W skrócie opiszę sytuację:
Ja mam niecałe 22 lata on 28 lat, ja jeszcze studiuję, on pracuje. Mieszkamy razem od 2 lat. Mimo sporej różnicy wieku nigdy nie odczuwałam takiej różnicy, gdyż wydaje mi się że mój partner dojrzewa nieco wolniej
Aż do teraz...
Dodam jeszcze, że jesteśmy razem od 3 lat, od zawsze byliśmy burzliwym związkiem, rzucaliśmy w siebie piorunami ale równie mocno się kochaliśmy, w międzyczasie każde z nas popełniało błędy {osoby trzecie}. Ale zawsze nam sie wydawało, że mimo wszystko się kochamy i powinniśmy być razem.
Od pewnego czasu mój chłopak wciąż mówi o zaręczynach. Powiedziałam mu, że nie jestem gotowana ślub - ale on nie widzi różnicy czy będziemy mieć papierek czy nie itd (ale sam na niego nalega!!). Jego rodzice go naciskają (bo on się wg nich starzeje) więc on naciska mnie. Mogłabym nawet się zaręczyć, bo go kocham i chcę z nim być, ale nie chcę brać ślubu w ciągu najbliższych 3 lat! Więc jaki jest sens!? Wiem, że jak się zgodzę, wtedy moja przyszła teściowa zacznie już wszystko organizować i będą mnie naciskać...
Mam z jego rodzicami dobry kontakt i bardzo ich lubię - oni mnie chyba też, ale jeśli chodzi o moich rodziców, nie przepadają za moim partnerem to raz, a dwa nie chcą nawet słyszeć o jakichś zaręczynach i ślubie bo jestem za młoda i tyle.
Chciałabym, żeby wiadomość o zaręczynach ucieszyła chociaż w małym stopniu moich bliskich, a fakt, że strasznie by się tym zdenerwowali, to kolejna rzecz która napawa mnie smutkiem..
Co robić??
Zgodzić się na zaręczyny i później odwlekać ten ślub?
Partner naciska i twierdzi, że nie będzie czekał "aż osiwieje"..
Chcę z nim być, ale nieprzyjęcie zaręczyn (bo nie chce jeszcze ślubu) to jakby koniec związku.. więc co robić?
Dodam jeszcze, że owszem rozmawiałam o tym z nim setki razy on nie rozumie żadnych argumentów dlaczego nie chce wziąc ślubu, bo przecież nic takiego się w moim życiu nie zmieni....
