dla seksu
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
-
majeczkamaj
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 3
- Rejestracja: wt gru 03, 2013 3:32 pm
Re: Otwarte związki...
Nie jestem za tym , mało kto chciałby być w takiej sytuacji ponieważ można łatwo i szybko kogoś skrzywdzić. Takie osoby z reguły nie są szczęśliwe , na dłuższą metę na pewno nie.
www.beauty-info.pl
Re: Otwarte związki...
To beznadziejny pomysł, wcześniej czy później ktoś na tym cierpi.
http://swiatnalesnikow.pl/
Re: Otwarte związki...
Czy otwarte związki miały by w Waszym przypadku rację bytu ?
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
Re: Otwarte związki...
odświeżam tematHadassa pisze:Czy otwarte związki miały by w Waszym przypadku rację bytu ?
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
Re: Otwarte związki...
Kwestia charakterów. Uważam, że to ciekawe doświadczenie, ale w moim przypadku pewnien rodzaj zazdrości za szybko by się wdał
. Piszę to jako facet, żeby nie było 
Facet... po prostu facet.
Re: Otwarte związki...
Gdybym była singielką -może i miałyby.Hadassa pisze:Czy otwarte związki miały by w Waszym przypadku rację bytu ?
Nie szukam bajek w życiu moim.
Bajki są okrutne...

Bajki są okrutne...
Re: Otwarte związki...
Koleżanka była w otwartym związku i podziękowała facetowi, mówiła że takie związki mają zalety i wady. Dla obu stron plusem jest swoboda, wszyscy mogą robić to, na co mają ochotę: spędzać czas tak, jak chcą i z kim chcą. Nie ma mowy o małżeństwie i dzieciach. Nie ma obowiązków rodzinnych nie trzeba jeździć do rodziny na święta i inne uroczystości. Ona wreszcie zobaczyła ogromny minus tego układu, bo nie ma stabilizacji ani poczucia bezpieczeństwa,Ich przyszłość była niepewna mieszkali w innych miastach widywali się w weekendy,to było za mało i roztali się po 6 miesiącach. Poznała fajnego faceta który po miesiącu zaproponował żeby z nim zamieszkała, w tej chwili jest szczęśliwą żoną i mamą 2 letniej córci.
Re: Otwarte związki...
Nie bo to nie są związki tylko przygodny seks, co kto lubi, ale wg mnie z takimi ludźmi jest coś nie tak, skoro nie potrafia się zaangażować
http://superzespol.pl/ - zaprasza zespół muzyczny Damy Radę
Re: Otwarte związki...
Ja tez nie wierze w takie cos, moze na poczatku dopoki dwoje ludzi sie nie zaangazuje, to wydaje im sie to dobry uklad, jednak wiadomo czlowiek powoli wchodzi w relacje i co jesli po roku...dwoch jedna strona bedzie uwazala, ze to cos powaznego a drugiej bedzie podobal sie ten typ relacji...uwazam ze suma sumarum, ktos bedzie cierpiał...chyba ze obie osoby sie zaangazuja i stworza po jakims czasie normalny zwiazek!
http://neoglandyna.pl
Re: Otwarte związki...
Ja jestem zbyt zaborczy na coś takiego, związek to zwiazek, to dwoje ludzi i nic poza tym
Re: Otwarte związki...
No tak, ale jeśli unikasz typowego związku i tego aby coś do kogoś czuć z różnych np. osobistych przyczyn, to czy to nie byłoby w pewnym sensie łatwiejsze i lepsze niż zaspokajanie swoich potrzeb z wieloma innymi kobietami?ArekZ pisze:Ja jestem zbyt zaborczy na coś takiego, związek to zwiazek, to dwoje ludzi i nic poza tym
Nie szukam bajek w życiu moim.
Bajki są okrutne...

Bajki są okrutne...
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Alexa [Bot] i 1 gość