Ja dla niej nagrałem mp3, które opiera się na zasadach znanych mi z bardzo kosztownych kursów i seminariów (audio to jest także w tym filmiku do którego linka przesłałem - wystarczy słuchać, bo obraz to tylko dodatek z tekstem tłumaczącym proces). Żona ma tego słuchać codziennie.
Zdążyła już uwierzyć, że afirmacje działają na moim przykładzie. Nie chodziło o
odchudzanie a o znalezienie
pracy, zarabianie konkretniejszych pieniędzy itp. Udało się. Widziała moją transformację. Dlatego jest jej łatwiej w to wszystko uwierzyć.
Najlepiej gdy kobieta uwierzy w to, że najpierw sama musi swoje podejście do swojej wagi zmienić. Że musi zmienić własne przekonania. Że musi zmienić swoje nawyki. Cholernie poważny problem z afirmacjami jest taki, że ludzie dosłownie NIE CHCĄ uwierzyć że takie coś może zadziałać. Jak to może działać? Przecież to nie może być takie proste! Takie właśnie myśli chodzą po głowie osobom, z którymi rozmawiam na ten temat.
Jednak zastanówmy się czy aby na pewno jest to niemożliwe? Całe
życie znajdujemy się pod wpływem destrukcyjnego dla naszej podświadomości otoczenia (no chyba, że jesteśmy w przyjaznym otoczeniu, ale byśmy musieli nie oglądać telewizji i nie korzystać z internetu). Rodzice mówią "nie potrafisz", "źle to robisz", "głupia jesteś". Później kobieta mówi sobie "ale jestem gruba". Zaczyna kierować w stronę tego tematu swoje emocje. Idzie ulicą i myśli "wszyscy się na mnie gapią... pewnie dlatego że jestem gruba".
Najgorsze jest to, że powiedzenie "kłamstwo powtarzane wiele razy staje się prawdą"... jest prawdziwe. Dla naszej podświadomości wszystko jest prawdą, jeśli tylko świadomość tak twierdzi. Zmiana nie jest niestety natychmiastowa. Nie da się powiedzieć ze dwa razy "jestem szczupła" i wprowadzić tego natychmiast do podświadomości. Chyba, że przy wykorzystaniu jakiegoś obejścia o którym nie wiem (może hipnoza?). Da się natomiast zrobić to powoli. Jakieś 3 tygodnie wystarczą aby myśl zakorzeniła się w podświadomości.
Pozostaje pytanie PO CO DO DIABŁA WMAWIAĆ SOBIE ŻE JEST SIĘ SZCZUPŁYM, skoro i tak wiadomo że się takim nie jest? Otóż jest jeszcze jeszcze druga strona całego procesu. W trakcie tych 3 tygodni (i później także) będą następować zmiany w zachowaniu a także reakcjach na czynniki zewnętrzne. Zauważysz że o wiele łatwiej jest Ci zrezygnować z łakoci (ba, będziesz czuć jakby myślenie o łakociach było jakimś absurdem), że o wiele łatwiej jest Ci czytać o zdrowych daniach, że masz chęć do kontynuowania tego zdrowego trendu. I na tym to polega! Podświadomość która wcześniej twierdziła, że potrzebujesz batonika bo burczy Ci w brzuchu, zaczyna prosić o jogurt z pokrojonymi bananami. Niewiarygodne? Też tak myślałem.
Zawsze jednak wiedziałem, że coś jest tam głębiej w środku mnie, coś niezbadanego (i nie mówię o flakach

). Dlatego zacząłem się interesować tematem podświadomości i jej możliwości. Kilka lat poszukiwań i kilkadziesiąt książek później, znalazłem to czego szukałem. Najbardziej mnie bawi to, że są ludzie którzy robią na tym zawrotną kasę, a przecież ta wiedza jest ogólnodostępna, tylko trzeba dobrze kombinować i poskładać ją w całość. Te wszystkie
filmy typu "The Secret" i książki typu "Potęga Podświadomości" sprowadzają się do jednego. Do wiary w powodzenie i faktyczne wykonywanie podanych metod. Ja sobie samemu i moim bliskim polecam afirmacje, jako że wiem że działają i to nie tylko na polu odchudzania.