Nie wiem co dalej

Co zrobić w trudnych chwilach? Jak stworzyć udany związek? Co denerwuje nas w mężczyznach? Czy kobiety są z Wenus a faceci z Marsa? Na te i inne pytania możemy porozmawiać właśnie w tym dziale.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
fema
Jestem tu nowa :)
Posty: 11
Rejestracja: sob cze 11, 2016 1:41 pm

Nie wiem co dalej

Post autor: fema »

Hej. Borykam się z pewnym problem i może tutaj go rozwiążę. Sama nie wiem co powinnam zrobić. Posłuchać serca, które może być naiwne czy rozumu, który mówi coś innego.
Poznałam kogoś skomplikowanego i trudnego, po przejściach. Na początku bardzo zaprzyjaźniliśmy się i oboje wiedzieliśmy, że stało się to zbyt szybko. Oboje czujemy się zżyci ze sobą jakbyśmy znali się od lat. Jestem osobą nieufną on też a zaufaliśmy sobie bezgranicznie. Nie wiemy dlaczego. Ten ktoś uważa, że wzbudzam w nim emocje jakich nigdy przedtem nie czuł nawet będąc w związku z kimś kogo kochał. Robi dla mnie rzeczy, których wcześniej nie robił i sam nie wie dlaczego. Jest to osoba bardzo zamknięta w sobie jeśli chodzi o uczucia. Potrafi być czuły, potrafi okazać, że mu zależy ale nie sądziłam, że to co nas łączy nabierze powagi. Nie z jego strony. Byłam pewna, że zatarliśmy granicę między przyjaźnią a czymś więcej z powodu problemów sercowych. Jego złamane serce pragnęło lekarstwa a moje chwilowego pocieszenia. Tak wtedy myślałam.
Nasze spotkania przestały wyglądać na przyjacielskie. Wdarła się imtymność, skradzione pocałunki. Czułam jakbym odkrywała siebie na nowo. Namiętność i pożądanie rosło i rosło. W pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że nie mogę na niego patrzeć, bo w myślach widzę jak zaczynamy się kochać. Dziko i szaleńczo tak jak wygląda teraz nasza znajomość. Przy nim oddech staje się płytszy i płonę. Zauważyłam, że jemu drżą ręce gdy jestem za blisko i gdy musimy być profesjonalni, trzymać się na dystans. Jest spięty i zamotany.
Nie poszliśmy do łóżka chociaż oboje tego chcemy do dziś...

Postanowiliśmy poukładać własne sprawy i ochłonąć, nie spieszyć się, pozwolić żeby sprawy same się toczyły, dać nam czas i na nic nie naciskać, niczego nie oczekiwać.
Nie trwało to zbyt długo. Nie radziliśmy sobie z tym. Przez dwa miesiące byliśmy jak dwoje nastolatków co nie wiedzą czego chcą. Jesteśmy dorośli. Raz w jedną raz w drugą. Spięcia, napięcia i znowu pożądanie. Ciche dni i znowu burza emocji. Zaczęłam odnosić wrażenie, że oboje nie umiemy bez siebie funkcjonować. Drastycznie wylewaliśmy na siebie kubły zimnej wody a potem znowu to samo. Stało się to męczące. Gdy myślałam, że zmierzamy w dobrym kierunku on nagle odpychał mnie. Izolował się, przestaliśmy rozmawiać na jakiś czas. Wtedy zdałam sobie sprawę, że zależy mi na nim bardziej niż myślałam. W pracy mijaliśmy się obojętnie. Od czasu do czasu zamieniliśmy dwa słowa. Przestałam zwracać na niego uwagę co mi potem wypomniał. Powiedział to ze smutkiem w oczach, że zmieniłam się, że już nie jestem nim zainteresowana poczym odwrócił się na pięcie i poszedł.
Odzywał się gdy był pijany, wylewał pretensje, że jestem dla niego ważna ale powinnam znaleźć sobie kogoś kto na mnie zasługuje, bo on nie jest odpowiednią osobą. Powtarzał, że jego serce jest zamknięte i nie chce powtórzyć tego samego błędu. Mówił, że w życiu podejmuje złe decyzje, które ranią ludzi nawet tą. Nie rozumiałam go w ogóle. Wyglądało to w ten sposób: chciał jednego dnia a na drugi nie chciał, na trzeci dzień chciał znowu a na następny nie mógł. I znów nie chciał a prosił żebym została, nie odchodziła. I tak w kółko... Było to dla mnie trudne. Przestałam cokolwiek z tego rozumieć, niczego nie byłam pewna. W reszcie któregoś razu powiedział mi, że walczy sam ze sobą, że boi się tego co zadziało się między nami. Strach jest silniejszy. I że nie chce mnie stracić.
Mówię wam kilka miesięcy lawirowałam między byciem dla niego kimś więcej a byciem odepchniętą przy pierwszej okazji bez powodu. I tak w kółko aż powiedziałam dość i odsunęłam się sama. Przestałam myśleć, że to co nas łączy jest szczególne. Zrezygnowałam a on nie zrobił wtedy nic. Mijały kolejne tygodnie.

Problem pojawił się w pracy. Zaczął być dla mnie arogancki, złośliwy a kiedy zostawaliśmy sami potrafił gwałtownie pocałować mnie lub z nienadzka przytulić i uciec. Nie rozumiałam go. Nie rozumiałam też siebie.
Potrafił sprawić przykrość lub ignorować przez cały dzień a potem jak gdyby nigdy nic. Z koleżankami z działu wygłupiał się i żartował a mnie omijał obojętnie. To był cios poniżej pasa.
Gdy w pracy pojawiła się nowa obstawał za nią jakby była lepsza od reszty a tak naprawdę spowalniała cały zespół i wszystko trzeba było za nią poprawiać. Nie nadawała się do tej pracy i każdy o tym wiedział tylko nie on. Nawet padły słowa z jego ust do mnie, że powinnam nauczyć się od niej powściągliwości języka. Kipiałam ze złości nie z jej powodu a z tego co robił.
Pomijając to chciał znów spotykać się a gdy przychodziło co do czego wystawiawiałby mnie do wiatru. Nie godziłam się na spotkania, bo kiedy chciał się spotkać za chwile twierdził, że nie może lub gdy powiedział, że odezwie się to nie odzywał. Praca z nim stała się udręką, patrzenie na niego i jego zachowanie. Postanowiłam, że nie będę się tym przejmować. Robiłam dokładnie to co on. Ignorowałam go, byłam obojętna, znów zaczęłam uśmiechać się itd.
Wtedy stał się bardzo zazdrosny o innych kolegów z pracy. Zaczął zachowywać się jakbym należała do niego i nikt inny nie ma prawa mnie dotknąć ani być dla mnie uprzejmym, bo zaczynał traktować każdego jak rywala a na mnie odgryzał się. Jeśli któryś z nich uścisnął mnie to po pracy dostawałam lawinę smsów z pretensjami i uszczypliwymi komentarzami "życzę wam wszystkiego dobrego". Mało tego zaczął zachowywać się coraz dziwniej, obsesyjnie. Pewnego razu gdy żartowałam z naszymi kolegami on podszedł do nas i powiedział do jednego żeby nie podrywał mu jego dziewczyny poczym objął mnie jak swoją kobietę. Odebrało mi mowę. A zaraz po tym znów ignor. Gdy pytałam go dlaczego to robi tłumaczył to żartami. Wszyscy w pracy zaczęli uważać nas za parę. Nawet szefowie. Żadne tłumaczenia nie odniosły skutków. Mieliśmy przez to problemy a on traktował to z uśmiechem. Wiedzieli swoje. Żadna rozmowa z nim niczego nie zmieniała. Czułam się jak w głupiej grze, sterowana przez niego a gdy puszczały mi nerwy starał się wszystko załagodzić tłumaczeniem, że nie radzi sobie z tym wszystkim, że nie chce mnie stracić. Obłęd.
Któregoś razu byłam zła jak osa na niego i na siebie. Plułam sobie w twarz za to, że zwróciłam na niego uwagę zamiast trzymać się przyjaźni. A teraz wszystko skończone. Widział, że byłam zła i gdy tylko znaleźliśmy się sami w ciasnym pomieszczeniu wyładowałam się na nim. Wyrzuciłam z siebie co myślę. Próbował zbliżyć się a ja go odepchnęłam. Gwałtownie przyparł mnie do ściany, ścisnął mocno za biodra i o mały włos a...
Opanowaliśmy się.
"Z tym człowiekiem jest coś nie tak" zaczęłam myśleć. Ze mną jest coś nie tak, że dałam się w to wciągnąć.
Miałam dość na tyle, że postanowiłam zmienić pracę i wyjechać. Nie podjęłam tej decyzji tylko z powodu jego zachowania, którego nie rozumiałam. Ja chyba się w nim zakochałam.
Uczucia, które we mnie wzbudził wcześniej stały się zbyt silne. Nie mogłam pozwolić sobie na to aby ktoś bawił się tym co czuję. Co gorsze zaczęłam głupio tęsknić... Wtedy zmienił się. Nagle ocknął się i powiedział, że przeprasza za wszystko, że jest gotów otworzyć się dla mnie, jest w stanie spróbować dać mi to na co zasługuję żebym go nie zostawiała. Dużo rzeczy mówił... Udowodnił, że mu zależy i że bierze nas na poważnie gdy ja już zdążyłam pogodzić się z porażką i tym, że nic z tego nie będzie.
Odeszłam z pracy.
Nie zmieniło to moich uczuć do niego. Jestem bezradna. On teraz chce czegoś więcej. Nalega, stara się a ja teraz boję się i wymiguję jak mogę. Obawiam się, że gdy zaryzykuję i poddam się temu co czuję popełnie błąd. Mam wiele do stracenia. Poza tym różnimy się kulturowo. W jego naturze leży dominacja a ja nie jestem osobą, która potrafi podporządkować się. Nie spełnię jego wymagań, mam swoje zdanie, jestem uparta. W jego kulturze upartość wiąże się z brakiem szacunku do mężczyzny. Nie chcę być tak postrzegana. Serce mówi mi spróbuj a rozum alarmuje żebym w to nie brnęła.
Jak wy to widzicie?
Pletwa Reborn

Re: Nie wiem co dalej

Post autor: Pletwa Reborn »

On świruje bo nie wie czy chcesz z nim być, podczas gdy on ewidentnie tego chce. Sama to zauważyłaś. Jak już zostaniecie razem to jego zachowanie teoretycznie powinno sie ustabilizować (choć to też zależy od ciebie). Ty tu jesteś tylko problemem. Jeśli jesteś w nim zakochana/podoba ci się to z nim spróbuj. Jeśli nie jesteś w nim na tyle zakochana, żeby widzieć wspólną przyszłość to musisz mu powiedzieć, że widzisz w nim przyjaciela to się od ciebie odczepi i tyle go widziałaś :D
Awatar użytkownika
iza813
Fajna Kobietka
Posty: 125
Rejestracja: pn cze 24, 2013 1:50 am

Re: Nie wiem co dalej

Post autor: iza813 »

Z twojego opisu wnioskuje że z tym gościem naprawdę coś jest nie tak. Ja chyba bym bała się takiego faceta, ale to pewnie dlatego że lubię konkretne osoby które dokładnie wiedzą czego chcą
Co mnie nie zabije to mnie wzmocni
Awatar użytkownika
kokoszanel
Super Gaduła
Posty: 1182
Rejestracja: czw sty 14, 2016 8:12 am

Re: Nie wiem co dalej

Post autor: kokoszanel »

spróbować? raczej nie. sama powiedziałaś że z nim coś jest nie tak. bo faktycznie coś jest nie tak. ja jednak powiedziałabym samej sobie stanowcze nie!
"Może się zdarzyć, że urodziłaś się bez skrzydeł,
ale najważniejsze żebyś nie przeszkadzała im wyrosnąć"

~ Coco Chanel
Edytka77
Miła Kobietka
Posty: 84
Rejestracja: ndz cze 12, 2016 7:38 pm

Re: Nie wiem co dalej

Post autor: Edytka77 »

Piszesz na końcu, ze udowodnił ci że mu na tobie zależy i że myśli o was poważnie .Ale w jaki sposób, bo to co piszesz w cąłosci to raczej nie wskazuje na jego poważne odpowiedzialne myslenie ani szczere uczucia.Ile w ogole ten koleś ma lat ,pewnie jakiś małolat bo mężczyzna to tak się raczej nie zachowuje.Facet który kocha nie robi przykrości kobiecie złośliwości nie traktuje w taki sposób jak on ciebie.Mało tego on nawet nie ma szacunku do ciebie ,umawia się, olewa spotkania, lata za innymi.Można kogoś nie kochać ale szanować i nie traktować tak przedmiotowo .Przemysl to wszystko czy warto być z takim facetem?Piszesz że dużo mówił i udowodnił że mu zależy .Czym gadaniem?Bo czynami udowodnił raczej że ma cię gdzieś,,,,,,dodam ci jeszcze że w jego kulturze nie brak szacunku do mążczyzn jest problemem, tylko brak szacunku do kobiet .
Awatar użytkownika
fema
Jestem tu nowa :)
Posty: 11
Rejestracja: sob cze 11, 2016 1:41 pm

Re: Nie wiem co dalej

Post autor: fema »

To dziwny i skomplikowany facet, ciężko mu okazywać głębsze uczucia nawet ciężko mu o nich mówić. Czułe gesty to nie to samo. Nie dopuszczał nikogo tak blisko, jest też coś czego bardzo wstydzi się w sobie a mi pozwolił to zobaczyć, przełamał się. Nie zrobił tego nawet dla kobiety, którą kochał i z którą był dość długo.
Udowodnił czymś czego nigdy dotąd nie robił, nie leży to w jego naturze i właśnie tym mnie zaskoczył. Nigdy nie sądziłam, że tak się otworzy. To dla niego wiele znaczy dla mnie też, bo oboje cenimy sobie zaufanie najbardziej.
Może teraz wydawać się to pięknie i ładne. W rzeczywistości tak nie jest. Stara się, zabiega ale nie bez powodu mam wątpliwości.
Przez jego traktowanie przez pewien czas obawiam się, że to co nas łączyło wcześniej było zwykłym pożądaniem a nie czymś co mogłoby być piękne. I trwa nadal a on nie zdobył tego czego chce. Ufam mu jako przyjacielowi a nie ufam jako facetowi...
Macie rację ale nie potrafię zmienić własnych uczuć. Próbowałam.
Wiem, że mnie nie kocha. Nie jest typem faceta, który odkochuje się z łatwością i zakochuje szybko w kimś nowym. Coś na pewno do mnie czuje inaczej już dawno by dał sobie spokój ale nie jest to miłość. Otaczają go ładne kobiety, które wyglądają jak modelki a on uparł się na relacje ze mną. Czasami w to nie wierzę, że jego intencje są szczere.
Ma 30 lat a zachowywał się niedojrzale. Z tego co wiem to powód przez który zostawał sam. To prawda, że okazał mi brak szacunku. Teraz chce wszystko naprawić a ja mam wątpliwości i obawy. Nie bez powodu. Nie umiem udawać, że nic się nie stało, że to jaki był obeszło mnie.
Właśnie przez to boję się, że jeśli zaryzykuję to popełnię błąd.
Niestety gdy go nie ma tęsknię. Gdy jest blisko denerwuje mnie, jestem zła na siebie, że nie umiem odsunąć się od niego całkiem. Z drugiej strony tylko on potrafi rozbawić mnie i sprawić, że zapominam o problemach i czuję się dobrze. Za chwilę znowu jest coś nie tak, mamy zgrzyty głównie o to, że nie robię kroku do przodu gdy on próbuje itd.
On twierdzi, że nasze relacje są zdrowe, bo potrafimy zezłościć się na siebie i wybaczyć. Jedno bez drugiego nie potrafi funkcjonować. Zaczynam myśleć, że wpakowałam się w jakąś toksyczną relację. W przeciwieństwie do niego nie traktowałam go przedmiotowo, nie wystawiałam do wiatru.
Kiedy się starałam to nagle mnie odpychał. Później przepraszał, tłumaczył strachem, błagał żebym go nie zostawiała. Nie wiedziałam na czym stoje ani kiedy mówi poważnie a kiedy żartował.
Pomijając to wszystko on jest fajnym, ciekawym, dobrym człowiekiem. Dziwnym i skomplikowanym, intrygującym... Jest też wrażliwy i w pewnym sensie podoba mi się jego patrzenie na świat.
Wiem, nie można opierać się wyłącznie na czyiś poglądach.
Mam straszny mętlik w głowie...
Na razie zdystansowałam się na tyle, że nie widujemy się często. Teraz więcej ze sobą piszemy niż się spotykamy. On chce to zmienić, nalega na spotkania w tym tygodniu. Mówi, że ma dość pisania, chce mnie widzieć, móc dotknąć, zrobić coś wspólnie. Powiedział, że nie chce dłużej czekać, że nie radzi sobie z tą tęsknotą.
Dziś mu nie odpisuję. Mam 12 wiadomości pod rząd i kilka na wszystkich możliwych komunikatorach. Błaga żeby się spotkać jutro. Nawet zaplanował nam cały dzień.
Dzwoni, nie odbieram... W końcu będę musiała coś mu odpowiedzieć.
Pletwa Reborn

Re: Nie wiem co dalej

Post autor: Pletwa Reborn »

Jak zwykle wasza krótkowzroczność każe stawać po stronie autorki wątku. Może jednak postawiłybyście się na miejscu tego kolesia? Zakochał się w dziewczynie, która nie wie czego do końca chce i go dręczy bo nie jest w stanie się określić. On przez to sam zaczął się zachowywać tak żeby móc o niej zapomnieć (te dziwne zachowania opisane w pierwszym poście), ale stwierdził że nie da rady odpuścić. Teraz stara się by to jednak wyszło bo zdecydował się jednak z nią być, ale ona dalej swoje... mimo spędzenia tylu czasu razem ona nie wie i pyta się obcych ludzi na forum co wybrać...
Edytka77
Miła Kobietka
Posty: 84
Rejestracja: ndz cze 12, 2016 7:38 pm

Re: Nie wiem co dalej

Post autor: Edytka77 »

To daj mu szanse ,zobaczysz co i jak .Jeśli będzie dalej to samo to będziesz wiedziała że nie było warto .
Awatar użytkownika
fema
Jestem tu nowa :)
Posty: 11
Rejestracja: sob cze 11, 2016 1:41 pm

Re: Nie wiem co dalej

Post autor: fema »

Napisałaś to tak jakbym była głupia, że opisałam swój problem tutaj. Nie wiem skąd wzięłaś pomysł, że go dręczę. Czegoś takiego nigdy nie było.
Nie proszę aby stawać po mojej stronie a ocenić sytuację z boku. Oczekuję dowiedzieć się jak to wygląda waszymi oczami, nie szukam żadnego podziału na strony.
Wiesz nie ja byłam osobą, która nie mogła określić się gdy wszystko zmierzało w dobrym kierunku. Walczyłam ze swoimi uczuciami to prawda i przegrałam. Określiłam. Wiedział, że nie jest mi obojętny, że coś do niego czuję ale nie powiedziałam co. Starałam się i gdy myślałam, że coś z tego wyjdzie on zaczął mnie odpychać. Przyciągać, odpychać i tak w kółko. Był złośliwy, zachowywał się jakby to co było między nami to jakaś gra. Sprawił wiele przykrości nawet na oczach innych. Czułam się jak idiotka czasami, z której można ponabijać się. A gdy tylko znajdywaliśmy się sami tłumaczył to głupio. Dziwne, że odpuściłam? Dziwne, że teraz nie wiem co dalej?
Gdybyś była w takiej samej sytuacji na pewno nabrałabyś wątpliwości co do drugiej osoby i tego czy jej intencje były lub są szczere. Pewnie nie byłabyś w stanie rozgryźć na czym stoisz i czy można usprawiedliwić jego zachowanie. Ja nie potrafię ocenić tego z mojej perspektywy dlatego napisałam tutaj. I wiem czego chcę a przynajmniej wiedziałam do momentu jego zachowania. To nie takie proste. Mam wiele do stracenia stawiając na ten związek.
Pletwa Reborn

Re: Nie wiem co dalej

Post autor: Pletwa Reborn »

O to kwintesencja tej sytuacji
Wiedział, że nie jest mi obojętny, że coś do niego czuję ale nie powiedziałam co. Starałam się i gdy myślałam, że coś z tego wyjdzie on zaczął mnie odpychać.
bo widocznie też czuł się zmieszany tą sytuacją i nie wiedział do czego to dąży. Celowo zachowywał się po chamsku żebyś go znielubiła, bo nie chciał więcej cierpieć i żebyś mu powiedziała, że nic z tego nie będzie. Jizyss, serio tak trudno zrozumieć jego zachowanie? Po jakimś czasie zrozumiał, że mimo tego całego cyrku z jego i twojej strony (bo też jesteś sporo winna w tej całej sytuacji) chce być z tobą i teraz walczy o ciebie.
Edytka77
Miła Kobietka
Posty: 84
Rejestracja: ndz cze 12, 2016 7:38 pm

Re: Nie wiem co dalej

Post autor: Edytka77 »

Tak czy tak widać ,że obojgu wam brakuje szczerej rozmowy ,rozmowy dorosłych ludzi.Bo miotacie się ,udajecie jedno przed drugim prowadzicie jakąś gre ,w ten sposób tylko się nawzajem ranicie.A nie na tym polega miłość.Porozmawiajcie dajcie sobie szanse ,jesli uznacie że warto sprobowac ale bez żadnych gierek ,kombinowania udawania itd.
Awatar użytkownika
fema
Jestem tu nowa :)
Posty: 11
Rejestracja: sob cze 11, 2016 1:41 pm

Re: Nie wiem co dalej

Post autor: fema »

To znowu ja.Odbyliśmy dzisiaj poważną rozmowę. Tak mi się wydawało...
Wszystko było ok, powiedział że chce być ze mną, że wie czego chce. Był prawdziwy w tym co mówił a mówił dużo o mnie, o sobie, o nas. Opowiedziałam mu o swoich obawach, o tym co myślę i jak to widzę, co do niego czuję. Rozmawialiśmy długo. Spokojnie i szczerze.
Nie pisałam wam o głównym problemie. Są to nasze rodziny. Moja by wyrzekła się mnie za ten związek a jego rodzina nie zaakceptowałaby nas. Rozmawialiśmy o tym jak będzie ciężko i czego się spodziewać.
Dał mi czas na podjęcie decyzji do soboty.
Po rozmowie dostałam wiadomość od niego...
Nie będzie czekać, że nie może spotkać się ze mną w przyszłym tygodniu ani w następnym. A dopóki nie jesteśmy parą nie może obiecać, że przy następnej okazji odmówi jakiejś kobiecie. Wpadłam w szok.
Napisał mi masę komplementów jaka to nie jestem wspaniała, że cokolwiek się nie stanie nie odwróci się ode mnie i mogę na niego liczyć w każdej potrzebie a na końcu dodał, że to KONIEC.
Siedzę, otwieram kolejną butelkę i nie wiem czy się śmiać czy płakać. Przeglądam zdjęcia na których jesteśmy razem w grupie i na każdym jego wzrok pada na mnie. Co to wszystko ma znaczyć? Po co?
Czuje się jak idiotka, jak głupiutka zabaweczka co odważyła się na rozmowe i odkryła się przed nim. Czuję się jak zdeptana, ośmieszona a co gorsze wiem, że jeszcze wróci i zacznie błagać, przepraszać.
Tego właśnie obawiałam się kolejnego odrzucenia gdy powiem mu o swoich uczuciach i obawach.
Edytka77
Miła Kobietka
Posty: 84
Rejestracja: ndz cze 12, 2016 7:38 pm

Re: Nie wiem co dalej

Post autor: Edytka77 »

Wiesz co albo facet ma coś z głową albo najzwyczajniej ma cie za idiotke która się bawi bo mu się nudzi.Napewno traktuje cie jak przedmiot ,ma gdzies twoje uczucia, to że cie rani.Zastanow się czy tak zacxhowuje się kochający facet??Nie ,na kochającym facecie można polegac ,można czuć się bezpiecznie i pewnie.A wierz mi są tacy faceci .Nawet jeśli facet chce odejść od kobiety ,to ja szanuje i robi to w sposób taki aby jak najmniej cierpiała i na pewno jest szczery .A nie bawi się jak zabawką.Napisz mu smsa ,pa kochanie ,odezwij się kiedyś jak dorośniesz to wtedy pogadamy o starych Polakach :)
Jestem pewna że on cie nie kocha i nigdy nie kochał.Piszesz że tylko przed Toba się otworzył ze nawet nie przed byłą z którą był długo.A skad ty to możesz wiedzieć :) Bo on ci tak powiedział?I ty mu wierzysz?Na każdym kroku ci udowadnia że nie jest typem prawdomównego człowieka ,co innego mówi co innego robi a ty myślisz ze to co ci mowi to jest szczere?Bawi się topbą nie wiem z nudow ,wie że jesteś na każde jego kiwniecie palcem .A ty sobie to tłumaczysz że kocha ale ma trudny i skomplikowany charakter ,tak se to tłumacz dalej a zobaczysz jak na tym wyjdziesz.W końcu koleś pozna kobiete w której się naprawdę zakocha i na ciebie nawet nie spojrzy,wspomnisz moje słowa.Miej swoja dume i zakończ to dla siebie samej i poczekaj na faceta dla ktorego będziesz najwazniejsza który będzie cie kochał i SZANOWAŁ .
I kiedyś może zobaczysz że gdy on się zakocha w jakiejś lasce to będzie dla niej całkiem inny niż dla ciebie teraz .Zmieni się w kochającego wiernego idealnego kolesia .
Pletwa Reborn

Re: Nie wiem co dalej

Post autor: Pletwa Reborn »

ale to nie mogło się inaczej skończyć. Albo radość, że jesteście razem, albo cała prawda. Przynajmniej masz go z głowy. Jakkolwiek by ci nie powiedział, że nie chce z tobą być to i tak by zabolało, a nie warto było tego przeciągać. Teraz kilka tygodni bólu, chyba lepiej mieć to z głowy, niż odstawiać na potem? Przynajmniej szybciej będziesz mogła się skupić na kimś nowym
Awatar użytkownika
fema
Jestem tu nowa :)
Posty: 11
Rejestracja: sob cze 11, 2016 1:41 pm

Re: Nie wiem co dalej

Post autor: fema »

Mam ochotę porządnie uderzyć głową w mur. Dzisiaj napisał :
"Dbajmy o siebie jak przyjaciele. Robisz mi tak cholerny zamęt w głowie...Patrzącz wstecz na naszą rozmowę Poof magia zniknęła"
Chodziło mu o to, że odpisałam mu wczoraj na wiadomość. Napisałam że w takim razie nie możemy być przyjaciółmi tak jak on chce. I żebyśmy oszczędzili sobie dalszej rozmowy.
Po tych wiadomościach z rana dostałam kolejną:
BĘDĘ CZEKAĆ.
I wypisuje jak gdyby nigdy nic:
"Wczoraj było wczoraj. Dzisiaj jest nowy dzień."
Edytka77 pisze:Napisz mu smsa ,pa kochanie ,odezwij się kiedyś jak dorośniesz to wtedy pogadamy o starych Polakach :)
Nie jest Polakiem. :) Pomysł dobry chyba mu napiszę żeby dorósł to pogadamy.
Edytka77 pisze:Piszesz że tylko przed Toba się otworzył ze nawet nie przed byłą z którą był długo.A skad ty to możesz wiedzieć :) Bo on ci tak powiedział?I ty mu wierzysz?Na każdym kroku ci udowadnia że nie jest typem prawdomównego człowieka ,co innego mówi co innego robi a ty myślisz ze to co ci mowi to jest szczere?
Masz rację nie mogę być pewna tego co mówił. Wiem tylko, że w jednej sprawie był szczery i to wszystko z jego pięknego gadania.
Edytka77 pisze:Bawi się topbą nie wiem z nudow ,wie że jesteś na każde jego kiwniecie palcem .A ty sobie to tłumaczysz że kocha ale ma trudny i skomplikowany charakter ,tak se to tłumacz dalej a zobaczysz jak na tym wyjdziesz.
Napisałam na początku, że mnie nie kocha. Nie jest to typ człowieka, który szybko zakochuje się. Sam powiedział, że czuje coś do mnie i jest to silne uczucie ale to nie miłość. To akurat wiem.
Edytka77 pisze:W końcu koleś pozna kobiete w której się naprawdę zakocha i na ciebie nawet nie spojrzy,wspomnisz moje słowa.Miej swoja dume i zakończ to dla siebie samej i poczekaj na faceta dla ktorego będziesz najwazniejsza który będzie cie kochał i SZANOWAŁ .
I kiedyś może zobaczysz że gdy on się zakocha w jakiejś lasce to będzie dla niej całkiem inny niż dla ciebie teraz .Zmieni się w kochającego wiernego idealnego kolesia .
Pewnie tak będzie.
Pletwa Reborn pisze:ale to nie mogło się inaczej skończyć. Albo radość, że jesteście razem, albo cała prawda. Przynajmniej masz go z głowy. Jakkolwiek by ci nie powiedział, że nie chce z tobą być to i tak by zabolało, a nie warto było tego przeciągać.
Sama teraz widzisz jak to wygląda. Jest, nie ma go, chce, nie chce itd. I znowu to zrobił.
5 miesięcy był niezdecydowany a gdy zaczął stawiać na swoim i przekonywać mnie, że jest pewien czego chce to odstawił z kwitkiem. I to po niby szczerej rozmowie. Odstawił z kwitkiem a dziś znowu chce.
Pletwa Reborn pisze:Teraz kilka tygodni bólu, chyba lepiej mieć to z głowy, niż odstawiać na potem? Przynajmniej szybciej będziesz mogła się skupić na kimś nowym
Będzie boleć.
Edytka77
Miła Kobietka
Posty: 84
Rejestracja: ndz cze 12, 2016 7:38 pm

Re: Nie wiem co dalej

Post autor: Edytka77 »

Widać że jesteś fajną niegłupią dziewczyną ,i że rozumiesz co i jak.Daj spobie spokoj z dziadem ktory cie poniewiera bo tak to można nazwać.Bolało?bedzie bolało przez chwile a później sama będziesz się z siebie śmiała.On teraz widzi ze ,robisz co ona chce i ma sobie z ciebie chyba niezłą polewe.Zakoncz to zajmij się sobą swoim zżyciem idz do fryzjera ,z przyjaciólka na impreze dyskotekę czy jak to si eteraz nazywa ,A zobaczysz pewnego pięknego dnia poznasz faceta który cie naprawdę pokocha i będzie cie szanował wspierał dla którego będziesz całym światem a sa tacy jak ci już pisałam.
Awatar użytkownika
kokoszanel
Super Gaduła
Posty: 1182
Rejestracja: czw sty 14, 2016 8:12 am

Re: Nie wiem co dalej

Post autor: kokoszanel »

ręce normalnie opadają. Facet ewidentnie ma coś z głową a ty dobrze zrobiłaś, brawo! Nie chce przyjaźni? trudno. nie płacz, nie rozpamiętuj to jego problem. ty zrobiłaś co trzeba to on po prostu zawalił sprawę, tym masz czyste sumienie w sprawie ewentualnego rozbudowywania czegoś. Facet niech sobie bawi się i gra na uczuciach innej kobiety - spokojnie na pewno szybko znajdzie kogoś innego jak to faceci ...

nie wydaje mi się aby ewentualny związek z nim należałby dla ciebie do łatwych.
"Może się zdarzyć, że urodziłaś się bez skrzydeł,
ale najważniejsze żebyś nie przeszkadzała im wyrosnąć"

~ Coco Chanel
Awatar użytkownika
fema
Jestem tu nowa :)
Posty: 11
Rejestracja: sob cze 11, 2016 1:41 pm

Re: Nie wiem co dalej

Post autor: fema »

Staram się trzymać na dystans. Po dniu jak gdyby nigdy nic zaczął zagadywać tak jakbyśmy mieli zostać parą. Jakby w ogóle nic się nie stało. Masa wiadomości jak mu zależy itd. aż nagle cisza. I cisza. Z uwagi na to, że był dla mnie naprawdę dobrym przyjacielem, lepszym niż mógłby być facetem to napisałam mu zwykłe Dobranoc. Dostałam odp.:"Jasne" "Dobrej". I cisza. Ok...
Poczym dziś napisał z grubej rury, żebym go więcej nie prosiła o zdjęcia, bo nie czuje się w stanie tego robić. ??????????? Dziękuje i życzy miłego dnia.
Jakie zdjęcia??????? Oświeciło mnie, że może chodzi o zwykłe snapchaty i to on prosił mnie niż ja jego. ...
Niedługo po tej wiadomości dostałam kolejną.
Pretensje, że jest w depresji stąd sam nie wie dlaczego mnie odtrącił itd. , że chce być dla mnie najlepszym facetem itp. Że jest głupi, trudny, skomplikowany, depresyjny, dziwny, popełniający błędy, stuknięty. I jeśli chcę odejść to on zrozumie.
Odejść?????????? Żeby odejść trzeba być parą...!
Dostałam kolejną wiadomość, że to moja wina, że ma depresję a jego życie to wielka pomyłka.
Nie wiem już jak się do tego odnieść i czy w ogóle warto wdać się w rozmowę. Nawet żeby mu powiedzieć Idź się lecz czy coś. Co będę z tego mieć? Nic tylko kolejne zawracanie mi głowy lub mówienie jak to wspaniale mogłoby być nam razem a zaraz po tym pewnie dostałabym sms, że Sorry jesteś cudowna ale coś tam. On chyba nie da sobie spokoju przy okazji mi nie da.
Żałuję, że tak to wszystko wyszło i wygląda teraz. Mogliśmy być przyjaciółmi jak kiedyś gdyby przy ostatniej rozmowie powiedział wprost, że jednak nie jest gotowy i nie będzie.
Nie truć jak bardzo jestem dla niego ważna a on nieszczęśliwy itd. Kiedyś myślałam, że jak się porządnie prześpimy to nam przejdzie. Każde dostanie co chciało i rozejdziemy się w swoje strony ale nie umiałam tego zrobić. Nie chciałam wyjść na łatwą.
Myślałam, że gdy nie będziemy się widywać to będzie lepiej i sprawy same się poukładają. Jemu przejdzie i zrozumie co dla niego naprawdę jest w życiu ważne i czego chce nawet jeśli wolałby być z kimś innym. Może po jakimś czasie gdybym wyleczyła się z niego to moglibyśmy znów być przyjaciółmi ale tylko przyjaciółmi i nie bolałoby patrzenie na jego szczęśliwy związek, bo na pewno kiedyś by kogoś miał. A tak to ani w tą ani w tamtą.
Awatar użytkownika
kokoszanel
Super Gaduła
Posty: 1182
Rejestracja: czw sty 14, 2016 8:12 am

Re: Nie wiem co dalej

Post autor: kokoszanel »

nie odnoś się do tego co on pisze serio, bo tylko dajesz mu pożywkę do tego by cię gnębił dalej, nie wchodź w tą relację serio... jak to się mówi daj se siana! po prostu. nie odpisuj, nie dzwoń, nie odbieraj połączeń.
"Może się zdarzyć, że urodziłaś się bez skrzydeł,
ale najważniejsze żebyś nie przeszkadzała im wyrosnąć"

~ Coco Chanel
Awatar użytkownika
fema
Jestem tu nowa :)
Posty: 11
Rejestracja: sob cze 11, 2016 1:41 pm

Re: Nie wiem co dalej

Post autor: fema »

Masz rację nie ma po co... Kiedyś mu się znudzi... Kiedyś... Jak to szybko dzieje się... Tyle co opisałam wam problem a nagle coś takiego...
Nie dociera do mnie. Zakochałam się w facecie niezdecydowanym i trudnym a on nagle zachowuje się jak chory umysłowo... I to nagle. To ja przez ten czas uważałam go za innego człowieka a przez 5 miesięcy zmagałam się z być albo nie i jeszcze dłużej z tym jak na mnie działał, kolejne dwa były przewspaniałe a on mi nagle takie coś?! A niech go szlag trafi
Awatar użytkownika
kokoszanel
Super Gaduła
Posty: 1182
Rejestracja: czw sty 14, 2016 8:12 am

Re: Nie wiem co dalej

Post autor: kokoszanel »

niestety czasem serce nie sługa kto by pomyśleć mógł że będzie tak a nie inaczej, gdy się w kimś zakochujemy nie jesteśmy w stanie przewidzieć że zdarzą się takie np sytuacje jak spotkała ciebie w tym momencie. takie sprawy zazwyczaj wychodzą w praniu, ale z drugiej zaś strony, lepiej wcześniej niż później...
"Może się zdarzyć, że urodziłaś się bez skrzydeł,
ale najważniejsze żebyś nie przeszkadzała im wyrosnąć"

~ Coco Chanel
ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: FAST WebCrawler [Crawler], Snappy [Bot] i 1 gość