Jestem tutaj nowa. Założyłam konto, by wyrzucić z siebie, to co mnie męczy od kilku dni.
Pojechałam do koleżanki na weekend, była jakaś impreza, na której poznałam jego. Jakoś szczególnie nie zwróciłam na niego uwagi, widziałam tylko, że jest taki ktoś. Po dwóch wypitych piwach, poszłam tańczyć z koleżankami, później dołączył się on. No i zaczęliśmy się ze sobą bawić. Po jakimś czasie zaproponowałam, żebyśmy się napili razem i pogadali, tak więc poszliśmy i już nie wróciliśmy na parkiet. Wypiliśmy po 3 piwa(mnie już nieźle złapało, jego też, bo wcześniej pił), siedzieliśmy tak z 3 godziny i rozmawialiśmy o wszystkim. Później nawet nie wiem, kiedy..pocałował mnie, a ja się nie sprzeciwiałam. Po kilku godzinach, poszliśmy na spacer. Okazało się, że moja koleżanka już się zmyła z tej imprezy, więc musiałam z nim wrócić, na nogach. Szliśmy ponad godzinę, było super. Trzymaliśmy się za ręce, przytulaliśmy się, całowaliśmy itp. Kiedy już doszliśmy do jej domu, on powiedział, że też zostaje, bo ona jest jego rodziną, nie wiem dokładnie kim, ale bliską. Tak, więc został. Ja miałam spać z koleżanką, jednak poszłam jeszcze do niego do pokoju i rozmawialiśmy dalej, dowiedzialam sie m.in, że jest 3 lata starszy. Koleżanka przyszła i powiedziała, że u niej już nie ma miejsca i mam spać w pokoju z nim(były dwa łóżka), bo u niej zostały kolezanki. Zostałam iii... nie spaliśmy na osobnych łóżkach. Poszłam do niego i się zaczęło... zbliżyliśmy się, dotykaliśmy, całowaliśmy, taka jakby gra wstępna. I na tym stanęło, wiedziałam, że na więcej się nie zgodzę. Czułam się przy nim świetnie, nie pamietam, kiedy ostatnio byłam taka szczęśliwa. No ale jednak... ja go nie znałam. Cały czas mu to powtarzałam. On mówił, że jeszcze się poznamy, bo nie chce stracić ze mną kontaktu itd. Ja też nie chciałam. Nawet się umówiliśmy na następny tydzień, że gdzieś razem pójdziemy. Mija 3 dzień i nadal nic.. obiecał, że napisze. Nie odezwał sie. Pomijając to, że TERAZ czuję się okropnie, że wskoczyłam całkiem nieznanemu chłopakowi do łóżka, to jeszcze męczy mnie to, że się nie odezwie. Co o tym myślicie? Raczej nie liczyć na zwyklego sms'a? Nie odezwie się prawda? Strata czasu, że się nad tym zastanawiam i o niczym innym nie myśle, tylko o nim. Jestem głupia i naiwna, tak?
